O jezu! Dorwałam się właśnie do mojego pierwszego bloga jakiego kiedykolwiek zaczęłam pisać xd Jeszcze na wp. Pamiętam jak później zaczęłam ogarniać bloggera to było tylko takie " co ? " " WFT?" " O co w tym chodzi?" Uśmiech, <3 Tam było tyle komentarzy a tu nic. xd Minęły już dwa lata od kiedy piszę blogi. Równe dwa minęły 28 lutego. Pamiętam jak zaczynałam. To było tylko takie łe wszyscy piszą to ja też zacznę. Pisałam dosłownie wszędzie. W zeszytach od ang i polskiego od matmy i później spisywałam wszystko do internetu. Boże DWA LATA! To mi tak szybko minęło. Wydaje się to być tak niedaleko a jednak to było dwa lata temu. Przeżywam to. Nie wiem jak opisać to uczucie. To takie, miłe jednocześnie będąc tragicznym. Ten czas tak szybko leci, ulotne chwile warte wspomnień. Czasem warto pocierpieć przez chwilę by wzbić się jak ptak ku marzeniom. Sorry jakoś mi się załączyło poetowanie ostatnio xd.
Pozdrawiam
Wasza Jo xx
środa, 12 marca 2014
poniedziałek, 10 marca 2014
Rozdział 37
- Um. Ah. Marku. Przecież doskonale wiesz że mam chłopaka, którego bardzo kocham.- Ja.
- Wiem i on jest problemem.- Marek.
- Nie czuję do ciebie tego co ty do mnie. Przepraszam. - ja.
- Nie martw się ja to wszystko wiem, ale musiałem ci powiedzieć o swoim uczuciu. Nie mogłem tego dusić w sobie.- Marek.
- Jo teraz twoja kolej co chcesz śpiewać?- spytał chłopak puszczający podkłady.
- Sama zagram.- uśmiechnęłam się i wzięłam gitarę. Usiadłam na taboreciku i zaczęłam grać Chasing the summer- Room 94.
Zabawa się rozkręcała. Ja zwinęłam się do domu około 22. Coraz bardziej źle się czułam i na dodatek dostałam okres.
- Hej wychodzisz już? - spytał Marek, który złapał mnie przy wyjściu.
- Tak. Jakoś niezbyt się czuję.- westchnęłam.
- Ohh. Odprowadzę cię. - Marek.
- No jak chcesz. - powiedziałam. Doszliśmy do mojego samochodu.
- To już.- zaśmiałam się.
- Eej. Myślałem że nie przyjechałaś samochodem. - Marek.
- Tak wyszło.- ja.
- Ugh. No dobra to widzimy się jutro na zajęciach? - spytał brunet.
- Raczej tak. - uśmiechnęłam się.
- To do jutra Asiu.- powiedział i dał mi buziaka w policzek.
*Miesiąc później*
Od tygodnia zbieram się do tej jednej czynności, która może wywrócić moje życie do góry nogami. Test ciążowy. Siedzę z testem w ręce i wpatruję się w ścianę. Nie chcę znać wyniku. Spojrzałam na test. Dwie kreski. Jestem w ciąży. Świat mi sie zawalił. Zaczęłam płakać. Do łazienki weszła mama.
- Co się stało? - spytała. Pokazałam jej test. Podała mi rękę i pomogła się podnieść z ziemi. Mocno mnie przytuliła.
- Asiu. Nie płacz. - mama.
- Nie moge.- ja.
- Przestań i się Ogarnij. - mama.
- Mamo. Co ja teraz zrobię?- spytałam przez łzy.
- Przejdziemy przez to razem. Jest jeszcze Dean.- Mama.
- Damy radę? - spytałam.
- Tak. - mama.
Po jakimś czasie ogarnęłam się i poszłam do swojego pokoju. Rodzice już spali, a ja nie mogłam. Wstałam z łóżka i zapaliłam światło. Wyjęłam spod łóżka torbę do której spakowałam kilka rzeczy. Założyłam leginsy, top i fioletową bluzę Deana. Wzięłam z półki telefon i portfel i wyszłam z domu. Pojechałam autobusem na lotnisko.
- Chciałabym kupić bilet na najbliższy lot do Londynu.- Ja.
- Niestety za 10 minut odlatuje samolot a kolejny dopiero o 7 nad ranem. - kobieta.
- Zdążę na ten za 10 minut. Proszę. Ja potrzebuję lecieć tym samolotem. - w moich oczach nieświadomie pojawiły się łzy. Kobieta gdzieś zadzwoniła i osobiście dopilnowała żebym trafiła do samolotu. Około 1.39 w nocy byłam w Londynie. Wysiadłam z samolotu. Zawiesiłam torbę na ramię. Wyszłam przed budynek. Nie Przewidziałam że tutaj jest tak zimno. Przed lotniskiem zobaczyłam Deana. Nie był sam. Był z jakąś dziewczyną. Wszystko byłby Okej gdyby nie to że trzymał ją za rękę, uśmiechał się do niej w taki sposób jak do mnie, patrzył w oczy. Wyjęłam telefon. Zadzwoniłam do niego. Przeprosił dziewczynę i odsunął się.
- Hej skarbie.- Dean.
- Hej. Co robisz? - ja.
- A No wiesz troche piliśmy z chłopakami i robiliśmy grilla i własnie idę spać. - Dean.
- Mhym. A powiedz mi jak często mnie okłamujesz?- ja.
- Kochanie. Nigdy nie kłamie. - Dean.
- Znowu kłamiesz.- ja.
- O co ci chodzi?- Spytał.
- Spytaj uroczą brunetkę która obok ciebie stoi.- ja. Dean zaczął się rozglądać. W końcu mnie zobaczył. Zapłakaną i trzęsącą się z zimna. Chyba sam do końca nie mógł uwierzyć że mnie widzi. Podszedł do mnie.
- Joanne to nie jest tak jak myślisz.- Dean
- Od takiego tekstu zaczyna się każde zerwanie.- powiedziałam zapłakana.
- To jest narzeczona Reeca. Brata bliźniaka Kierana. - Dean.
- I trzymałeś ją za rękę, patrzyłeś w oczy...- ja.
- Joanne.. Nigdy bym cię nie zranił. - Dean.
- Dean co to za dziewczyna? - spytała brunetka.
- Hej jestem Joanne. Dziewczyna Deana. Miło mi cię poznać. - ja.
- To ona? Mówiłeś, że z nią koniec?- dziewczyna zwróciła sie do Deana.
- Ze mną koniec?- ja
- Joanne to jest Natalie. Moja narzeczona.- Dean.
- Narzeczona? No to życzę wam szczęścia. - powiedziałam i nie chcąc tracić resztek godności odeszłam wypuszczając z oczu łzy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Pis and laf.
Mam ostatnio jakieś stany depresyjne i wróciłam bo tylko pisząc jestem szczęśliwa. Wątpię, że jeszcze ktoś wchodzi, ale kocham was <3
Bardzo, bardzo, bardzo <3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)