- Wzięłaś na poważnie nasze " czujcie się jak u siebie."- do kuchni wszedł Kit.
- No a jak.- zaśmiałam się.
- Myślałem że śpisz.- Kit.
- Też tak myślałam. Znaczy nie że ja śpię tylko że ty śpisz.- ja.
- Jesteś taka urocza.- Kit ujął moją twarz i wpił się w moje usta. Nie byliśmy parą, ale jednak dosyć często się całowaliśmy. To było tak że i ja chcę i on chce, ale jednak coś na powstrzymuje. Może to świadomość tęsknoty i wgl jak wyjadę. Odsunął sie odemnie.
- A tak w ogóle to czemu ty nie śpisz?- Kit.
- A no bo tak jakoś wyszło. - Ja.
- Gadaj mi tu.- Kiciorek.
- Koszmary.- ja.
- Ojej.- Kit mnie przytulił. Wtuliłam się w jego umięśniony tors. Czułam sie tak dobrze i bezpiecznie.
- Wiem, że niepowinnam o to pytać, ale mogę spać z tobą?- ja.
- Jasne. Chodź.- Kit się obrócił, a ja wskoczyłam mu na plecy. Postawił mnie dopiero w swoim pokoju. Ułożyłam się wygodnie w łóżku, a Kit obok. Wtuliłam się w niego, ale nie wiadomo skąd Duke wpełznął pomiędzy nas i zaczął warczeć na Kita. Chłopak odsunął się, a kot bezczelnie położył się na mnie i zasnął. Muszę przyznać, ze Dukey jest uroczy. Za każdym razem kiedy Kit próbował się przysunąć miałam wrażenie że nasz koci przyjaciel chciał wydrapać mu oczy. Kiedy się obudzilam Duke siedział na moich cyckach machając mi ogonem po nosie. Przełożyłam kota obok i wstałam. Kita już nie było. Zeszłam na dół.
- Jak się spało ? Z Kitem?- Kieran zabawnie poruszył brwiami.
- Lemon jeszcze raz twój kot mi usiądzie na cyckach to zabiję i jego i ciebie. - mruknęłam.
- Wolę ją z okresu " Aaaaaa !!! Lemony i Kit. Przelećcie mnie <3 Jestem napaloną faneczką <3 Loffki <3 " - Kieran.
- Nigdy tak nie robiłam. - ja.
- Serio ? - Kiero.
- Uważaj na kota. Moje cycki nie dla niego. - ja.
- Duke wie co dobre. Ma to po mnie. - Dean zaczął drapać kota, który nie wiadomo jak znalazł się obok mnie na blacie. Kit mnie przytulił.
- Pięknie wyglądasz z rana.- szepnął mi do ucha. Duke na niego warknął.
- Duke nie shippuje KO bądź jak ja na was mówię Jostopher. - Sean.
- Jostopher ? - ja.
- No bo Kiciorek to je Christopher to wiesz. - Kiero.
- Fuck, ale słodko. - ja.
- Niee. Żenada. - Kit.
- Jaka żenada. Ty żenady w życiu nie słyszałeś. Jakbym wam moje pełne imię powiedziała. Ludzieee. - ja.
- Gadaj. - Kit.
- Nie.- ja.
- Gadaj. - zaczął mnie giglać.
- Nie!- wydarłam się.
- Poproszę. - spojrzał mi w oczka.
-Dobra ale bez śmiechu. W angielskim to będzie Joanne Eve Sophie Anne Mariah. - ja.
- Oł fuck. Zaraz wymyślę jak to połączyć z Christopherem Ricardo. -Sean.
- What? What? What? - ja.
- Ah no tego drugie imię Kita.- Sean.
- Też słodkie. - ja.
- Dobra weźcie się wyruchajcie nie wiem, zacznijcie być razem albo cos. Bo tu jedzie miętą od samego początku trasy, zachowywujecie się jak para, ale być razem to już kurwa nie możecie? - May.
- Dlaczego zaczęłaś od ruchania się? - Ja.
- Bo widzę że masz na niego chcicę jak cholera.- Maja.
- Ona ma rację. Do cholery. Ja nie mogę tak dłużej. Czuję się tak okropnie. Ja cię kocham. Tak bardzo mocno. Chcę cię mieć tylko dla siebie. Chcę do jasnej cholery być z tobą do końca, zestarzeć się z tobą i mieć całą drużynę piłkarską dzieci. - Kit.
- Z tymi dziećmi przesadziłeś. Kto je będzie rodził? - zaśmiałam sie i wpiłam w jego usta.
- Hahaha. Dobrze rozegrane skarbie. - Kiero podszedł do Majki i zaczął ją całować.
- Tylko my jesteśmy sami. - Dean spojrzał na Seana.
- Nie myśl o tym stary !!!! - Sean się wydarł i uciekł z kuchni.
- Wy jesteście razem? - ja.
- Tak tylko nie chcielismy mówić dopuki wy nie będziecie razem. - Kiero.
- To był pomysł tego idioty.- Majka.
- Eeeej. - Kier.
- I tak mnie kochasz. - Majka.
- Jak wariat. - Kieran.
- Oooooh - ja.
- Ej to na mnie powinnaś ohać i ahać. - Kit. Spojrzałam mu głęboko w oczy. Poczułam się jak wtedy na zapleczu kiedy opatrzał mi ranę. Kit przybliżył się do mnie i delikatnie musnął moje usta. Dokładnie tak samo jak wtedy.
- Mam nadzieję, że teraz nie uciekniesz. - szepnął mi do ucha i zostawił na mojej szyji buziaka.
- Nigdy nie ucieknę. - powiedziałam po czym wtuliłam się w niego. Pachniał tak świetnie. Te jego perfumy wymieszane z nikotyną. Duke znów zaczął warczeć.
- Nosz kurwa Lemon ogarnij tego kota bo się nawet nie mogę do mojego chłopaka przytulić. - krzyknęłam.
- Chodź mały przyjacielu. Idziemy poćwiczyć na siłownię. - Dean wziął Duke'a.
- Wolę ją z okresu " Aaaaaa !!! Lemony i Kit. Przelećcie mnie <3 Jestem napaloną faneczką <3 Loffki <3 " - Kieran.
- Nigdy tak nie robiłam. - ja.
- Serio ? - Kiero.
- Uważaj na kota. Moje cycki nie dla niego. - ja.
- Duke wie co dobre. Ma to po mnie. - Dean zaczął drapać kota, który nie wiadomo jak znalazł się obok mnie na blacie. Kit mnie przytulił.
- Pięknie wyglądasz z rana.- szepnął mi do ucha. Duke na niego warknął.
- Duke nie shippuje KO bądź jak ja na was mówię Jostopher. - Sean.
- Jostopher ? - ja.
- No bo Kiciorek to je Christopher to wiesz. - Kiero.
- Fuck, ale słodko. - ja.
- Niee. Żenada. - Kit.
- Jaka żenada. Ty żenady w życiu nie słyszałeś. Jakbym wam moje pełne imię powiedziała. Ludzieee. - ja.
- Gadaj. - Kit.
- Nie.- ja.
- Gadaj. - zaczął mnie giglać.
- Nie!- wydarłam się.
- Poproszę. - spojrzał mi w oczka.
-Dobra ale bez śmiechu. W angielskim to będzie Joanne Eve Sophie Anne Mariah. - ja.
- Oł fuck. Zaraz wymyślę jak to połączyć z Christopherem Ricardo. -Sean.
- What? What? What? - ja.
- Ah no tego drugie imię Kita.- Sean.
- Też słodkie. - ja.
- Dobra weźcie się wyruchajcie nie wiem, zacznijcie być razem albo cos. Bo tu jedzie miętą od samego początku trasy, zachowywujecie się jak para, ale być razem to już kurwa nie możecie? - May.
- Dlaczego zaczęłaś od ruchania się? - Ja.
- Bo widzę że masz na niego chcicę jak cholera.- Maja.
- Ona ma rację. Do cholery. Ja nie mogę tak dłużej. Czuję się tak okropnie. Ja cię kocham. Tak bardzo mocno. Chcę cię mieć tylko dla siebie. Chcę do jasnej cholery być z tobą do końca, zestarzeć się z tobą i mieć całą drużynę piłkarską dzieci. - Kit.
- Z tymi dziećmi przesadziłeś. Kto je będzie rodził? - zaśmiałam sie i wpiłam w jego usta.
- Hahaha. Dobrze rozegrane skarbie. - Kiero podszedł do Majki i zaczął ją całować.
- Tylko my jesteśmy sami. - Dean spojrzał na Seana.
- Nie myśl o tym stary !!!! - Sean się wydarł i uciekł z kuchni.
- Wy jesteście razem? - ja.
- Tak tylko nie chcielismy mówić dopuki wy nie będziecie razem. - Kiero.
- To był pomysł tego idioty.- Majka.
- Eeeej. - Kier.
- I tak mnie kochasz. - Majka.
- Jak wariat. - Kieran.
- Oooooh - ja.
- Ej to na mnie powinnaś ohać i ahać. - Kit. Spojrzałam mu głęboko w oczy. Poczułam się jak wtedy na zapleczu kiedy opatrzał mi ranę. Kit przybliżył się do mnie i delikatnie musnął moje usta. Dokładnie tak samo jak wtedy.
- Mam nadzieję, że teraz nie uciekniesz. - szepnął mi do ucha i zostawił na mojej szyji buziaka.
- Nigdy nie ucieknę. - powiedziałam po czym wtuliłam się w niego. Pachniał tak świetnie. Te jego perfumy wymieszane z nikotyną. Duke znów zaczął warczeć.
- Nosz kurwa Lemon ogarnij tego kota bo się nawet nie mogę do mojego chłopaka przytulić. - krzyknęłam.
- Chodź mały przyjacielu. Idziemy poćwiczyć na siłownię. - Dean wziął Duke'a.
Duke mnie rozwalał. Dostałam głupawki przez ciebie ;p
OdpowiedzUsuńRozdział ZAJEBISTY. Czekam na nn ;***
Jak zwykle świetny rozdział. Trochę kazałaś na niego czekać, ale opłacało się <3
OdpowiedzUsuńHaha! Śmiejem siem i nie mogem siem podniość z podłagi. rozwolołaś mnie tomże rodziałem. i zaraziłoś mnie tom wieśniackom godkom. :* <3
OdpowiedzUsuń