sobota, 12 października 2013

Rozdział 19

Zamknęłam laptop i odłożyłam na biurko.  Zeszłam na dół.
- Hej gdzie idziesz?- mama. 
- Do Majki. Chciała żebym jej pożyczyła tą książkę od matmy z której się uczyłam do rozszerzonej matury. - ja. 
- Ah. Tylko nie wróć zbyt późno.- krzyknęła mama. 
- Jasne.- ja. Weszłam do domu Majki. Siedzieli akurat w salonie i coś oglądali. 
- Siemandero. Dobry. Elo. Hej. Witaj. Cześć. Itd. Itp.- ja. 
- A ty jak zwykle uśmiechnięta.- tata Majki. 
- A no tak wyszło. Ty dziunia przyniosłam ci tą książkę do rozszerzonej matmy.- rzuciłam w nią książką i usiadłam na fotelu. 
- Dzięki. Ej żyję teraz tą maturą. Masakra totalna. Srają o to przez 24 na dobę 7 dni w tygodniu. - Majka. 
- Ucz się ucz maleńka. Chociaż matury lepiej niż ja nie napiszesz. Pamiętasz jak nie wychodziłam przez dwa tygodnie z domu?- zaśmiałam się. 
- Oj bo ty Kujonie wszystko umiesz. Nauka ci tak łatwo wchodzi.- Majka. 
- To chyba dobrze.- ja. 
- Jak najbardziej. Chcecie może jakąś herbatkę?- mama Majki. 
- Tak poproszę. Cytrynowa jeśli można. - uśmiechnęłam sie. 
- Oczywiście. Rafał rusz siedzenie i chodź ze mną.- ciocia. Kiedy obydwoje wyszli spojrzałan na Majkę. 
- To jeszcze nie jest oficjalne, ale będę supportem chłopaków na koncercie 17 listopada. - ja. 
- Aaaaa!!! To mega informacja. - Maja. 
- Ale ja chcę żebyśmy zaśpiewały razem. We dwie.- ja. 
- Naprawdę? Ale ja nie mam takiego talentu, mój głos nie jest jakiś mega super.- Maja. 
- Masz talent i masz mega super głos, ale w siebie nie wierzysz.- ja. 
- Jesteś kochana że o mnie pomyślałaś.- Majka mnie mocno przytulila. 
- Bez ciebie nie występuję.- wtuliłam się w nią. Mama Majki zrobiła nam herbatę i poszłyśmy do Majki pokoju. 
- Hell yeah. Mój dom jest tam gdzie wifi mi się samo łączy. - powiedziałam patrząc jak mój iPhone sam się połączył z wifi w domu Majki. 
- Hell yeah. Mój też.- Majka. Rozmawiałysmy popijając herbatkę. 
- Ej która godzina?- ja. 
-18.39. A co?- Maja
- Ale ten czas wolno leci.- ja. 
- No. Ej mam pare zadań pomożesz mi zrobić. - Maja
- Jasne dawaj. - wzięłam od niej zeszyty. 
- Dam ci moje notatki.- Maja. 
- Nie potrzebuję. Ogarniam jeszcze z liceum. To było niecały rok temu. - ja. 
- Little genius. - Maya. 
- Masz zrobione.- oddałam jej. 
- Dziękuję.- Maja. Około 20 zbierałam sie do domu. No tak ja jutro zajęcia, Majka szkoła. Muszę zapalić. Wyszłam na balkon w moim pokoju i zapaliłam. Usiadłam na fotelu, zaciągając się kolejny raz. Zadzwonił mi telefon. Wyciągnęłam go i odebrałam. 
-  Zapomniałem o czymś skarbie. Nie masz palić, bo jak się spotkamy i wyczuję od ciebie papierosy to będzie z tobą źle.- Dean. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na papierosa. 
- Ale o co ci chodzi? przecież ja nie palę. - ja 
- Nie kłam aniołku. Kocham cie bardzo mocno i nie chcę żebyś sobie zdrówko psuła.- Deanuś. 
- To chodź i mnie powstrzymaj.- zaciągnęłam się po raz kolejny. 
- Chciałbym. Nawet nie wiesz jak bardzo. Palisz w tej chwili tak?- Dean. 
 - Może.- ja. 
- Jeśli mnie kochasz to zgaś.- powiedział. Wzięłam ostatniego macha i zgasiłam. 
- Już.- Ja 
- Zuch dziewczynka. - Dean się zaśmiał.
 - Tęsknię bardzo, bardzo mocno.- ja. 
- Ja też bardzo bardzo mocno tęsknię.- Deanuś.
- No nic misiaczku ja kończę bo lecę pod prysznic i idę spać w końcu jutro na uczelnię.- ja 
- Miłej nocy aniołku.- Dean. 
- Dobranoc kochanie.- rozłączyłam się i położyłam telefon na pianinie. Przysiadłam na ławeczkę. Pozwoliłam aby moje dłonie swobodnie opadły na klawisze i zaczęły wygrywać delikatną melodię "Turning table". Z oczu spływały mi łzy. Ta melodia jest taka depresyjna. Weszlam pod prysznic i poszłam spać. Rano jak tylko wstałam poszłam się ubrać. Założyłam na siebie jeansowe rurki, kolorową koszulę w kratę, kurtkę jeansową i szaro-niebiesko- różowe vansy. Wzięłam torbę i poszłam na uczelnie. Od samego rana miałam zajęcia z dyrektorem czyli znajomym mojej mamy. Były to zajęcia z tańca nowoczesnego. Po nich był angielski. To co przerabiamy na studiach ja robiłam przed maturą. Później pianino, wokal, balet, aktorstwo i to wszystko. Po skończonych lekcjach poszłam do centrum, bo Umówiłam się z Majką. 
- Cześć.- Majka dała mi buzi w policzek. 
- Hej. - uśmiechnęłam sie. 
- Co tam?- Majka. 
- Muszę cie zjebać. Dlaczego powiedziałaś Deanowi że palę?- ja. 
- No bo wiedziałam że dla niego przestaniesz, a dla mnie nie.- Majka. 
- Może i nie palę cały dzień ale mam taką kurwicę. Nawet nauczyciele mi podpadli dzisiaj.- ja. Nagle poczułam ukłócie. Zrobiło mi się ciemno przed oczyma. Poczułam się jakbym spadała i się ocknęłam. Zalana zimnym potem, leżałam w swoim łóżku. Więc to wszystko to był sen. Te pare lat to było pare godzin snu. Podniosłam się i wyszłam na balkon i zapaliłam mojego Marlboro. Było jeszcze ciemno. Chociaż mrok powoli ustępował delikatnym,  niczym bryza morska, promieniom słonecznym. Wszystko powoli budziło się do życia. Za każdym zaciągnięciem coraz bardziej byłam przebudzona. Weszlam do środka. 
- Oo już wstałaś.- mama weszła do pokoju. 
- Jaki dziś dzień?- spytałam mamę.
- Robisz sobie jaja? Odliczałaś dni do dzisiejszego dnia jakieś dwa miesiące.- mama. 
- Czyli?- ja.
- Dzisiaj o 20 jest koncert tego twojego zespołu.- mama. 
- No tak.- walnęłam się spowrotem do łóżka. 
- Co ci jest hm?- mama mnie spytała sprawdzając czy nie mam gorączki. 
- On mi jest. - westchnęłam ciężko. 
- Poznasz go dzisiaj. Ulży ci?- mama. 
- Nie.- powiedziałam i ukryłam głowę w poduszkę. To musiałbyć sen. Przecież Dean by na mnie nie spojrzał. Około 12 zaczęłam się ogarniać. Włosy zostawiłam naturalnie pofalowane, zrobiłam kreskę eyelinerem, delikatnie podkreślilam usta czerwoną szminką. Założyłam czarne szorty, biały top "Bitchplzzzzzz" i czarne niskie conversy. Około 13.30 wyszłam z domu. Moje włosy delikatnie powiewały na wietrze, a moje różowe końcówki połyskiwały od słońca. 
- Yeey to już dziś. - Majka się na mnie rzuciła. 
- Yeey!- ja. 
- Jakoś tak bez entuzjazmu. - Majka. Szliśmy rozmawiając. Pod klubem nikogo nie było. Cóż się dziwić mamy godzinę 14. Weszłyśmy do środka. Właściciel klubu to był znajomy moich rodziców. 
- Oo. Kto to zawitał do nas.- zaśmiał się. Kiedyś pracowałam tutaj jako barmanka. 
- Wróciłam na stare śmieci. - Zasmiałam się. 
- Nasz bar za tobą tęsknił. - Daniel (właściciel). 
- Jasne. To mogę wskoczyć za bar i zrobić nam jakieś drinki?- ja. 
- Pewnie że tak. Ja pójdę ogarnąć ten zespół, który ma zaraz przyjechać.- Daniel. 
- No mała. Mocne te drinki. - Majka. 
- Pewnie. - wzięłam shaker i wlałam odpowiednie składniki do drinka. Wrzuciłam dwie kostki lodu. Podałam Majce drinka. Sama wzięłam jednego. 
- Nie wyszłaś z wprawy.- Majka się zaśmiała. 
- Hej podasz mi piwo.- usłyszałam męski głos. Obróciłam głowę. To był Sean. Najprawdziwszy w świecie. Nie wyśniony. 
- Nie jestem barmanką. - ja. 
- Oh Przepraszam. Stałaś za barem i myślałem że.- Sean zaczął się tłumaczyć. 
- Nie ma sprawy. - sięgnęłam po piwo które mu podałam. Zobaczył moją koszulkę 
- Jesteś fanką? - Spytał.
- Tak. - uśmiechnęłam się. 
- Fajnie że nie krzyczysz mi w twarz. Dzięki za piwo.- Sean poszedł za scenę. 
- Czy ty wiesz co zrobiłaś?- Majka. 
- Co?- ja. 
- Gadałaś z Seanem.- Maja. 
- Przyzwyczaiłam się.- zaśmiałam się przypomninając sobie sen. 
- Jasne. Ćwiczyłaś na zdjęciach?- Majka. 
- No pewnie. - zaśmiałam się. Po chwili przyszedł Daniel. 
- Dziewczyny. Mam do was wielką prośbę. - Daniel. 
- Jasne słucham. - ja. 
- Barmanka mi zachorowała i jest lipa.- Daniel.
- Pomożemy ci. - ja. 
- Naprawdę? Zostaniecie też na afterku?- Daniel. 
- Pewnie. Chociaż głównie przyszłyśmy na koncert, ale można też trochę popracować. - Majka. 
- Jesteście kochane. - Daniel. Przyszli chłopacy z Room 94. 
- Chłopacy jeśli będziecie potrzebować cokolwiek to zgloście się do naszych barmanek.- Daniel. 
- To jesteś barmanką?- Sean. 
- Tak od 2 minut.- zaśmiałam się. Dean cały czas mi się przyglądał. 
- Poinformuję waszych rodziców. - Daniel. 
- Dziękujemy.- Majka. 
- Hej my też dostaniemy piwo? Czy tylko dla Seana byłaś taka łaskawa? - Kieran. 
- No nie wiem a zasłużyliście sobie? - Ja. 
- Wiesz mogę sobie zasłużyć.- Kieran przygryzł wargę patrząc na mnie. 
- Nie. Wystarczy że poprosisz ale podoba mi się twoje myślenie. - mrugnęłam do niego. 
- Ona jest fanką.- Sean. 
- A jestem. - powiedziałam i podałam chłopakom piwa. Zacięta i zachwycona Majka stanęła obok mnie. 
- Jesteś taka spokojna. Nie krzyczysz, nie rozdzierasz nam ubrań.- Kit.
- Jestem Roomie, a nie psychofanką.- ja. 
- Panowie wychodzi na to że większość naszych fanek to psychofanki.- Sean. 
- Dean a ty co taki małomówny- Kieran. 
- Instagram. - Dean. No tak lajki i follow od Deana na instagramie były prawdziwe. 
- Wiemy że jesteś uzależniony, ale pogadałbyś z naszymi pięknymi fankami. - Kit. 
- O serio twierdzisz że jetem piękna?- spytałam zaczerwieniona. 
- Aww ale się słodko zarumieniłaś. Chodź tu się przytulić.- Kit. Wyszłam zza baru i podeszłam do Kita. Ten bardzo mocno mnie objął. Jakby już mnie nie chciał wypuścić z ramion. Nie spodziewałam się że to takie przyjemne. Majka na nas patrzyła. 
- Oj będą z tego dzieci.- westchnęła. 
- To ty potrafisz mówić?- zdziwił się Kier.
- Tak potrafię. Miałam lekką zawiechę.- Majka się uśmiechnęła. 
- Kit możesz mnie już puścić.- ja. 
- Nie. - Kit. 
- Okej.- powiedziałam i scisnęłam go tak mocno że jęknął z bólu i mnie puścił. Chłopacy się zaśmiali. Usiadłam na barze. 
- Kit jak się czujesz odrzucony przez fankę?- Sean. 
- Nie pierwszy, nie ostatni raz.- Kit. 
- Ojejciu.- zrobiłam smutną minkę. 
- A wy chłopacy nie robicie próby?- Majka. 
- Nie. Ash musi nastroić gitarę. - Kieran. 
- Ash, Ash, Ash, Ash, Ash!!!!!!- zaczęłam się drzeć i skakać. Zaczęłam śpiewać afterparty- strangle kojak, wymachując włosami. 
- Ona chyba też nie do końca jest normalną fanką.- Sean. Po chwili wszedł Ash i spojrzał na mnie dziwnie, ale dołączył się i razem ze mną śpiewał skakając i machając włosami. 
- Okej zmęczyłam się. - westchnęłam. 
- Awwwwww!! Ktoś kocha Asha i Strangle Kojak.- Ash mnie mocno przytulił. 
- Nie poruchasz.- Zaśmiała sie Majka. 
- Kolejny zboczeniec.- Ash. 
- Nauczyłam się od Jo.- Zaśmiała sie. 
- Tak w ogóle nawet o imię nie zapytaliśmy.- Dean. 
- O na na What's my name?- zaczęłam śpiewać. 
- Ta głupia to Joanne a ja jestem May.- Majka. 
- Eej ja wcale nie jestem głupia. Kit przytul.- powiedziałam i wtuliłam się w chłopaka. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy