niedziela, 30 czerwca 2013

Rozdział 8

- Taak !!! Nareszcie !! Yuhuu !!! - chłopacy i May stali przed drzwiami od łazienki i nam klaskali.
- Majka zabiję ci. Zabiję cię bo jesteś zbyt dobrą przyjaciółką. Najlepszą jaką miałam. Boże dziękuję ci że jesteś. - powiedziałam i mocno przytuliłam przyjaciółkę. Obydwie się popłakałyśmy.
- Wiem, że masz trudny charakter, ale kocham cię. Pamiętaj że nawet jak nie będziesz chciała to i tak będę i będę ci siedzieć nad głową i pierdolić że źle robisz. Bo na tym polega przyjaźń głupolu. - Maya.
- Gdyby nie ty to wcale by nas tutaj nie było i nie pojechalibyśmy na te koncerty i to wszystko dzięki tobie. Dziękuję. - powiedziałam i jeszcze bardziej się popłakałam nadal przytulając Majkę.
- No już starczy ona jest teraz moja. Będę zazdrosny. - Dean.
- I kto tu jest zazdrosnym psychofanem ? - spytałam Deana.
- No ja. - chłopak spóścił głowę na dół. Byłam o tyle niższa od niego że jak on spóścił głowę to akurat sięgałam do jego ust. Pocałowałam go delikatnie, ale on mnie przyciągnął do siebie i przełużył nasz pocałunek.
- Będą z tego dzieci. - Sean.
- Myślę, że mama Jo nie miałaby nic przeciwko, ale pewnie powiedziałaby "Jestem za młoda żeby być babcią." - zaśmiała się Majka.
- Czego chcesz ona jest bardoz młoda. Ma dopiero 35 lat. - ja.
- Miała 17 lat jak cię urodziła? - Kit.
- Tak. Jestem wpadką. Zostałam poczęta w toalecie na dyskotece, ale rodzice mnie kochają. Nigdy mi nie powiedzieli, że jestem nie chciana. - ja.
- To co małe Dean'ki biegające po domu ? - Dean powiedział obejmując mnie od tyłu i całując w szyję.
- Podziękuję za ten zaczszyt. Daj mi chociaż skończyć studia. - ja.
- Ile to trwa w Polsce? - Dean.
- 4 lata. - ja.
- Co ?! - wykrzyczeli na raz wszyscy oprócz Majki.
- Może przyjedziesz na studia do Londynu? - Kieran.
- Przemyślę to kiedyś. - ja.
- A co będzie studiować moja wykształcona księżniczka ? - Dean.
- Psychologię. - ja.
- O będziesz leczyć nasze psychofanki. - Kit.
- No weź ich już się nie da wyleczyć. Zachorowały na LemonoKitoHolizm. - Sean.
- Serio? LemonoKitoHolizm? Innego slowa na to nie znalazłeś? - May.
- Nie. - Sean
- Jest to zjawisko często spotykane wśród nastolatek w wieku od 12 do 16 lat. Polega na oczarowaniu wymienionych nastolatek wyglądem oraz muzyką. Wpływa to na nie nie korzystnie. Wyobrażają sobie jak wyglądałoby spotkanie z danym zespołem/wokalistą. Są również przypadki krytyczne, w których wyobrażają sobie stosunki płóciowe ze swoim idolem. Jest to choroba psychiczna zwana powszechnie jako psychofanka. Jest nie leczone. Najczęściej przechodzi z wiekiem. - powiedziałam.
- Ty... ty jesteś mądra. -Kieran otworzył szeroko oczy.
- Wolisz żebym była słodką idiotką, darła wam się w twarz, jadła lizaczki i ubierała się na różowo ? - ja.
- Według mnie twoja inteligencja jest seksowna. - powiedział Dean delikatnie całując mnie w policzek. Nadal mnie obejmował od tyłu.
- Chwila czy my nie powinniśmy siedzieć w samochodzie i jechać na wasz koncert który jest za 2 godziny? - May.
- Ja się nigdzie nie ruszam stąd bo Asia nie chce jechać na koncert. - Dean.
- Oj pojadę głupolu. - powiedziałam i dałam mu buziaka.
- No to na dół. - wszyscy poszli. Ja szybko wzięłam torebkę i zapakowałam do niej ubrania i kosmetyki. Pod klubem było już troche fanek. Zdziwiło mnie, że Dean cały czas mnie obejmował. Nie przestał nawet na chwilę. Kiedy wysiedliśmy z samochodu żeby porobić sobie zdjęcia z fanami nadal mnie obejmował. Jakaś dziewczyna do nas podeszła.
- Hej mogę sobie zrobić z wami zdjęcie ? - dziewczyna.
- Jasne- odpowiedział jej Dean. Dziewczyna stanęła z drugiej strony Deana a ten ją objął. Chyba tak ze 20 dziewczyn tylko się do zdjęcia wymieniały.
- Musimy już iść. - Dean pociągnął mnie za rękę.
- Ale dziś na after party jest wstęp wolny bez ograniczeń wiekowych. Czujcie się zaproszone. - krzyknął Sean. Weszliśmy do środka.
- No ładnie ktoś mi ukradł telefon. - ja.
- Ja go mam. - powiedział Ash i podał mi telefon.
- Jakaś dziewczyna stwierdziła że go znalazła, ale myślę że chciała numery do chłopaków, ale mądra Jo zrobiła kod. - Ash.
- No baa. -uśmiechnęłam się. Chłopacy poszli się przebrać i ja też. Założyłam na siebie to. Zrobiłam makijaż. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Chłopacy siedzieli za sceną. przyszłam do nich.
- Brzuszek ci trochę widać. - powiedział Dean i spóścił mi bluzkę na dół.
- Ej to jest tak specialnie. Trochę musi mi odkrywać brzuszek. Pozatym nie po to robiłam kolczyk w pępku żeby go zakrywać. - ja.
- Ale...Ale będą się na ciebie pożądliwie patrzeć i będę zazdrosny. - Dean.
- Ale ja nie będę na nich patrzeć tylko na ciebie. - powiedziałam i próbowałam pocałować Deana. Niestety okazał się on za wysoki. Schylił się do mnie troszeczkę i pocałował mnie.
- Podobała mi się twoja koszulka na naszym pierwszym koncercie w Warszawie. - Dean.
- Mi też się podoba. - ja.
- Wiesz mogę sprawić, że napis na twojej koszulce będzie prawdą. Przynajmniej w 1/4. - Dean.
- Nie dzięki, ale podoba mi się twoje myślenie. - ja.
- No weźcie ja już wolałem jak się sobą jaraliście w ukryciu bo teraz rzygam tym szczęściem. - Kieran.
-Bo sam takiego nie posiadasz? - ja.
- Idź już z tą psychologią. - Kieran.
- Nie no dobra nie wytrzymam. Majka ty powiedziałaś Deanowi to ja powiem Kieranowi. Kieran stary ona na ciebie leci. Jest szalona na twoim punkcie tak bardzo jak ty na punkcie swoich włosów. Może o tobie gadać cały dzień i całą noc. Ma cię na tapecie absolutnie wszędzie i cie kocha. - powiedziałam. Kieran podszedł do May i zaczęli się całować.
- Okej powiem to co wszyscy myślimy. Ooohhh. - ja.
- Sean zostaliśmy sami. Teraz tylko my możemy ruchac bez zobowiązań. - Kit.
- Podoba mi się twoje myślenie. - Sean.
- Za 10 minut wychodzicie. - Ash.
- Będę tęsknić. - powiedziałam i mocno wtuliłam się w Deana.
- No weź to tylko dwie godziny. - Dean.
- A później jakieś 4 godziny zazdrości na after party. - powiedziałam.
- Jesteś moja. Tylko moja. - powiedział i delikatnie mnie pocałował.
- A ty jesteś moim przyszłym mężem pamiętaj o tym. - ja.
- Odklejcie się już od siebie i wskakujemy na scenę. Im szybciej się zacznie tym szybciej się skończy. - Kieran.

Rozdział 7

*Oczami May*
Nie wierzę w nią. Ona musiała zobaczyć jak przytulałam się z Deanem. Ona jest okropna. Dlaczego mi nie ufa? Dlaczego nie zaufała Deanowi? Skoro tak jej zależy to dlaczego nie ufa? Mam jej dosyć. Ma jakąś obsesję na jego punkcie. Rozumiem, że można się zakochać. Czaję to sama coś czuję do Kierana, ale ona przechodzi samą siebie. Dobrze wie, że nigdy bym jej czegoś takiego nie zrobiła. Poszłam do apartamentu chłopaków który był na tym samym piętrze co nasz.
- Dean! Idź ogarnij Joanne. Błagam cię bo jak ja to zrobię to może to się skończyć w szpitalu. - powiedziałam jak tylko weszłam.
- Ale ona nie chce ze mną rozmawiać. Jest na mnie zła. - powiedział smutno Dean.
- Miałam ci tego nie mówić. Wiesz przyjaźnię się z nią i w ogóle, ale człowieku ona cię uwielbia. Kocha cię od kiedy tylko poznała wasz zespół. Jest walnięta na twoim punkcie jak cię zobaczyła na żywo to miała orgazm. Jej serce ruchało płuco i tak dalej. Widziała jak cię przytuliłam na dworcu i myśli że jest między nami chemia. A ona dobrze wie że wolę Kierana. - powiedziałam.
- Serio wolisz mnie? Bo wiesz ja też cię wolę. - mrugnął do mnie.
- Tak serio cię wolę, ale nie rób sobie nadzieji bo Kit i Sean też są słodcy. - uśmiechnęłam się.
- Ona na prawdę coś do mnie czuje? - Dean.
- Tak nareszcie !- wydarł się Sean.
- O co mu chodzi? - ja.
- Wiesz odkiedy zobaczył ją na instagramie cały czas o niej gada. Dosłownie. Jaka to ona jest piękna, zabawna, słodka, śliczna, urocza. Normalnie rzygać się chce. - powiedział Kit wypijając kolejne piwo.
- Wcale tak nie było. - zarumienił się Dean.
- Nie pierdol mi tu tylko leć tam i jej powiedz. Może ogarniesz tą jej paranoję. - powiedziałam do Deana, a ten wyszedł. Nareszcie będą razem. Teraz muszę dopracować jeszcze moje bycie z Kieranem. Chociaż on chyba nie jest zainteresowany.

*Oczami Joanne*
Siedziałam w łazience skulona i w sumie nie wiedziałam co robić. Zalana łzami, z rozmazanym makijażem, w dodatku zaczęło mi się robić zimno. Usłyszałam otwieranie drzwi. Maja weszła i próbowała otworzyć drzwi od łazienki.
- Zostaw mnie nie mam ochoty z tobą rozmawiać. - powiedziałam i wytarłam łzy, lecz na ich miejsce pojwiły się nowe.
- To ja Dean. Proszę otwórz. - powiedział chłopak swoim uroczym głosem. Odkluczyłam drzwi i odsunęłam się kawałek aby je otworzyć.
- Z tobą też jakoś specialnie nie palę się do rozmowy. Czego chciałeś? - spytałam.
- Proszę nie bądź taka dla mnie. To mnie rani. - Dean. Zaśmiałam się.
- Tak to ja się jeszcze nigdy nie uśmiałam. Ciebie to rani? Serio? Jakoś nie widać. - powiedziałam i wytarłam resztki łez.
- Wydawało mi się że jesteś inna, że nie będziesz zazdrosna o wszystko, że mnie pokochasz za Dean'a, a nie za Deana Lemona z Room 94. Myślałem że będę mógł poczuć się przy tobie zwykłym nastolatkiem. Że zapomnę o tym całym gównie które mnie otacza. Że będę mógł pogadać z tobą o wszystkim. Wiesz jak namówiłem chłopaków na koncertowanie w Polsce to miałem nadzieję, że cię znajdę. Tą uśmiechniętą, zwariowaną dziewczynę z instagrama, ale znalazłem zazdrosną psychofankę. - powiedział Dean i wyszedł. Po prostu wszystkie emocje mi puściły. Zaczęłam płakać. Po chwili Dean wszedł spowrotem.
- Dalej chcesz mnie ranić mówiąc jaka jestem okropna? - powiedziałam przez łzy.
- Nie. Zapomniałem o jednym. Że mimo wszystko jesteś dla mnie wszystkim. - powiedział Dean i zaczął mnie namiętnie całować. Odwzajemniłam pocałunek. Kiedy oderwaliśmy się od siebie reszta łez spłynęła po policzku. Dean je otarł.
- Za co ty kochasz taką szmatę jak ja? - spytałam.
- Nie jesteś szmatą. Jesteś moim aniołkiem, którego Bóg zesłał żebym mógł nauczyć się kochać. - odpowiedział Dean i odgarnął moje włosy za ucho.
- To wszystko jest piękne i kolorowe, ale wiesz, że nie będzie tak zawsze. Co jeśli kiedyś przestaniesz mnie kochac. Znudzę ci się. - ja.
- Nie będę mógł poświęcać ci tyle czasu, bedą tłumy fanek. Nie spojrze na żadną z nich tak jak na ciebie, ale będziesz zazdrosna. Ty będziesz tu a ja w Londynie, ale nigdy nie przestanę cię kochać. - powiedział Dean.
- Zakochując się w tobie nigdy nie spodziewałem sie że cię poznam, a już tym bardziej, że odwzajemnisz moje uczucia. Wiem, że będę zazdrosna taka rola dziewczyn, że są zazdrosne jak im zależy. Zaczynam studia też nie bede mieć specialnie dużo czasu, ale jest skype. Samoloty. Telefony. Będą dzielić nas tysiące kilometrów i co z tego? Już zawsze będę mieć cię tutaj. - powiedziałam i pokazałam na serce. Dean stanął bardzo blisko mnie. Stykaliśmy się już czołami. Spojrzał mi głęboko w oczy.
- Jesteś najlepszym co mi się w życiu przytrafiło. Nie pozwolę cię nikomu skrzywdzić i nikt mi cię nie zabierze. Już na zawsze razem. Obiecaj mi. - powiedział chłopak dalej patrząc mi w oczy.
- Obiecuję. Na zawsze razem. - powiedziałam z łzami w oczach i czule pocałowałam Deana.

sobota, 29 czerwca 2013

Rozdział 6

- Naprawdę masz nasze zdjęcie na tapecie?- spytałam chłopaka.
- Tak. - powiedział zawstydzony Dean i wstał z zimnej podłogi. Pomógł mi i poszliśmy do chłopaków.
- jak tam? Kłótnia małżeńska skończona? - spytał Kieran. 
- A zasadził ci ktoś kiedyś kopa w dupę?- ja 
- Sean, Kit, Robby, Dean, Ashley wszyscy mnie biją. Idę do May. - jak powiedział tak zrobił. Podejrzewam że tam jest głębsza relacja niż pomiędzy idolem, a fanką. Tak bardzo się cieszę jej szczęściem. Dean odwiózł mnie do domu. Staliśmy pod drzwiami rozmawiając.
- O której jutro wyjeżdżacie? - spytałam. Kierunek Łódź.
- O 10. - odpowiedział Dean.
- Serio? Jedziecie pociągiem ? - spytałam.
- Tak. - Dean.
- Ojej będziemy prawdopodobnie jechać tym samym pociągiem. - zaśmiałam się.
- Cieszę się. Czy mogę ci wysłać smsa na dobranoc? - spytał Dean.
- Nie musisz pytać. Jasne że możesz. - uśmiechnęłam się. Chociaż nie, ja cały czas byłam uśmiechnięta.
- Chciałem zrobić to już wczoraj. Nawet napisałem już go tylko bałem się wysłać. - Dean.
- To zadzwonię do Kierana i powiem że ma przypilnować żebyś go wysłał.- ja.
- Dzisiaj nie będę się bał. - Dean.
- Pierwsze koty za płoty. - ja.
- Tak jasne.- Dean.
- Muszę już iść. Dopakować pare rzeczy. - powiedziałam smutno.
- Dobrze. Dobranoc. - powiedział Dean i dał mi buziaka  w policzek. Weszłam do domu. Serce mi waliło od jakiś 48 godzin jak oszalałe. Nadal nie mogłam przyswoić wiadomości, że Dean Lemon tak ten Dean z Room 94 jest moim przyjacielem. 

*oczami Deana*
Wróciłem do hotelu i położyłem się na łóżku. Leżałem i myślałem o niej. Ona była taka niesamowita, niepowtarzalna, jedyna. 
- Yo. Napisz tego sms'a do Asi.- Kieran
- dzwonila? - spytałem brata
- Tak mówiła jeszcze żebym cię pilnował żebyś jej nie zdradzał.- Kieran uśmiechnął sie cwaniacko.
- IF YOU KNOW WHAT I MEAN. - zaśmiał się Sean.
- Dajcie mi spokój.- powiedziałem i schowałem głowę pod poduszkę. Kocham ich, ale czasem są nie do zniesienia. Wysłałem Asi SMS na dobranoc i poszedłem spać. Następnego ranka oczywiście wszyscy poszliśmy sie ogarnąć. Poszliśmy na peron. Po drodze do pociągu spotkałem May. 
- Hej mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia.- May
- W takim razie słucham.- ja
- Wymien sie ze mną miejscem.- uśmiechnęła się May. Hmm nie będę musiał siedzieć i wysluchwiac Kierana i będę siedział obok Joanne. 
- Okej idę na to.- powiedziałem i wymieniliśmy się biletami. 
- Dziękuje. - powiedziała i rzuciła mi sie na szyje.

*Oczami Joanne*
Wracałam z toalety na dworcu do Majki. Kiedy wróciłam zobaczyłam, ze przytula się z Deanem. Właśnie przyjaciółka zabrała mi faceta. A facet, przyjaciółkę. Wzięłam swoją walizkę i wsiadłam do pociągu. Walizkę położyłam na półce na górze a sama usiadłam. Jechaliśmy pociągiem w którym przy fotelach były stoły i było wi-fi. Wyjęłam z torebki mojego macbook'a i podłączyłam moje monster beatsy. Założyłam słuchawki i włączyłam sobie Green Day - Boulevard of broken dreams. Weszłam na facebooka. Chciałam dodać troche zdjęć z koncertu i imprezy po koncercie bo prowadziłam bloga o Room 94. Wszystkie zdjęcia z komputera zgrałam na bloga. I dodałam wpis w którym opisywałam wydarzenie. Kątem oka zobaczyłam, że ktoś przyszedł i usiadł obok, ale nie miałam ochoty rozmawiać z Mają. Nagle poczułam, że ktoś zdejmuje moje słuchawki z uszu. Już chciałam ją opierdzielić, ale się obróciłam i zobaczyłam, że obok mnie siedzi Dean.
- Hej dlaczego na nas nie czekałaś? - spytał.
- A może nie miałam ochoty? - ja.
- Coś się stało? - Dean
- Nie dlaczego miałoby się coś stać? Możesz mi oddać moje słuchawki? - spytałam.
- Asiu proszę nie bądź taka. - Dean.
- Jaka? Zraniona? - ja.
- Jaki dupek cię zranił? - Dean.
- Spójrz w lustro dupku. - powiedziałam i założyłam słuchawki i obróciłam się w drugą stronę. Bolało mnie to. Ale tak naprawdę pewnie nigdy nie był mną zainteresowany. Przez cały czas jazdy nie odezwałem się do Deana. W Łodzi na dworcu musiałam czekać na Majke. Mimo iż byłam na nią zła nie chciałam zostawiać jej samej. Wszystkie hotele i inne były zarezerwowane na moje imię i nazwisko bo byłam pełnoletnia. Stałam z walizką i czekałam aż łaskawie Majka się pojawi. Czekałam jakieś 30 minut, aż dostałam sms. "Gdzie jesteś? Czekam na ciebie w hotelu bo na ciebie jest rezerwacja." Myślałam że zwariuję. Pojechałam do hotelu i zameldowałam się. Poszłam do naszego pokoju. Zarezerwowałam pokój 94. Tak żebyśmy miały większy fun. Położyłam się na moim łóżku i po prostu zasnęłam. Nawet jakoś mi się nie chciało iść na ich koncert dziś wieczór. Około 18 obudziła mnie Majka.
- WSTAWAJ ! Za dwie godziny koncert. - Majka..
- Ja nie idę. Zostaw mnie. - ja.
- Co jest? - Maja.
- Ty już dobrze wiesz co jest. Nie udawaj. - ja.
- O co ci chodzi?- May.
- Nie podejrzewałam cię że będziesz podrywać chłopaka na którym dobrze wiesz jak bardzo mi zależy. - powiedziałam i zamknęłam się w łazience. Po chwili usłyszałam trzask drzwi.

środa, 26 czerwca 2013

Rozdział 5

- No więc zaczęło się od tego że byłyśmy na zakończeniu roku szkolnego. I bla bla i później łaziłyśmy po centrum handlowym, i poszłyśmy do empiku. No i tam Asia dojrzała waszą biografię, która dopiero wyszła do sklepów. No i skrzyczałam ją że ma już iść do kasy, a ona zaczęła się ze mną kłócić że może chce jeszcze coś kupić i bla bla. I wzięła płytę jakiegoś zespołu który się nazywał Krwawa Rzeź. I później idziemy se do kasy kulturalnie i płacimy, a laska nam mówi żę jako pierwsze kupiłyśmy tą książke i dostaniemy specialny prezent. Na co Jo wywaliła tekstem "Nie chcę kolejnej zakładki do książki albo płynu do czyszczenia okularów" a ona nam powiedziała, że chodzi o te wejściówki. No to Joanne Pokazała jej dowód a ona nam dała wejściówki. - Maja opowiedziała prawie jednym tchem.
- Wow pasjonująca historia. - ja.
- Ty tam byłaś!- Maya.
- Oj sorry. Dobrze wiesz że nie kontaktuje po 00:00. - ja.
- No tak. - May.
- Chcecie jakiegoś drinka? - spytał Kieran.
- Jasne. - odpowiedziałyśmy. Impreza z chłopakami była świetna. Do domów wróciłyśmy o 4 nad ranem. Chlopacy nas odwieźli bo Kit nie pił. Dean odprowadził mnie pod drzwi, a Kieran May.
- Bardzo dobrze się z tobą bawiłam. Jesteś jedynym chłopakiem który za mną nadąża w tańcu. - powiedziałam. Byłam trzeźwa żeby nie było.
- Tez bardzo dobrze się bawiłem. Zobaczymy się na podpisywaniu płyt? - Dean.
-  Postaram się przyjść, ale nie obiecuję. Muszę jeszcze pare rzeczy załatwić przed wyjazdem. - ja.
- Będę cię wypatrywać. - Dean puścił do mnie oczko.
- Do zobaczenia. - powiedziałam i dałam Deanowi buzi w policzek.
- Do zobaczenia. - Dean.
Weszłam do domu i pobieglam do swojego pokoju. Zdjęlam buty i rzuciłam w kąt pokoju. Szybko przebrałam się w piżamę i wskoczyłam do łóżka. Szybko zasnęłam. Od rana zeszłam zaspana na dół.
- Opowiadaj o tym koncercie. Jak było? A ta impreza? Jednak ten chłopak zosatnie moim zięciem? - mama.
- Mamo! Weź. Ogarnij się. - powiedziałam i wyjęlam z lodówki sok.
- A chociaż go poznałaś? Zrobiłaś sobie z nim zdjęcie ? - spytała mama.
- Tak poznałam go. Tak mam z nim zdjęcie. O kurwa już 13 czemu mnie nie obudziłaś wcześniej? - krzyknęłam
- Wyrażaj się dziecko. No bo późno wróciłaś i nie chciałam cię budzić. - mama.
- Kurde teraz to na pewno nie pójdę. - powiedziałam biegnąc do pokoju. Wzięłam z garderoby jakieś rzeczy i poszłam pod prysznic. Z włosów zrobiłam niedbałego koka na czubku głowy. Zrobiłam kreskę eyelinerm, wytuszowałam rzęsy i nałożyłam błyszczyk. Ubrałam to. Przed wyjazdem musiałam załatwić jedną rzecz, która była dla mnie ważna. Ważniejsza niż podpisywanie płyt. Jak tylko się ogarnęłam mama zawiozła mnie do hospicjum. Poszłam na oddział dzięcęcy. Tam spędzałam większość swojego czasu z tymi dziećmi. Przy recepcji zaczepiła mnie pielęgniarka.
- Bardzo się cieszę że przed wyjazdem znalazłaś dla nich trochę czasu Asiu. Wiesz ile te wizyty dla ich znaczą. Dziś w nocy umarła Judyta. Dzieciaczki są załamane. Proszę pociesz je jakoś. Tylko kiedy ty do nich przychodzisz są uśmiechnięte, rozbawione i cieszą się życiem. - z oczy poleciały mi łzy. Judyta była moją ulubienicą. Obiecałam sobie że nie będę nikogo faworyzować, ale ta dziewczynka była niesamowita. Miała 5 lat. Płakałam. Postanowiłam zrobić to na korytarzy niż w sali dzieci. Nie mogłam sobie wybaczyć że ja imprezowałam a ona umeirała. Wytarłam łzy i weszłam do sali dla dzieci. Dobrze że używam kosmetyków wodoodpornych. Usmiechnęłam się szeroko.
- Kto mnie przyjdzie przytulić? - spytałam dosyć głośno. Dzieci kiedy zobaczyły że przyszłam otoczyły mnie całą gromadką. Wzięłam krzesło i usiadłam na środku sali. Zaczęłam czytać dzieciom bajki. Podeszła do mnie 13 letnia dziewczynka. 
- Asiu ja wiem że wyjeżdżasz. Proszę obiecaj mi że jak wrócisz to przywieziesz mi coś i że... że nadal będę żyć. - powiedziała do mnie Paulina. 
- Przywiozę ci co tylko zechcesz i obiecuję, że kiedy ci to przyniosę to będziesz żyć .- powiedziałam i mocno przytuliłam dziewczynę. Zrobiło sie juz późno. Wiedziałam, że nie zdążę na podpisywanie płyt, ale chciałam chociaż sie z nimi zobaczyć. Zobaczyć sie z Deanem. 
- Okej ja juz muszę iść. - powiedziałam do dzieci.  
- Ale zrób dużo zdjęć i wszystkie nam pokażesz.- powiedział chłopczyk 
- oczywiście. Będę za wami wszystkimi bardzo tęsknić. Chodzie sie przytulić. - powiedziałam i mocno ich wszystkich uscisnęłam. Z oczu wyleciała mi łza. Wsiadam w autobus i jechałam do saturna. Z oczy leciały mi łzy. Z sluchawkami w uszach jechałam. Wysiadlam i poszłam do saturna. Prawie nikogo juz nie było. Z oczu nadal leciały mi łzy. Szybko je otarlam i podeszłam do stołu chłopaków. 
- Hej. A podobno płyta podpisana. - zaśmiał sie Kieran. 
- ale wasza książka jeszcze nie. -Puściłam mu oczko. Chłopacy podpisali książkę i przytuliłam każdego z nich. 
- Joanne poczekaj. Za chwile kończymy odwieziemy cię. - powiedział Dean. 
-Dobrze. - usiadłam z boku z Robbym i Gadalismy. 
- kurde zawróciłaś mu w głowie.- Robby
- Że ja ? Niby komu?- spytałam
- Deanowi. Od kiedy cię zobaczył na instagramie cały czas o tobie mówi. A zdjęcie z tobą z koncertu ustawił sobie na tapetę. On ma fioła na twoim punkcie. - Robby
- tak tylko mówisz- ja 
- serio ? Spójrz na niego. - oboje spojrzelismy na Deana który obrocił sie w nasza stronę i uśmiechnął. Robby kontynuował. - Te iskierki w oczach, to szczęście wypisane na twarzy, to jak na ciebie patrzy, w jaki sposób do ciebie mówi. 
- moze trochę - powiedziałam zawstydzona. 
- Czy ty placzesz ? - spytał Robby 
- nie wcześniej płakałam.- powiedziałam przypominając sobie dlaczego.
- cos sie stało?- spytał 
- Nie. Wiesz ja chodzę do hospicjum do dzieci i dzisiaj sie dowiedziałam ze jedno z nich umarło, wiem ze ten wyjazd bedzie  bardzo fajny i bedzie spełnieniem marzeń, ale boje sie ze jak wrócę znowu któregoś nie bedzie.- powiedziałam roklejając sie i znów zaczęłam płakać. Robby mnie przytulił. Chłopacy skończyli i Dean od razu do mnie przyszedł. 
- Co się stało? - spytał obejmując mnie. Powiedziałam mu to samo co Robbyiemu. 
- tak bardzo nie chce ich tracić. - powiedziałam. 
- nie martw sie nie stracisz obiecuje.- Dean
- Nie obiecuj mi czegoś skoro wiesz ze nie możesz dotrzymać obietnicy.- spadłam w szał. Usiadłam na ziemi i zaczęłam płakać chowajac twarz w dłoniach. Teraz Dean uzna mnie za wariatkę. On usiadł obok mnie i mnie objął. 
- Przepraszam. Faktycznie nie mogę ci tego obiecać, ale mogę obiecać ci, że te dzieci odejdą i będziesz mogłabyć dumna z siebie, że tyle dla nich zrobiłaś, że dzięki tobie poczuły się kochane, bezpieczne i szczęśliwe. - powiedział Dean. Podniosłam głowę. Dean wytarł moje oczy z łez. 
- to ja przepraszam. Po prostu kocham te dzieci. - powiedziałam. 
- Rozumiem to i zazdroszczę im że tak bardzo je kochasz.- powiedział Dean i dał mi buziaka w czoło. 

wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdział 4

- Dean chodź musimy zrobić próbę dźwięku za 40 minut koncert. - Kieran zawołał Deana.
- Przytulałam Deana Lemona czaisz to? - ja.
- Widze że ci zdrowie powróciło? - Majka.
- No ba. Jego ręce wszystko leczą. - zaśmiałam się. Przy chłopakach gadałyśmy po angielsku, a teraz po polsku.
- Jasne jasne. Ja zrobiłam sobie fotkę z Kieranem za sceną. Też mnie przytulił. - zaczęłyśmy się jarać. Plotkowałyśmy. Fanki zaczęły się schodzić. Co prawda miało być tylko 300 osób. Stałyśmy przy samej scenie. Mój iPhone naładowany na 100%, Majki iPhone naładowany na 100%. Stałyśmy z wszystkimi fankami i czekałyśmy aż chłopacy wyjdą na scenę. Kiedy Dean wyszedł, aż mi serce szybciej za biło. Wszystkie fanki zaczęly piszczeć.
- Ej chyba go troche lubisz. - powiedziała Majka tykając moje serce i stwierdzając, że bije szybciej niż powinno.
- Mówiłam. On mi się nie podoba i go nei lubię. Ja go kocham. - powiedziałam do Majki. Cały koncert świetnie się bawiliśmy. Dean dwa razy się pomyliś patrząc się na mnie. Zauwarzyłam chemię pomiędzy Kieranem, a Majką. Nie będę komentować. Po koncercie w klubie miała być impreza. Afterparty po koncercie. W innej sali. My miałyśmy wejśćiówki, więc przecisnęłyśmy się jakoś przez tłum fanek i poszłyśmy do wielkiej sali na której miała być impreza. Nikogo jeszcze nie było bo chłopacy się ogarniali po koncercie i wgl. Usiałyśmy na kanapie w loży i oglądałyśmy zdjęcia z koncertu. Przyszli jacyś ludzie i coraz więcej, coraz więcej. Ludzie zaczęli tańczyć, a my uparcie jak idiotki czekałyśmy na chłopaków.
- Wiesz co mam dzieś czy przyjdą czy nie. Jestesmy na imprezie to się zabawimy. - powiedziałam do przyjaciółki i poszłyśmy na parkiet. Jak zwykle wymiatałyśmy na parkiecie. Zmienili nam melodię na jakies wolne. Poszłyśmy się usiąźć.
- Wymiatasz. - Majka.
- Ty też.- ja.
- Nie wiedziałem że nasze fanki są tak zdolne. Powiedział Kit który się do nas dosiadł z resztą chłopaków.
- No ba. Zdolniejsze od was. - ja.
- Widzę że humorek i zdrówko powróciło? - Kieran
- Ono nigdy nie odeszło. - ja.
- Oh czyli to jednak na moj widok zemdlałaś? - Kieran się uśmiechnął.
- Wlewaj sobie dalej. - powiedziałam i wzięłam od niego łyka piwa i poszłam na parkiet. Razem z Majką zaczęłyśmy tańczyć. Znów parkiet był nasz. Na tej imprezie było może okolo 50 osób, a parkiet był naprawdę wielki. Razem z Majką byłyśmy kiedyś cheeliderkami, baletnicami, tanczyłyśmy troche street dance, hip-hopu więc miałyśmy dobre ruchy. Nagle wbili się do nas Kieran i Dean.
- A gdzie reszta ?- spytałam Deana który był niebezpiecznie blisko.
- Oni nie palą się do tańczenia. - odpowiedział mi Kieran.
- A wy tak? Bo wiecie my mamy wysoko postawioną poprzeczkę. - ja.
- Damy radę. - powiedział Dean który był jeszcze bliżej. Odsunęłam się trochę. Dean nie zrozumiał sugesti. Myślał ze nie chce z nim tańczyć, a ja po prostu nie chciałam być zbyt blisko bo bałam się że zrobię coś glupiego jak na przykład pocałuję go albo coś. Dean chciał wrócić do loży. Pociągnęłam go za rękę.
- Nigdzie nie idziesz. - powiedziałam i przyciągnęłam go do siebie.
- Jak sobie życzysz. - powiedział i przetańczyliśmy prawie całą imprezę. Później siedzieliśmy w loży i rozmawialiśmy.
- Dean pokazywał nam zdjęcie waszych wejściówek. Czyli że się zaprzyjaźnimy czy coś? Będziecie na wszystkich naszych koncertach. - Sean.
- Tak. To się nazywa bycie prawdziwym fanem. - powiedziałam i przybiłam Majce piąteczkę.
- A będziecie jutro na podpisywaniu płyt w saturnie o 18.30 ? - Kit.
- W sumei mam już podpisaną płytę waszą. - usmiechnęłam się. Chłopacy spojrzeli błagalnie na Majkę.
- W sumie to ja też mam podpisaną płytę. - Majka.
- Wy serio jesteście prawdziwymi fankami. Gdybyście jeszcze zaczęły nam krzycześ w twraz to bym powiedział psychofankami. - Kieran.
- Mamy swoje pierwsze psyhofanki. - Dean.
- uwierz nie jesteśmy pierwsze. - Majka.
 - Tak w sumie jakim cudem zdobyliście wejściówki na tą imprezę? - Dean.
- No więc zaczęło się od.....

Rozdział 3

- A ty co się śmiejesz jak głupi do sera? - ja.
- Oj ty głupolu mój kochany. Koń by się uśmiał. - Majka.
- No weź to źle że oszczędnie myślę? - ja.
- Jak najbardziej dobrze, ale to i tak było zabawne. - Majka.
- A co mnie obchodzi że się ze mnie śmiejesz. Mam dwie wejściówki na imprezę z Room 94. - krzyknęłam znów. Mama przyjechała po nas około 14 i pojechałyśmy na obiad do jakiejś restauracji. Opowiedziałyśmy jej o wszystkim.
- Boże po tej trasie koncertowej będą mieli uraz do Polski. Będziecie na wszystkich ich 6 koncertach  w Polsce, na 5 w Wielkiej Brytani. 3 wejściówki M&G, jedno wejście na imprezę po koncercie. Jakieś psyhofanki normalnie. - Mama.
- Kurde faktycznie to tak wygląda, ale co mi tam i tak wszyscy myślą że jestem psychiczna. - wzdrygnęłam ramionami.
- Może wstawimy fotkę na instagrama z wszystkimi biletami i wejściówkami? - Maja.
- Okej to jest dobra koncepcja. - ja. Kiedy tylko wróciłyśmy do domu zebrałyśmy wszystkie wejściówki, bilety, bilety na samolot i rezerwacje w hotelach. wszystko położyłyśmy na stole i zrobilam zdjęcie moim iphonem. Podpisałam "Zapowiadają się mega wakacje pod znakiem Room 94. Takie z nas szczęściary. Będziemy na każdym koncercie w tej trasie oraz 3 wejścia M&G i jedno afterparty po koncercie w Warszawie. Nadal myślę że mogłyśmy kupić Krwawą Rzeź. With @mayalemon" Oczywiście po angielsku. Chwilę później miałyśmy mase komentarzy typu "szczęściary" "zazdroszczę" i tym podobne. Majka poszła do siebie się spakować. Ja poszłam do swojego pokoju i róznież zaczęłam się pakować.  Na bierząco sprawdzałam lajki i komentarze pod zdjęciem. Tak miałam nadzieję że Dean je zobaczy i polubi. I polubił. Zaczęłam skakać po pokoju i drzeć się. Wleciał tata do pokoju.
- Co się stało? - tata
- DEAN MI LAJKUJE FOTKE NA INSTAGRAMIE ! - krzyknęłam.
- Aha czyli nic ważnego. - stwierdził tata i wyszedł.
Spakowałam wszystkie rzeczy które potrzebowałam. Następnego dnia leżałam prawie cały dzień w łóżku. Troche źle się czułam, ale o 17 podnioslam się z łóżka. Koncert ROOM 94 o 20. Poszłam pod prysznic i założyłam na siebie czarne rurki, białą koszulkę z napisem "I spent the night with Room 94" i białe niskie conversy. Włosy zostawiłam rozpuszczone i pofalowane. Zrobiłam kreskę eyelinerem, wytuszowałam rzęsy, wypudrowałam się i pomalowałam usta czerwoną szminką. Około 19 byłyśmy już z Majką w klubie. Chciałyśmy mieć najlepsze miejsca. Usiadłyśmy się pod sceną, bo jeszcze nikogo nie było.
- Co ci dziś jest? - spytała Maja z troską.
- Nie wiem. Jakoś się dziwnie czuję cały dzień. - odpowiedziałam nieprzytomnie.
- Jesteś strasznie blada. Nadal się odchudzasz? - spytała przyjaciółka.
- Tak przecież jestem strasznie gruba. - ja.
- Co dzisiaj jadłaś? - Majka
- Jabuszko i soczek z pomarańczy. - ja.
- Idę do baru po cokolwiek. Musisz coś zjeść. Za chwilę wracam. - przyjaciółka poszła. Na scenę wyszedł Kieran i sprawdzał gitarę.
- Na moj widok tak pobladłaś? - zaśmiał się chłopak. Nie mogłam wydusić z sibie słowa. Świat zaczął mi wirować i poczułam jak upadam. Ocknęłam się sekundę później. Nademną klęczała Majka i stał Kieran a obok niego dean.
- Czy już jestem w niebie? - spytałam spoglądając na chłopaka.
- Nie głuptasie zemdlałaś. - Majka pomogła mi się podnieść.
- Tak strasznie mnie boli głowa. - ja.
- Dosyć mocno upadłaś może pojedźmy do szpitala? - Kieran.
- Nie dziękuję. Jest okej po prostu chwilowe zaćmienie. - uśmiechnęłam się.
- Wariatka. Ona się odchudza i nic nie je. - wyjaśniła Maja chłopakom.
- Z ości na proch? - spytał Dean.
- Nie ważne. Jedz. - powiedziała przyjaciółka prawie wpychając mi do ust m&m's.
- Za kulisami mamy świetne jedzenie może się skusisz? - Kieran.
- Nie dziękuję. - ja.
- Pozwól że ja ci coś przyniosę. - powiedziała Maja i zniknęła z Kieranem. Dean usiadł koło mnie po turecku.
- Jesteś dziewczyną z instagrama. - Dean. Zawstydzona spóściłam wzrok.
- Tak. To ja. - powiedziałam.
- Podoba mi się twoja nazwa. JoanneLemon. - Dean
- Tak moje imię idealnie komponuje się z twoim nazwiskiem. - mruknęłam pod nosem.
- Słyszałem. - Dean.
- Tylko głośno myślałam. - ja.
- Kiedy cię zobaczyłem na instagramie od razu wiedziałem że jesteś inna. - Dean.
- Inna ? - ja.
- Nie wrzeszczysz mi w twarz. - Dean.
- Wywrzeszczałam się jak mnie follownęłeś i lajkowałeś moje zdjęcia. - odpowiedziałam  się uśmiechnęłam. Po chwili wróciła Majka.
- Niestety nie było nic co ty byś lubiała. - Maja.
- To nic już się lepiej czuję. - odpowiedziałam i stanęlam na nogi.
- Napewno? - Maja.
- Tak dziękuję że tak się o mnie martwisz. - powiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę.
- Mogę sobie zrobić z wami zdjęcie? - Dean.
- Chyba znowu zemdleję. Dean Lemon chce ze mną zdjęcie. - powiedziałam.
- Nie mdlej tylko chodź się przytul do zdjęcia. - powiedział Dean i wyciągnął ręce. Wtuliłam się w niego. Majka zrobiła nam zdjęcie najpierw moim telefonem, a później Deana.
- Mogłabym spędzić w tych ramionach resztę życia. - powiedziałam po polsku do Majki.
- Mam nadzieję że to było coś miłego? - Dean.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. - powiedziała Majka do niego.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dwa rozdziały jednego dnia. To się nazywa mieć wenę :P

Rozdział 2

- Najpierw lajki i follow od Deana, a teraz okazuje się, że go poznam. - ja.
- Yey, yey, yey mamo mogę wziąć Kierana do domu? Będziemy grzeczni.- Majka.
- Tak jak mi na ręce wyrośnie kaktus. - powiedziała ciocia. Ja wzięłam kaktusa z półki i położyłam na cioci ręce.
- Asia czy ty wiesz co to znaczy? - Majka
- Co?! - ja.
- Że na 3 koncertach będziemy mogli gadać z Room 94. A przecież nie mamy się w co ubrać! - wydarła się Majka.
- Racja! Wszystkie moje ciuchy są przeciętne. Potrzebujemy czegoś super, ekstra i mega. - ja.
- Wiesz Asiu według mnie powinnaś być sobą. Wiem, że ten chłopiec ci się podoba, ale powinnaś być naturalna i być sobą. - mama.
- Mamo on mi się nie podoba. Ja go kocham. To jest mój przyszły mąż. - powiedziałam dumnie.
- Oh ty. Teraz do łóżek bo jutro po świadectwa. Dobranoc. - mama.
- Jasne jasne. Maju czujesz to? - ja.
- Taak !-krzyknęła przyjaciółka i odprowadziłam ją do drzwi.
- a teraz idźmy zaczerpnąć snu dla urody. - powiedziałam poważnie.
- Ależ oczywiście droga Joanno. A kąpiel w kozim mleku czy w błocie? - Majka.
- Blee. i to i to jest obrzydliwe. Preferuję wodę. - uśmiechnęłam się. Pożegnałam się z przyjaciółką i pognałam spać. Od rana poszłam pod prysznic i ubrałam na siebie to. Zrobiłam kreskę eyelinerem i wytuszowałam rzęsy. Nałożyłam cienką warstwę pudru. Usta pomalowałam błyszczykiem arbuzowym. Wzięłam ze swojego pokoju torebkę do której włożyłam portfel i telefon. Zeszłam na dół.
- O ślicznie wyglądasz. Zaraz przyjdzie Maja i was odwiozę. - powiedziała mama.
- Dziękuję. - wzięłam sok z pomarańczy z lodówki. Przyszła Maja i cały czas plotkowałyśmy o tym co na siebie ubierzemy i co będziemy mówić i jak to będzie. Tak to bywa z dziewczynami. Pod szkołą wysiadłyśmy z samochodu i umówiłyśmy się z mamą że po szkole pójdziemy trzoche połazić po mieście.
- Dobrze tylko mi później nie narzekaj że cię nogi bolą. - powiedziała mama patrząc na moje 12 cm obcasy.
- Mamo tak się akurat składa że całą zimę chodziłam w takich obcasach. - ja.
- Idźcie już bo się spóźnicie. - mama. Poszłyśmy do auli gdzie było oficialne rozdzanie świadectw i pożegnanie tegorocznych maturzystów w tym mnie. Cała uroczystość przebiegła szybko i sprawnie. Po szkole wyszłyśmy przed szkołę i nasza koleżanka zrobiła nam zdjęcie jak się przytulamy i robimy głupie ryje. Jak zwykle. Wstawiłam na instagrama z podpisem "Koniec szkoły!!! A teraz na piwo! Kto z nami?" Pisałam oczywiście w języku angielskim. Jak chyba na wszystkich bądź większośći portali. Poszłyśmy do centrum na zakupy. Takie z nas już zakupoholiczki. Na końcu wybrałyśmy się do empiku.
- Nie mogę uwierzyć że jutro Room 94 ma koncert w naszym mieście. A już teraz są w Polsce, a może nawet już w naszym mieście. - Maja.
- No totalnie. Po prostu nie mogę w to uwierzyć. To jest takie .... niesamowite. - ja.
- Dobra zachowujmy się normalnie. - Majka. Po chwili obydwie wybuchnęłyśmy śmiechem.
- Tak się długo nie da. - ja.
- No wiem. -Majka.
-  O mój boże! Patrz tamten regał! Biografia Room 94. - krzyknęłam i pobiegłam do regału. Wzięłam książkę i przytuliłam ją.
- Aśka. - Majka przyjęła poze załamania.
- My treasure (mój skarb) - powiedziałam i obróciłam się bokiem chowając książkę przed Majką.
- Może idź ją kup ? - Maja.
- A ty co nagle taka poważna. - ja.
- Bo mi zasłaniasz regał z jedyną książką jaką przeczytam ! -wydarła się Majka i mnie wyrzuciła w stronę kasy.
- No dobra dobra, ale może ja chce coś jeszcze kupić? - ja.
- Na przykład co? - Majka
- To. - powiedziałam podając jej pierwszą lepszą płytę z brzegu.
- Serio? Od kiedy słuchasz "Krwawej rzeźni" ? - Majka.
- O blee. Nazwę ma okropną. Co to jest? - ja.
- Zespół którego właśnie podałaś mi płytę. - Majka zrobiła na mnie facepalma.
- Ej nie facepalmuj mnie. - ja.
- Chodź już do kasy krwawa rzeźnio. - powiedziała Maja i poszłyśmy do kasy. Płaciłyśmy razem.
- Hej dziewczyny jako że jesteście pierwszymi kupującymi tą książkę empik ma dla was niesamowitą niespodziankę. - dziewczyna przy kasie.
- Jaką? - spytała Maja.
- Nie. Nie chcę kolejnego płynu do czyszczenia okularów albo zakładki do książki. - ja.
- Nic z tych rzeczy. Dostaniecie wejście na imprezę po jutrzejszym koncercie Room 94 w naszym mieście. - kasjerka.
- Aaaa!!! Mamy chyba jakieś mega szczęśliwe dni. - Majka.
- To się nazywa przeznaczenie. - ja.
- Oczywiście jeśli macie ukończone 18 lat. - kasjerka.
- Gdzie podpisać? - spytałam.
- Nigdzie, ale musisz mi pokazać dowód. - kasjerka.
- Jasne już daję. - powiedziałam i wyjęłam portfel a z niego dowód.
- Proszę. Oto dwie wejściówki na imprezę. Musicie tylko wpisać wasze imiona i nazwiska. Bawcie się dobrze. - kasjerka podała nam dwie smycze z plakietkami. Wyszłyśmy z empiku.
- To chyba jest jakiś sen. Jakiś mega fajny sen. - Majka.
- Kurde trzeba było kupić płytę krwawej rzezi to może też byśmy coś dostały. - powiedziałam a Majka zaczęła się ze mnie śmiać.



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kolejny rozdział :) Mam nadzieję że się podoba :)

Rozdział 1

Siedziałam na ostatniej lekcji. Dosłownie ostatniej bo już jutro zakończenie roku szkolnego. Siedziałam i nuciłam piosenkę rysując. Niestety nie byłam z moją przyjaciółką w jednej klasie. W przyszłym roku szkolnym nawet nie będziemy w jednej szkole. Tak wkraczam w dorosłość. Studia. Zadzwonił dzwonek. Wyszłam ze szkoły. Przed szkołą czekała na nas mama. Razem z Majką wsiadłyśmy do samochodu.
- Cześć dziewczynki. To jedziemy do centrum ? - mama.
- Tak. Muszę kupić parę rzeczy przed wyjazdem.- powiedziałam.
- Dobrze to w takim razie jedziemy. - powiedziała mama i ruszyła.
W centrum mama poszła w swoją stronę a my w swoją. Kupiłyśmy pare rzeczy. Troche kosmetyków, ciuchów i oczywiście dużo witamin i magnezu. Za trzy dni miałyśmy wyjechać, a za dwa dni idziemy na koncert. Z mamą spotkałyśmy się przy samochodzie. Wsiadłyśmy i pojechałyśmy do domu. Majka poszła do siebie, a ja z mamą do naszego domu. Nasz mamy się przyjaźniły i mieszkałyśmy obok siebie w domkach jednorodzinnych. Razem z mamą pokazywałyśmy sobie co kupiłyśmy.
- Mamo. Zobacz jakie super buty dorwałam. - powiedziałam i pokazałam mojej mamie buty. Moja mama była projektantką więc trudno było jej zaimponować.
- Są ładne, ale wiesz raczej nie dla mnie. Niestety nie do wszystkich sukienek pasują converse. - mama
- No ale są boskie. - powiedziałam i przytuliłam buty do siebie.
- Ty butoholiku. - zaśmiała się mama.
- Wstawię na instagrama. - powiedziałam ucieszona i założyłam buty na nogi. Wzięłam mojego iPhone i zrobiłam sobie zdjęcie. Wstawiłam na instagrama z podpisem. "Pierwsza para boskich converse. " Tak nie miałam nigdy conversów. Wolałam nike, adidas albo inne skate lub coś w tym stylu. Nosiłam też oczywiście szpilki i w ogóle. Schowałam wszystkie ubrania do garderoby. Położyłam się na łóżko i zobaczyłam że mam dużo lajków pod zdjęciem butów. Jechałam sobie i patrzyłam kto lajkował moje zdjęcie. Doszłam do miejsca gdzie były same lajki od Deana Lemona. Zrobiłam wielkie oczy i zjechałam jeszcze niżej. Zlajkował prawie wszystkie moje zdjęcia i follownął mnie. Wzięłam laptopa i zadzwoniłam do Majki na skypie.
- No hej piękna czego ode mnie chcesz? - Majka.
- Dean mnie followuje na instagramie i lajkuje moje zdjęcia!!! - wydarłam się.
- Co ?! Szczęściara. Moich Kieran nigdy nie polubi. - powiedziała Majka z fochem.
- A właśnie moja mama chciała żebyś do nas wpadła bo ci załatwiła tą sukienkę co chciałaś. - ja.
- Co ?! Załatwiła mi sukienkę od Versace ?! - wydarła mi się Majka do kamerki.
- Tak mama pogadała z tą modelką która nosiła te ciuchy bo po wybiegu może zatrzymać sobie te ciuchy i masz sukienkę od Versace, a ja dostałam tą boską ramoneskę. I jeszcze mama przywiozła mnóstwo innych ubrań które po pokazie zostały w garderobie możesz przyjść i coś sobie wybrać. - ja.
- Dwa razy nie mów. Za 2 minuty jestem. - powiedziała Majka i rozłączyłyśmy się. Poszłam do sypialni rodziców. Łóżko było całe wyłożone ubraniami. Po chwili wpadła Maja.
- Uf tak szybko jeszcze nigdy nie biegłam. - zaśmiała się.
- Przesadzasz. -ja.
- Jeśli widzisz że biegnę to też uciekaj bo prawdopodobnie coś mnei goni albo twoja mama wróciła z włoch, hiszpani bądź innych fajnych miejsc i jak zwykle przywiozła nam mase ciuchów. - uśmiechnęła się Maja.
- Też cię kocham. - zaśmiałam się. Zrobiłyśmy przed nasyzmi mamami mały pokaz mody. Kiedy w kolejnym już stroju zeszłyśmy do nich zaczęły komentować.
- Powiem wam szczerze że nadajecie się na modelki. -powiedziała mama Majki.
- Wiecie jak tak patrzę na te wasze stroje to całkiem ciekawie komponujecie zestawy które nie były dla siebie stworzone. - mama.
- No ba mam to po mamusi. - uśmiechnęłam się.
- tak jasne nie podlizuj się i tak możecie sobie te ciuchy wziąć. - mama.
- Kochana jesteś. - powiedziałam do mamy.
- Wiesz musisz się jakoś prezentować na tym wyjeździe. - mrugnęła do mnie mama.
- Oh właśnie dziewczynki. Posłuchajcie mnie. Bo wy jeździcie sobie na te koncerty i załatwiłam wam wejściówkę M&G na trzy koncerty Room 94. - ciocia.
- Mamoo !!! Jesteś najlepsza! - krzyknęła Majka i rzuciła się na swoją matkę. Nasz wyjazd polegał na jeżdżeniu na wszystkie koncerty Room 94  w wakacje. Oj będzie się działo. Spojrzałam na Majkę a ona na mnie.
- Poznamy chłopaków z Room 94 !!! - wydarłyśmy się równo z Majką.

Obserwatorzy