poniedziałek, 30 września 2013

Rozdział 18

- Może starbuck's i KFC pomoże?- spytałam.
- Myślę że tak. - wytarłyśmy oczy i poszłyśmy na miasto. Najpierw wielka wyżerka w KFC a póżniej duża gorąca czekolada. Siedziałyśmy w starbucksie pijąc czekoladę. 
- Jak pierwszy dzień na uczelni?- Majka. 
- Zerwalam się z 2 lekcji. Ludzie mnie wkurzają. Znowu palę. - wzdrygnęłam ramionami. 
- po pierwsze kto pozwolił zrywać się z lekcji? Po drugie czemu znowu palisz. A po trzecie... Nie ma trzeciego. - Majka. 
- Po pierwsze nie mogłam wytrzymać. Po drugie nie mogłam wytrzymać.- ja. 
- Papierosy.- Majka zażądała wyciągając rękę. 
- Zapomnij.- ja. 
- Oddawaj.- Maja. 
- Jestem pełnoletnia.- ja. 
- i gówno mnie to obchodzi. Dawaj to albo będę zmuszona zabrać ci je siłą. - Maja. 
- I tak tego nie zrobisz. - ja. 
- Poddaję się. - Majka. 
Pojechałyśmy autobusem do domu. Weszłam do domu. W korytarzu zdjęłam buty i odlożyłam torbę. Weszłam do kuchni. Mama siedziała przy blacie i płakała. 
- Jesteś już. Zrobię ci obiad.- mama szybko wytarła łzy i obróciła się w drugą stronę. 
- Jadłam na mieście. Co się stało że płaczesz?- spytałam. 
- Nic takiego. Kroiłam cebulę.- mama. Podeszłam do niej i odkryłam jej twarz którą zaslaniała ręką. Miała siny ślad pod okiem. 
- Nic takiego?- ja. 
- Trochę się ostatnio nie dogaduję z tatą.- mama. 
- Rozwiedź się. Proszę. Kocham was obu, ale nie może tak być. - ja 
- Nie mogę. Koniec sprawy.- mama. p
Poszłam do siebie. Usiadłam na łóżku i włączyłam laptop. Weszłam na skype. Zadzwoniłam do Deana. Na ekranie pojawiła się pocieszna morda Kita. 
K: No hej. Jestem prywatną sekreterką Deana. Po sygnale zostaw wiadomość. Piiip. 
Ja: Zawołaj Deana. 
K: piiip. Dziękujemy za wiadomość napewno przekażemy. Dean!!!!! Rusz tu dupę twoja Mrs. Lemon dzwoni!!!! 
Ja: Mrs. Lemon? 
K: no co no? 
Ja : Nie nic Kiciorku ty mój. 
D: zsuń dupę Kit.
K: Spadaj. To ja jestem jej Kiciorkiem. 
D: a ja jestem jej Deanusiem. Spadaj. 
Ja: A ja jestem Jo. - Dean wziął laptopa i poszedł do swojego pokoju. 
D: Przepraszam że nie odpisałem na SMS. Też cię kocham i tęsknię myszko. 
Ja: nawet nie wiesz jak bardzo mi cię brakuje obok. Po prostu nie wytrzymuję psychicznie. Nie mogę już bez ciebie. To jest takie trudne. Życie jest takie trudne.- z oczu wyleciały mi łzy. 
D: wiem. Dla mnie to też jest trudne. Nawet nie wiesz jak bardzo. Chciałbym resztę życia spędzić z tobą obok. 
Ja: Najgorsze jest to że za tydzień lub dwa będzie lepiej. Wtedy znów się spotkamy i będzie wspaniale. Ale po pożegnaniu znów bedzie do bani. 
D: Jeszcze na nikim mi nie zależało tak bardzo jak na tobie. Najchętniej rzuciłbym wszystko i przyleciał do ciebie. 
Ja: ja najchętniej rzuciłabym studia i zamieszkała z tobą. 
D: ale nie zrobisz tego. Bo spełniasz marzenia.  Im ciężej jest tym bardziej cię kocham. 
Ja: moim marzeniem jest kocyk, herbatka, dobry film i ty obok. 
D: Zaśpiewaj mi coś. - wzięłam laptop i postawiłam go na pianinie w moim pokoju. Zaczęłam grać "turning table " Adele. Rozpłakałam się przy refrenie, ale śpiewałam dalej. Dean też się popłakał. 
D: Pięknie śpiewasz. Mam dla ciebie niespodziankę. 
Ja: jaką? 
D: Chłopacy i ja chcemy żebyś była supportem naszego koncertu w Warszawie 17 listopada. 
Ja: chwila to za 20 dni. 
D: tak. 
Ja: Dlaczego ja? 
D: Bo jesteś wyjątkowa, masz piękny głos, świetnie grasz na instrumentach. Wymieniać dalej? 
Ja: nie. Dziękuję. 
D: muszę iść, ale pamiętaj że cię kocham i z każdą minutą tęsknię jeszcze bardziej. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy