- A ty co się śmiejesz jak głupi do sera? - ja.
- Oj ty głupolu mój kochany. Koń by się uśmiał. - Majka.
- No weź to źle że oszczędnie myślę? - ja.
- Jak najbardziej dobrze, ale to i tak było zabawne. - Majka.
- A co mnie obchodzi że się ze mnie śmiejesz. Mam dwie wejściówki na imprezę z Room 94. - krzyknęłam znów. Mama przyjechała po nas około 14 i pojechałyśmy na obiad do jakiejś restauracji. Opowiedziałyśmy jej o wszystkim.
- Boże po tej trasie koncertowej będą mieli uraz do Polski. Będziecie na wszystkich ich 6 koncertach w Polsce, na 5 w Wielkiej Brytani. 3 wejściówki M&G, jedno wejście na imprezę po koncercie. Jakieś psyhofanki normalnie. - Mama.
- Kurde faktycznie to tak wygląda, ale co mi tam i tak wszyscy myślą że jestem psychiczna. - wzdrygnęłam ramionami.
- Może wstawimy fotkę na instagrama z wszystkimi biletami i wejściówkami? - Maja.
- Okej to jest dobra koncepcja. - ja. Kiedy tylko wróciłyśmy do domu zebrałyśmy wszystkie wejściówki, bilety, bilety na samolot i rezerwacje w hotelach. wszystko położyłyśmy na stole i zrobilam zdjęcie moim iphonem. Podpisałam "Zapowiadają się mega wakacje pod znakiem Room 94. Takie z nas szczęściary. Będziemy na każdym koncercie w tej trasie oraz 3 wejścia M&G i jedno afterparty po koncercie w Warszawie. Nadal myślę że mogłyśmy kupić Krwawą Rzeź. With @mayalemon" Oczywiście po angielsku. Chwilę później miałyśmy mase komentarzy typu "szczęściary" "zazdroszczę" i tym podobne. Majka poszła do siebie się spakować. Ja poszłam do swojego pokoju i róznież zaczęłam się pakować. Na bierząco sprawdzałam lajki i komentarze pod zdjęciem. Tak miałam nadzieję że Dean je zobaczy i polubi. I polubił. Zaczęłam skakać po pokoju i drzeć się. Wleciał tata do pokoju.
- Co się stało? - tata
- DEAN MI LAJKUJE FOTKE NA INSTAGRAMIE ! - krzyknęłam.
- Aha czyli nic ważnego. - stwierdził tata i wyszedł.
Spakowałam wszystkie rzeczy które potrzebowałam. Następnego dnia leżałam prawie cały dzień w łóżku. Troche źle się czułam, ale o 17 podnioslam się z łóżka. Koncert ROOM 94 o 20. Poszłam pod prysznic i założyłam na siebie czarne rurki, białą koszulkę z napisem "I spent the night with Room 94" i białe niskie conversy. Włosy zostawiłam rozpuszczone i pofalowane. Zrobiłam kreskę eyelinerem, wytuszowałam rzęsy, wypudrowałam się i pomalowałam usta czerwoną szminką. Około 19 byłyśmy już z Majką w klubie. Chciałyśmy mieć najlepsze miejsca. Usiadłyśmy się pod sceną, bo jeszcze nikogo nie było.
- Co ci dziś jest? - spytała Maja z troską.
- Nie wiem. Jakoś się dziwnie czuję cały dzień. - odpowiedziałam nieprzytomnie.
- Jesteś strasznie blada. Nadal się odchudzasz? - spytała przyjaciółka.
- Tak przecież jestem strasznie gruba. - ja.
- Co dzisiaj jadłaś? - Majka
- Jabuszko i soczek z pomarańczy. - ja.
- Idę do baru po cokolwiek. Musisz coś zjeść. Za chwilę wracam. - przyjaciółka poszła. Na scenę wyszedł Kieran i sprawdzał gitarę.
- Na moj widok tak pobladłaś? - zaśmiał się chłopak. Nie mogłam wydusić z sibie słowa. Świat zaczął mi wirować i poczułam jak upadam. Ocknęłam się sekundę później. Nademną klęczała Majka i stał Kieran a obok niego dean.
- Czy już jestem w niebie? - spytałam spoglądając na chłopaka.
- Nie głuptasie zemdlałaś. - Majka pomogła mi się podnieść.
- Tak strasznie mnie boli głowa. - ja.
- Dosyć mocno upadłaś może pojedźmy do szpitala? - Kieran.
- Nie dziękuję. Jest okej po prostu chwilowe zaćmienie. - uśmiechnęłam się.
- Wariatka. Ona się odchudza i nic nie je. - wyjaśniła Maja chłopakom.
- Z ości na proch? - spytał Dean.
- Nie ważne. Jedz. - powiedziała przyjaciółka prawie wpychając mi do ust m&m's.
- Za kulisami mamy świetne jedzenie może się skusisz? - Kieran.
- Nie dziękuję. - ja.
- Pozwól że ja ci coś przyniosę. - powiedziała Maja i zniknęła z Kieranem. Dean usiadł koło mnie po turecku.
- Jesteś dziewczyną z instagrama. - Dean. Zawstydzona spóściłam wzrok.
- Tak. To ja. - powiedziałam.
- Podoba mi się twoja nazwa. JoanneLemon. - Dean
- Tak moje imię idealnie komponuje się z twoim nazwiskiem. - mruknęłam pod nosem.
- Słyszałem. - Dean.
- Tylko głośno myślałam. - ja.
- Kiedy cię zobaczyłem na instagramie od razu wiedziałem że jesteś inna. - Dean.
- Inna ? - ja.
- Nie wrzeszczysz mi w twarz. - Dean.
- Wywrzeszczałam się jak mnie follownęłeś i lajkowałeś moje zdjęcia. - odpowiedziałam się uśmiechnęłam. Po chwili wróciła Majka.
- Niestety nie było nic co ty byś lubiała. - Maja.
- To nic już się lepiej czuję. - odpowiedziałam i stanęlam na nogi.
- Napewno? - Maja.
- Tak dziękuję że tak się o mnie martwisz. - powiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę.
- Mogę sobie zrobić z wami zdjęcie? - Dean.
- Chyba znowu zemdleję. Dean Lemon chce ze mną zdjęcie. - powiedziałam.
- Nie mdlej tylko chodź się przytul do zdjęcia. - powiedział Dean i wyciągnął ręce. Wtuliłam się w niego. Majka zrobiła nam zdjęcie najpierw moim telefonem, a później Deana.
- Mogłabym spędzić w tych ramionach resztę życia. - powiedziałam po polsku do Majki.
- Mam nadzieję że to było coś miłego? - Dean.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. - powiedziała Majka do niego.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dwa rozdziały jednego dnia. To się nazywa mieć wenę :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz