środa, 30 października 2013

Rozdział 22

-Boli puszczaj !- wydarła się Majka.
- Bo ma boleć. - Puściłam przyjaciółkę. Koncert się skończył. Nie pełnoletnia grupa fanek musiała wyjść, ale te 18 + zostały na afterze. Wróciłam do zbierania szkła. Jeden kawałek wbił mi się w rękę. Szybko go wyjęłam. Zaczęła mi lecieć krew z ręki. Szybko przyłożyłam do ręki chusteczkę.
- Ej co jest? - spytał Kit spoglądając znad baru.
- Skaleczyłam się. Trochę mi leci krew. - ja.
- Trochę? Zaraz się wykrwawisz. Macie jakąś apteczkę?- Kit.
- Tak na zapleczu. Chodź.- zaprowadziłam go na zaplecze. Usiadłam na paru kartonach. Kit wziął wode utlenioną i wacik. Oczyścił mi ranę. Tak cholernie piekło, ale grałam odważną. Zakleił ranę plasterm.
- Dziękuję. - powiedziałam i podniosłam wzrok jednocześnie patrząc w jego oczy.
- Proszę. - powiedział i zastygliśmy w bezruchu po prostu patrząc sobie w oczy.
- Masz piękne oczy. - uśmiechnęłam się.
- Raz. Dwa. Trzy. - policzył i ujął moją twarz w dłoń i zaczął mnie całować. Na początku odwzajemniłam pocałunek, ale po chwili po prostu odsunęłam się i uciekłam. Nie wiem dlaczego to zrobiłam. To był impuls. Głupia jesteś, przecież ty też tego chcesz. Siedziałam na dworze przy tylnym wyjściu na schodach. Po chwili usłyszałam otwieranie drzwi. Nie odwróciłam się. To był Kit. Wiedziałam to. Okrył mnie swoją bluzą. To takie oklepane, a sprawiło mi tyle radości. Usiadł obok. Nic nie mówiąc odpalił papierosa.
- Czemu palisz? - spytałam.
- Sam nie wiem. - odpowiedział kolejny raz się zaciągając. Spojrzałam na niego. Był smutny. W jego oczach nie było tych pięknych błyszczących iskierek, które się pojawiały na mój widok. W jego oczach był ból.
- Nie pal. - powiedziałam zabierając mu papierosa z ręki i wyrzucając go.
- Dlaczego ? - Kit.
- Owszem. Faceci, którzy palą są mega. Zapach perfum, papierosów i testosteronu jest seksowny, ale jeden papieros skraca życie o 3 minuty. - ja.
- To moje życie jest już bardzo skrócone. - Kit.
- To nie dobrze. - ja.
- Bo ja wiem i tak nikomu na mnie nie zależy. - Kit.
- Mi na tobie zależy. - ja.
- Nie prawda. Mówisz tak bo ci mnie żal, że mi smutno. - Kit.
-  Nie. Mówię tak bo to prawda. Ja nie wiem dlaczego tak wtedy uciekłam. Może po prostu boję się znowu być w związku. Boję się że znowu mnie zranią. - westchnęłam.
- Przepraszam. -Kit.
- Za co?- ja.
- Za to że pozwoliłem ci myśleć, że mógłbym cię zranić. - Kit.
- Kit. Ja będę na całej waszej trasie tego lata. Proszę cię. Pozwól mi na razie lepiej cię poznać. - ja.
- Zaczekam. Nawet do końca życia. Bo w twoim przypadku wiem, że warto. Jesteś inna niż wszystkie inne. - Kit.
- Tak jestem. Nie każda dziewczyna jak idol ją całuje ucieka. - zaśmiałam się.
- Heh. Nie myślałem pod takim względem, ale owszem to też dziwne. - Kit.

[W klubie/ Oczami Majki]
- Ej widziałaś może gdzieś Kita ?- Kieran.
- Jo sobie skaleczyła rękę i poszedł ją opatrzyć na zaplecze - ja.
- Uuu. Zaplecze? Dobrze, że mu durexy wsadziłem do portfela. - Kier.
- Zboczeniec. Czy ty myślisz tylko o jednym ? - spytałam.
- Nie. Myślę o tym, piwie, imprezach i muzyce. - Kieran.
- To faktycznie duża różnica. - ja.
- Zatańczysz? - Kieran.
- Nie mogę jestem w pracy, a jak widzisz Jo zniknęła. - powiedziałam.
- Hej jesteśmy. - weszła Jo.
- Kit pomożesz Jo w pracy? - Kieran.
- Spoko, a czemu ? - Kit.
- Porywam sobie May na parkiet. - Kieran.
- Tylko wiesz mała zabezpieczaj się.- przyjaciółka puściła do mnie oczko. 

poniedziałek, 28 października 2013

Rozdział 21

- Postaram się.- powiedziałam. Chłopacy poszli a my z Majką siedziałyśmy za barem gadając. Opowiadalam jej mój sen. W pewnym momencie się zatrzymałam. Judyta! Ona umarła w dniu koncertu.
- Maju, Majeczko, kochanie ty moje.- ja. 
- Czego chcesz?- Maja. 
- Muszę wyjść na godzinkę. Dasz sobie radę?- ja. 
- Pewnie. - uśmiechnęła się przyjaciółka. Wzięłam torbę i dałam przyjaciółce buziaka w policzek. Wyszłam z klubu i jak najszybciej udałam się do szpitala. 
- Asiu co tutaj robisz? - pielęgniarka. 
- Ja tylko muszę zobaczyć się z Judytą. - ja. Pielęgniarka znała mnie więc pozwoliła mi wejść. Dziewczynka słodko spała pochapując. 
- Napewno nic jej nie jest i nie umrze?- ja. 
- Nie. Spokojnie. Wręcz przeciwnie. Jest bardzo bliska do pozbycia się raka.- pielęgniarka. 
- Czyli mogę spać spokojnie.- ja. 
- Jak najbardziej.- uśmiechnęła się kobieta. Wróciłam do klubu. Koncert już trwał. Przecisnęłam się przez tłum nastolatek do baru. 
- Wow. Niezłe tłumy.- ja. 
- No. Na szczęście większość poniżej 18 i tylko colę kupują.- uśmiechnęła się Majka. 
- Uff?- ja. 
- Chyba spodobałaś się Kitowi.- Majeczka. 

[Klub/ Podczas nieobecności Asi/ oczami Majki] 
- Gdzie Joanne?- przyszedł Kit. 
- Wyszła spotkać się ze swoim chłopakiem.- skłamałam żeby ogarnąć reakcję Kita. 
- Ahh. Fajnie.- uśmiechnął się tak sztuczne że lalka barbie jest prawdziwsza.
- Ogarnij się Kit. Widzę że Jo ci się podoba.- Ja. 
- No i co w związku z tym? Przecież ma chłopaka.- Kit. 
- Nie ma. Skłamałam żeby cię sprawdzić. Musiała coś załatwić na mieście. Wróci.- ja. 
- Ona i tak nie mnie nie zechce. Dziewczyny z dupą jak jej nie umawiają się z chłopakami z ryjem jak mój.- Kit. 
- Kit. Jesteś moim idolem i wybacz że o to pytam, ale co ty masz nasrane w tej głowie?- ja. 
- Że co ?- Kit. 
- Ona uwielbia twój ryj. Czy ty kaczka nie widzisz że ona na ciebie leci?- ja. 
- Kaczka?- Kit. 
- Kurwa! Miało być kurwa! Błąd w wydruku.- zaśmiałam się. 
- Serio?- Kit. 
- Tak na serio miało być kurwa. - ja 
- Pytam czy ona serio na mnie leci. - Kiciorek 
- Ujć sorry. Przeciążony serwer i te sprawy. - ja.
- Myślisz że mam u niej jakieś szanse?- Kit. 
- Ziomek dała ci bransoletkę, która miała być dla mnie. - ja. 
- Nie oddam ci jej.- Kit. 
- Nie chcę jej. Poza tym słodko wyglądacie. - Ja. 
- Ale to jest straszne bo co ja wyjadę na kolejne koncerty i dupa blada.- Kit. 
- Ej koleżko będziemy na wszystkich koncertach w wakacyjnej trasie. - Ja. 
- A co później?- Kit. 
- Czy ty musisz kurwa zadawać tyle pytań? Zrób coś spontanicznie. Policz do trzech i chwyć ją w ramiona i pocałuj. Możesz później żałować że tego nie zrobiłeś. - ja. 
- Później i tak ja wyjadę a ona zostanie.- Kit. 
- Ale jeśli się kurwa naprawdę kochacie to wasza Jebana miłość przetrwa! A teraz mi kurwa zejdź z oczu bo cię zajebię tępaku Jebany. Podpiszesz mi koszulkę?- spytałam słodko. 
- May jesteś dziwna.- Kit. 
- Ohhh dziękuję. Usłyszeć to z ust idola to zaszczyt.- ja. 
- Spadam. Za chwilę koncert.- Kit. 
- No i alleluja ci za to!- ja. 

[Klub/ W czasie koncertu/ Oczami Asi]
Przez cały koncert przyglądałam się Kitowi. On na prawdę był uroczy i słodki. Nie mam pojęcia dlaczego nie widziałam tego wcześniej. Kiedy Kit spojrzał w moją stronę upuściłam szklankę. Brunet zaśmiał się pod nosem nie przestawając grać.
-  Bo to takie zabawne jak mi szklanki wylatują.- ja.
- Bo to było zabawne. - Majka.
- Jeszcze jedno słowo i wylądujesz w szpitalu. - ja.
- Też cię kocham Asiuniu ty moja.- Majeczka.
- Nie mów do mnie Asiuniu. - ja.
- To ty przestań mówić do mnie Majeczko. - Maja.
- No ale to jest takie słodkie. Majeczka. - ja.
- Asiunia też jest słodkie niczym kurwa jebany miód. - Majka.
- A co ty taka zestresowana? Okres masz ? A może ci się spóźnia? - ja.
- Nie wkurzaj.- May.
- Kocham cię. - powiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę bujając ją na boki.
- Ała. To boli bambusie. - Majeczka.
- Bo ma. - ścisnęłam jeszcze bardziej.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i jest kolejny <3 Komentujcie proszę was <3 Możecie rozesłać znajomym jak wam się podoba. I wprowadziłam modernizację. Można komentować anonimowo  i bez kodu obrazkowego <3 Kocham was mordeczki <3

wtorek, 22 października 2013

Rozdział 20

- Kit kat jako pocieszyciel.- Majka. 
- Lubię przytulać.- Kit. 
- A ja lubię być przytulana.- ja 
- Ale nie rób mi tak jak wcześniej.- Kit. 
- A bolało?- ja. 
- Tak.- Kit. 
- To już nie będę. - powiedziałam i dałam mu buziaka w klatę. 
- O ja cieee, ale słodko wyglądacie.- Majka. 
- Co nie? Zrobię wam zdjęcie.- Kier. Zaczęły błyskać flesze. Podałam Majce mój telefon żeby zrobiła nam zdjęcie. 
- Idziemy robić próbę?- Dean. 
- No właśnie próba sama się nie zrobi. - Sean. 
- Chodź Kit. Poprzytulasz ją po koncercie. - Kieran go odemnie odciągnął. Ja wróciłam za bar. 
- Ej mała co to za uśmiech? Znam go.- Majka. 
- Ale że jaki uśmiech?- spytałam szerzej się uśmiechając. 
- No właśnie ten.- Maja. 
- No taki sobie uśmiech. Ładny co?- ja. 
- No bardzo. Ja myślałam że wolisz Deana? - May. 
- Ja ich wszystkich kocham. - ja. 
- Jasne.- Majka. 
- Ha, ha, ha.- ja. 
- Telefon ci dzwoni.- Majka mi podała telefon. 
Ja: Halo.
Tata: Hej kochanie. Daniel do mnie dzwonił. 
Ja: No to chyba Okej ? 
Tata: Tak, ale chciałem mieć pewność że będziesz na siebie uważać. 
Ja: Tato ja zawsze na siebie uważam. 
Tata: Ja wiem, ale wiesz jak to jest na tych imprezach. I uważaj na tych chłopaków z zespołu. 
Ja: Tato! 
Tata: Ja wiem jak to jest z tymi gwiazdami rocka. Sam kiedyś byłem jedną z nich. 
Ja: Nie przesadzaj, aż taka piękna nie jestem, żeby się wszyscy zakochiwali. A tym bardziej nie gwiazdy rocka, jak to stwierdziłeś. 
Tata: Ale uważaj na siebie. Poza tym wiesz syn Daniela - Marek jest fajnym chłopakiem. Tak mówię. Jakbyśmy jednak miała ochotę się zakochać. 
Ja: Będę na siebie uważać, a z tym zakochiwaniem nie przesadzaj. Cześć tato. - rozłączyłam się. 
- Co tam?- Majka 
- Mój tatuś kazał mi na siebie uważać bo przecież jestem taka piękna że wszyscy na mnie lecą, a tak na wypadek jakbym chciała się zakochać to syn Daniela- Marek jest fajnym chłopakiem.- ja. 
- Ale że co mój syn? Przystojny co? Po tatusiu. - Daniel. 
- Heh jaka skromność. - Majka. 
- No ba.- Daniel. 
- Ale ten twój tata to ma nasrane we łbie. - Majka. 
- Ej jestem ciekawa czy jak wyjedziemy do innego miasta na kolejne koncerty to czy też będzie dzwonił.- ja. 
- Hahahahahahahahaha. Ale beka. - Majka. 
- No na maksa.- ja. Chłopacy zaczęli grać. To było takie fajne patrzeć na nich. Mój wzrok przygiągnęła bransoletka na ręce Kita. To była bransoletka, którą mu dałam prawie dwa lata temu. Na pierwszym koncercie w Polsce. Gumowa bransoletka z napisem. " Together Forever " mam taką samą. Spojrzałam na moją rękę i na jego. Uśmiechnęłam się. Kiedy chłopacy skończyli próbę przyszli do nas po kolejne piwa. Usiadli na krzesłach przy barze. Pokazałam Kitowi rękę. 
- Ej mam taką samą. - pociągnął mnie za rękę i przyłożył do swojej. 
- Bo dostałeś ją ode mnie.- ja. 
- Ej a gdzie Dean?- Majka. 
- Rozmawia ze swoją dziewczyną.- Kier. 
- To on ma dziewczynę?- ja. 
- Tak. Znaczy generalnie jej nie lubimy, ale ma.- Sean. 
- Fajnie. - Powiedziałam lekko podminowana. 
- Ooh. Jesteś jedną z tych "Dean Pieprz mnie" fanek? - Kieran. 
- Nie. Jestem z tych "Kit przytul mnie, nie wypuszczaj z ramion nigdy, zakochaj się we mnie" fanek.- ja. 
- Lol. W końcu YOLO i te sprawy. Co nie?- Sean. 
- A ty?- Kieran spytał Majkę.  
- Ja jestem z tych "Kieran daj poczochrać grzywę" fanek.- Zaśmiała się Majka. Kieran nachylił się w jej stronę. 
- Masz. Czochraj aż wypadną.- Kier. 
- O kurwa! Kieran dał komuś dotknąć włosy.- Kit. 
- O kurwa! Kit przeklina.- ja. 
- No, ale lepiej przytulam.- Kit. 
- Wiem doświadczyłam. - uśmechnęłam się. 
- Już mu tak nie czochraj tych włosów. Bo będę o niego zazdrosny.- Sean. 
- Zaraz vipy.- Kit. 
- No. Ah te fanki. Tak dobrze przytulają. - Kieran. 
- Tylko nie bądź zazdrosna.- Kit puścił mi oczko.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej to już 20 rozdział ;) Proszę komentujcie to strasznie motywuje !!! <3 

sobota, 12 października 2013

Rozdział 19

Zamknęłam laptop i odłożyłam na biurko.  Zeszłam na dół.
- Hej gdzie idziesz?- mama. 
- Do Majki. Chciała żebym jej pożyczyła tą książkę od matmy z której się uczyłam do rozszerzonej matury. - ja. 
- Ah. Tylko nie wróć zbyt późno.- krzyknęła mama. 
- Jasne.- ja. Weszłam do domu Majki. Siedzieli akurat w salonie i coś oglądali. 
- Siemandero. Dobry. Elo. Hej. Witaj. Cześć. Itd. Itp.- ja. 
- A ty jak zwykle uśmiechnięta.- tata Majki. 
- A no tak wyszło. Ty dziunia przyniosłam ci tą książkę do rozszerzonej matmy.- rzuciłam w nią książką i usiadłam na fotelu. 
- Dzięki. Ej żyję teraz tą maturą. Masakra totalna. Srają o to przez 24 na dobę 7 dni w tygodniu. - Majka. 
- Ucz się ucz maleńka. Chociaż matury lepiej niż ja nie napiszesz. Pamiętasz jak nie wychodziłam przez dwa tygodnie z domu?- zaśmiałam się. 
- Oj bo ty Kujonie wszystko umiesz. Nauka ci tak łatwo wchodzi.- Majka. 
- To chyba dobrze.- ja. 
- Jak najbardziej. Chcecie może jakąś herbatkę?- mama Majki. 
- Tak poproszę. Cytrynowa jeśli można. - uśmiechnęłam sie. 
- Oczywiście. Rafał rusz siedzenie i chodź ze mną.- ciocia. Kiedy obydwoje wyszli spojrzałan na Majkę. 
- To jeszcze nie jest oficjalne, ale będę supportem chłopaków na koncercie 17 listopada. - ja. 
- Aaaaa!!! To mega informacja. - Maja. 
- Ale ja chcę żebyśmy zaśpiewały razem. We dwie.- ja. 
- Naprawdę? Ale ja nie mam takiego talentu, mój głos nie jest jakiś mega super.- Maja. 
- Masz talent i masz mega super głos, ale w siebie nie wierzysz.- ja. 
- Jesteś kochana że o mnie pomyślałaś.- Majka mnie mocno przytulila. 
- Bez ciebie nie występuję.- wtuliłam się w nią. Mama Majki zrobiła nam herbatę i poszłyśmy do Majki pokoju. 
- Hell yeah. Mój dom jest tam gdzie wifi mi się samo łączy. - powiedziałam patrząc jak mój iPhone sam się połączył z wifi w domu Majki. 
- Hell yeah. Mój też.- Majka. Rozmawiałysmy popijając herbatkę. 
- Ej która godzina?- ja. 
-18.39. A co?- Maja
- Ale ten czas wolno leci.- ja. 
- No. Ej mam pare zadań pomożesz mi zrobić. - Maja
- Jasne dawaj. - wzięłam od niej zeszyty. 
- Dam ci moje notatki.- Maja. 
- Nie potrzebuję. Ogarniam jeszcze z liceum. To było niecały rok temu. - ja. 
- Little genius. - Maya. 
- Masz zrobione.- oddałam jej. 
- Dziękuję.- Maja. Około 20 zbierałam sie do domu. No tak ja jutro zajęcia, Majka szkoła. Muszę zapalić. Wyszłam na balkon w moim pokoju i zapaliłam. Usiadłam na fotelu, zaciągając się kolejny raz. Zadzwonił mi telefon. Wyciągnęłam go i odebrałam. 
-  Zapomniałem o czymś skarbie. Nie masz palić, bo jak się spotkamy i wyczuję od ciebie papierosy to będzie z tobą źle.- Dean. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na papierosa. 
- Ale o co ci chodzi? przecież ja nie palę. - ja 
- Nie kłam aniołku. Kocham cie bardzo mocno i nie chcę żebyś sobie zdrówko psuła.- Deanuś. 
- To chodź i mnie powstrzymaj.- zaciągnęłam się po raz kolejny. 
- Chciałbym. Nawet nie wiesz jak bardzo. Palisz w tej chwili tak?- Dean. 
 - Może.- ja. 
- Jeśli mnie kochasz to zgaś.- powiedział. Wzięłam ostatniego macha i zgasiłam. 
- Już.- Ja 
- Zuch dziewczynka. - Dean się zaśmiał.
 - Tęsknię bardzo, bardzo mocno.- ja. 
- Ja też bardzo bardzo mocno tęsknię.- Deanuś.
- No nic misiaczku ja kończę bo lecę pod prysznic i idę spać w końcu jutro na uczelnię.- ja 
- Miłej nocy aniołku.- Dean. 
- Dobranoc kochanie.- rozłączyłam się i położyłam telefon na pianinie. Przysiadłam na ławeczkę. Pozwoliłam aby moje dłonie swobodnie opadły na klawisze i zaczęły wygrywać delikatną melodię "Turning table". Z oczu spływały mi łzy. Ta melodia jest taka depresyjna. Weszlam pod prysznic i poszłam spać. Rano jak tylko wstałam poszłam się ubrać. Założyłam na siebie jeansowe rurki, kolorową koszulę w kratę, kurtkę jeansową i szaro-niebiesko- różowe vansy. Wzięłam torbę i poszłam na uczelnie. Od samego rana miałam zajęcia z dyrektorem czyli znajomym mojej mamy. Były to zajęcia z tańca nowoczesnego. Po nich był angielski. To co przerabiamy na studiach ja robiłam przed maturą. Później pianino, wokal, balet, aktorstwo i to wszystko. Po skończonych lekcjach poszłam do centrum, bo Umówiłam się z Majką. 
- Cześć.- Majka dała mi buzi w policzek. 
- Hej. - uśmiechnęłam sie. 
- Co tam?- Majka. 
- Muszę cie zjebać. Dlaczego powiedziałaś Deanowi że palę?- ja. 
- No bo wiedziałam że dla niego przestaniesz, a dla mnie nie.- Majka. 
- Może i nie palę cały dzień ale mam taką kurwicę. Nawet nauczyciele mi podpadli dzisiaj.- ja. Nagle poczułam ukłócie. Zrobiło mi się ciemno przed oczyma. Poczułam się jakbym spadała i się ocknęłam. Zalana zimnym potem, leżałam w swoim łóżku. Więc to wszystko to był sen. Te pare lat to było pare godzin snu. Podniosłam się i wyszłam na balkon i zapaliłam mojego Marlboro. Było jeszcze ciemno. Chociaż mrok powoli ustępował delikatnym,  niczym bryza morska, promieniom słonecznym. Wszystko powoli budziło się do życia. Za każdym zaciągnięciem coraz bardziej byłam przebudzona. Weszlam do środka. 
- Oo już wstałaś.- mama weszła do pokoju. 
- Jaki dziś dzień?- spytałam mamę.
- Robisz sobie jaja? Odliczałaś dni do dzisiejszego dnia jakieś dwa miesiące.- mama. 
- Czyli?- ja.
- Dzisiaj o 20 jest koncert tego twojego zespołu.- mama. 
- No tak.- walnęłam się spowrotem do łóżka. 
- Co ci jest hm?- mama mnie spytała sprawdzając czy nie mam gorączki. 
- On mi jest. - westchnęłam ciężko. 
- Poznasz go dzisiaj. Ulży ci?- mama. 
- Nie.- powiedziałam i ukryłam głowę w poduszkę. To musiałbyć sen. Przecież Dean by na mnie nie spojrzał. Około 12 zaczęłam się ogarniać. Włosy zostawiłam naturalnie pofalowane, zrobiłam kreskę eyelinerem, delikatnie podkreślilam usta czerwoną szminką. Założyłam czarne szorty, biały top "Bitchplzzzzzz" i czarne niskie conversy. Około 13.30 wyszłam z domu. Moje włosy delikatnie powiewały na wietrze, a moje różowe końcówki połyskiwały od słońca. 
- Yeey to już dziś. - Majka się na mnie rzuciła. 
- Yeey!- ja. 
- Jakoś tak bez entuzjazmu. - Majka. Szliśmy rozmawiając. Pod klubem nikogo nie było. Cóż się dziwić mamy godzinę 14. Weszłyśmy do środka. Właściciel klubu to był znajomy moich rodziców. 
- Oo. Kto to zawitał do nas.- zaśmiał się. Kiedyś pracowałam tutaj jako barmanka. 
- Wróciłam na stare śmieci. - Zasmiałam się. 
- Nasz bar za tobą tęsknił. - Daniel (właściciel). 
- Jasne. To mogę wskoczyć za bar i zrobić nam jakieś drinki?- ja. 
- Pewnie że tak. Ja pójdę ogarnąć ten zespół, który ma zaraz przyjechać.- Daniel. 
- No mała. Mocne te drinki. - Majka. 
- Pewnie. - wzięłam shaker i wlałam odpowiednie składniki do drinka. Wrzuciłam dwie kostki lodu. Podałam Majce drinka. Sama wzięłam jednego. 
- Nie wyszłaś z wprawy.- Majka się zaśmiała. 
- Hej podasz mi piwo.- usłyszałam męski głos. Obróciłam głowę. To był Sean. Najprawdziwszy w świecie. Nie wyśniony. 
- Nie jestem barmanką. - ja. 
- Oh Przepraszam. Stałaś za barem i myślałem że.- Sean zaczął się tłumaczyć. 
- Nie ma sprawy. - sięgnęłam po piwo które mu podałam. Zobaczył moją koszulkę 
- Jesteś fanką? - Spytał.
- Tak. - uśmiechnęłam się. 
- Fajnie że nie krzyczysz mi w twarz. Dzięki za piwo.- Sean poszedł za scenę. 
- Czy ty wiesz co zrobiłaś?- Majka. 
- Co?- ja. 
- Gadałaś z Seanem.- Maja. 
- Przyzwyczaiłam się.- zaśmiałam się przypomninając sobie sen. 
- Jasne. Ćwiczyłaś na zdjęciach?- Majka. 
- No pewnie. - zaśmiałam się. Po chwili przyszedł Daniel. 
- Dziewczyny. Mam do was wielką prośbę. - Daniel. 
- Jasne słucham. - ja. 
- Barmanka mi zachorowała i jest lipa.- Daniel.
- Pomożemy ci. - ja. 
- Naprawdę? Zostaniecie też na afterku?- Daniel. 
- Pewnie. Chociaż głównie przyszłyśmy na koncert, ale można też trochę popracować. - Majka. 
- Jesteście kochane. - Daniel. Przyszli chłopacy z Room 94. 
- Chłopacy jeśli będziecie potrzebować cokolwiek to zgloście się do naszych barmanek.- Daniel. 
- To jesteś barmanką?- Sean. 
- Tak od 2 minut.- zaśmiałam się. Dean cały czas mi się przyglądał. 
- Poinformuję waszych rodziców. - Daniel. 
- Dziękujemy.- Majka. 
- Hej my też dostaniemy piwo? Czy tylko dla Seana byłaś taka łaskawa? - Kieran. 
- No nie wiem a zasłużyliście sobie? - Ja. 
- Wiesz mogę sobie zasłużyć.- Kieran przygryzł wargę patrząc na mnie. 
- Nie. Wystarczy że poprosisz ale podoba mi się twoje myślenie. - mrugnęłam do niego. 
- Ona jest fanką.- Sean. 
- A jestem. - powiedziałam i podałam chłopakom piwa. Zacięta i zachwycona Majka stanęła obok mnie. 
- Jesteś taka spokojna. Nie krzyczysz, nie rozdzierasz nam ubrań.- Kit.
- Jestem Roomie, a nie psychofanką.- ja. 
- Panowie wychodzi na to że większość naszych fanek to psychofanki.- Sean. 
- Dean a ty co taki małomówny- Kieran. 
- Instagram. - Dean. No tak lajki i follow od Deana na instagramie były prawdziwe. 
- Wiemy że jesteś uzależniony, ale pogadałbyś z naszymi pięknymi fankami. - Kit. 
- O serio twierdzisz że jetem piękna?- spytałam zaczerwieniona. 
- Aww ale się słodko zarumieniłaś. Chodź tu się przytulić.- Kit. Wyszłam zza baru i podeszłam do Kita. Ten bardzo mocno mnie objął. Jakby już mnie nie chciał wypuścić z ramion. Nie spodziewałam się że to takie przyjemne. Majka na nas patrzyła. 
- Oj będą z tego dzieci.- westchnęła. 
- To ty potrafisz mówić?- zdziwił się Kier.
- Tak potrafię. Miałam lekką zawiechę.- Majka się uśmiechnęła. 
- Kit możesz mnie już puścić.- ja. 
- Nie. - Kit. 
- Okej.- powiedziałam i scisnęłam go tak mocno że jęknął z bólu i mnie puścił. Chłopacy się zaśmiali. Usiadłam na barze. 
- Kit jak się czujesz odrzucony przez fankę?- Sean. 
- Nie pierwszy, nie ostatni raz.- Kit. 
- Ojejciu.- zrobiłam smutną minkę. 
- A wy chłopacy nie robicie próby?- Majka. 
- Nie. Ash musi nastroić gitarę. - Kieran. 
- Ash, Ash, Ash, Ash, Ash!!!!!!- zaczęłam się drzeć i skakać. Zaczęłam śpiewać afterparty- strangle kojak, wymachując włosami. 
- Ona chyba też nie do końca jest normalną fanką.- Sean. Po chwili wszedł Ash i spojrzał na mnie dziwnie, ale dołączył się i razem ze mną śpiewał skakając i machając włosami. 
- Okej zmęczyłam się. - westchnęłam. 
- Awwwwww!! Ktoś kocha Asha i Strangle Kojak.- Ash mnie mocno przytulił. 
- Nie poruchasz.- Zaśmiała sie Majka. 
- Kolejny zboczeniec.- Ash. 
- Nauczyłam się od Jo.- Zaśmiała sie. 
- Tak w ogóle nawet o imię nie zapytaliśmy.- Dean. 
- O na na What's my name?- zaczęłam śpiewać. 
- Ta głupia to Joanne a ja jestem May.- Majka. 
- Eej ja wcale nie jestem głupia. Kit przytul.- powiedziałam i wtuliłam się w chłopaka. 

Obserwatorzy