- I co poznała cię ?- Spytała Lou.
- Nie. Medżik!- ja.
- Chodź tu bałwanie. - Lou pozbawiła mnie peruki i reszty dziwnych rzeczy, które na mnie nałożyła.
- Podoba ci się huh?- zaśmiała się Lou.
- Peruka? Tak jest spoko.- uśmiechnęłem się.
- Chodzi mi o tę dziewczynę.- Lou.
- Jest śliczna. No i nie wie kim jestem. Mam pewność, że nie poleci na kasę.- Westchnęłem.
- Oj Horanciu. Tylko żebyś jej nie zranił jak się to później wyda.- Lou.
- Od dzisiaj jestem Nate.- ja.
- Nate? Nic innego nie mogłeś wymyślić?- Lou.
- Moja wina że nie jestem super inteligentny?- oburzyłem się.
-Tak to twoja wina.- Lou.
- Okej nie będę się kłócił że nie - ja.
- Dobra blondyneczko lecę bo Hazza z Lux zbyt dużo czasu spędzać nie może. - Lou.
- Dzięki za nasz dzisiejszy eksperyment.- uśmiechnęłem się i odprowadziłem przyjaciółkę do drzwi. Poszedłem do swojej sypialni na górę i wyszedłem na balkon. Znów śpiewała. Od kilku dni mieszka w domku obok. Codziennie wychodzi wieczorem na balkon z gitarą i śpiewa. Bardzo często są to nasze piosenki. Ma piękny głos, ale jest zraniona. Piosenki z uczuciem można zaśpiewać dopiero gdy się coś przeżyje. Ona śpiewa Lifehouse- Everything. Ten chłopak musi być skończonym idiotą. Nie wiem co on jej zrobił, ale ja to naprawię.. A tak w sumie Nate.
*Oczyma Joanne*
- Jo zrobiłem kolację.- Kit.
- Aww jaki kochany.- dałam mu buziaka w policzek. Zeszliśmy na dół na kolację którą przygotował Kit.
- Co to za chłopak ? Ten Cały Nate. Mieszka obok?- ja.
- Tak w sumie pierwszy raz gościa widziałem. Od kiedy pamiętam ten dom stał pusty. Dopiero jakieś trzy tygodnie temu tu zamieszkał. Wychodził rano wracał w nocy. Kilka razy widziałem go w nocy, ale nie przywiązałem do niego szczególnej uwagi.- Kit.
- Aha. Napewno nie jest tak źle.- ja.
- Słyszałem, że podobno jest płatnym mordercą dlatego cały czas chodzi w czarnej bluzie z kapturem i ma przyciemnione szyby w aucie.- Kit
- Heh. Serio? Kit ploteczki w kole gospodyń wiejskich? - zaśmiałam się.
- Nie. Słyszałem w sklepie jak byłem.- Kit
- Co jak co, ale że ty w takie bzdury wierzysz to się nie spodziewałam.- ja.
