sobota, 30 listopada 2013

Rozdział 28

- Whatever zostaniesz u mnie.- Harry zaparkował w garażu.
- Mam inne wyjście?- spytałam wysiadając z samochodu.
- Nie.- Harry wyjął moją walizkę i torby z bagażnika. Przeszliśmy do domu. Zaniosłam ubrania do tymczasowego pokoju. Siedziałam w salonie oglądając jakąś komedię. Przylazł Harry. 
- Widzę, że się zadomowiłaś.- Harry. 
- Przeszkadzam ci? - ja. 
- Nie. To fajnie, że nie czujesz się skrępowana czy coś. - Hazza. 
- Masz ochotę do mnie dołączyć? Smutno mi tu tak samej.- ja. 
- Pewnie. W hotelu to już w ogóle byś zwariowała.- Harry usiadł obok mnie i oglądaliśmy. Zrobiliśmy sobie maraton szybkich i wściekłych. Przy półowie 4 części zasnęłam na kolanach Hazzy. Całkiem wygodnie mi się spało dopuki Harry nie wziął mnie na ręce żeby mnie przenieść do pokoju. Chociaż stwierdziłam że wali mnie to  i udaję że śpię. Hazza położył mnie na łóżku i przykrył. Usiadł na brzegu łóżka.
- Harry frajerze dlaczego jej nie powiesz. Powiedz jej jak bardzo ją pokochałeś. Powiedz jak ci na niej zależy. - mówił sam do siebie. Obróciłam się na drugi bok. Dupą do Stylesa i mruknęłam "przez sen" słowa które chyba go ucieszyły.
- Ja też cię kocham Harry. - mruknęłam. Poczułam jak wstaje daje mi buziaka i wychodzi. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Nie wiem dlaczego to powiedziałam. Może chcę Harrym wypełnić sobie pustkę po Kicie. To bylo straszne. Dlaczego to powiedziałam. Chcę cofnąć czas. Bijąc się z myślami zasnęłam. Od rana kiedy tylko się obudziłam od razu poszłam pod chłodny prysznic i ubrałam na siebie to. Zrobiłam makijaż i zeszłam na dół. W kuchni Styles robił śniadanie.
- Eloszky loczku. Jak sie spało? - ja.
- Chyba dobrze. - uśmiechnął się do mnie.
- Chyba? - ja.
- Tak no bo pewna osoba mi coś tak jakby powiedziała, ale nie wiem czy to było szczere i to życie w niepewności mnie zabija. - Harry.
- Niall powiedział ci że ci odda kanapkę ? Nie wierz mu to szczwana bestia jeśli chodzi o jedzenie.- ja.
- Nie. Ty mi powiedziałaś.... Nie ważne. To pewnie nie było szczere. - Harry. Nie mogłam patrzeć na jego smutek. Nie lubię kiedy ludzie w moim otoczeniu są smutni. To mnie przytłacza. Nie wiedziałam co zrobić. Podeszłam do niego i wpiłam się w jego usta. To było przyjemniejsze niż myślałam. Oderwałam się od niego i przytuliłam go.
- To była prawda.- Hazza.
- Ja wcale nie spałam. - ja.
- Ty szczwana bestio. - Harry.
- Eej. to jest mój tekst. Uwarzaj se. - ja. Harry musnął moje usta.
- Kocham cię tak bardzo. - Przytulił mnie do siebie.
- Zaraz mnie udusisz z tej miłości. - zaśmiałam się.
- Moja księżniczka. Tak bardzo mi na tobie zależy. - Harry podniósł mnie i obkręcił wokół własnej osi.
- Też cię kocham i mi zależy ale mnie puść wariacie. - ja. 
- Już puszczam.- Harry. Usiadłam przy stole a Hazza podał mi talerz z jajecznicą. Po śniadaniu poszłam do salonu. Położyłam sie na kanapie. Pisałam smsy z Majką. Przyszedł Harry i podniósł moją głowę. Usiadł i położył ją sobie na kolanach. Patrzył na mnie. Podniosłam wzrok z telefonu na jego oczy. Chwila sie zatrzymała. Rzuciłam telefon na ziemię i przyciągnęłam go do siebie namiętnie i zachłannie całując. Podniosłam się i usiadłam na nim okrakiem. 
- Czy ty chcesz się ze mną kochać?- Harry się uśmiechnął. 
- Obyś był dobry. Bo mam wielkie potrzeby. - ja. Znów zaczęłam go całować. Harry wstał oplotłam go nogami w pasie. Zaniósł mnie na górę. Położył mnie na łóżku bardzo delikatnie. Zaczęłam rozpinać jego koszulę. 
- Jak bardzo mnie pragniesz?- spytałam przygryzając jego wargę. 
- Bardzo.- Harry. 
- Okej to ja idę zrobić herbatę.- zeszłam z łóżka i poszłam na dół z uśmiechem. Wstawiłam wodę. 
- Ty też masz swoje potrzeby. Też cię tak kiedyś zostawię.- Harry. 
- Z pewnością. Malinową czy czarną?- spytałam. 
- A mogę ciebie?- Harry. 
- Przykro mi. Możesz jeszcze cytrynową.- ja. 
- Cytrynową. - Harry przytulił mnie od tyłu. Obróciłam się w jego stronę. Wplotłam rękę w jego włosy i delikatnie pocałowałam wyciągając mu telefon z kieszeni. 
- Ha. Uśpiłam twoją czujność.- wystawiłam język i zaczęłam grzebać w jego telefonie. 
- Śmiało nie mam nic do ukrycia. No może poza smsami z Liamem. Oddawaj !- Harry zaczął mnie gonić. 
- Z Liamem powiadasz?- ja. 
- Oddaj!- Harry mnie złapał w talli. 
- Nie.- schowałam telefon do stanika. 
- I myślisz że go sobie nie wyjmę?- uśmiechnął się łobuziersko. 
- Fuck. - ja. Harreh wsadził rękę do mojego stanika i wyjął swój telefon. 
- Następnym razem znajdź lepszą kryjówkę. - Puścił mi oczko. 
- Nie będzie następnego razu. Ufam ci.- cmoknęłam go w policzek. 
- Jaa cie. Czem ty jesteś tak idealna? I czemu zostawiłaś mnie napalonego?- Harry. 
- Jeden: Nie jestem idealna. Dwa: Polki tak mają.- Ja. 
- Czemu jestem Brytyjczykiem i muszę być jebanym dżentelmenem.- Harry. 
- Ale przy tym taki seksowny.- szepnęłam mu na ucho delikatnie przygryzając płatek. 
- Nie. Nie. Nie. Nie. Nie dam się znowu zwieźć. Znowu mnie zostawisz. Nie ma opcji. - Harry. 
- Fuck wykrył mnie.- usiadłam na kanapie . Harry usiadł obok mnie położyłam kolana na jego nogi a on położył dłoń na wewnętrznej stronie mojego uda. Usłyszeliśmy odgłos otwieranych drzwi. 
- Awww. Ale słodko wyglądacie. Zostawić was na dzień samych.- Perrie. 
- Hazzuś mnie zdradza.- Niall posmutniał.
- Sorry. Teraz to mój Hazzuś. - ja. 
- Chciałabyś.- Niall. 
- Wiesz mam zgrabniejszą dupę. Sorry not sorry!- ja. 
- Misiuu. Nie tylko ze względu na dupę cię kocham. - Harry przejechał ręką po wewnętrznej stronie uda. Podnieciło mnie to. 
- No Harry ty jej tak nie obmacuj przy nas bo się dziewczyna podnieciła.- Zayn. 
- Gdzie macie Lou i Liama? - Hazza. 
- Lou u Elki, a Liam gdzieś tam z Sophie polazł.- Niall. 
- Lanielle. - posmutniałam. 
- Wszyscy za nią tęsknimy.- Perrie. 
- Oni byli tacy idealni. Dlaczego to wszystko się skończyło?- ja. 
- Nikt nie wie. Obydwoje po tym cierpieli. Podejrzewamy że Modest im kazał. Li później cierpiał, a teraz jest z Sophie. - Zayn. 
- Wy też jesteście idealni.- powiedziałam. 
- Idealni nie, ale po prostu się kochamy. - Zayn spojrzał Perrie w oczy i delikatnie pocałował. 
- Ja z Harrym też byliśmy idealni, a teraz on jest idealny z tobą.- Niall się przytulił do Harrego. 
- Bierz te łapy od mojego misiaczka. - usiadłam Harremu na kolana i wtuliłam się w niego. 







wtorek, 26 listopada 2013

Rozdział 27

- Zawsze coś.- zaśmiałam się. 
- Za to jestem na okładkach magazynów, sprzedałem miliony płyt, zagrałem koncerty na największych scenach świata. - Harry. 
- Nie ma się czym szczycić. Chociaż zawsze marzyłam o zaśpiewaniu na Broadwayu i w Madison Squere Garden. - Westchnęłam. 
- To może się udać. Jeśli masz jakąś swoją piosenkę i znasz odpowiednich ludzi.- przy ostatnim pokazał na siebie. 
- I niby jak możesz mi to załatwić?- ja. 
- Niech twoja śliczniutka główka cię o to nie boli. - Hazza. 
- Okej. - ja. 
- Chodź pokażę ci twój tymczasowy pokój. - Harry zabrał mnie na górę. Pokazał mi śliczny pokój. Kolory ścian były jasnozielone, biurko z mahoniu i szafy, regał z książkami. 
- Ty masz lepszy pokój gościnny niż ja swój w domu. - ja. 
- To akurat pokój Nialla. Jak chłopacy nocują u mnie to tutaj śpi. - Uśmiechnął się. Pokazał mi łazienkę. Dał mi ręcznik i piżamę Perrie, które zostawiła jak tu była z Malikiem. Podziękowałam Harremu i życzyłam mu dobrej nocy. Weszłam pod szybki prysznic i poszłam spać. Z rana jak tylko wstałam przebrałam się w swoje ubrania. Było mi trochę zimno, ale cóż uroki Londynu. Zeszłam na dół. W salonie siedzieli chłopacy. Nie zdziwił ich mój widok. 
- Hej tajemnicza dziewczyno z muzeum.- Louis. 
- Hej mój idolu z Doncaster.- puściłam mu oczko. 
- Nie podrywaj mi chłopaka.- Eleonor weszła a za nią Perrie. 
- O mój Boże nie jest ci zimno?- Perrie. 
- No trochę jest.- Ja. 
- Daj przytulę.- Harry. 
- Łapy precz Styles! Pożycze jej jakieś moje ubrania.- Perrie wzięła mnie na górę do pokoju gdzie śpi ona z Malikiem. Otworzyła szafę i wyjęła z niej rażąco żółte rurki i luźną szarą bluzę Obey. 
- Siadaj zrobię ci makijaż. - ze swojej torebki wyjęła kosmetyczkę. Powiedziałam jej jak się maluję zazwyczaj. Zrobiła mi kreski eyelinerem, rzęsy pomalowała tuszem, a na usta nałożyła truskawkowy błyszczyk. Włosy splotła mi na czubku głowy w niedbałego koczka. 
- Ty i Styles kręcicie ze sobą?- Perrie. 
- Nie. Przenocował mnie bo chwilowo nie mam domu.- ja. 
- Jak to?- Pezz. 
- Jestem z Polski. Przyjechałam tutaj dla chłopaka a on mnie zdradził wczoraj i się przyznał.- ja. 
- Ojej. Tak mi przykro.- Perrie mnie przytuliła. 
- nie musi ci być przykro. Staram się ukryć wszystko pod uśmiechem. Przecież ja nie mam uczuć. - ja. 
- Każdy ma uczucia. Nie powinnaś ukrywać bólu. Czasem dobrze jest sobie popłakać.- Pezz. 
- Nie chcę żeby inni wiedzieli że płaczę bo zaczną się pytania typu a co sie stało? Czemu płaczesz?- ja. 
- Na mnie możesz liczyć. Nie będę pytać poprostu przytulę. - Perrie zapisała mi na kartce swój numer. 
- Chodźmy już na dół.- zaproponowałam. Usiadłam w salonie pomiędzy Stylesem a Horanem. 
- Harry?- Niall.
- Czego chcesz?- Harry. 
- Zrób mi kanapkę.- Blondyn. 
- Sam se zrób !- Harry. 
- No weź nie chce mi się wstać.- Niall. 
- Rusz tą twoją tuszę jak chcesz kanapki.- Harry. 
- Czy mnie nazwałeś grubym?- Horan.
- Nie wcale.- Hazza. 
- Pedał. - Niall. 
- Powiedziała twoja mama jak się urodziłeś. - ja. Wszyscy zaczęli się śmiać. 
- Horan zjechany z podłogą przed fankę. Piąteczka.- Zayn mi przybił piątkę. 
- Nie chciałam Horanku. To jest odruch naturalny. - ja 
- Ładnie wyglądasz.- zauważyła El. 
- Dziękuję. Perrie ma świetny styl. - ja. 
- Hej co powiesz na nockę u mnie? Taki babski wieczór. Będzie siostra Malika ty i ja. - Pezz. 
- W sumie czemu nie. Tylko z chęcią pojechałabym po swoje ubrania.- ja. 
- No weź i do kogo ja mordę odezwę jak mi ją zabierzesz ?- Harry. 
- Zawsze możemy zrobić tą nockę u ciebie.- Pezz. 
- Oh. Będziemy gadać o chłopakach i malować paznokcie. Która mi zrobi warkoczyki?- Harry zaczął gadać piskliwym głosem. 
- Harold a pod kopułą Okej? To był sarkazm, ale No tak sarkazm rozumieją tylko inteligentni.- ja. 
- Obraziłaś mnie. Haroldina wychodzi.- Harry pstryknął palcami i machnął biodrem i poszedł do kuchni. 
- Styles jak jesteś w kuchni zrób mi kanapkę!- wydarł się Niall. 
- On jest lepszą dziewczyną niż ja. Nawet nogi ma zgrabniejsze.- ja. 
- Hahahaha nie. Uwierz mi na dupę Stylesa bym nie poleciał, a na twoją tak.- Horan. 
- Dziękuję.... Bo to był komplement?- ja. 
- Eej na chwilę wychodzę a wy mi dupę rąbiecie?- Hazza znów gadał tym cienkim głosem. 
- No i to tak że już powinna odpaść.- ja. 

*Tego samego dnia godzina 15* 
- Hej Harry jadę po swoje ubrania.- Ja. 
- Pojechać z tobą?- Hazza. 
- Jak chcesz.- ja 
- Pojadę.- Harry. 
- Okej.- ja. W samochodzie włączyłam radio. Leciało akurat " One more night"
- Lubię tą piosenkę.- zrobiłam głośniej i zaczęłam śpiewać. Harry się dołączył. Po domem Hazza zaparkował. 
- Wejść z tobą?- Harry.
- Nie musisz.- zapewniłam i weszłam do środka. Od razu poszłam na górę. W pokoju "moim" i Kita był on z inną panienką. Jak weszlam to się trochę speszyli. 
- Nie przeszkadzajcie sobie ja tylko po ubrania. - zapięłam walizkę i wzięłam torby z zakupami z primark'a. Zeszłam na dół i bez słowa wyszłam. Harry pomógł mi wsadzić torby do bagażnika. Jak tylko wsiadłam do środka rozpłakałam się. 
- Nie płacz. Nie warto.- Harry mnie przytulił. 
- Jeden dzień mnie nie ma i już się rucha z inną.- ja. 
- Nie jest warty twoich łez. Powinien sprawiać że płaczesz ze szczęścia. - Harry. 
- Możemy już pojechać? - spytałam. 
- Jasne. - Hazza odjechał. 
- Ugh. Nigdy nie mam szczęścia w miłości. Jeden chłopak mnie bił, drugi prawie zgwałcił, trzeci zdradzał.- ja. 
- Wiem że to nie odpowiedni moment, ale dzwoniła Perrie i odwołała ten dzisiejszy wypad. Rodzina Maliczka się zjechała i wiesz.- Harry. 
- Nie ma problemu i tak chciałam się przenieść do jakiegoś hotelu. Nie będę ci siedzieć na głowie. Masz swoje życie.- ja. 
- Chcę żebyś mi siedziała na głowie. - Hazza. 
- Napewno? Bo dla mnie nie ma problemu i tak za półtorej tygodnia wracam do domu.- ja. 
- Gdzie?- Harry.
- Do Polski.- ja. 
- Ahh. I co już się nigdy nie zobaczymy?- Harry zaparkował pod swoim domem. 
- Wiesz polskie Directioners na was czekają.- ja. 
- Wiem. One są niesamowite. Podkreślę to podczas 1Dday. - Hazza. 
- 7 godzin live. Heh od miesiąca się na to szykuję a tu jeszcze miesiąc został.- ja. 
- Serio ? Znasz mnie możesz do mnie zadzwonić kiedy chcesz a czekasz na 1dday? - Harry. 
- Zawszę myślę nie logicznie.- ja. 

niedziela, 24 listopada 2013

Rozdział 26

Wybiegłam z klubu. Zapłakana, bez hajsu bo torebka została w samochodzie. Usiadłam na krawężniku przy klubie.
- Nie powinnaś tu siedzieć samochód może cię przejechać. - usłyszałam głos i poczułam że ktoś siada obok.
- To po co tu siadasz?- podniosłam głowę. Był to Harry.
- Bo jak ciebie przejedzie to będę musiał się za tobą rzucić. - Harry.
- Jasne. Za wszystkimi fankami rzucasz się pod samochód to takie normalne. - ja.
- Za wszystkie nie. Tylko za tymi wyjątkowymi. - Hazza.
- Czy ty mnie podrywasz? - ja.
- Haha. A co jak powiem tak? - Harry
- Chłopak mnie właśnie zdradza. - ja.
- A myślałem że płaczesz bo cię nie wpuścili. - zaśmiał się lokowaty za co dostał w łeb.
- Bardzo dowcipne. - ja.
- Podwieźć cię do domu. - Harry.
- Jasne. Mój dom jest 1160 km stąd.- ja.
- I przyjechałaś tu na imprezę?- Hazza,
- Nie. Przyleciałam tu dla niego. - ja.
- Oh.. Chodź zawiozę cię do hotelu. - lokowaty.
- Nie zgadłeś. Mieszkam u niego. - ja.
- ahh. Chcesz u mnie przenocować?- Harry.
- A jutro będę na pierwszej stronie gazety z nagłówkiem " Kim jest nowa dziewczyna Harrego Stylesa?"  Nie dzięki. - ja.
- To chociaż cię odwiozę. - Harry.
- Okej. - poszłam posłusznie do jego samochodu. Podałam mu adres. Podjechaliśmy pod dom.
- W muzeum wsadziłem ci kartkę z numerem telefonu do kieszeni spodenek. Jak będziesz potrzebować dzwoń. - Hazza.
- Serio myślałeś że zadzwonię ? - ja.
- Miałem nadzieję. - Harry. Dałam mu buziaka w policzek i poszłam do domu. Weszłam do środka.
- Hej. Gdzie reszta?- Dean.
- W dupie ich mam. - ja.
-Co jest? - spytał Lemon, który siedział na kanapie i oglądał jakiś film i żrąc popcorn. Napchałam popcornu do buzi.
- Kieran i May chodzą za nami cały dzień i wkurzają mnie pstrykając sweet foteczky do jakiegoś walniętego cute couples, a Kit.... Kit mnie zdradził. - westchnęłam pożerając kolejną porcję popcornu.
- Kit cię zdradził? ! Jak ? Gdzie? Kiedy? - Dean.
- Wieczorem May stwierdziła że idziemy na imprezę i chociaż nie miałam na to ochoty i próbowałam się wymigać że nie mam stroju na imprezę i tak dalej no ale ani rusz. No to idziemy na tą imprezę. No i se pijemy, później potańczyliśmy no i poszłam do toalety, wracam, a tu BUM. Kit całuje jakąś lachę. No to se usiadłam przedklubem na krawężniku i se rycze i se siada obok mnie Harry z 1D i mi mówi że nie mam tu siedzieć bo mnie przejedzie cos no to mu mówię to czemu ty tu siedzisz, a on na to no bo jak cie cos przejedzie to sie musze za tobą rzucić no i tak wyszło że mnie odwiózł do domu i teraz siedzę z tobą żrąc popcorn i opowiadając ci tą dziwną i raniącą w sumie historię.- ja.
- Ale się wciągnęłem. - Dean.
- Aha no i jeszcze dostałam numer telefonu Stylesa.- ja. Dean spojrzał na mnie oczyma jak pięć złoty.
- A dasz mi ? - Dean.
- Nie? - ja.
- No nie bądź taka. - Dean.
- Chyba pójdę spać. - ja.
- Zostań zaraz będę oglądać W pierścieniu ognia. - Dean.
- Jest dwa dni przed premierą skąd masz ?- ja.
- Ciii to jest tajemnica. Dlatego oglądam w nocy. Ciesz się że ci zaufałem.- Dean.
- Dobra. To ja ide po chusteczki. - poszłam po opakowanie chusteczek. Wróciłam usiadłam na kanapie po turecku i przykryłam się kocykiem Deana. Usiadł obok i się zaczęło. Po dwóch i pół godzinach jak film się skończył obydwoje siedzieliśmy rycząc.
- Peeta został w Kapitolu, jak oni mogą? - powiedziałam przez łzy.
- A Katniss co ona ma powiedzieć próbowała go utrzymać przy życiu. Ten zimny drań Haymitch obiecał. I gówno ! - Dean.
- On chciała oddać za niego życie. Johanna wyjęła jej nadajnik, a Finnick nie mógł Peecie wyjąć? Przecież stał obok. - Dean.
- Nie wytrzymuję. A ten pocałunek Peety i Katniss ten szczery na plaży. - zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Usłyszeliśmy trzask drzwi, ale nadal płakaliśmy.
- Kochanie co się stało? - Kit wszedl do salonu i próbował mi dać buzi.
- Idź odemnie. - ja.
- Martwiłem się. Co się stało? - Kit.
- Gówno! Dzięki Dean za film. Był niesamowity. - przytuliłam przyjaciela po czym poszłam na gorę. Kit szedł za mną.
- Może mi powiesz o co chodzi? - Kit.
- Nie udawaj ze nie wiesz.- ja.
- Masz okres?- Kit.
- Ja pierdolę. Ja nie ale ta dziewczyna z klubu może ma.- ja.
- Oh czyli już wiesz. - Kit.
- I ty tak spokojnie o tym mówisz? - ja.
- Wytłumaczę ci to. Ja bardzo cię kocham, ale nie potrafię wytrzymać bez seksu. - Kit.
- Ooh serio ? I zamiast uprawiac go ze mną to wolisz skok w bok?- ja.
- To nie tak. Ty jesteś bardzo ułożona i masz wszystko zaplanowane. - Kit.
- Wal się. - ja.
- Ale sam nie mogę. - Kit. Wyszłam z domu. Wyjęłam telefon z kieszeni i zadzwoniłam pod numer z kartki. Po kilku sygnałach odebrał.
H: Halo.
Ja: Hej. Ta propozycja z przenocowaniem mnie aktualna?
H: Jasne. Za 10 min jestem.
Usiadłam na podjeździe. Po dłuższej chwili pojawił się czarny Range Rover na którego czekałam. Wsiadłam do środka. Harry od razu odjechał. Jechaliśmy w ciszy. Harry miał wielki dom. Ogromny. Usiadłam w salonie na kanapie. 
- Opowiadaj co się stało.-  Zatroskany Hazza. 
- Przyznał się. Powiedział że nie może żyć bez seksu.- wybuchnęłam płaczem. 
- I to jest wymówka? Ma najseksowniejszą dziewczynę w Londynie i bzyka jakieś inne?- Harry. 
- Dla niego jestem zbyt bardzo ułożoną żeby mnie ruchał.- ja. 
- Pedał.- Harry. 
- Powiedziała twoja matka jak się urodziłeś.- zaśmiałam się przez łzy. 
- To było chamskie. Zraniłaś moje delikatne uczucia.- Harry chwycił się za serce i zrobił smutną minkę. 
- Wybacz. - uśmiechnęłam się. 
- Za taki uśmiech to nawet jak mnie zabijesz to ci wybacze.- Hazzuś. 
- Hahaha. Jasne. O mój Boże jaki piękny fortepian.- przysiadłam do niego i zaczęłam grać Heartless - The Fray. W refrenie zaczęłam śpiewać. Hazza się przyłączył. 
- Yyyy sorry jak śpiewam to sie nie przyłączaj to nie jest glee.- ja 
- O No wybacz nie mogłem się powstrzymać. Kocham tą piosenkę. - Harry. 
- Ja też potrafię ją zagrać na 6 instrumentach.- ja. 
- A ja tylko zaśpiewać. - Harry. 
- Zawsze coś.- ja. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Komentujcie ładnie proszę <3 <3 <3 <3 
Niedługo będzie wprowadzony nowy wątek na który mam niesamowitą wenę. Czytajcie misiaki bo mam nadzieję że będzie to ciekawe. Komentarze bardzo mnie motywują <3




Rozdział 25

- Ja tam was shippuje od początku. Nawet zrobiliśmy na twitterze ankietę i 89% fanów was shippuje.- Kiero. Spojrzałam na Kita.
- Musimy częściej wchodzić na twittera.- ja. 
- Popieram.- Kit. Spojrzałam się na niego. 
- Jesteś taki uroczy i słodki, a twoje oczy przyciągają jak magnes. Dlaczego jesteś taki zajebisty?- ja. 
- No  wiesz ja muszę być zajebisty żebyś mogła opalać sie w blasku mojego swagu.- Kit. 
- Przegięłeś.- odwróciłam się plecami. Kit objął mnie od tyłu. Delikatnie muskał moją szyję, szeptając jak bardzo mnie kocha. W końcu uległam i obróciłam się całując go prosto w usta. 
- Na wszystkie działa.- Kit mnie mocno przytulił. 
- Jakie wszystkie?- ja. 
- Wszystkie moje dziewczyny.- Kit. 
- A masz ich więcej? Śmiało mów chętnie posłucham.- ja. 
- Byle dziewczyny. Pasuje?- Kit. 
- Napewno byłe?- ja. 
- Muszę przywyknąć że ktoś jest o mnie zazdrosny. Tak. Napewno byłe.- Kit. 
- I jestem jedyną kobietą w twoim życiu?- ja. 
- Nie... Mam jeszcze matkę i siostry. - Kit wpił się w moje wargi. 
- Nie masz powodu by być zazdrosna. Kocham tylko ciebie i tylko ty jesteś dla mnie ważna. Oddycham tobą, mam cię w serduszku.... Jesteś moim serduszkiem. Kiedyś grawitacja trzymała mnie na ziemi. Teraz to jesteś ty. Ty powodujesz że każdego dnia mam ochotę wstać z łóżka i się uśmiechnąć. Każdego dnia trasy sprawiałaś że wychodziłem na scenę z uśmiechem. I to wcale nie dlatego że byłem podpity. Czynsz ze mnie lepszego człowieka.każdego dnia kocham cię bardziej. Dziś kocham cię bardziej niż wczoraj, ale mniej niż jutro. Jesteś każdą myślą w mojej głowie. - Kit. 
- Kit romantyk.- zaśmiał się Kieran za co dostał od Majki liścia.  
- To było piękne.- Ja. Kit wplótł rękę w moje włosy przyciągając do siebie. Spojrzał mi w oczy i delikatnie musnął moje usta. Stykaliśmy się czołami patrząc sobie w oczy. 
- Eeejj! Kiero dupo idź po moją lustrzankę  zrobię " Cute Couples: Kit and Jo" na wasz kanał na YT. Mówiłeś że chcecie go bardziej używać. - Majka. Kieran wziął aparat i zrobili nam zdjęcie. 
- A teraz sie pocalujcie.- Kieran. Spojrzałam na niego z miną WTF? Kit przyciągnął mnie do siebie mocno całując. Kieran zabawił się w paparazzi i zrobił nam sesje podczas pocałunku. 
- Idę się ogarnąć i jedziemy coś zwiedzić czy coś?- ja. 
- Pewnie spoko pomysł. - Kiero. Poszłam do mojego i Majki pokoju. Wzięłam prysznic w łazience. Włosy spięłam w niedbałego koczka na czubku głowy, zrobiłam sobie kreski eyelinerem. Załóżyłam czarne szorty, granatowy top, który włożyłam do spodenek, czarno-granatowe AirMaxy i czarną bluzę LemonClothing. Zeszłam na dół. 
- Pięknie wyglądasz.- Kit. 
- Muszę pięknie wyglądać żebyś ty mógł być taki.- odgryzłam się za wcześniejsze. 
- Sugerujesz że jestem brzydki?- Kit. 
- Chcesz prawdę czy kłamstwo?- ja. 
- Prawdę. - Kiciorek. 
- Najprzystojniejszy na calutkim świecie. - Ja. 
- Ty mi tak nie wlewasz dlaczego?- Kieran. 
- Bo ty sam sobie wlewasz.- May
- No faktycznie.- Kiero zachichotał. 
- To gdzie najpierw?- Majka. 
- Hmm. Big Ben, Tower Bridge, London Eye, Muzeum figur woskowych, później budka telefoniczna 1D która stoi przy Oxford street No i zakupy na tejże pięknej ulicy.- ja. 
- Dlatego zawsze sie pytam. Ona ma wszystko zaplanowane.- Majeczka. 
- Nie wszystko. - Ja. 
- No właśnie tego nie mogła zaplanować.- Kit wpił się w moje usta. 
- Przewidziałam to 57 sekund temu.- ja. 
- Swój pierwszy seks też zaplanowałaś?- Kit. 
- Tak, ale będziesz pierwszy więc się pilnuj. - puściłam mu oczko. 
- To co idziemy?- Kiero. 
- Taak.- Maja. Wyszliśmy z domu. Do centrum pojechaliśmy samochodem. Zaparkowaliśmy. Szłam obok Kita. Nie chciałam go chwytać za rękę. Jakieś fanki zobaczą albo coś. A jeszcze nie gadaliśmy o tym czy chcemy to tak od razu wszystkim mówić. 
- Wstydzisz się mnie?- zapytał. 
- Nie. - Ja. 
- To dobrze.- powiedział i splótł nasze dłonie. Uśmiechnęłam się. Wszędzie gdzie się nie ruszyliśmy Majka robiła nam zdjęcia do jakiegoś filmiku na YT. W muzeum figur woskowych usiadłam obok rzeźby Harrego i wtuliłam się w nią, dawalam buziaki. 
- Oj No weź jestem zazdrosny.- Kit. 
- To tylko rzeźba. - ja. 
- A co jakbym ci powiedział że za tobą stoi prawdziwy Harry?- Kit. 
- Boże. Chyba bym zwariowała.- ja. 
- Czy jest tu jakiś psychiatra?- usłyszałam za sobą głos, który bardzo dobrze znałam. Kit mnie obrócił prawdziwy Harry. 
- O Mój Boże. Starry Hyles... Wróć. Harry Styles.- wybałuszyłam oczy które przybrały wielkość pomarańczy. 
- Fanka?- Harry. 
- Tak ale jest w ciężkim szoku. - zaśmiał się Kit. 
- Chodź się przytul.- Harry wyciągnął ręce. Spojrzałam pytająco na Kita. 
- No leć.- Kit. Przeszłam pare kroków i znalazłam się w uścisku Hazzy. 
- Faktycznie dobrze przytulasz.- Ja. 
- Hehehe chyba dziękuje, ale puszczę cię bo twój chłopak mi obije mordę, a tego bym nie chciał.- Harry. 
- Kit zazdrośniku.- uśmiechnęłam się i musnęłam jego usta. 
- Zrobić ci zdjecie ?- Kit. 
- Tak.- ja. Ustawiłam sie obok Stylesa, który mnie objął. Poczułam jak wsadził rękę do tylniej kieszeni moich szortów i ją wyjął tak jakby coś wsadzał. Po zrobieniu zdjęcia jeszcze chwile rozmawialiśmy z nim. 
- Styles melepeto tu jesteś szukamy cię.- Niall. 
- No ładnie na chwile cie spuszczam z oczu i mnie zdradzasz ! - Malik. 
- Kogo Harry zdradza?- Liam. 
- On..One Direction- wyjąknęłam. 
- To jest Jo jest naszą fanką. - Harry. Chłopacy sie ucieszyli... Chyba. Zrobiłam sobie z nimi zdjecie, ale widząc że zazdrość Kita sięga zenitu pożegnałam się i poszliśmy dalej. Zrobiłam masę zdjęć moją lustrzanką. Później wielkie zakupy na Oxford Street. Odnieśliśmy zakupy do samochodu. 
- Chodźmy na jakąś imprezę. - Majka. 
- Pogięło cie? Nie jestem ubrana na dyskotekę.- ja. 
- Mała interwencja i będziesz. - Majka zdjęła moją bluzę, rozpuściła włosy i delikatnie potargała. Usta pomalowałam ciemno czerwoną szminką i poprawiła moje kreski. 
- No dobra. To gdzie?- ja. 
- Chłopacy znają okolicę to nas wezmą na jakąś dobrą imprezę. - Majka. Kieran z Kitem wymienili spojrzenia. Uśmiechnęli sie. Wzięli nas do jakiegoś klubu. Wszystkie laski ubrane w sukienki i obcasy, a ja w szortach i air maxach, a Majka w rurkach i conversach. Mimo że wyglądałyśmy niezbyt to miałyśmy najlepszych chłopaków. Na imprezie zaczęło się od drinka. Wkopaliśmy Majkę w prowadzenie samochodu a co się z tym wiąże nie picie. Najpopularniejszy klub w Londynie a ona nie może pić. Hahaha kocham to. Po trzech szotach poszliśmy tańczyć. Po około godzinie poszłam do toalety. Wracając zobaczyłam Kita z jakąś dziewczyną. On ją całował. To był cios prosto w serce.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jest i kolejny rozdział <3 Kocham was bardzo bardzo bardzo bardzo mocno <3 




wtorek, 19 listopada 2013

Rozdział 24

Trasa dobiegła końca. Tak szybko sie skończyła. Do końca wakacji jednak zostały dwa tygodnie. Chłopacy zaproponowali nam że do końca wakacji możemy zostać u nich. Oczywistym było że się zgodziłyśmy. Pierwszej nocy obudzilam się w nocy zalana zimnym potem z koszmaru. W za dużej bluzie sięgającej do półowy uda udałam się do kuchni. Tam siedziałam po turecku na blacie. Tak lubię siedzieć na blatach. Sączyłam mleko z kartonika.
- Wzięłaś na poważnie nasze " czujcie się jak u siebie."- do kuchni wszedł Kit. 
- No a jak.- zaśmiałam się. 
- Myślałem że śpisz.- Kit. 
- Też tak myślałam. Znaczy nie że ja śpię tylko że ty śpisz.- ja. 
- Jesteś taka urocza.- Kit ujął moją twarz i wpił się w moje usta. Nie byliśmy parą, ale jednak dosyć często się całowaliśmy. To było tak że i ja chcę i on chce, ale jednak coś na powstrzymuje. Może to świadomość tęsknoty i wgl jak wyjadę. Odsunął sie odemnie. 
- A tak w ogóle to czemu ty nie śpisz?- Kit. 
- A no bo tak jakoś wyszło. - Ja. 
- Gadaj mi tu.- Kiciorek. 
- Koszmary.- ja. 
- Ojej.- Kit mnie przytulił. Wtuliłam się w jego umięśniony tors. Czułam sie tak dobrze i bezpiecznie. 
- Wiem, że niepowinnam o to pytać, ale mogę spać z tobą?- ja. 
- Jasne. Chodź.- Kit się obrócił, a ja wskoczyłam mu na plecy. Postawił mnie dopiero w swoim pokoju. Ułożyłam się wygodnie w łóżku, a Kit obok. Wtuliłam się w niego, ale nie wiadomo skąd Duke wpełznął pomiędzy nas i zaczął warczeć na Kita. Chłopak odsunął się, a kot bezczelnie położył się na mnie i zasnął. Muszę przyznać, ze Dukey jest uroczy. Za każdym razem kiedy Kit próbował się przysunąć miałam wrażenie że nasz koci przyjaciel chciał wydrapać mu oczy. Kiedy się obudzilam Duke siedział na moich cyckach machając mi ogonem po nosie. Przełożyłam kota obok i wstałam. Kita już nie było. Zeszłam na dół. 
- Jak się spało ? Z Kitem?- Kieran zabawnie poruszył brwiami. 
- Lemon jeszcze raz twój kot mi usiądzie na cyckach to zabiję i jego i ciebie. - mruknęłam.
- Wolę ją z okresu " Aaaaaa !!! Lemony i Kit. Przelećcie mnie <3 Jestem napaloną faneczką <3 Loffki <3 " - Kieran.
- Nigdy tak nie robiłam. - ja.
- Serio ? - Kiero.
- Uważaj na kota. Moje cycki nie dla niego. - ja.
- Duke wie co dobre. Ma to po mnie. - Dean zaczął drapać kota, który nie wiadomo jak znalazł się obok mnie na blacie. Kit mnie przytulił.
- Pięknie wyglądasz z rana.- szepnął mi do ucha. Duke na niego warknął.
- Duke nie shippuje KO bądź jak ja na was mówię Jostopher. - Sean.
- Jostopher ? - ja.
- No bo Kiciorek to je Christopher to wiesz. - Kiero.
- Fuck, ale słodko. - ja.
- Niee. Żenada. - Kit.
- Jaka żenada. Ty żenady w życiu nie słyszałeś. Jakbym wam moje pełne imię powiedziała. Ludzieee. - ja.
- Gadaj. - Kit.
- Nie.- ja.
- Gadaj. - zaczął mnie giglać.
- Nie!- wydarłam się.
- Poproszę. - spojrzał mi w oczka.
-Dobra ale bez śmiechu. W angielskim to będzie Joanne Eve Sophie Anne Mariah. - ja.
- Oł fuck. Zaraz wymyślę jak to połączyć z Christopherem Ricardo. -Sean.
- What? What? What? - ja.
- Ah no tego drugie imię Kita.- Sean.
- Też słodkie. - ja.
- Dobra weźcie się wyruchajcie nie wiem, zacznijcie być razem albo cos. Bo tu jedzie miętą od samego początku trasy, zachowywujecie się jak para, ale być razem to już kurwa nie możecie? - May.
- Dlaczego zaczęłaś od ruchania się? - Ja.
- Bo widzę że masz na niego chcicę jak cholera.- Maja.
- Ona ma rację. Do cholery. Ja nie mogę tak dłużej. Czuję się tak okropnie. Ja cię kocham. Tak bardzo mocno. Chcę cię mieć tylko dla siebie. Chcę do jasnej cholery być z tobą do końca, zestarzeć się z tobą i mieć całą drużynę piłkarską dzieci. - Kit.
- Z tymi dziećmi przesadziłeś. Kto je będzie rodził? - zaśmiałam sie i wpiłam w jego usta.
- Hahaha. Dobrze rozegrane skarbie. - Kiero podszedł do Majki i zaczął ją całować.
- Tylko my jesteśmy sami. - Dean spojrzał na Seana.
- Nie myśl o tym stary !!!! - Sean się wydarł i uciekł z kuchni.
- Wy jesteście razem? - ja.
- Tak tylko nie chcielismy mówić dopuki wy nie będziecie razem. - Kiero.
- To był pomysł tego idioty.- Majka.
- Eeeej. - Kier.
- I tak mnie kochasz. - Majka.
- Jak wariat. - Kieran.
- Oooooh - ja.
- Ej to na mnie powinnaś ohać i ahać. - Kit. Spojrzałam mu głęboko w oczy. Poczułam się jak wtedy na zapleczu kiedy opatrzał mi ranę. Kit przybliżył się do mnie i delikatnie musnął moje usta. Dokładnie tak samo jak wtedy.
- Mam nadzieję, że teraz nie uciekniesz. - szepnął mi do ucha i zostawił na mojej szyji buziaka.
- Nigdy nie ucieknę. - powiedziałam po czym wtuliłam się w niego. Pachniał tak świetnie. Te jego perfumy wymieszane z nikotyną. Duke znów zaczął warczeć.
- Nosz kurwa Lemon ogarnij tego kota bo się nawet nie mogę do mojego chłopaka przytulić. - krzyknęłam.
- Chodź mały przyjacielu. Idziemy poćwiczyć na siłownię. - Dean wziął Duke'a. 

środa, 6 listopada 2013

Rozdział 23

Po jakże świetnym afterku, zaczęłyśmy sprzątać klub.
- No dziewczyny spisałyście się na medal. - Daniel próbował nam wcisnąć kasę za pracę.
- Nie ma opcji. Chowaj ten hajs. Nic od ciebie nie wezmę. - ja.
- No właśnie. My lubimy pomagać. - Majka.
- Dokładnie. - ja. Daniel nad obie przytulił.
- Ale wy to jesteście kochane. - Daniel.
- Heloł No przecież wiemy.- ja. 
-  I ta wrodzona skromność Jo.- Majka. 
- No ba. Przecież jestem Jo, maleńka.- ja. 
- Tylko nie maleńka. Widzisz ten tłuszcz?- spytała podnosząc koszulkę. 
- A widzisz mój?- podniosłam swoją. 
- Już się tak nie chwalcie tymi brzuchami bo Dean będzie miał kompleksy.- zaśmiał sie Kiero. 
- Haha. A co chce więcej tłuszczu ? Mogę mu trochę swojego oddać. - ja. 
- Nie wiem skąd chyba z cycków.- Sean. 
- Sean to że widzisz tylko tłuszcz na moich cyckach to nie oznacza że nie go nie ma gdzieś indziej.- ja. 
- Hahahahaha beka. Ty nawet na cyckach nie masz tłuszczu. To są mięśnie cyckowe.- Maja. 
- Mięśnie cyckowe? Serio? Innego fałszywego komplementu nie mogłaś wymyślić?- ja. 
- Skończmy gadać o twoich cyckach. Czuję się nie komfortowo.- Ash. 
- Ash, Ash, Ash, Ash. - wskoczyłam różowowłosemu na plecy i się w niego wtuliłam. 
- Mmmm chcesz mi połamać kręgosłup?- wydarł się Ashley. 
- Mówiłam że jestem gruba. - ja. 
- Zdejmijcie to ze mnie!!!- Ash. Zeskoczyłam na ziemię. 
- Neal przeginasz. Mam cię na oku.- ja. 
- Zawsze wiedziałem że jestem przystojny.- Ashley. 
- Ooh. A jak sobie wlewa.- Majka. 
- No ba. Ty też na mnie lecisz.- Ash puścił jej oczko.  
- No pewnie. Jak cię widzę to mam kisiel w gaciach.- Maja. 
- A ja jak cię widzę to żołądek mi przypomina co zjadłem.- Ash. Na tę ripostę padło głośne "UUUU" 
- Ash nie bądź chamski. - ja.
- Sorry. Cecha wrodzona.- Ash.
- Ty to tak jak Joo.- Majka.
- No prawie. Moje riposty są lepsze. - ja.
- Jaka skromność. - Kiero.
- Też wrodzona. - zaśmiałam się. Układałam szklanki, a Majka włączyła piosenkę "Turning tables" Adele
- Chodź ze mną zatańczyć. - powiedział Kit i wziął mnie za rękę prowadząc na parkiet. Objęłam rękoma jego szyję, a on chwycił mnie w pasie. Kiero tańczył z Majką, Dean z Seanem, a Ash z butelką wódki.
- Nikt nie chce tańczyć z rudym !! - Robbie udawał że płacze.
- Porwij do tańca whisky. Napewno się nie oprze. - mruknął Neal. Później puściliśmy coś szybszego i zaczeliśmy tańczyć. Oczywiście ja i Majka rządziliśmy. No nie da się ukryć po prostu mamy talent.
- Ty Pinkie Pie tańczysz jak zombie ze sraczką. - zaripostowałam do Asha.
- Pinkie Pie. Heheheh. Jestem kucykiem pony. - Najebany Ash zaczął się śmiać.
- Ja ciee. Żyję z debilami. - westchnęłam ciężko. Ash wziął mnie na ręce "na panienkę" i zaczął ze mną na rękach tańczyć.
- Ale jesteś lekka. Mogę tobą podrzucać. - Ash. Chyciłam się mocno jego szyji.
- Nie rzucaj !- zaczęłam się drzeć i mocno zacisnęłam oczy.
- Boisz się? - spytał Ash. Pokiwałam twierdząco głową. Różowowłosy postawił mnie na ziemi i dał buziaka w czoło.
- Dziękuję. - powiedziałam po czym wyłączyłam muzykę i "wyrzuciłam" wszystkich z klubu, ponieważ Daniel chciał już zamykać.
- Spotkamy sie jutro na koncercie w Łodzi? - spytał Kit.
- Tak.- uśmiechnęłam się Kit delikatnie pocałował mój policzek. Tak oto zakończył się ten "idealny" dzień. 

Obserwatorzy