Stałem tam i patrzyłem jak odchodzi. Najgorsza była myśl, że nie mogę nic zrobić. Stałem jak debil. Kieran stanął obok mnie i poklepał po ramieniu.
- Damy radę. - powiedział
- Nie zachowujcie się jak baby.- Sean
- Weź daj mi kurwa spokój. - powiedziałem i poszedłem do samochodu. W domu poszedłem do siebie. Położyłem się do łóżka. Poduszka pachniała jej miętowym szamponem, a pościel jej ciałem. Nie mogę uwierzyć że jeszcze niedawno leżeliśmy tu razem i patrząc jej w oczy mówiłem jak bardzo ją kocham. A teraz ona siedzi w samolocie i leci do Polski. Kraju, który jest tysiąc kilometrów odemnie. Dopiero wyjechała, a już tak bardzo za nią tęsknię.
*Oczami Joanne *
Siedziałam w samolocie już półtorej godziny. Wtulona w bluzę Deana, która tak bardzo mi o nim przypominała. W słuchawkach leciało 'Puzzle piece' co nie pomagało opanować łez mimowolnie wylatujących strumieniami z moich oczu. Majka już dawno zasnęła. Otarłam łzy i wyjęłam notatki od socjologii. Czytałam wszystko i nie mogłam nic zrozumieć. Już od początku października wiedziałam że idąc na psychologię popełniłam błąd. Psychologia to nie jedyne studia na które się dostałam. Był również uniwersytet artystyczny do jtórego się dostałam. W sumie wystarczyłoby tylko iść i powiedzieć że chcę się tam uczyć. Dyrektor uniwersytetu to znajomy mojej mamy. Jak mają jakieś pokazy czy coś to mama projektuje im ubrania. To chyba dobre wyjście. Po wylądowaniu na lotnisku była mama. Rzuciłam torbę do bagażnika i wsiadłam do samochodu. W czasie jazdy nikt się nie oddzywał. W końcu odezwałam się.
- Zmieniam kierunek studiów.- powiedziałam.
- wiem. - mama
- skąd?- ja
- Domyśliłam się. Ty po prostu jesteś stworzona do muzyki. To jest coś co kochasz od dzieciństwa. W sumie już wszystko zalatwilam. Wiedziałam że po pierwszym tygodniu będziesz mieć dostć. - mama
- Czyli nie jesteś zła?- spytałam.
- Nie mogę być zła, jeśli ty będziesz szczęśliwa.- Mama.
- Dziękuję. - powiedziałam i przytuliłam mamę.
- Zadzwonię do Michała i mu powiem.- mama. Michał to dyrektor tego uniwersytetu. Majka poszła do siebie a ja do siebie. Rozpakowałam się i zrobiłam pranie. Wzięłam gitarę i wyszłam na balkon. Usiadłam na fotelu i zaczęłam grać. Delikatne dźwięki mnie uspokoiły. Wzięłam kocyk i laptop i znów wyszłam na balkon. Usiadłam na fotelu i owinęłam się kocykiem. Włączyłam skype. Jak tylko zrobiłam sie na dostępny Dean zadzwonił.
- Hej kochanie. - Dean
Ja: Już się stęskniłeś?
D: Tęskniłem jak tylko opuściłaś moje ramiona.
Ja: uwierz. Gdybym mogła nigdy bym ich nie opuszczała.
D: Jak się czujesz? Wszystko okej?
Ja: Tak. Trochę mi się kręci w głowie ale jest okej. Zmieniłam kierunek studiów.
D: ale jak to?
Ja: Tak jakoś wyszło.
D: A na jaki?
Ja: Uniwersytet artystyczny. Trochę instrumentów, trochę emisji, trochę aktorstwa, trochę tańca.
D: Cieszę się.
Ja: ja też. Zdecydowałam że psychologia nie jest dla mnie.
D: Kocham cię.
Ja: nawet nie wiesz jak bardzo mi się robi ciepło w serduszku jak to mówisz.
D: Przepraszam cię skarbie, ale muszę kończyć.
Ja: Będę tęsknić.
D: ja też. Bardzo się cieszę że przyleciałaś do mnie.
Ja: Też się bardzo cieszę że mogliśmy się zobaczyć.
D: Dobranoc aniołku.
Ja: Dobranoc kochanie. Słodkich snów.
D: Pokojowych. I Deanowych.- zrobiłam minę typu WTF?
Ja: Jasne jasne. A tobie Selenowych.
D: Wiesz wolałbym takie Joannowe.
