- Halo?- ja.
- Hej Jo jak się czujesz? - Kieran
- A jak mam się czuć? - spytałam.
- Gdzie jesteś? - Kieran.
- Na lotnisku.- westchnęłam.
- Ale przy takich warunkach pogodowych chyba nie leci żaden samolot? - Kieran.
- No niby nie. - ja.
- To po co tam siedzisz? - Kieran.
- A gdzie mam pójść?- odpowiedziałam pytaniem.
- Przyjadę po ciebie zaraz. Nie możesz siedzieć na lotnisku.- Kieran.
- Whatever.- rozłączyłam się i wyjęłam słuchawki. Wsadziłam je do uszu i włączyłam muzykę. Założyłam na głowę kaptur i wyszłam przed budynek. Usiadłam na ławce poturecku. Pewnie wyglądam strasznie. Podjechał czarny samochód. Wysiadł Kieran.
- Chodź. Boże ty się trzęsiesz. Zimno tu co?- zaśmiał sie i okrył mnie swoją kurtką.
- Nie musisz tego robić.- powiedziałam wsiadając do samochodu.
- Ale chcę. Bo wiem jak się czujesz. - Kieran.
- Nie wiesz. Nie spotkało cię coś takiego.- powiedziałam.
- Ale wyobraźnię mam wybujałą to sobie wyobrażam.- Kieran próbował mnie pocieszyć.
- To tak smutne że ludzie, których wydaje nam się że tak dorze znamy tak naprawdę są kimś innym.- wydukałam ostatkami sił, a moje oczy znów się zaszklily.
- Nie potrafię pocieszać. Przepraszam.- Kieran.
- Chociaż próbujesz. Dziękuję.- powiedziałam wciąż wpatrując sie pustym wzrokiem za szybę.
- Co różni Biebera od Niemek ? Bieber wygląda chociaż jak kobieta.- Kieran.
- Jedziesz po swoim idolu żeby mnie pocieszyć? - uśmiechnęłam sie.
- Każdy sposób jest dobry, a ty jesteś dla mnie jak młodsza siostra. Nie moge patrzeć jak jesteś smutna.- Kieran. Zapadła cisza. Podjechaliśmy pod dom Kita.
- Do Kita? - spytałam zdziwiona.
- Raczej nie Chciałabyś sie mijac z Deanem więc nie chce cie brać do nas.- Kieran.
- Jesteś kochany. - delikatnie się uśmiehnęłam i wysiadłam z samochodu. Wzięłam swoją torbę. Kieran sobie normalnie wszedł. Bo to normalne ze o 4 nad ranem przyjmuje sie gości.
- Hej. Już jesteście. - Zaspany Kit podniósł sie z kanapy w salonie.
- Zostawiam ją pod twoją opieką. Nie spieprz tego.- Kieran.
- Chodź wujek Kit przytuli i pogłaszcze, nawet kołysankę zaśpiewa. - brunet zaprowadził mnie do swojego pokoju.
- Moge sie przespac na kanapie.- ja.
- Nie No przecież ja tu jestem facetem tak. No. Więc jakbyś czegoś potrzebowała to krzycz, pisz SMS albo dzwon.- Kit wyszedł z pokoju. Zdjęłam buty i bluzę. Weszlam do łóżka. Otuliłam sie ciepłą kołderką, która pachniała Kitem i zasnęłam. Obudziłam sie z krzykiem około 5. Koszmary. W tempie światła znalazł sie obok mnie Kit, który mnie przytulał.
- Shhh. To tylko koszmar. Spokojnie. Jestem obok.- Kit. Nie wiedziałam o tym ze on jest taki opiekuńczy. Kiedy już się troche uspokoiłam.
- Już dobrze?- spytał z troską.
- Tak dziękuję.- ja. Serce waliło mi chyba z 300 razy na sekundę. Poziom adrenaliny osiągnął zenitu, a w mojej głowie toczyła się zacięta walka. Wiedziałam, że już nie zasnę, więc weszlam pod szybki prysznic. Włosy spięłam w koczka i ubrałam sie w czarne rurki i czerwoną koszule w kratę. Zeszłam na dół. Była już 6. Kit spał więc postanowiłam go nie budzić. Wzięłam portfel i skończyłam na szybkie zakupy. Wróciłam do domu i zrobiłam sniadanie. Naleśniki z truskawkami, bananem, kiwi i nutellą. Kit się obudził i przyszedł do kuchni.
- Ostatni raz jadłem takie sniadanie jak mieszkałem z mamusią.- zaśmiał sie brunet kiedy podałam mu talerz.
- Ale piękne zapachy. Czuć ze tu przebywa kobieta.- wydarł sie Kieran z korytarza jednak szybko i on i Sean znaleźli sie w kuchni.
- Siadajcie to tez sie zalapiecie. - uśmiechnęłam sie i podałam im talerze z jedzeniem. Chłopacy zjedli wszystko.
- Jak odkurzacze.- uśmiechnęłam sie.
- Chcieliśmy pogadać.- Sean.
- Słucham.- ja.
- My wiemy że jest ci ciężko i wgl, ale musisz o nim zapomnieć.- Kieran.
- To nie będzie takie łatwe.- ja.
- Tak wiem że go bardzo kochasz, ale inaczej będziesz cierpieć. - Sean.
- To nie będzie takie łatwe bo jestem z nim w ciąży. - powiedziałam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam ze takie depresyjne ostatnio ale mam taki czas po prostu depresyjny.
Mam nadzieje ze sie cieszycie ze wróciłam.
Pis and laf
Wasza Jo ;*
Ja się cholernie cieszę, że wróciłaś, bo chociaż rozdziały są jakie są, to są zajebiste :)
OdpowiedzUsuń