sobota, 21 września 2013

Rozdział 15

-Ale wiesz nie jestem jednym z tych chłopaków, którym zależy tylko na seksie . - Dean
- Wiesz to chyba ja bardziej chce tego seku niż ty.- powiedziałam i dając mu buziaka położyłam się obok i wtuliłam w jego nagi tors. Kolejna noc w jego ramionach, a juz jutro kończy sie ta bajka. 
- jutro przyjdzie nam się rozstać.- powiedziałam 
- wiem. Bardzo mi przykro że ten weekend tak szybko się kończy.- Dean. 
- Mi tez, ale teraz idźmy już spać. - Dean dał mi całusa. Zasnęliśmy razem. Kiedy od rana się obudzilam Dean leżał na przeciwko mnie. Patrzył mi w oczy. 
- Długo mi się tak przyglądasz?- spytałam zaspanym głosem. 
- Jakieś pół godziny, ale mógłbym całe życie.- powiedział i ujął moja twarz dłonią. Przejechał kciukiem po mojej sinej kości jarzmowej. Chwyciłam za jego rękę i zdjęłam ją z mojej twarzy.
- To moja wina. - powiedział.
- Nie obwiniaj się. - powiedziałam i się przybliżyłam do niego.
- Gdybym przy tobie był nic by ci się nie stało. - powiedział.
- Ale przeze mnie cię tam nie było. - powiedziałam. 
- Jestem złym chłopakiem. Nie ma mnie przy tobie kiedy mnie potrzebujesz, nigdy mnie nie ma. Nie powinnaś ze mną być. Zasługujesz na kogoś lepszego. Kogoś kto będzie mógł cię obronić, będzie cię odbierał ze szkoły...- nie mogłam dłużej słuchać jego głupot, więc zamknełam mu usta pocalunkiem. 
- Ale ja nie chce nikogo innego. To ciebie kocham i  z tobą będę do końca życia.- powiedziałam 
- Ale ..- Dean
-Nie ma żadnego ale.- ja 
- kocham cię.- powiedział po polsku. 
- ja ciebie też, a to że powiedziałeś to w moim języku było bardzo urocze. - ja
- Ty cały czas mówisz w moim języku więc ja mogę trochę pogadać w twoim.- Dean.
- Kochanie wiesz że musimy wstać?- ja
- nie prawda.- Dean
- ale ja za trzy godziny mam samolot.- powiedziałam.
- ten czas tak bezlitośnie szybko leci. Znów cie stracę.- Dean. 
- Nie stracisz tylko wrócę do domu.- ja
- możesz mi częściej takie niespodzianki robić. Tylko zadzwoń chociaż do Asha zeby mi nie dawał talerzy od perkusji bo znów rozwalę. - Dean.
- a może ty mi też zrobił kiedyś niespodziankę?- spytałam i sie usmiechnelam.
- Może kiedyś. - powiedział. Wstałam i poszłam pod prysznic. Ubrałam szare rurki, czarny top na ramiączkach z nadrukowanym logiem Nirvany i czarne niskie conversy. Zostały dwie i pół godziny. Dean wszedł do łazienki i wszedł pod prysznic, a ja w tym czasie suszłam włosy. Kiedy Dean wyszedł przygryzłam wargę. Wyglądał tak seksownie. Woda spływała po jego ciele, mokre nieogarniete włosy, ta seksowne mina. Mrrrrr. 
- Co mi sie tak przyglądasz ?- Blondyn 
- a nie mogę sobie patrzeć na mojego seksownego faceta?- ja 
- Możesz. - powiedział Dean i specjalnie odgarnął seksownie włosy.
- Świnia- mruknęłam. Dean mnie przytulił. Dałam mu buziaka w policzek. On ujął moją twarz i zmusił bym spojrzała mu w oczy. 
- Będę tęsknił. - powiedział i bardzo czule mnie pocałował. 
- Ja bardziej.- powiedziałam całując go. 
- Zostały nam dwie godziny. Nie róbmy nic. Po prostu spędź w moich ramionach resztę tego czasu.- Dean 
- Daj spokój. Nie rozstajemy się na zawsze.- powiedziałam chcąc go pocieszyć. 
- No wiem, ale znowu moje łóżko będzie puste, w pokoju nie bedzie twoich ubrań.- Dean
- Patrz na to z dobrej strony. Twoja pościel pachnie mną, w łazience jest moja szczoteczka do zębów, nasze wspólne zdjęcie na szafce nocnej. - powiedziałam wtulając się w Deana 
- Ale ja wolę ciebie.- Dean. 
- Oj ja też wolę ciebie, ale niestety musimy wytrzymać. - ja 
- za dwa miesiące kończę trasę.- Dean. 
- Przeżyjemy prawda ? Powiedz mi że tak.- ja 
- Oczywiście że tak myszko. - Dean przytulił mnie jeszcze mocniej i dał buziaka w głowę. Resztę czasu spędziliśmy leżąc wtuleni w siebie i rozmawiajac. 
- Musimy juz jechać. - przyszedł do nas Sean.  Dean wziął moją torbę i zeszliśmy na dół. W samochodzie nic nie mówiłam tylko siedziałam wtulona w Dean'a. Na lotnisku stałam wtulona w Deana. Z oczu leciały mi łzy. Nigdy tak bardzo nie płakałam. Dean głaskał mnie po głowie. 
- Nie płacz. To tylko dwa miesiące.- teraz to Dean mnie pocieszał. 
- pasażerowie lotu Z Londynu do Warszawy proszeni są o udanie się na odprawę.- głos z głośników. 
- Rzucam studia. Musze być z tobą.- powiedziałam i zachłannie pocałowałam Deana. 
- Musisz iść. Weź moją bluzę. Będziesz się mogła nią otulać jak będziesz tęsknić.- Dean zarzucił na moje ramiona czarną bluzę z logiem cytrynki. 
- będę tęsknić.- powiedziałam wycierajac łzy.
- ja tez - powiedział Dean i ostatni raz delikatnie i czule mnie pocałował. Odsunęłam się kawałek. Pokiwałam mu ręką. Odciągnęłam May od Kierana. Zaciagnęłam ją do samolotu. Siedziałam z słuchawkami w uszach i wtulona w bluzę Deana. Życie jest nie fair. 


1 komentarz:

Obserwatorzy