- Myślę że tak. - wytarłyśmy oczy i poszłyśmy na miasto. Najpierw wielka wyżerka w KFC a póżniej duża gorąca czekolada. Siedziałyśmy w starbucksie pijąc czekoladę.
- Jak pierwszy dzień na uczelni?- Majka.
- Zerwalam się z 2 lekcji. Ludzie mnie wkurzają. Znowu palę. - wzdrygnęłam ramionami.
- po pierwsze kto pozwolił zrywać się z lekcji? Po drugie czemu znowu palisz. A po trzecie... Nie ma trzeciego. - Majka.
- Po pierwsze nie mogłam wytrzymać. Po drugie nie mogłam wytrzymać.- ja.
- Papierosy.- Majka zażądała wyciągając rękę.
- Zapomnij.- ja.
- Oddawaj.- Maja.
- Jestem pełnoletnia.- ja.
- i gówno mnie to obchodzi. Dawaj to albo będę zmuszona zabrać ci je siłą. - Maja.
- I tak tego nie zrobisz. - ja.
- Poddaję się. - Majka.
Pojechałyśmy autobusem do domu. Weszłam do domu. W korytarzu zdjęłam buty i odlożyłam torbę. Weszłam do kuchni. Mama siedziała przy blacie i płakała.
- Jesteś już. Zrobię ci obiad.- mama szybko wytarła łzy i obróciła się w drugą stronę.
- Jadłam na mieście. Co się stało że płaczesz?- spytałam.
- Nic takiego. Kroiłam cebulę.- mama. Podeszłam do niej i odkryłam jej twarz którą zaslaniała ręką. Miała siny ślad pod okiem.
- Nic takiego?- ja.
- Trochę się ostatnio nie dogaduję z tatą.- mama.
- Rozwiedź się. Proszę. Kocham was obu, ale nie może tak być. - ja
- Nie mogę. Koniec sprawy.- mama. p
Poszłam do siebie. Usiadłam na łóżku i włączyłam laptop. Weszłam na skype. Zadzwoniłam do Deana. Na ekranie pojawiła się pocieszna morda Kita.
K: No hej. Jestem prywatną sekreterką Deana. Po sygnale zostaw wiadomość. Piiip.
Ja: Zawołaj Deana.
K: piiip. Dziękujemy za wiadomość napewno przekażemy. Dean!!!!! Rusz tu dupę twoja Mrs. Lemon dzwoni!!!!
Ja: Mrs. Lemon?
K: no co no?
Ja : Nie nic Kiciorku ty mój.
D: zsuń dupę Kit.
K: Spadaj. To ja jestem jej Kiciorkiem.
D: a ja jestem jej Deanusiem. Spadaj.
Ja: A ja jestem Jo. - Dean wziął laptopa i poszedł do swojego pokoju.
D: Przepraszam że nie odpisałem na SMS. Też cię kocham i tęsknię myszko.
Ja: nawet nie wiesz jak bardzo mi cię brakuje obok. Po prostu nie wytrzymuję psychicznie. Nie mogę już bez ciebie. To jest takie trudne. Życie jest takie trudne.- z oczu wyleciały mi łzy.
D: wiem. Dla mnie to też jest trudne. Nawet nie wiesz jak bardzo. Chciałbym resztę życia spędzić z tobą obok.
Ja: Najgorsze jest to że za tydzień lub dwa będzie lepiej. Wtedy znów się spotkamy i będzie wspaniale. Ale po pożegnaniu znów bedzie do bani.
D: Jeszcze na nikim mi nie zależało tak bardzo jak na tobie. Najchętniej rzuciłbym wszystko i przyleciał do ciebie.
Ja: ja najchętniej rzuciłabym studia i zamieszkała z tobą.
D: ale nie zrobisz tego. Bo spełniasz marzenia. Im ciężej jest tym bardziej cię kocham.
Ja: moim marzeniem jest kocyk, herbatka, dobry film i ty obok.
D: Zaśpiewaj mi coś. - wzięłam laptop i postawiłam go na pianinie w moim pokoju. Zaczęłam grać "turning table " Adele. Rozpłakałam się przy refrenie, ale śpiewałam dalej. Dean też się popłakał.
D: Pięknie śpiewasz. Mam dla ciebie niespodziankę.
Ja: jaką?
D: Chłopacy i ja chcemy żebyś była supportem naszego koncertu w Warszawie 17 listopada.
Ja: chwila to za 20 dni.
D: tak.
Ja: Dlaczego ja?
D: Bo jesteś wyjątkowa, masz piękny głos, świetnie grasz na instrumentach. Wymieniać dalej?
Ja: nie. Dziękuję.
D: muszę iść, ale pamiętaj że cię kocham i z każdą minutą tęsknię jeszcze bardziej.