Już od miesiąca nie widziałam się z Deanem. Co prawda rozmawiamy na skypie i przez telefon. Wróciłam z wykładów i położyłam się na łóżku. Byłam bardzo zmęczona po całym dniu. Jak tylko włączyłam MacBook'a zadzwonił do mnie Dean na skypie.
-kochanie co tak długo? Czekałem na ciebie.- Dean
- Przepraszam ja dopiero wróciłam z wykładów. Jestem taka zmęczona. - powiedziałam i opadłam.
- Zrobiłbym ci masaż i bym cię przytulał i przynosił śniadanka do szkoły.- Rozmarzył się Dean.
- oj ten masaż bardzo chętnie. - ja.
- Ty mój aniołku. Tak bardzo za tobą tęsknię.- Powiedział smutny Dean.
- Ja też bardzo tęsknię. Aż mi się płakać chce. - powiedziałam i z oczu mi poleciały łzy.
- Nie płacz kochanie. - Dean pocierał kamerkę ręką. Wybuchnęłam śmiechem.
- Ale że co ty robisz ? - spytałam przez śmiech.
- No wycieram twoje łzy. To miało być romantyczne. - Dean.
- Oj było kochanie.- powiedziałam gdy przestałam się śmiać.
- Tęsknię za twoim śmiechem, za twoim narzekaniem, za twoimi włosami, za twoim zapachem, za tym jak mnie opierdalasz ze po sobie nie sprzątam, za tym jak seksownie mi mruczysz do ucha, za tym jak przygryzasz warge jak ci patrzę w oczy, za twoimi oczami, za patrzeniem na ciebie gdy spisz, za mowieniem ci jak bardzo cie kocham, poerdolę to wszystko i do ciebie przyjeżdżam. - Dean
- Skup mi się tam na koncertach i mi pięknie śpiewaj Puzzle piece dla mnie na każdym koncercie.- ja.
- a propo koncertu musze iść bo zachwile takowy mam. Będę tęsknić jeszcze bardziej. - Dean.
- ja też Misiaczku.- ja
- dobranoc.- powiedział smutno.
- Daj świetny koncert i myśl o mnie troszkę.- powiedziałam.
- Myślę o tobie w każdej sekundzie mojego życia.- powiedział i zawstydzony. Wiedziałam ze będziemy sie żegnać bardzo długo wiec po prostu sie rozlaczylam. Leżalem na łóżku i chillowałam. Po jakiś 20 minutach przyszła Majka.
- Gotowa na operację którą nazwałam "Niespodzianka" ? - Majka
- Takie mało twórcze. Ja to wymyśliłam ja powinnam nazwać, ale juz dobra niech ci bedzie. Tak jestem gotowa.- powiedziałam i wzięłam moją dużą sportową torbę, która była wypełniona ubraniami. Zeszłyśmy na dół. Mama zawiozła nas na lotnisko.
-Dzięki mamo. Jesteś najlepsza.- krzyknęłyśmy i pobiegłyśmy na odprawę ledwo zdążyłyśmy. Lot trwał około 2 godzin. Byłyśmy na miejscu akurat tak jak kończył się koncert chłopaków. Pojechaliśmy pod klub w którym on był. Poszliśmy od tylu. Domyslalam sie ze chłopacy bedą zaraz wychodzić. Staliśmy i czekaliśmy. Kiedy chłopacy wyszli ich twarze momentalnie sie usmiechaly. Dean rzucił talerze od perkusji które trzymał w ręce i wziął mnie na ręce kręcąc do okoła. Postawił mnie na ziemie i zaczęliśmy sie calowac.
- Bo Ash posprząta rozwalone talerze od perkusji.- mruknął Ash do samego siebie.
- Ale ty byłaś w Polsce a teraz tu. Jak to sie stało?- Dean
- Wiesz nie musiałam przyjeżdżać ale umarlabym z tęsknoty. - ja
- Ja już umierałem.- powiedział Dean i mnie pocałował.
- Dzisiaj jak śpiewał Puzzle Piece to się popłakał.- Sean.
- Ja płacze za każdym razem jak tego słucham, a jego nie ma obok. - powiedziałam wtulajac sie w Deana.
- A ja nie mogę przestać słuchać naszej piosenki i tez przy niej płacze. - Dean
- Oj jak chcecie sie kłócić o to które bardziej tęskni to powiem ze Jo. Ostatnio wywalili ją z wykładów bo słuchała Puzzle Piece i sie popłakała. A pozniej zaczęła opowiadać wykładowcowi jak bardzo cie kocha.- May.
- Do końca życia będziesz mi to wypominac? Ja przynajmniej nie podpisuje sie wszędzie jako Maya Lemon nawet na sprawdzianach w szkole. - powiedziałam.
gryyyyyy tej! Boski rozdział... Ashley najlepszy... Taki przynieś podaj pozamiataj... xd
OdpowiedzUsuń