-Boli puszczaj !- wydarła się Majka.
- Bo ma boleć. - Puściłam przyjaciółkę. Koncert się skończył. Nie pełnoletnia grupa fanek musiała wyjść, ale te 18 + zostały na afterze. Wróciłam do zbierania szkła. Jeden kawałek wbił mi się w rękę. Szybko go wyjęłam. Zaczęła mi lecieć krew z ręki. Szybko przyłożyłam do ręki chusteczkę.
- Ej co jest? - spytał Kit spoglądając znad baru.
- Skaleczyłam się. Trochę mi leci krew. - ja.
- Trochę? Zaraz się wykrwawisz. Macie jakąś apteczkę?- Kit.
- Tak na zapleczu. Chodź.- zaprowadziłam go na zaplecze. Usiadłam na paru kartonach. Kit wziął wode utlenioną i wacik. Oczyścił mi ranę. Tak cholernie piekło, ale grałam odważną. Zakleił ranę plasterm.
- Dziękuję. - powiedziałam i podniosłam wzrok jednocześnie patrząc w jego oczy.
- Proszę. - powiedział i zastygliśmy w bezruchu po prostu patrząc sobie w oczy.
- Masz piękne oczy. - uśmiechnęłam się.
- Raz. Dwa. Trzy. - policzył i ujął moją twarz w dłoń i zaczął mnie całować. Na początku odwzajemniłam pocałunek, ale po chwili po prostu odsunęłam się i uciekłam. Nie wiem dlaczego to zrobiłam. To był impuls. Głupia jesteś, przecież ty też tego chcesz. Siedziałam na dworze przy tylnym wyjściu na schodach. Po chwili usłyszałam otwieranie drzwi. Nie odwróciłam się. To był Kit. Wiedziałam to. Okrył mnie swoją bluzą. To takie oklepane, a sprawiło mi tyle radości. Usiadł obok. Nic nie mówiąc odpalił papierosa.
- Czemu palisz? - spytałam.
- Sam nie wiem. - odpowiedział kolejny raz się zaciągając. Spojrzałam na niego. Był smutny. W jego oczach nie było tych pięknych błyszczących iskierek, które się pojawiały na mój widok. W jego oczach był ból.
- Nie pal. - powiedziałam zabierając mu papierosa z ręki i wyrzucając go.
- Dlaczego ? - Kit.
- Owszem. Faceci, którzy palą są mega. Zapach perfum, papierosów i testosteronu jest seksowny, ale jeden papieros skraca życie o 3 minuty. - ja.
- To moje życie jest już bardzo skrócone. - Kit.
- To nie dobrze. - ja.
- Bo ja wiem i tak nikomu na mnie nie zależy. - Kit.
- Mi na tobie zależy. - ja.
- Nie prawda. Mówisz tak bo ci mnie żal, że mi smutno. - Kit.
- Nie. Mówię tak bo to prawda. Ja nie wiem dlaczego tak wtedy uciekłam. Może po prostu boję się znowu być w związku. Boję się że znowu mnie zranią. - westchnęłam.
- Przepraszam. -Kit.
- Za co?- ja.
- Za to że pozwoliłem ci myśleć, że mógłbym cię zranić. - Kit.
- Kit. Ja będę na całej waszej trasie tego lata. Proszę cię. Pozwól mi na razie lepiej cię poznać. - ja.
- Zaczekam. Nawet do końca życia. Bo w twoim przypadku wiem, że warto. Jesteś inna niż wszystkie inne. - Kit.
- Tak jestem. Nie każda dziewczyna jak idol ją całuje ucieka. - zaśmiałam się.
- Heh. Nie myślałem pod takim względem, ale owszem to też dziwne. - Kit.
[W klubie/ Oczami Majki]
- Ej widziałaś może gdzieś Kita ?- Kieran.
- Jo sobie skaleczyła rękę i poszedł ją opatrzyć na zaplecze - ja.
- Uuu. Zaplecze? Dobrze, że mu durexy wsadziłem do portfela. - Kier.
- Zboczeniec. Czy ty myślisz tylko o jednym ? - spytałam.
- Nie. Myślę o tym, piwie, imprezach i muzyce. - Kieran.
- To faktycznie duża różnica. - ja.
- Zatańczysz? - Kieran.
- Nie mogę jestem w pracy, a jak widzisz Jo zniknęła. - powiedziałam.
- Hej jesteśmy. - weszła Jo.
- Kit pomożesz Jo w pracy? - Kieran.
- Spoko, a czemu ? - Kit.
- Porywam sobie May na parkiet. - Kieran.
- Tylko wiesz mała zabezpieczaj się.- przyjaciółka puściła do mnie oczko.
Ej bambusie jesteś niesamowita. Wchodzę żeby przeczytać rozdział 21 a tu już 22. NO nie wierzę w ciebie mycha <3
OdpowiedzUsuńBrak mi słów... ale ogólnie fajne. Pisz do końca świata i 3 dni dłużej ;)
OdpowiedzUsuńZajebiste <3 i love u... Forever and ever and coś tam coś tam. Była taka piosenka, ale nie pamietam jak szła. ;)
OdpowiedzUsuń