wtorek, 2 lipca 2013

Rozdział 10

*MIESIĄC PÓŹNIEJ*
Trasa dobiegła końca. Chłopacy stwierdzili, że resztę wakacji chcą spędzić w Polsce. Dziś mieliśmy wylatywać z Londynu do Warszawy. Chłopacy zamieszkają w moim domu. Moi rodzice się zgodzili. Nadal do mnie nie dociera ten fakt. Ja z Majką siedzieliśmy już w samolocie i czekaliśmy na chłopaków. Oni jeszcze przechodzili odprawę. Siedziałam z słuchawkami w uszach i sobie podśpiewywałam piosenkę "Californication" Red Hot Chilli Peppers. Przyszedł Dean a ja nadal miałam słuchawki w uszach śpiewając sobie piosenkę. Dean zaczął mnie łaskotać.
- Dobra poddaję się, ściągam słuchawki, jestem twoja. Tylko przestań. - powiedziałam.
- I tak jesteś moja. - powiedział Dean i namiętnie mnie pocałował. 
- No nie wiem. - powiedziałam uśmiechając się. 
- Pff. - Dean strzelił focha. 
- Kochanie. - mruknęłam mu do ucha.
- Teraz to kochanie.- Dean.
- Misiaczku.- przygryzłam mu płatnej ucha.
- Nie no długo tak nie potrafię.- powiedział i obracając się przodem do mnie zaczął mnie namiętnie całować. Odwzajemniłam pocałunek. 
- ekhem. Skończcie wymieniać się śliną i oddajcie mi swoje orzeszki.- Sean zabrał naszą przekąskę. Dean oderwał się odemnie.
- Dobrze całujesz. - ja
- Ale tylko ciebie. - powiedział Dean. 
- Nie słodź mi tak bo się przyzwyczaję.- ja 
- a jeszcze się nie przyzwyczaiłaś? Muszę zacząć częściej cię komplementować.- Dean
- Dean przestań.- ja
- muszę się tobą nacieszyć. Ty będziesz w Polsce a ja w Anglii i nie będziemy sie długo widzieć, a moje serduszko nie przezyje. - Dean. 
- moje tez nie.- powiedziałam i pocałowałam Dean'a. 

~~~~~~~~~~~
Taki krótki. Mam nadzieje ze sie podoba. Komentujcie bo to mnie uszczęsliwia ;) 

1 komentarz:

  1. zamorduję cię. rozdział boski,ale krótki. pisz nn bo nie mogę wytrzymać...

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy