czwartek, 4 lipca 2013

Rozdział 14

*Oczami Joanne*
Pobiegłam do najbliższego sklepu. Kupiłam tam papierosy i butelkę wódki. Wypiłam butelkę prawie całą jednym łykiem. Alkohol szybko na mnie zadziałał. Zapaliłam papierosa, jednego, drugiego, trzeciego, czwartego. Chodziłam bez sensu po mieście. Nikt nie chciał mi sprzedac alkoholu bo byłam pijana. Dotarłam do znajomej mi okolicy. Był wieczór. Byłam w parku obok domu chlopaków. Zaczął padać deszcz.
- I'm walking on sunshine!!! - zaczęłam się wydzierać. Podbił do mnie jakiś gościu i zaczął się do mnie przystawiać.
- Chodź maleńka. - powiedział i pociągnął mnie mocno za rękę. Zaczął mnie całować po szyji i łapac tam gdzie nie powinien.
- Nigdzie nie idę. - powiedziałam. Koleś zaczął się ze mną szarpać. Kiedy próbowałam się wyrwać uderzył mnie w twarz. Zaczęłam uciekać. Było to trudne po takiej ilości alkoholu. Wybiegłam na jedną z bocznych uliczek. Próbowałam dobiec do domu chłopaków. Zdeżylam się z kimś. Był to Dean. Od razu mocno go przytuliłam.
- Proszę weź mnie stąd.- powiedziałam błagalnie z łzami w oczach.
- Ale co się stało? - spytał i mocno mnie przytulił.
- Byłam sobie w parku i jakiś koleś chciał mnie zgwałcić i uciekałam przed nim a on mnie uderzył i tak się bałam. - znów zaczęłam płakać.
- Spokojnie. Jesteś już bezpieczna. - mówił Dean głaszcząc mnie po głowie.
- Nie on zaraz przyjdzie. Dean ja się boję. - powiedziałam i mocniej wtuliłam się w chłopaka.
- Nie bój się. Nie pozwolę cię nikomu skrzywidzić. - powiedział.
- Chodź tu mała szmato. - krzyknął za mną ten okropny facet i podbiegł do nas. Schowalam się za Deanem.
- Nie wolno ci tak mówić do mojej dziewczyny. - Dean.
- Twoja dziewczyna sama się prosiła to niech tu teraz przyjdzie i mi obciągnie. Takie dziwki tylko na to stać. - Powiedział. Dean dał mu w ryj. Przewrócił go i zaczął go kopać.
- Nie masz prawa tak do niej mówić. Ona jest najwspanialsza na świecie. To nie jest dziwka tylko księżniczka i tak powinno się ją traktować. - powiedział do niego. Odsunął się i mocno mnie przytulił.
- Prosze cię chodźmy stąd. - powiedziałam nadal płacząc. Poszlismy w stronę domu.
- Jo proszę cię posłuchaj mnie. Cat nic dla mnie nie znaczy. Ona pomyliła numery. Nie chciała tego do mnie napisać. Nigdy bym cię nie skrzywdził bo cię kocham Proszę wybaczysz mi? - Dean.
- Oczywiście że tak. Przepraszam to ja tak wybuchłam zamiast cię posłuchać.- powiedziałam i wtuliłam się  w chlopaka. Kiedy tylko weszliśmy do domu wszyscy zaczęli mnie przytulać, całowac i mówić jak to się cieszą że wróciłam. Byłam zmęczona i jakby to nazwać miałam kaca. Alkohol zdążył ze mnie wyparować, ale strasznie dawal o sobie się we znaki. Poszłam do naszego pokoju i wzięłam swoją piżamę, której wczoraj nie miałam okazji mieć na sobie. Wzięłam ręcznik i poszłam do łazienki. Stąlam zmywając makijaż. Usłyszałam pukanie. Drzwi się otworzyły. Ujrzałam Deana.
- To twoj pokój i twoja łazienka. Nie musisz pukać. - powiedziałam.
- Nie chcę naruszać twojej prywatności. Przyniosłem ci aspirynkę. - powiedział slodko i podal mi lekarstwo.
- Ale ja lubie jak naruszasz moją prywatność. - powiedziałam rozczesując moje długie włosy.
- No tak. Ja też bardzo lubię jak naruszasz moją prywatność.  - powiedział Dean i obejmując mnie w talli dał buziaka w szyję. Drgnęłam. Przypomniała mi się sytuacja z parku.
- Przepraszam cię. Po prostu to co się dzisiaj zdażyło. Teraz będę wrażliwsza na twój dotyk, ale to nie znaczy że masz przestać. - powiedziałam. Dean mnie mocno objął.
- Nigdy więcej nie będzie mi cię nikt dotykał. - powiedział Dean ze smutkiem.
- Tylko ty. - powiedziałam.
- Gdybym był przy tobie. To wszystko by się nie wydarzyło. - westchnął smutno.
- Nie obwiniaj siebie. To moja głupota do tego doprowadiła. - obrociłam się do niego przodem i dałam mu namiętnego buziaka w usta.
- Idę już sobie. Idź pod prysznic będę czekał. - powiedział.
- Ale może pójdziesz ze mną? Nie chodzi mi o seks, tylko boję się zostać sama. - powiedziałam smutno i spóściłam głowę. Dean podniósl mój bodbródek i spojrzał mi w oczy. Musnął moje wargi.
- Co tylko chcesz skarbie. - powiedział i weszliśmy razem pod prysznic. Delikatnie umyłam Deanowi plecy.
- Bardzo boli? - spytałam.
- Troszeczkę, ale będę dzielny. - powiedział Dean. Uśmiechnęłam się. Wyszliśmy spod prysznica i wycieraliśmy się. Owinęlam się ręcznikiem, a Dean się jeszcze wycierał. Spojrzalam na swoją twarz. Wzdłuż kości jarzmowej miałam siny ślad. Stasznie bolało. Przy obojczyku miałam siniaka od jego mocnego uścisku. Przejechałam ręką po obojczyku.
- Boli? - spytał Dean obejmując mnie od tył.
- Troszeczkę. - odpowiedziałam.
- To wszystko przezemnie. Widzisz marny ze mnie anioł stróż. - rzekł smutnym głosem.
- Ale gdyby cię nie było na tej ulicy to byłoby ze mną gorzej. Skończyłabym zgwałcona i pobita w jakiejś ciemnej uliczce. - powiedziałam
- Nigdy bym sobie nie wybaczył jeśli stało by ci się coś. - Dean.
- Jesteś idealnym chłopakiem. Ja może mam trudny charakter, ale obiecaj mi coś. - ja.
- Co tylko zechcesz. - Dean.
- Obiecaj mi że zawsze będziesz moim chłopakiem.-  ja.
- Tego nie mogę ci obiecać. Bo widzisz.. Ja kiedyś zostanę twoim mężem. - Dean.
- Kocham cię. - powiedziałam i mocno przytuliłam chłopaka. Założyłam moją koszulkę nocną i wyszłam z łazienki. Woda z moich mokrych włosów spływała na moje ramiona. Wzięłam notatki z socjologi i próbowałam się troche pouczyć.  W związku z czym musiałam założyć moje okulary. Siedziałam i uczyłam się z moich notatek. Przyszedł do mnie Dean.
- Oo pani psycholog co mam zrobić. Oszalałem z miłości. - Dean się położył obok mnie.
- Oh typowe dla chłopców w twoim wieku. - zaśmiałam się.
- Co ja mam teraz zrobić? - spytał. Zdjęłam okulary i odłożyłam notatki. Usiadłam na nim okrakiem.
- Kochać. - powiedziałam i dałam mu buziaka.
- Nie wiem czy mi wypada, ale przeleciałbym panią psycholog. - Dean.
- Oj nie wiem czy pani psycholog wypada, ale tez by cię przeleciała. - powiedziałam.

1 komentarz:

Obserwatorzy