poniedziałek, 8 lipca 2013

Rozdział 16

*Oczami Deana*
Stałem tam i patrzyłem jak odchodzi. Najgorsza była myśl, że  nie mogę nic zrobić. Stałem jak debil. Kieran stanął obok mnie i poklepał po ramieniu. 
- Damy radę. - powiedział 
- Nie zachowujcie się jak baby.- Sean 
- Weź daj mi kurwa spokój. - powiedziałem i poszedłem do samochodu. W domu poszedłem do siebie. Położyłem się do łóżka. Poduszka pachniała jej miętowym szamponem, a pościel jej ciałem. Nie mogę uwierzyć że jeszcze niedawno leżeliśmy tu razem i patrząc jej w oczy mówiłem jak bardzo ją kocham. A teraz ona siedzi w samolocie i leci do Polski. Kraju, który jest tysiąc kilometrów odemnie. Dopiero wyjechała, a już tak bardzo za nią tęsknię. 

*Oczami Joanne *
Siedziałam w samolocie już półtorej godziny. Wtulona w bluzę Deana, która tak bardzo mi o nim przypominała. W słuchawkach leciało 'Puzzle piece' co nie pomagało opanować łez mimowolnie wylatujących strumieniami z moich oczu. Majka już dawno zasnęła. Otarłam łzy i wyjęłam notatki od socjologii. Czytałam wszystko i nie mogłam nic zrozumieć. Już od początku października wiedziałam że idąc na psychologię popełniłam błąd. Psychologia to nie jedyne studia na które się dostałam. Był również uniwersytet artystyczny do jtórego się dostałam. W sumie wystarczyłoby tylko iść i powiedzieć że chcę się tam uczyć. Dyrektor uniwersytetu to znajomy mojej mamy. Jak mają jakieś pokazy czy coś to mama projektuje im ubrania. To chyba dobre wyjście. Po wylądowaniu na lotnisku była mama.  Rzuciłam torbę do bagażnika i wsiadłam do samochodu. W czasie jazdy nikt się nie oddzywał. W końcu odezwałam się. 
- Zmieniam kierunek studiów.- powiedziałam.
- wiem. - mama
- skąd?- ja 
- Domyśliłam się. Ty po prostu jesteś stworzona do muzyki. To jest coś co kochasz od dzieciństwa. W sumie już wszystko zalatwilam. Wiedziałam że po pierwszym tygodniu będziesz mieć dostć.  - mama
- Czyli nie jesteś zła?- spytałam. 
- Nie mogę być zła, jeśli ty będziesz szczęśliwa.- Mama. 
- Dziękuję. - powiedziałam i przytuliłam mamę. 
- Zadzwonię do Michała i mu powiem.- mama. Michał to dyrektor tego uniwersytetu. Majka poszła do siebie a ja do siebie. Rozpakowałam się i zrobiłam pranie. Wzięłam gitarę i wyszłam na balkon. Usiadłam na fotelu i zaczęłam grać. Delikatne dźwięki mnie uspokoiły. Wzięłam kocyk i laptop i znów wyszłam na balkon. Usiadłam na fotelu i owinęłam się kocykiem. Włączyłam skype. Jak tylko zrobiłam sie na dostępny Dean zadzwonił. 
- Hej kochanie. - Dean
Ja: Już się stęskniłeś? 
D: Tęskniłem jak tylko opuściłaś moje ramiona. 
Ja: uwierz. Gdybym mogła nigdy bym ich nie opuszczała. 
D: Jak się czujesz? Wszystko okej? 
Ja: Tak. Trochę mi się kręci w głowie ale jest okej. Zmieniłam kierunek studiów. 
D: ale jak to? 
Ja: Tak jakoś wyszło. 
D: A na jaki? 
Ja: Uniwersytet artystyczny. Trochę instrumentów, trochę emisji, trochę aktorstwa, trochę tańca. 
D: Cieszę się. 
Ja: ja też. Zdecydowałam że psychologia nie jest dla mnie. 
D: Kocham cię. 
Ja: nawet nie wiesz jak bardzo mi się robi ciepło w serduszku jak to mówisz. 
D: Przepraszam cię skarbie, ale muszę kończyć. 
Ja: Będę tęsknić. 
D: ja też. Bardzo się cieszę że przyleciałaś do mnie. 
Ja: Też się bardzo cieszę że mogliśmy się zobaczyć. 
D: Dobranoc aniołku. 
Ja: Dobranoc kochanie. Słodkich snów. 
D: Pokojowych. I Deanowych.- zrobiłam minę typu WTF? 
Ja: Jasne jasne. A tobie Selenowych. 
D: Wiesz wolałbym takie Joannowe. 




czwartek, 4 lipca 2013

Rozdział 14

*Oczami Joanne*
Pobiegłam do najbliższego sklepu. Kupiłam tam papierosy i butelkę wódki. Wypiłam butelkę prawie całą jednym łykiem. Alkohol szybko na mnie zadziałał. Zapaliłam papierosa, jednego, drugiego, trzeciego, czwartego. Chodziłam bez sensu po mieście. Nikt nie chciał mi sprzedac alkoholu bo byłam pijana. Dotarłam do znajomej mi okolicy. Był wieczór. Byłam w parku obok domu chlopaków. Zaczął padać deszcz.
- I'm walking on sunshine!!! - zaczęłam się wydzierać. Podbił do mnie jakiś gościu i zaczął się do mnie przystawiać.
- Chodź maleńka. - powiedział i pociągnął mnie mocno za rękę. Zaczął mnie całować po szyji i łapac tam gdzie nie powinien.
- Nigdzie nie idę. - powiedziałam. Koleś zaczął się ze mną szarpać. Kiedy próbowałam się wyrwać uderzył mnie w twarz. Zaczęłam uciekać. Było to trudne po takiej ilości alkoholu. Wybiegłam na jedną z bocznych uliczek. Próbowałam dobiec do domu chłopaków. Zdeżylam się z kimś. Był to Dean. Od razu mocno go przytuliłam.
- Proszę weź mnie stąd.- powiedziałam błagalnie z łzami w oczach.
- Ale co się stało? - spytał i mocno mnie przytulił.
- Byłam sobie w parku i jakiś koleś chciał mnie zgwałcić i uciekałam przed nim a on mnie uderzył i tak się bałam. - znów zaczęłam płakać.
- Spokojnie. Jesteś już bezpieczna. - mówił Dean głaszcząc mnie po głowie.
- Nie on zaraz przyjdzie. Dean ja się boję. - powiedziałam i mocniej wtuliłam się w chłopaka.
- Nie bój się. Nie pozwolę cię nikomu skrzywidzić. - powiedział.
- Chodź tu mała szmato. - krzyknął za mną ten okropny facet i podbiegł do nas. Schowalam się za Deanem.
- Nie wolno ci tak mówić do mojej dziewczyny. - Dean.
- Twoja dziewczyna sama się prosiła to niech tu teraz przyjdzie i mi obciągnie. Takie dziwki tylko na to stać. - Powiedział. Dean dał mu w ryj. Przewrócił go i zaczął go kopać.
- Nie masz prawa tak do niej mówić. Ona jest najwspanialsza na świecie. To nie jest dziwka tylko księżniczka i tak powinno się ją traktować. - powiedział do niego. Odsunął się i mocno mnie przytulił.
- Prosze cię chodźmy stąd. - powiedziałam nadal płacząc. Poszlismy w stronę domu.
- Jo proszę cię posłuchaj mnie. Cat nic dla mnie nie znaczy. Ona pomyliła numery. Nie chciała tego do mnie napisać. Nigdy bym cię nie skrzywdził bo cię kocham Proszę wybaczysz mi? - Dean.
- Oczywiście że tak. Przepraszam to ja tak wybuchłam zamiast cię posłuchać.- powiedziałam i wtuliłam się  w chlopaka. Kiedy tylko weszliśmy do domu wszyscy zaczęli mnie przytulać, całowac i mówić jak to się cieszą że wróciłam. Byłam zmęczona i jakby to nazwać miałam kaca. Alkohol zdążył ze mnie wyparować, ale strasznie dawal o sobie się we znaki. Poszłam do naszego pokoju i wzięłam swoją piżamę, której wczoraj nie miałam okazji mieć na sobie. Wzięłam ręcznik i poszłam do łazienki. Stąlam zmywając makijaż. Usłyszałam pukanie. Drzwi się otworzyły. Ujrzałam Deana.
- To twoj pokój i twoja łazienka. Nie musisz pukać. - powiedziałam.
- Nie chcę naruszać twojej prywatności. Przyniosłem ci aspirynkę. - powiedział slodko i podal mi lekarstwo.
- Ale ja lubie jak naruszasz moją prywatność. - powiedziałam rozczesując moje długie włosy.
- No tak. Ja też bardzo lubię jak naruszasz moją prywatność.  - powiedział Dean i obejmując mnie w talli dał buziaka w szyję. Drgnęłam. Przypomniała mi się sytuacja z parku.
- Przepraszam cię. Po prostu to co się dzisiaj zdażyło. Teraz będę wrażliwsza na twój dotyk, ale to nie znaczy że masz przestać. - powiedziałam. Dean mnie mocno objął.
- Nigdy więcej nie będzie mi cię nikt dotykał. - powiedział Dean ze smutkiem.
- Tylko ty. - powiedziałam.
- Gdybym był przy tobie. To wszystko by się nie wydarzyło. - westchnął smutno.
- Nie obwiniaj siebie. To moja głupota do tego doprowadiła. - obrociłam się do niego przodem i dałam mu namiętnego buziaka w usta.
- Idę już sobie. Idź pod prysznic będę czekał. - powiedział.
- Ale może pójdziesz ze mną? Nie chodzi mi o seks, tylko boję się zostać sama. - powiedziałam smutno i spóściłam głowę. Dean podniósl mój bodbródek i spojrzał mi w oczy. Musnął moje wargi.
- Co tylko chcesz skarbie. - powiedział i weszliśmy razem pod prysznic. Delikatnie umyłam Deanowi plecy.
- Bardzo boli? - spytałam.
- Troszeczkę, ale będę dzielny. - powiedział Dean. Uśmiechnęłam się. Wyszliśmy spod prysznica i wycieraliśmy się. Owinęlam się ręcznikiem, a Dean się jeszcze wycierał. Spojrzalam na swoją twarz. Wzdłuż kości jarzmowej miałam siny ślad. Stasznie bolało. Przy obojczyku miałam siniaka od jego mocnego uścisku. Przejechałam ręką po obojczyku.
- Boli? - spytał Dean obejmując mnie od tył.
- Troszeczkę. - odpowiedziałam.
- To wszystko przezemnie. Widzisz marny ze mnie anioł stróż. - rzekł smutnym głosem.
- Ale gdyby cię nie było na tej ulicy to byłoby ze mną gorzej. Skończyłabym zgwałcona i pobita w jakiejś ciemnej uliczce. - powiedziałam
- Nigdy bym sobie nie wybaczył jeśli stało by ci się coś. - Dean.
- Jesteś idealnym chłopakiem. Ja może mam trudny charakter, ale obiecaj mi coś. - ja.
- Co tylko zechcesz. - Dean.
- Obiecaj mi że zawsze będziesz moim chłopakiem.-  ja.
- Tego nie mogę ci obiecać. Bo widzisz.. Ja kiedyś zostanę twoim mężem. - Dean.
- Kocham cię. - powiedziałam i mocno przytuliłam chłopaka. Założyłam moją koszulkę nocną i wyszłam z łazienki. Woda z moich mokrych włosów spływała na moje ramiona. Wzięłam notatki z socjologi i próbowałam się troche pouczyć.  W związku z czym musiałam założyć moje okulary. Siedziałam i uczyłam się z moich notatek. Przyszedł do mnie Dean.
- Oo pani psycholog co mam zrobić. Oszalałem z miłości. - Dean się położył obok mnie.
- Oh typowe dla chłopców w twoim wieku. - zaśmiałam się.
- Co ja mam teraz zrobić? - spytał. Zdjęłam okulary i odłożyłam notatki. Usiadłam na nim okrakiem.
- Kochać. - powiedziałam i dałam mu buziaka.
- Nie wiem czy mi wypada, ale przeleciałbym panią psycholog. - Dean.
- Oj nie wiem czy pani psycholog wypada, ale tez by cię przeleciała. - powiedziałam.

Rozdział 13

Najpierw delikatnie, a później coraz bardziej namiętnie. w pewnej chwili oderwałam się od niego.
- Ja wiem kochanie, że seksik z rana jak śmietana, ale śniadanko czeka. - powiedziałam i przygryzłam delikatnie jego wargę. Położyłam się do łózka a Dean obok. Włączyliśmy telewizor i jedliśmy tosty oglądając kreskówki. Kiedy skończyliśmy jeść śniadanie odłożyliśmy tacę na bok i dalej oglądaliśmy telewizję.
- Mogłabym spędzić w twoich ramionach resztę życia. - powiedziałam.
- To ja powinienem był mówić różne romantyczne rzeczy. - powiedział Dean.
- Twoją rolą jest zaspokajać moje potrzeby i być przy mnie. - powiedziałam.
- Mam nadzieję że zaspokajam twoje potrzeby? - spytał.
- Nawet nie wiesz jak dobrze.- powiedziałam przygryzając wargę.
- Ale niestety nie ma mnie przy tobie. - Dean. Usiadłam na nim okrakiem.
- Już za niecały rok, ale teraz skupmy się na tym pierwszym. - powiedziałam i wpiłam się  w jego usta. Zaczełam zdejmować z niego ubrania.
- Ale mam napaloną dziewczynę. - powiedział zacieszony Dean.
- No i po co się ubierałeś Narobiłeś mi podwójnej roboty. - powiedziałam gdy zdejmowałam z Deana koszulkę.
- Nago do sklepu raczej bym nei poszedł. - powiedział i rozpiął mi stanik.
- Nie bo dziewczyny by się patrzyły i byłabym zazdrosna. - powiedziałam rozpinając jego spodnie. Szybko przeszliśmy do konrektów. Znów leżeliśmy na łóżku.
- Wiesz jesteś moim jedynym i ostatnim partnerem płóciowym, ale zaspokajasz mnie i to bardzo dobrze. - powiedziałam.
- Nie jesteś moją pierwszą, ale jesteś ostatnią i też jesteś w tych sprawach najlepsza. - powiedział Dean.
- Ja mam nadzieję że ostatnia. Bo wiesz kocham cię. - powiedziałam. Wyszłam z łóżka. założyłam bieliznę. Dean mi się przyglądał. Związałam włosy w koczka i stanęłam przed lustrem. Dean cały czas nie odrywał odemnie wzroku.
- Co byś we mnie zmienił ? - spytałam.
- Nazwisko i adres zamieszkania. - powiedział i przytulił mnie od tyłu. Zrobił nam zdjęcie w lustrze.
- Mrr. To było urocze. Normlanie podniecasz mnie w tych bokserkach. Zgwałciłabym cię jeszcze raz, ale muszę iść pod prysznic i się trochę uspołecznić z resztą. - powiedziałam i musnęłam wargi mojego partnera.
- Wejdę z tobą pod prysznic. Nie masz nic przeciwko ? - Dean uśmiechnął się łobuziersko.
- Jasne. Chodź. - powiedziąłam i pociągnęłam go do łazienki która była w jego pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz.
- Czyżbyś coś planowała? - Dean.
- Tak wziąć prysznic. - powiedziałam i zdjęłam bieliznę wchodząc do kabiny. Obróciłam się tyłem tak żeby Dean mnie nie widział. Uśmiechnęłam się do siebie. Mój facet do mnie przyszedł. Zaczęłam sobie śpiewać Puzzle piece. Dean się do mnie dołączył patrząc mi w oczy. Gorąca woda spływała po naszych nagich ciałach. Oparłam się plecami o ścianę, a Dean stanął przedemną. Wyglądało to jak scenka Kita z chasing the summer pod prysznicem. Zaczęliśmy się całować. Szczytem moich marzeń nie był seks pod prysznicem, ale to też dobre. Zaczeliśmy się namiętnie całowac. Bez uprzedzenia wszedł we mnie gwałtownym ruchem i przytulił mnie do siebie. Wplotłam swoje dłonie w jego blond włosy. Z rozkoszy nie mogłam wytrzymać wbiłam swoje paznokcie w jego plecy. Na karku poczułam coraz szybszy oddech Lemona.
- Dean! Jestes boski ! - powiedziałam. Dean przyspieszył. Przez całe moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz. Kiedy obydwoje doszliśmy po prostu stalismy pod prysznicem przytuleni.
- Kocham cię. - powiedziałam.
- Ja ciebie też. - powiedział i wyszedł. Wyłączyłam wodę i wyszłam zaraz za nim. Owinęłam się ręcznikiem i spojrzałam na plecy Deana, a raczej na jego ślady po moich paznokciach.
- Oj po tym zostanie ślad. - powiedziałam. Dean obejrzał w lustrze swoje plecy.
- To znaczy że było ci dobrze. - powiedział i pocalował mnie.
- Oj było, ale teraz będzie cię bolało. - zrobiłam smutną minkę.
- Ale będę wiedział że wróciłaś do Polski zaspokojona i że nikt inny nie będzie miał śladów twoich paznokci na plecach. - powiedział. Musnęłam jego wargi i poszłam do pokoju się ubrać. Wybierałam cos do ubrania.
- Tylko nie zakładaj zbyt dużo. - mruknął mi do ucha i delikatnie przygryzł moje ucho. Aw to było podniecające. W końcu ubrałam się w to, a do tego założyłam niskie szare converse. Zeszłam na dół a Dean się jeszcze ubierał.
- Dzień dobry. Noc udana. - spytała Majka po polsku. Szeroko się uśmiechnęłam.
- Noc poranek i prysznic. - powiedziałam przygryzając wargę.
- Ładnie zabalowaliście. - Majka.
- Ah no i wiesz Dean ma trochę bardzo ślady moich paznokci na plecach.- powiedziałam śmiejąc się.
- Laska no weź. - zaśmiała się Majka.
- A jak tam u ciebie i u Kierana? - spytałam.
- A dobrze. Dwa razy w ciągu dwóch godzin. - powiedziała.
- No to gratulejszyn. Stracilaś dziewictwo rok szybciej niż ja. - ja.
- Ej czy mogłybyście gadać po angielsku? Troche nie zręcznie się czuje. - Kit.
- Jasne. - zaśmiała się May i zaczęłyśmy rozmawiać po angielsku.

*Oczami Deana*
Wszedłem do salonu gdzie moja księżniczka siedziała z May, Seanem i Kitem. Poszedłem do kuchni. Stał Kieran. Wzięłem z lodówki piwo.
- Jak tam noc stary? - spytał Kieran.
- A bardzo dobrze. A u ciebie? - spytałem.
- A dobrze. - Kieran walnął mnie w plecy. Troche zabolało. Zwłaszcza po dzisiejszym prysznicu z Joanne.
- Stary odwal się od moich pleców. Co one ci zrobiły? - ja.
- Pokaż ocenię. - powiedział "ekspert" i odsłonił moją koszulkę.
- Nie dotykaj. To boli. - ja.
- Musisz być na serio dobry w łóżku. Bracie jestem z ciebie dumny. - Kieran.
- Tak w sumie pod prysznicem. W łóżku było wczoraj, a dzisiaj rano pod prysznicem. - powiedziałem.
- Wow. Pod prysznicem? Nie no teraz to ja już w ogóle jestem dumny. - Kieran.
- Nawet nie wiesz jaka ta dziewczyna jest napalona. - powiedziałem dumnie.
- Wolę nie wiedzieć jak to się odbywało. - powiedział mój brat i poszedł do salonu.  Wypiłem do końca piwo i wyrzuciłem puszkę.
- Jesteś świnią. - powiedziała Joanne wchodząc do kuchni.
- Ale co się stało? - spytałem.
- Zapytaj się Cat z chęcią ci to wytłumaczy zaraz po tym jak przestaniecie się bzykać. - powiedziała i podała mi telefon. Rozpłakana wyszła z kuchni i wybiegła z domu.
- Co się stało? - spytałem ich.
- Wyszła na chwilę do waszego pokoju. Wróciła ze łzami w oczach i od razu poszła do ciebie. - Majka. Przeczytałem wiadomość od mojej byłej. "Hej misiaczku. Musimy powtórzyć tą ostatnią noc." a po chwili przyszedł kolejny sms. "Przepraszam Dean pomyliłam numery."Muszę znaleźć Joanne. Wybiegłem z domu. Pobiegłem przed siebie. Dzwoniłem do niej, ale miała wyłączony telefon. Jeśli ją stracę nigdy sobie tego nie wybaczę.

Rozdział 12

- Ojć ty moja słodka ślicznotko. - powiedział Kieran i zaczął ją całować.
- To co jakiś wypadzik? - Kit.
- Na Miasto !- Sean.
- Na lody z piankami i rogalikiem! - krzyknęłam z Majką i przybiłyśmy sobie piąteczkę.
- Lody z piankami i rogalikiem? DEAN ! KIERAN ! Mówiłem wam debile zabezpieczjcie się! - Sean.
- Ale ej my wcale nie jesteśmy w ciąży. - Majka.
- Wiesz ja to bym sobie ogórki zjadła. - ja.
- No najlepiej z nutellą. - May.
- Blee! - powiedzieli chłopacy chórem.
- Wy nigdy nie zrozumiecie moich uczuć. Jestem taka osamotniona. - powiedziałam i usiadłam na chodzinku zaczynając płakać.
- Kochanie. Nie bądź na nas zła. To po prostu bardzo dziwne. Misiaczku chodź. Kupię ci te lody z piankami i rogalikiem i ogórki z nutellą. - powiedział Dean i mnie objął.
- Wytrzymasz ze mną przez cały weekend? - ja.
- Nie wytrzymam bez ciebie. - powiedział i mnie pocalował.
- Chodź musimy nadrobić tyle czasu. - powiedziałam i namiętnie wpiłam się w jego usta. Bardzo długo się całowaliśmy.
- Oh blee. Wynajmijcie sobie pokój albo coś. - Sean.
- Przeszkadza ci to? - spytałam.
- Tak. Dziękuję że pytasz.- Sean. Wsiedliśmy do samochodu chłopaków i pojechaliśmy do ich domu. W środku od razu pociągnęłam Deana na górę. Weszliśmy do jego pokoju. Zaczęłam go namiętnie całowac przy okazji go rozbierając. On nie był mi dłużny. Po chwili leżeliśmy na łóżku bez ubrań całując się bez opamiętania. Nie kochaliśmy się jeszcze. Byłam dziewicą, ale pragnęłam go tak bardzo.
- Jesteś pewna ? - Dean.
- Oczywiście że tak. - powiedziałam.
- Ja nie chcę żebyś żałowała. - Dean.
- Zostawiłam swój pierwszy raz dla kogoś wyjątkowego. teraz kiedy mam ciebie nie muszę dłużej czekać. - powiedziałam i znów zaczęliśmy się całować. Dean całował mnie po szyji i schodził coraz niżej.
- Tylko bądź delikatny. - powiedziałam i oddałam się w ręce mojego faceta. Dean bardzo uważał i był delikatny. Po skończonym stosunku obydwoje opadliśmy zmęczeni na łóżko. Dean obejmował mnie, a ja leżałam wtulona w jego tors.
- Tak bardzo tęskniłam za twoim dotykiem. - powiedziałam jeżdżąc mu palcami po idealnie wyrzeźbionym torsie.
- Ja za tobą też tęskniłem. Nie zdążyłem uwierzyć że jesteś moja i już cię straciłem. - Dean.
- Nigdy mnie nie stracisz. Po prostu dzieli nas jakiś dystans i nie codziennie mogę obok ciebie zasypiać i się budzić. Nie codziennie mogę patrzec ci w oczy i mówić jak bardzo cię kocham, ale nigdy mnie nie stracisz. - powiedziałam.
- Nawet nie wiesz jak jestem o ciebie zazdrosny. Każdego dnia zastanawiam się czy nie zdradzasz mnie z jakimś innym. - powiedział smutno Dean.
- Nie ufasz mi? - spytałam patrząc mu w oczy. Chociaż może nie do końca chciałam usłyszeć odpowiedź na to pytanie.
- Ufam ci księżniczko, ale nie ufam wszystkim innym chłopakom. Tak bardzo chciałbym być obok ciebie już na zawsze. - Dean.
- Powiem ci pewną tajemnicę, ale nie mów nikomu. Jak tylko Maya skończy szkołę przenosimy się do Londynu. - powiedziałam. W oczach Deana pojawiło się szczęście.
- Dlaczego mi wcześniej nie powiedzialaś? To wspaniała wiadomość, ale jeszcze rok. Dlaczego to życie jest skomplikowane. - Dean.
- Ale pomyśl sobie że już za rok będę spędzać przy tobie każdą wolną chwilę, że będziesz mógł mnie odbierać ze szkoły, będziesz obok mnie zasypiał i się budził. Będziesz zawsze obok. Już nie mogę się doczekać. - powiedziałam.
- Ja też. To będzie spełnienie wszystkich moich marzeń. Jesteś aniołkiem. Naprawdę. Zwalczasz we mnie zło. - Dean.
- To ty zwalczasz we mnie zło. Dzięki tobie przestałam palić. Jesteś moim aniołem stróżem. - ja.
- Anioł stróż jest przy tobie zawsze, a ja nie mogę być. - powiedział Dean.
- Jesteś ze mną zawsze. Zawsze mam cię w sercu i na tapecie w telefonie do którego się w nocy przytulam. - powiedziałam.
- Wyznam ci coś w sekrecie. Też się przytulam do telefonu bo mam ciebie na tapecie. - Dean.
- Nie mogę uwierzyć, że jesteś mój. Że mogę do ciebie podejść i cię pocałować, że nic się nie stanie jeśli cię przytulę. Że mogę nosić twoje bluzy i koszulki. Że tak po prostu jesteś przy mnie i dla mnie. - powiedziałam i z oczu wyleciały mi łzy. Dean szybko je otarł.
- Przepraszam jestem głupia. - jaa.
- Nie. Nie jesteś. Łzy nie są oznaką słabości, ale tego że ci zależy. - powiedział Dean. Zasnęłam w jego ramionach. To było idealne zakończenie piątkowego wieczoru. Kiedy się rano obudziłam Deana nie było w łóżku. Zostawił mi kartkę że poszedł na zakupy i zrobi śniadanie. Przeciągnęłam się i ubrałam na siebie koszulkę Deana. Zeszłam na dół. W kuchni stał Dean i robił śniadanie.
- Dzień dobry. - powiedziałam zaspanym głosem.
- Masz iść spac. - powiedział obrazony gdy mnie zobaczył.
- Dlaczego? - ja.
- Bo miałem ci zrobić śniadanie do łóżka i obudzić cię całując jak na romantycznych filmach. - Dean.
- Okej okej. Idę spać. Nie było mnie tu. - powiedziałam i poszłam na górę. Zdjęłam koszulkę mojego chłopaka i w bieliźnie położyłam się do łóżka. Czekając na mojego chłopaka zdążyłam zasnąc. Poczułam na swoich ustach miękkie wargi Deana. Obudziłam się i otwarłam oczy.
- Dzień dobry kochanie. - Dean.
- Dzień dobry. - powiedziałam zaspana.
- Przepraszam że tak długo czekałaś, ale mam śniadanko. - Dean odłożył tacę na szafkę nocną. Przesunęłam się na jego miejsce i podniosłam kołdrę do góry każąc mu wejść do łóżka. Dean położył się obok. Wtuliłam się w niego.
- Dobranoc. - powiedziałam. Mój facet dał mi buzi w głowę.
- Oj ty mój robaczku. - powiedział Dean. Wyskoczyłam z łóżka.
- Robaczek ? Gdzie?  zabij go! - powiedziałam i zaczęłam uciekać po całym pokoju. Dean mnie złapał w talli i przyciągnął do siebie. Zaczął mnie całować.
- Jeszcze nikt w tak przyjemny sposób mnie nie uspokajał. - powiedziałam.
- Jeszcze żadna dziewczyna nie chodziła po moim pokoju w samej bieliźnie. - powiedział Dean i zjechał rękoma z talli na tyłek.
- Oj wiem co ci po tej twojej głowie chodzi.- powiedziałam.
- A może ci pokażę. - powiedział i zaczął mnie całować.

środa, 3 lipca 2013

Rozdział 11

*Październik*
Już od miesiąca nie widziałam się z Deanem. Co prawda rozmawiamy na skypie i przez telefon. Wróciłam z wykładów i położyłam się na łóżku. Byłam bardzo zmęczona po całym dniu. Jak tylko włączyłam MacBook'a zadzwonił do mnie Dean na skypie. 
-kochanie co tak długo? Czekałem na ciebie.- Dean
- Przepraszam ja dopiero wróciłam z wykładów. Jestem taka zmęczona. - powiedziałam i opadłam. 
- Zrobiłbym ci masaż i bym cię przytulał i przynosił śniadanka do szkoły.- Rozmarzył się Dean. 
- oj ten masaż bardzo chętnie. - ja. 
- Ty mój aniołku. Tak bardzo za tobą tęsknię.- Powiedział smutny Dean. 
- Ja też bardzo tęsknię. Aż mi się płakać chce. - powiedziałam i z oczu mi poleciały łzy. 
- Nie płacz kochanie. - Dean pocierał kamerkę ręką. Wybuchnęłam śmiechem. 
- Ale że co ty robisz ? - spytałam przez śmiech. 
- No wycieram twoje łzy. To miało być romantyczne. - Dean. 
- Oj było kochanie.- powiedziałam gdy przestałam się śmiać. 
- Tęsknię za twoim śmiechem, za twoim narzekaniem, za twoimi włosami, za twoim zapachem, za tym jak mnie opierdalasz ze po sobie nie sprzątam, za tym jak seksownie mi mruczysz do ucha, za tym jak przygryzasz warge jak ci patrzę w oczy, za twoimi oczami, za patrzeniem na ciebie gdy spisz, za mowieniem ci jak bardzo cie kocham, poerdolę to wszystko i do ciebie przyjeżdżam. - Dean
- Skup mi się tam na koncertach i mi pięknie śpiewaj Puzzle piece dla mnie na każdym koncercie.- ja. 
- a propo koncertu musze iść bo zachwile takowy mam. Będę tęsknić jeszcze bardziej. - Dean.
- ja też Misiaczku.- ja 
- dobranoc.- powiedział smutno. 
- Daj świetny koncert i myśl o mnie troszkę.- powiedziałam.
- Myślę o tobie w każdej sekundzie mojego życia.- powiedział i zawstydzony. Wiedziałam ze będziemy sie żegnać bardzo długo wiec po prostu sie rozlaczylam. Leżalem na łóżku i chillowałam. Po jakiś 20 minutach przyszła Majka. 
- Gotowa na operację którą nazwałam "Niespodzianka" ? - Majka
- Takie mało twórcze. Ja to wymyśliłam ja powinnam nazwać, ale juz dobra niech ci bedzie. Tak jestem gotowa.- powiedziałam i wzięłam moją dużą sportową torbę, która była wypełniona ubraniami. Zeszłyśmy na dół. Mama zawiozła nas na lotnisko. 
-Dzięki mamo. Jesteś najlepsza.- krzyknęłyśmy i pobiegłyśmy na odprawę ledwo zdążyłyśmy. Lot trwał około 2 godzin. Byłyśmy na miejscu akurat tak jak kończył się koncert chłopaków. Pojechaliśmy pod klub w którym on był. Poszliśmy od tylu. Domyslalam sie ze chłopacy bedą zaraz wychodzić. Staliśmy i czekaliśmy. Kiedy chłopacy wyszli ich twarze momentalnie sie usmiechaly. Dean rzucił talerze od perkusji które trzymał w ręce i wziął mnie na ręce kręcąc do okoła. Postawił mnie na ziemie i zaczęliśmy sie calowac. 
- Bo Ash posprząta rozwalone talerze od perkusji.- mruknął Ash do samego siebie. 
- Ale ty byłaś w Polsce a teraz tu. Jak to sie stało?- Dean 
- Wiesz nie musiałam przyjeżdżać ale umarlabym z tęsknoty. - ja 
- Ja już umierałem.- powiedział Dean i mnie pocałował.
- Dzisiaj jak śpiewał Puzzle Piece to się popłakał.- Sean.
- Ja płacze za każdym razem jak tego słucham, a jego nie ma obok. - powiedziałam wtulajac sie w Deana.
- A ja nie mogę przestać słuchać naszej piosenki i tez przy niej płacze. - Dean
- Oj jak chcecie sie kłócić o to które bardziej tęskni to powiem ze Jo. Ostatnio wywalili ją z wykładów bo słuchała Puzzle Piece i sie popłakała. A pozniej zaczęła opowiadać wykładowcowi jak bardzo cie kocha.-  May.
- Do końca życia będziesz mi to wypominac? Ja przynajmniej nie podpisuje sie wszędzie jako Maya Lemon nawet na sprawdzianach w szkole. - powiedziałam. 

wtorek, 2 lipca 2013

Rozdział 10

*MIESIĄC PÓŹNIEJ*
Trasa dobiegła końca. Chłopacy stwierdzili, że resztę wakacji chcą spędzić w Polsce. Dziś mieliśmy wylatywać z Londynu do Warszawy. Chłopacy zamieszkają w moim domu. Moi rodzice się zgodzili. Nadal do mnie nie dociera ten fakt. Ja z Majką siedzieliśmy już w samolocie i czekaliśmy na chłopaków. Oni jeszcze przechodzili odprawę. Siedziałam z słuchawkami w uszach i sobie podśpiewywałam piosenkę "Californication" Red Hot Chilli Peppers. Przyszedł Dean a ja nadal miałam słuchawki w uszach śpiewając sobie piosenkę. Dean zaczął mnie łaskotać.
- Dobra poddaję się, ściągam słuchawki, jestem twoja. Tylko przestań. - powiedziałam.
- I tak jesteś moja. - powiedział Dean i namiętnie mnie pocałował. 
- No nie wiem. - powiedziałam uśmiechając się. 
- Pff. - Dean strzelił focha. 
- Kochanie. - mruknęłam mu do ucha.
- Teraz to kochanie.- Dean.
- Misiaczku.- przygryzłam mu płatnej ucha.
- Nie no długo tak nie potrafię.- powiedział i obracając się przodem do mnie zaczął mnie namiętnie całować. Odwzajemniłam pocałunek. 
- ekhem. Skończcie wymieniać się śliną i oddajcie mi swoje orzeszki.- Sean zabrał naszą przekąskę. Dean oderwał się odemnie.
- Dobrze całujesz. - ja
- Ale tylko ciebie. - powiedział Dean. 
- Nie słodź mi tak bo się przyzwyczaję.- ja 
- a jeszcze się nie przyzwyczaiłaś? Muszę zacząć częściej cię komplementować.- Dean
- Dean przestań.- ja
- muszę się tobą nacieszyć. Ty będziesz w Polsce a ja w Anglii i nie będziemy sie długo widzieć, a moje serduszko nie przezyje. - Dean. 
- moje tez nie.- powiedziałam i pocałowałam Dean'a. 

~~~~~~~~~~~
Taki krótki. Mam nadzieje ze sie podoba. Komentujcie bo to mnie uszczęsliwia ;) 

Rozdział 9

Stałyśmy z Majką i Ash'em za kulisami i świetnie się bawiliśmy. Pod koniec Dean wstał zza perkusji i wziął mikrofon.
- Chcę wam przedstawić niesamowitą osobę. Niektóre z was ją już znają. - Ash wypchnął mnie na scenę. Podeszłam do Deana i się w niego wtuliłam zawstydzona. Wszyscy zrobili "Oohh". a Dean kontunułował. - To jest Joanne. Jest jedyną miłością mojego życia. Więc teraz się pilnujcie dziewczyny bo ona jest o mnie bardzo zazdrosna. Z resztą ja o nią też. 
- Czyż to nie jest urocze? Ale ja też chcę wam przedstawić moją przyszłą żonę i matkę moich dzieci. - na scenę została wepchnięta May. Kieran ją mocno objął. - To jest Maya. Moje życie, mój tlen i moj sens życia. 
Chłopacy powiedzieli coś na pożegnanie i zeszliśmy za scenę. 
- Jak mogłeś ?! - powiedziałam i uderzyłam Ashleya w ramię, a Majka w drugie. 
- Ałaa? Ash też ma uczucia. Oni mi kazali. - powiedział pokazując na chłopaków.
- Jak mogłeś ? - ja.
- No co. Widziałem jak się na ciebie patrzyli musiałem im pokazać że jesteś moja. - Dean.
- Tylko twoja. - powiedziałam i go pocałowałam. Klub robił się coraz bardziej pusty. Chłopacy ogarnęli sprzet i pojechaliśmy samochodem na after party. Tam chłopacy porobli sobie zdjęcia przed klubem z dziewczynami i dużo ulotniło się do domów. Ale osoby z którymi nie zrobili sobie zdjęcia i nie dali autorgafu zostały w klubie i czekali. Dla nas było przygotowane osobne pomieszczenie. Chłopacy powiedzieli że chcą odpocząć po koncercie i że przyjdą jeszcze. Siedzieliśmy na kanapie w pomieszczeniu. Piliśmy sobie piwo i w ogóle. Chłopacy wyszli na chwilę do fanek. 
-Jak byłam w toalecie słyszałam ostre hejty na nas. - powiedziałam.
- Nie przejmuj się nimi. Prawdziwe fanki nie zrobiłyby czegoś takiego. - Majka.
- Ale wiesz, że ja jestem w środku wrażliwa i jest mi przykro że nie cieszą się szczęściem Deana i Kierana. - powiedziałam a z oczu wyleciała mi łza. 
- Wiedziałyśmy że nie będzie łatwo..... - Majka. Chłopacy do nas wrócili.
- A teraz nie możemy się poddać. - dokończyłam zdanie i wytarłam pojedyńcze łzy. 
- Jak tam? - Spytał Kit. 
- Dobrze. - odpowiedziałam. 
- Asia nie rozkminiaj co one mówiły. Teraz się baw. Ah no i lepiej nie mówmy o tym chłopakom. - powiedziała Majka po polsku. 
- Co ona powiedziała ? - Kieran.
- Że ją brzuch boli. - odpowiedziałam. 
- Oj kochanie boli cię brzuch? przyniosę ci jakąś tabletkę. Więcej dzisiaj nie pijesz. Chyba że soczek. - Kieran.
- a co tobie misiaczku? Jakoś smutna jesteś. - powiedział Dean siadając obok mnie i wtulając się w moje ramie. 
- Po prostu jestem trochę zmęczona. Nie martw się daję radę jakoś. - usmiechnęłam się sztucznie. 
- Nadal się odchudzasz? - Dean.
- emmmm nie.- ja.
- Kłamiesz.- Dean.
- Można powiedziec że omijam prawdę, ale żeby tak od razu że kłamię. - ja.
- Asiu. Proszę cię. Wiatr niedługo cię zdmuchnie. Z czego ty się odchudzasz? Chyba z cycków. - Dean.
- Oj no bo ja jestem gruba, brzydka i w ogóle. - powiedziałam i spuściłam wzrok. Dean podniósł mi podbródek bym spojrzała mu w oczy. 
- W moich oczach jesteś idealna. Pamiętaj o tym. - Dean delikatnie mnie pocałował. 
- Jesteś zbyt idealny żeby ze mną być. Nie zasługuję na ciebie. -  powiedziałam i usiadłam Deanowi na kolana wtulając się w jego ramię. 
- Ja powinienem to powiedzieć kocie. - Dean.
- Ooh nie wiem czy to przez to że się schlałem czy przez słabe światło, ale jesteście słodcy. - Kit.
- Dzięki? - ja.
- Na serio jesteście słodcy.- Sean.
- Zrób nam zdjęcie. - Dean podał telefon Seanowi. Ten zrobił nam zdjęcie. Wzięłam Sean'owi telefon.
- Niee. Usuwam. Okropnie wyszłam. - powiedziałam i pokazałam Deanowi zdjęcie. Dean wziął odemnie na chwilę telefon i oddał mi go.
- Teraz możesz usunąć. - uśmiechnął się słodko i dał mi buziaka w nos.
- Wstawiłeś na instagrama. Zabiję cię. - powiedziałam i strzelając focha zeszłam z kolan Deana i usiadłam tyłem do niego. On mnie przytulił.
- Ja poprostu bardzo cię kocham. Bardzo, bardzo, bardzo i nad życie. - Dean.

Obserwatorzy