- Nie nic.- powiedziałam i odwróciłam głowę w drugą stronę.
- Jo. Ty jesteś w ciąży? Jak to się stało?- Kit.
- No wiesz kiedy dwoje ludzi się kocha to nadchodzi taki moment kiedy....- Kit mi przerwał.
- To wiem jak się odbywa, ale co wy się nie zabezpieczacie? - Kit.
- No niby się zabezpieczaliśmy, ale nigdy nie ma sto procent pewności.- ja.
- Co zamierzasz zrobić? - Sean.
- Wychowam to dziecko i zostanę 20 letnią mamusią.- westchnęłam.
- Podziwiam cię. Ja chyba nie byłbym jeszcze na to gotowy. Jeszcze to co odwalił Dean.- Kieran.
- Nie pocieszasz.- westchnęłam, a z oczu znów wyleciały mi łzy.
- Nie płacz Ewka bo tu miejsca brak na twe babskie łzy.- zaśpiewał Kieran po Polsku na co spojrzałam sie z miną WTF?
- Co?- ja.
- No bo my z chłopakami mamy taki konkurs który się szybciej nauczy polskiego No i wiesz. .- Kieran
- Kto wygrywa? - Ja.
- Jak na razie Sean. - Kit.
- A kto przegrywa?- Ja.
- Kit.- Kieran.
- Wiesz na ładną pogodę się nie zanosi, więc na mój powrót do domu też. Pobędziesz ze mną trochę i wygrasz.- zaśmiałam się.
- To nie uczciwe. Oświadczam wszem i wobec, że zamieszkam z wami.- Sean.
- A chcesz mieszkaj. Moje drzwi zawsze stoją dla was otworem.- Kit.
- Oh ty słodziaku.- Kieran usiadł mu na kolana.
- A poczekaj niech się Majka dowie.- zagroziłam Kieranowi, który momentalnie odsunął się na drugi koniec pokoju.
- Ja tu sobie grzeczniutko na kanapie siedzę.- Kieran.
- Obserwuje cię.- powiedziałam poważnie.
- Mam się bać?- Kieran.
- Powinieneś.- ja.
- Okej. Boję się.- Kieran się uśmiechnął.
- Muszę zadzwonić. Zaraz wrócę.- powiedziałam i poszłam do pokoju Kita. Zadzwoniłam do Mamy. Opowiedziałam jej historię jak znalazłam się w Anglii i dlaczego mi smutno.
- Rozumiem że bardzo tęskniłaś, ale następnym razem przyjdź do mnie. Nawet jak będę spać. Zaufaj mi.- mama.
- Bardzo ci ufam. Jesteś jedyną osobą bliższą mi niż Majka. Mamo ja już bym chciała wrócić. Na uczelnię, do Majki, do was.- z oczu znów wyleciały mi łzy.
- Oh. Sprawdzę zaraz kiedy wystartują znów samoloty. - mama
- Dobrze.- usłyszałam tylko kliknięcie klawiatury.
- Niestety dopiero za około miesiąc.- mama ciężko westchnęła.
- Może wrócę samochodem i promem.- ja.
- To jest niebezpieczne. Zostań z chłopakami. Jak tylko samoloty zaczną startować wrócisz. - powiedziała zatroskana mama.
- Bardzo chciałabym już wrócić. - ja.
- Wiem aniołku, ale teraz dla twojego bezpieczeństwa musisz tam zostać. - Mama.
- No więc zostanę. - ja.
- Kończę aniołeczku. Trzymaj się. Pozdrów chłopców.- mama się rozłączyła. Wróciłam do chłopaków
- Macie pozdrowienia od mojej mamy.- ja.
- Ohh. Twoja mama robi taki bigos.- rozmarzył się Sean.
- To co wpadacie do nas ? - ja.
- Jasne. Poczekaj gdzie ja wsadziłem mój guzik od teleportacji.- Kit zaczął się macać po kieszeniach.
- Idioci. Wszędzie idioci.- zaśmiałam się.
- Jo. Wszędzie Jo.- Kieran.
- Eeej. Jeszcze nie jestem aż taka gruba.- ja.
- Hehe nie długo Jo będzie mogła nas otoczyć.- Sean.
- Przestańcie. Ona nawet z tym słodziakiem w brzuchu będzie szczuplejsza niż wy.- Kit.
- To zabolało.- Kieran.
- Zdecydowanie tak.- Sean.
- Cieszcie się, że Kit przemówił bo jak ja bym to skomentowała to moglibyście się zalać łzami jak mali chłopcy.- Ja.
- Wredna Jo. Tego jeszcze nie było.- Sean.
- Zaraz może nastać. Więc uważaj.- powiedziałam groźnie
- My tu gadu gadu, a my musimy lecieć. - Sean.
- To już ta godzina. Reece dzisiaj pryjeżdża trzeba ogarnąć.- Kieran.
- Pozdrówcie go odemnie.- Kit.
- A wy co dzisiaj będziecie robić? - Sean.
- Posprzątam. Nie mogę żyć w takim syfie.- zaśmiałam się.
- To ja lecę.- Kit chciał wyjść. Chwyciłam go za kaptur od bluzy.
- Nigdzie nie idziesz kolego.- ja.
- Ratunku...- Kit.
- Nikt ci nie pomoże. - znowu użyłam niskiego groźnego głosu.
- To tego my lecimy.- Kieran i Sean wyszli.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zajebistyyy! :D A masz, Kit! Jest jednak sprawiedliwość na tym cholernym świecie ;) Nie mogę się doczekać następnego rozdziału!
OdpowiedzUsuńOMFG bede ciocią!!! Znów Roomie dzięki Jo <3 <3 <3 Kiero <3 <3 <3 I Sean z torebkami xx (wiesz o co cho xd)
OdpowiedzUsuń