poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozdział 35

Niespodzianka za namową kilku osób, które kochają moją pisaninę i z tęsknoty postanowiłam wrócić. <3 

~~~~~~
*kilka miesięcy później*
Powrót na uczelnię minął szybko i przyjemnie. Wszyscy studenci narzekają. Ja nie znalazłam do tego powodów. No może jeden. Starzeję się. Po zajęciach przyjechał po mnie Dean. Wpadłam w jego ramiona. 
- Jak się czujesz? - Dean. 
- Teraz? Bardzo dobrze.- uśmiechnęłam się. 
- Wracamy do domu? - spytał. 
- Tak.- ja. Dean otworzył mi drzwi. Zapięłam pas. Dean usiadł na miejsce kierowcy. Uśmiechnęłam się i cały czas na niego patrzyłam. 
- Dlaczego tak patrzysz?- Dean. 
- Cóż są dwie odpowiedzi na to pytanie. Jesteś zabójczo przystojny, a druga odpowiedź brzmi bo cię kocham. - cmoknęłam jego policzek. 
- Prowadzę.- Dean. 
- Przytulić.- ja. 
- No chodź tu.- Deano objął mnie jedną ręką. 
- Starczy czułości. - ja. Kiedy tylko weszlam do domu zaraz wszyscy skakali wokół mnie jak pieski. Majka nawet mi obiad zrobiła. Co najdziwniejsze był przepyszny. Padło podejrzenie, że go zamówiła. 
- Jesteście bardzo oopiekuńczy i kocham was, ale chciałabym trochę odpocząć i spędzić trochę czasu z moim chłopakiem. - ja. 
- Idźcie na górę. - Majka.
- Dziękuję.- powiedziałam i chwyciłam Deana za rękę. W moim pokoju położyłam się na łóżku a Dean obok. Wtuliłam się w niego. 
- Nawet nie wiesz jak tęskniłem księżniczko.- Dean dał mi buziaka we włosy. 
- Ja też tęskniłam. Tak bardzo, bardzo, bardzo mocno. Nie chcę cię już nigdy tracić. To jest straszne. - ja. 
- Nie stracisz mnie. Dlaczego tak pomyślałaś? - Dean. 
- Po prostu wiem że jak cię stracę to pęknie mi serce. Boję się ciebie stracić. - Ja. 
- Przepraszam, że pozwoliłem ci kiedykolwiek tak myśleć. Nie musisz się bać, ponieważ mnie nie stracisz.- Dean. 
- Ale na świecie jest tyle perfekcyjnych dziewczyn, a ja jestem przeciętna. - ja. 
- Perfekcyjność jest nudna. Ja wolę ciebie. Dziewczynę z uśmiechem za który oddałbym wszystko. Dziewczynę która jest inteligentna. Dziewczynę która ma piękne ciało. Dziewczynę która nie leci na mnie ze względu na sławę. Dziewczynę ktora Zawsze jest i bedzie przy mnie. Dziewczynę moich marzeń.- Dean. 
- Na górze róże na dole fiołek, 
Mówisz przepięknie niczym aniołek.- Ja 
- Ty moja poetko. - Dean. 
- Hehehe każdy kiedyś znajduje w sobie ukryty talent. A jaki jest twój?- ja. 
- Nie mam ukrytego talentu. - Dean. 
- Napewno masz. Pomogę ci go znaleźć. - ja. 
- A co jest twoim ukrytym talentem?- Dean. 
- Nie powiem ci. To jest głupie.- Ja. 
- Oj No powiedz mi. Nie będę się śmiał. - Dean. 
- Moim ukrytym talentem jest rysowanie, szkicowanie, malowanie.- ja. 
- To wcale nie jest głupie. To bardzo fajny ukryty talent. Tylko po co go ukrywasz? - Spytał Dean spoglądając mi w oczy. 
- tak wyszło. Nawet nie wiesz jak za tobą tęskniłam. Bałam się że już nigdy cię nie odzyskam.- ja. 
- Nigdzie nie odszedłem. Cały czas byłem z tobą i już cały czas będę. - Dean. 
- Wyjedźmy gdzieś.- ja. 
- Gdzie? - zdziwił się mój chłopak. 
- Pojedźmy nad morze. Polskie Morze.- ja. 
- Everywhere you go my heart will follow
Every broken road i'll be your shadow. - Dean. 
- Zacytowałeś moją ulubioną piosenkę.- uśmiechnęłam się. 
- Przypadek? - Dean. 
- Nie sądzę. - ja. 
- Kiedy chcesz wyjechać?- Dean. 
- Już, teraz, zaraz.- zaśmiałam się. 
- To jest do zrealizowania tylko co ze studiami? - Dean. 
- Walić te kilka dni.- ja. 
- Moja księżniczka. - Dean. 
- Tylko twoja, cała twoja.- dałam mu buziaka. 









środa, 18 grudnia 2013

My song part 1

Eloszky ;3 to nowy element bloga. Jestem nie tylko blogerką ale również #songwriter (pisze piosenki). Całe życie kryłam się z nimi bo uważam że są słabe (bo są) ale chciałabym zaczerpnąć waszej opinii. Będę umieszczać tylko fragmenty piosenek oraz tytuł i tłumaczenie jeśli będzie po angielsku. 

Tytuł: Don't make me. 

Don't let me go cause i need you more than you know 
Don't make me cry cause i had enough 
Please look at me but No you're still blind
You can't hold my hand cause we're Just a friends 
~~~~~~~~~~
Nie pozwól mi odejść bo potrzebuję cię bardziej niż wiesz 
Nie sprawiaj że płaczę bo mam tego dosyć
Proszę spójrz na mnie ale nie ty wciąż jesteś ślepy
Nie możesz chwycić mnie za rękę przecież jesteśmy tylko przyjaciółmi. 

Taki krótki kawałek mam nadzieję że wam się spodobał jeśli nie to walcie hejty. Właściwie nawet je lubię. W takim razie proszę komenty i tak dalej i tak dalej. Kocham was <3 

niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 34

- Też się cieszę że cię widzę.- powiedział Dean jak się od niego odsunęłam. 
- Do domu?- ja. 
- Tak. - uśmiechnął się i wziął moją torbę. Objął mnie ramieniem i poszliśmy do samochodu. Bardzo się cieszyłam że mogę już być w domu. 
- Niespodzianka!!!!- wydarli się gdy tylko przekroczyłam próg domu. Kieran, Sean, Kit, Maya, Ashley, Robbie, mama, rodzice Majki. 
- Co wy tu robicie?- ja. 
- Twoi rodzice nas zaprosili.- Kier. Poszłam się do niech przytulić. 
- Już starczy bo będę zazdrosny. - Dean. 
- No weź do Mnie może.- Majka mnie mocno przytuliła. 
- Dusisz.- Ja. 
- Ojć. Sorry.- Majka. 
- Jasne. - Poszłam się wtulić w Deana. 
- Kocham cię.- Dean. 
- Mendo cholerna. Wiedziałeś o wszystkim.- ja. 
- Ja to zaproponowałem.- Dean się uśmiechnął. 
- Mamo. Ja wiem że my mamy duży dom, ale chyba nie zmieścimy się tu wszyscy.- ja. 
- Oh No właśnie to kolejna niespodzianka. Wyjeżdżam na ważne pokazy, a tata już pojechał na jakąś delegację. Macie chatę wolną.- mama. 
- Kiero nocuje u mnie.- Majka. 
- Ahh. Miło. Zostawiacie mnie z tymi debilami samą? Chcecie żebym zeszła na zawał? - ja. 
- Nie rób dramy mała. Jesteśmy grzeczni.- Kit.
- Małe to wiesz co może być.- spojrzałam znacząco na jego krocze. 
- Hahaha ale nie jest.- zaśmiał się. 
- No tego to ja nie wiem.- ja. 
- I się nie dowiesz.- Dean przerwał. 
- Ty mój zazdrosny. Tęskniłam. - uśmiechnęłam się, Dean wplótł rękę w moje włosy i przyciągnął do siebie całując. 
- To może my was zostawimy samych.- Ash zaczął zabawnie poruszać brwiami. 
- Żadnego seksu pod moim dachem. Pozatym Jo idzie jutro na zajęcia. Studia.- mama
- Zapomniałam. - walnęłam się ręką w głowę. 
- Dzieciaczki ja jadę. Nie roznieście domu. - mama
- Dziękuje ci za wszystko.- przytuliłam mamę. 
- Jasne. - mama wyszła razem z rodzicami Majki. 
Około 20 razem z Deanem położyliśmy się do łóżka. Wtuliłam się w niego. 
- Pierwszy raz od dłuższego czasu mogę zasnąć ze spokojem.- powiedziałam. 
- Ja też.- Dean dał mi buziaka w głowę. Zasnęłam. Około 7 rano wstałam i delikatnie podniosłam się z łóżka żeby nie  obuzić Deana. Weszłam pod prysznic. Ubrałam się w czarne rurki, biały top, jeansową kurtkę i czarno-różowe new balance. Wróciłam do pokoju. Wzięłam moją torbę do której wsadziłam macbooka, zeszyty, portfel i telefon. Stanęłam przed lustrem i poprawiłam włosy. Dean mnie złapał za rękę. Ledwo żywy. Leżał z uśmiechem i zamkniętymi oczami. Pociągnął mnie i upadłam prosto na niego. Zaczął mnie całować. Odwzajemniłam pocałunek wplatając ręce w jego włosy. 
- Muszę iść.- ja. 
- Odwiozę cię. - Dean. 
- Czekam na dole.- wstałam i poszłam na dół. Po jakiś 5 minutach przyszedł Dean. 
- Jak ty to robisz? - Ja. 
- Kwestia wprawy.... I dobrego żelu do włosów.- Deano mnie objął i poszliśmy do samochodu.  
- Kocham cię.- powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek. 
- Prowadzę.- Dean. 
- A ja wciąż cię kocham.- powiedziałam. 
- Ja ciebie też.- Dean się uśmiechnął. Pod szkołą wysiadł i otworzył mi drzwi. 
- O jaki dżentelmen.- ja. 
- Dla ciebie zawsze. - Dean. Stanęłam przed nim i stanęłam na palcach żeby dać mu buziaka. Dean nachylił się trochę i nasze usta się połączyły w jedność. Odepchnęłam go delikatnie. 
- Deano jesteśmy przed moją szkołą.- ja. 
- Najlepiej. Niech wiedzą że jesteś moja. - Dean się wyszczerzył i wpił w moje usta. Odwzajemniłam pocałunek. 







piątek, 13 grudnia 2013

Rozdział 33

*Październik* 
Dziś pierwszy dzień zajęć. Może zajęcia pomogą mi podnieść się z mojego związku z Hazzą. Chłopacy oddali Polskę do swojej trasy. Trzy koncerty. Jadąc na zajęcia dostałam sms. 
Pierwsze zajęcia emisja głosu. Weszlam do sali i zajęłam miejsce. 
- Ekhem. Usiadłaś na moim miejscu.- blondynka 
- To musisz sobie nowe znaleźć. Ops!- ja. 
- O jaka pyskata. Złaź z mojego miejsca.- Laska
- Spadaj. Znajdź sobie inne miejsce.- ja. 
Po całym dniu użerania się z losem wróciłam do domu. Rzuciłam się na moje łóżko i zaczęłam płakać. Chciałabym wrócić do tego co było. Niby sen niby rzeczywistość. Tęsknię za moim idealnym związkiem z Deanem. Za tym cipłem którym mnie otaczał. Za nim. To wszystko jest popierdolone. Chcę mieć to co w śnie chcę być tą jedyną dla niego. Wyszłam z pokoju i chciałam zejść na dół. Spadłam ze schodów i jedyne co pamiętam to jedna wielka ciemność. Obudziłam się w szpitalu. 
- Kochanie nareszcie. - mama. 
- Co się stało?- ja. 
- Byłaś z Majką na mieście i zemdlałaś. Idę po lekarza. Dean napewno się ucieszy że już się obudziłaś. - Mama. 
- Dean tu jest?- spytałam z iskierkami w oczach. 
- Tak. Zrezygnował z trasy żeby przyjechać. Bardzo się martwił. - Mama wyszła po lekarza.  To co myślałam że było snem było życiem. Do sali wszedł Dean. Mój Dean. Odłączyłam od siebie wszystkie kable i przytuliłam się do niego mocno. Z oczu wyleciały mi łzy. 
- Kochanie musisz wrócić do łóżka. - Dean. 
- Kocham cię nie puszczaj mnie prosze. Nigdy.- rozpłakałam się. 
- A ty nie zostawiaj mnie na tak długo.- Dean. 
- Długo?- ja. 
- Byłaś w śpiączce przez dwa tygodnie.- Dean. 
- dwa tygodnie?- ja. 
- Nie gadaj tylko do łóżka. - Dean. Położyłam się do łóżka. Przyszedł lekarz. Popatrzył i se poszedł. Mama poszła z nim. Dean siedział na krześle obok łóżka. Trzymał mnie za rękę. 
- Bałem się.- Dean. 
- Czego?- spytałam. 
- Że mnie opuścisz. - Dean. 
- Nigdy. Nawet jak będą mi dopłacać. - ja. 
- Za tydzień chłopacy będą w Polsce. Bardzo się cieszyli że już się obudziłaś. - Dean. 
- Kochani są.- ja. 
- Robbie wysłał mi film z koncertu. - Dean pokazał mi video.

"Kieran uciszył tłum fanek. 
- Jak widzicie Deana nie ma z nami. Jest teraz w Polsce z Joanne. Ona miała wypadek i leży w szpitalu. Proszę módlcie się o nią. Kolejną piosenkę dedykujemy właśnie jej. To jej ulubiona piosenka z nowej płyty One direction. - Kieran
- Czekamy aż się obudzi. - Kit. 
- I nie tracimy nadzieji na lepsze jutro.- Zakończył Sean po czym zaczęli grać "Strong"" 

- Oni są tacy kochani. - powiedziałam przez łzy. 
- Może i są totalnymi debilami, ale potrafią odpowiednio się zachować.- Dean. 
- Boże nie mogę uwierzyć. Jesteś przy mnie. Oddali mi ciebie. - ja. 
- Nikt mnie nie zabrał. I nigdy nie zrobi tego. Już zawsze będę przy tobie. - Dean nachylił się nad moim łóżkiem i delikatnie pocałował w usta. Tak bardzo brakowało mi tych ust. 

*Trzy dni później*
Dziś wychodzę ze szpitala. 15 Listopada. Jutro chłopacy przylatują do Polski. Spakowałam swoje rzeczy. Poszłam do lekarza po wypis. Kiedy wróciłam Dean już na mnie czekał. Wskoczyłam na niego oplatając mu nogi w pasie. Spojrzałam głęboko w oczy i pocałowałam. 







czwartek, 12 grudnia 2013

Rozdział 32

Idealnie ubrana, włosy wyprostowane, makijaż zrobiony, sztuczny uśmiech jest. Stoję na parkiecie bujając się z przystojnymi studentami. Co mi po tym? Co mi po tym skoro ja bym chciała tego jedynego. Tego który jest teraz gdzieś w Londynie i napewno za mną nie tęskni. 

*Oczami Harrego* 
Siedziałem z chłopakami w klubie. Drink za drinkiem. Milion dziewczyn dookoła, ale ja chciałem tej jednej. Tej która siedzi gdzieś w Polsce i napewno za mną nie tęskni. Nie mam pojęcia dlaczego dałem się namówić Malikowi. Tęsknię za nią. Za jej uśmiechem, za włosami które opadały na jej ramiona, za tymi oczyma którymi zawsze na mnie patrzyła. Za tymi iskierkami w nich kiedy jej wzrok natykał się na mój. Za tą inteligencją. Za tym jak bardzo mocno mnie przytulała. Za tym jak bardzo mnie kochała... Nadal kocha. Tylko ja jak skończony dupek ją zostawiłem. 

*Oczami Asi* 
Usiadłam przy barze. 
- Widzę że coś humorek nie dopisuje. - Barman. 
- Chłopak mnie rzucił. Wczoraj. Boli. Jak cholera. - ja. 
- Wiem co czujesz.- chłopak. 
- Chłopak cię rzucił?- ja. 
- Właściwie to tak.- Uśmiechnął sie chłopak. 
- Jestem Asia od października nowa studentka. Wgl ale schiza czemu macie klub na uniwersytecie? - ja. 
- Cóż jest to nasza odskocznia. Normalnie jest tu spokojniej. Gitara, fortepian i pokazujemy co potrafisz. Ciebie też to czeka w październiku. Jestem Michał.- chłopak. 
- Fajnie. Na którym jesteś roku? - ja. 
- po wakacjach drugi.- Michał. 
- Zaprzyjaźnisz się ze mną?- ja. 
- Hehee jasne. Najpierw może jakiś drink?- Michu.
- Dawaj. Zaszalejmy. - Zaśmiałam się. 
- Na życzenie.- Michał się uśmiechnął i zaserwował mi drinka. Po jedyn miałam mroczki. 
- czego tu dałeś?- ja. 
- Jakieś 70% drinka to wódka 45%. Reszta to zwykły sok pomarańczowy. - Michał. 
- Chciałeś mnie upić?- Ja. 
- Chciałaś zaszaleć.- Michał. Trochę potanczyłam z Michałem. Później był twerk do prawie wszystkich. A reszty nie pamiętam. Obudzilam się cała obolała na szczęście w moim łóżku. Obok mnie leżał mój MacBook a na nim płyta podpisana "Tak zapomina się o frajerach"
Włączyłam płytę i patrzyłam na moje zdjęcia z milionami przystojnych studentów. Jakiś seksi taniec, twerk i takie tam. Zamknęłam laptop. Zaczął mi dzwonić telefon. Odebrałam. 
- Halo?- powiedziałam prawie nie słyszalnie. 
- Czy ty też masz takiego kaca?- Majka. 
- Nie drzyj tej mordy.- ja. 
- Ja ledwie szeptam.- Majka. 
- A no tak zrobiłam wczoraj na całą epe głośnik- ja. 
- Jo ty głupia. Idę do ciebie z lodami i rogalikami.- Majka. 
- Ja się z łóżka nie ruszam.- mruknęłam i się rozłączyłam. Po chwili dostałam SMS od Majki że jednak nie jest w stanie podnieść się z łóżka. Nie dziwię się anitrochę. Sama ledwo do toalety mogłam wstać. Jeszcze do tego to przeklęte przeziębienie. Leżałam cały dzień w łóżku i zastanawiałam się dlaczego ten związek się skończył. Dalibyśmy radę. Nawet na odległość. Te dzielące nas kilometry tylko by wzmocniłay ten związek. Dlaczego ja tak szybko sie zakochuje, a póżniej chleję żeby zapomnieć, a później jęcze i stękam bo mnie wszystko boli. A na końcu i tak cierpię przez te moje zakochania. Do dupy  tym wszystkim. 


~~~~~~~~~~~~
Kolejny krótki rozdział. Lecę sprzątać bo moja mama powiedziała że jak posprzątam to moja przyjaciółka może do mnie na noc przyjechać. Ahh No i komentujcie dziubki bo motywuje max ;3


Rozdział 31

Po przebudzeniu sprawdziłam najbliższy samolot do domu. Już dziś wieczór będę w swoim łóżku. Ze swoim zeszytem do piosenek i gitarą oraz perkusją, pianinem. Razem z Majką stwierdziliśmy ze ostatni dzień to pójdziemy na miasto. 
- Jak tam? Zerwałaś z nim?- Majka. 
- On zrobił to pierwszy. - ja. 
- Kiedy?- May. 
- Wczoraj. Dzisiaj bardzo wcześnie rano wyszedł.- ja. 
- Dowiem się chociaż jak ma na imię?- Majka. 
- Po co ? Przecież to przeszłość.- ja. 
- Nie naciskam. - Maja. 
Kupiłyśmy jakieś upominki naszym rodzinom. Ja kupiłam mojej mamie koszulkę z napisem I❤London. Zbiera takie. Gdziekolwiek nie jest to kupuje takie koszulki. Nawet ma w garderobę specialną szufladę na te koszulki. Tacie kupiłam mini big bena i autobus. Wróciłyśmy do domu Hazzy. Spakowałam swoje rzeczy. Walizki stały na dole. Czekałyśmy na taksówkę. Poszłam do sypialni żeby sprawdzić czy niczego nie zapomniałam. Usiadłam na łóżku i wpatrywałam się w tapetę na której było nasze zdjęcie. Niby nie zależy, niby wyjebane, a tak naprwadę czuję coś do niego. Nie chodzi o kasę, też ja mam. Nie chodzi o fejm. O błagam moja mama jest międzynarodową projektantką mody. Chodzi o niego. Siedziałam wpatrując się w zdjęcie. Nagle wszedł Harry. 
- Hej.- powiedział. Wstałam i sie do niego przytuliłam. Odwzajemnił uścisk. 
- Proszę obiecaj że mnie nie zapomnisz.- ja. 
- Nie zapomnę.- Harry. 
- Mam ostatnią prośbę. Pocałuj mnie jakbym była twoim ostatnim pocałunkiem.- ja. Harry ujął moją twarz i delikatnie zaczął całować. Odsunęłam się od niego. 
- Przepraszam nie potrafię. Nie potrafię cie całować z myślą że twoje wargi już nie są moje.- powiedziałam i ze łzami w oczach zeszłam na dół. Po kilkudziesięciu minutach siedziałyśmy już w samolocie. 
- Podjęłaś dobrą decyzje, a Harry to kobieciarz i tak za długo by z tobą nie był.- Majka. 
- Przy mnie był inny.- wydukałam i wlepiłam wzrok w otaczające nas chmury. Z lotniska odebrała nas mama Majki. Weszlam do domu. Mama wyszła na korytarz i spojrzała na mnie. Widząc w jakiej jestem rozsypce wyciągnęła ręce do uścisku. Po prostu wtuliłam się w nią jak małe dziecko. Później poszłam do swojego pokoju. Walnęłam sie na łóżko i po prostu się rozpłakałam. Przyszła do mnie mama z kubkiem herbaty. Opowiedziałam jej o wszystkim. Totalnie wszystkim co się stało w Wielkiej Brytani. 
- Czasem po prostu musisz zaufać sobie.  Widzę jak cierpisz. Musisz teraz słuchać swojego serca. Nie umysłu, mózgu i szabadaba tylko serca i tego co one ci podpowiada.- mama. 
- To nie jest takie łatwe jak sie wydaje.- ja. 
- Napisz piosenkę o tym. Pograj na perkusji, zjedz całe pudełko lodów, nawet sobie zapal, ale uśmiechnij się troszkę. - mama. Uśmiechnęłam sie. 
- Dziękuję.- ja. 
- To jest ta Asia, która stad wyjechała. Uśmiechnięta i mająca wyjebane na wszystko.- mama. 
- Mam coś dla ciebie. - podeszłam do walizki i zaczęłam w niej szperać. Wyjęłam koszulkę i podałam mamie. 
- Z Londynu jeszcze nie mam. To już 25 do kolekcji. - mama. 
- Chwila jak wyjeżdżałam było 22 ? - ja. 
- A No wiesz byłam na pokazie w Nowym Yorku. A twój ojciec wziął mnie na Hawaje. - mama. 
- Bez jaj. Byliście bezemnie na Hawajach?- ja. 
- Tak wyszło.- mama 
- Wyjdź poczwaro.- ja. 
- Jestem ładniejsza od ciebie Ojoj. Smutne.- mama. 
- Mamo pod kopułą wszystko Okej?- ja. 
- Za dużo twittera. - Mama wyszła. Wzięłam gitarę i zaczęłam sobie grać. Co mi przyszło do głowy do grałam. Zaczęło robić się późno. 
- Siema.- Majka weszła do mojego pokoju. 
- Eloszky.- ja. 
- Lecimy na miasto.- Majka. 
- Nigdzie nie idę.- ja. 
- Dzisiaj jest impreza zapoznawcza na twoim przyszzłym uniwersytecie i idziemy. - Maja. 
- Ale ty tam nie chodzisz. Ja. 
- Ale wybieram się za rok.- Majka. 
- Dobra idę pod prysznic.- ja ........


~~~~~~~
Dodaje taki krótki przed próbą. Pisałam próbne testy i wgl teraz mam taki luz więc mam nadzieję że będę częściej dodawać <3 Komentujcie bo bardzo motywuje <3 
Lots of love 
Jo 






poniedziałek, 9 grudnia 2013

Rozdział 30

Ze sceną 18+ , którą napisała moja koleżanka (która już nie jest dziewica. OMG) anyway dziena kochana bo sama bym tego nie napisała. <3
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Otworzyłam oczy. Podniosłam się. Harrego nie było obok. Lecz na jego poduszce leżała kartka 
"Przepraszam musiałem pójść na zakupy. Mam nadzieję że zdążę wrócić zanim się obudzisz, ale jeśli nie to masz leżeć w łóżku i odpoczywać. Twój Hazzuś xx" 
Przykryłam się kołdrą po nos. Było mi tak zimno. Oczy ledwo otwarte. Gardło boli. Kaszel. Harry wszedł do pokoju. 
- Hej misiaku jak się czujesz?- Harry. 
- Ledwo żyję, ale jesteś obok więc nie jest tak źle.- wychrypiałam. 
- Ojoj. Co byś chciała na śniadanie?- Harry. 
- Nie jestem głośna brzusio mnie boli.- ja. 
- Herbata?- Harry. 
- Poproszę.- ja. Harry wyszedł i wrócił po jakimś czasie z kubkiem gorącej cieszy. 
- Proszę.- podał mi kubek i usiadł obok mnie. 
- Jesteś kochany.- ja. 
- Ale masz teraz słodkie oczka. - Harry.
- Pewnie wyglądam jakbym była naćpana  ale co tam przecież to takie urocze.- ja. 
- Bardzo.- Harry chciał mnie pocałować. Odsunęłam się od niego. Zrobił pytającą minę. 
- Zarażę cię.- Ja. 
- Trudno. - Hazza zrobił jeszcze jedno podejście. Tym razem też się nie udało. 
- Nie ma mowy.- ja. 
- Chociaż w policzek.- Harry. 
- No dobra.- nadstawiłam policzek. Harry dał mi buziaka. 
- No weź się nie daj prosić masz takie słodkie usteczka.- Harry. 
- Styles. Nie ma takiej opcji. Czaisz?- ja. 
- Pocałował cię kiedyś chłopak z zaskoczenia?- Harry. 
- Nie.- ja. Harry ujął moją twarz i wpił się w moje usta. 
- Uznałem że to jest odpowiedni moment na twój pierwszy pocałunek z zaskoczenia.- Harry zrobił minkę aniołka. - OMG. Ale jesteś słodki.- usiadłam na nim okrakiem i zaczęłam go całować. Zachłannie i namiętnie. Powoli zaczęłam odpinać guziki w jego flanelowej koszuli. 
- Czy ty próbujesz mnie zgwałcic?- spytał między pocałunkami. 
- Nie. Rozbieram cię dla zabawy.- odpowiedziałam z sarkazmem i zdjęłam górną część stroju. Harry świetnie poradził sobie z moimi spodniami. Leżeliśmy pól nadzy całując się. Poczułam że jego członek robi się twardy. Harry odpiął mój stanik. Pieścił moje piersi co było bardzo podniecające. Zaczął delikatnie ssać i podgryzać moje sutki. Zjeżdżał coraz niżej. Poczułam jak wsadza swój język do mojej waginy. Boże to do jakiej rozkoszy mnie doprowadził powinno być nielegalne. Jękłam z rozkoszy. 
- Proszę wejdź we mnie teraz.- ja. Harry założył gumkę i poczułam w sobie jego Hazzacondę. Był bardzo delikatny wobec mnie. Nie przestawając doprowadzenia mnie do rozkoszy ujął moją twarz i pocałował. Zaczął poruszać się coraz szybciej. Wbiłam ręce w łóżko. Było mi tak dobrze. Hazza widząc to uśmiechnął się. Doszłam chwilkę przed Harrym. Zdyszani opadliśmy na łóżko. 
- Nie żeby coś ale teraz codziennie taki seks z rana poproszę.- ja. 
- Jak sobie zasłużysz.- Harry dał mi buziaka w nos. 
- Że niby co to miało znaczyć?- ja. 
- Nie samym seksem człowiek żyje. - Harry. 
- Nie chcesz zaspokajać moich potrzeb?- ja.
- Oczywiście że będę zaspokajał twoje potrzeby, ale nie codziennie. Misiuu moja marchewa też musi czasem odpoczywać.- Harry. 
- Marchewa?- ja. 
- Tak. - Hazza
- Nie będę się kłócić.- ja. Nagle zadzwonił mi telefon. 
- Halo. - ja. 
- Hej. Za godzinę mam samolot powrotny do Polski odbierzesz mnie z lotniska?- spytała zapłakana. 
- Ja jestem w Londynie. Co się stało?- spytałam. 
- Najwyraźniej Kit i Kieran są siebie warci.- May 
- Przyjedź do mnie. Usiądziemy i pogadamy.- ja. 
- Okej. - Majka. Podałam jej adres Hazzy. 
- Ubieraj się Styles. Nie ma sielanki. Moja przyjaciółka przyjedzie.- ja. 
- Coś sie stało?- Harry. 
- Przyjaciel mojego byłego chłopaka był jej chłopakiem i najwidoczniej obydwoje nas zdradzali.- ja. 
- Ojej. Dobrze że powiedziałaś że ma tu przyjechać.- Harry. 
- Dziękuję, a teraz się Ubieraj. Chyba nie chcesz żeby zobaczyła cię nago.- ja. 
- Ale ja bardzo lubię chodzić nago. - Harry. 
- Ale tylko przy mnie.- przygryzłam wargę i założyłam bieliznę. Założyłam Legginsy i koszulę flanelową Hazzy. 
- Ale w niej sexi wyglądasz. - Harry. 
- Lepiej od ciebie.- Zaśmiałam się. 
- No raczej. -Harry stanął za moją i kładąc ręce na moje biodra zaczął obcałowywać moją szyję. 
- Dzwonek do drzwi idę otworzyć. A ty kolego zostaniesz tu za karę i zrobisz follow spree dla fanek.- ja. 
- A dostanę buzi?- Hazzuś. Dałam mu buziaka a on przedłużył pocałunek. Później szybko zeszłam na dół otworzyć drzwi. Majka weszła do środka. Usiadłyśmy w salonie na kanapie i po prostu zaczęła płakać w moje ramię. Po jakimś czasie rozmowy uspokoiła sie. 
- A tak w ogóle czyj to dom?- Majka. 
- Mojego chłopaka.- ja. 
- Asiu. Po tygodniu się nagle zakochałaś? Nie kochasz go. Kimkolwiek on jest pocieszasz się nim po Kicie. Powinnaś z nim zerwać. Bawisz się nim a tak nie wolno.- Majka. 
- To nie jest tak. Naprawdę we mnie coś się poruszyło. - ja. 
- Nie wiem co. Asiu. Wróćmy do Polski. Zacznijmy normalnie żyć. Tak jak było. Imprezy, kluby, papierosy, chłopacy. Pamiętasz każdy nas chciał. Tęsknię za tym. Oddalamy się od siebie.- Majka. 

*W pokoju obok. Oczami Harrego" 
- Stary Ogarnij się.- krzyknął do mnie Zayn przez słuchawkę. 
- Nie muszę.- ja. 
- Gościu. Robisz tej dziewczynie wodę z mózgu. Ile wasz związek wytrwa? Tydzień i skończy się. Ona wyjedzie do domu, a ty w trasę. I jeszcze studio bo Midnight Memories samo się nie nagra. To wam nie wyjdzie. Poza tym wiem że Kendall cię odrzuciła ale tera co znalazłeś sobie dziewczynę na pocieszenie?- Zayn. 
- Stary może. Może masz rację. - wydukałem. 
- Zastanów się nad tym. - Zayn. 

*Oczami Asi* 
- Może masz rację. Może to chwilowe zauroczenie. Ni nie znacząca fascynacja. - ja. 
- Mam rację musisz to skończyć.- Majka. 
- Daj mi to sobie przemyśleć. - Ja. 
- Pokażesz mi gdzie będę spac ? Bo jestem bardzo zmęczona. - Maja. 
- Jasne do góry drugie drzwi na lewo. - ja. Majka wyszła a ja siedziałam w salonie. Wzięłam akustyczną gitarę i wyszłam na taras. Usiadłam po turecku na zimnym parkiecie. Zaczęłam grać. Najpierw były to nic nie znaczące dźwięki. Zwykła improwizacja w gamie G, ale po jakimś czasie zaczęły się układać w moją nową piosenkę. Zaczęłam spisywać chwyty. Na taras przyszedł Hazza. 
- Pięknie grasz.- powiedział i usiadł na leżaku. Był jakiś taki przygaszony. 
- Dziękuję. - odpowiedziałam. 
- Musimy porozmawiać.- Harry. 
- Słyszałeś moją rozmowę z Majką?- ja. 
- Nie. Chodzi o to, że nie możemy być dłużej parą. - Harry. Mimo iż miałam to zrobić, z jego ust te słowa zabolały.  
- Przyjaciele?- spytałam chociaż wiedziałam że to nie przejdzie. 
- You are my summer love.- powiedział i ostatni raz delikatnie musnął moje wargi. 
- Szkoda że tylko na wakacje.- mruknęłam pod nosem. 
- Przepraszam to wszystko moja wina. Nie powinienem był cię uwodzić wiedząc że to nie wyjdzie. - Harry. 
- Nie ma problemu. - powiedziałam i chcąc ukryć łzy weszłam do środka. Odstawiłam gitarę na miejsce i poszłam na górę. Zamknęłam się w łazience. Z apteczki wyjęłam bandaż, gazę i żyletki. Chcąc zrobić jak najmniejszy bałagan stanęłam nad zlewem. Pięć razy przejechałam po nadgarstku żyletką. Szybko owinęłam ranę gazą i bandażem. Krew leciały bardzo mocno i delikatnie poplamiłam bandaż. Wyszłam z łazienki i niezauważona przemknęłam na dwór gdzie zapaliłam papierosa. Po czym wróciłam do sypialni. Przebrałam się w piżamę. Położyłam do łóżka. I zasnęłam. Szkoda że nie na zawsze.







niedziela, 8 grudnia 2013

Rozdział 29

- Nie bijcie się Hazzusia starczy dla wszystkich.- Harry.
- Ale jest tylko mój.- ja. 
- No pewnie.- Harry wplótł rękę w moje włosy i przyciągnął do siebie całując. 
- Dobra nie będziemy przeszkadzać. To są wasze pierwsze dni razem nacieszcie się sobą przed trasą. - Zayn. 
- Hej trzymajcie się ciepło.- Perrie. 
- Do zobaczenia.- krzyknęłam za nią.
- Jak się czujesz księżniczko ? Blada jesteś coś. - Harry.
- Dobrze się czuję. Przy tobie zwłaszcza. - powiedziałam i wtuliłam się w niego. 
- Jesteś taka urocza. - Harry. 
- Chodźmy na spacer.- ja. 
- Dobrze aniołku dla ciebie wszystko.- Harry dał mi buziaka w czoło. Wyszliśmy z domu i poszliśmy do parku. Szliśmy obok siebie, ale nie trzymaliśmy się za rękę. Przytłoczyło mnie to trochę. Może nie chce żeby ludzie o nas wiedzieli. Było mi smutno. Harry to zauważył. Chwycił mnie za rękę splatając nasze palce. 
- Co zrobisz jak nas zobaczą paparazzi?- ja. 
- Przyciągnę do siebie i pocałuję.- uśmiechnął się i mnie objął. Szliśmy przez park rozmawiając. W końcu usiedliśmy na ławce przy jakiejś fontannie. Opryskałam Harrego wodą z fontanny. I tak zaczęła się wielka bitwa na wodę. Wrzuxiłam Hazzę do fontanny. Ten wziął mnie na ręce i zaczął kręcić chlapać. W końcu mnie puścił. Chciał mnie pocałować a ja zrobiłam unik i wylądował w wodzie. Pociągnął mnie za rękę i spadłam na niego. Szybko się podniosłam i podałam mu rękę. Kiedy wstał przybliżyłam się do niego. Objęłam rękoma jego kark i pocałowałam. Uśmiechnął się przez pocałunek. Oddaliłam się kawałek i patrzyłam mu w oczy.
- Przez ciebie jestem mokry.- Harry 
- A to coś złego?- ja. 
- W sumie to i tak miałem wyprać te conversy.- Wzdrygnął ramionami i się uśmiechnął. Wyszliśmy z fontanny. Usiedliśmy spowrotem na ławkę w oczekiwaniu aż wyschniemy. W końcu wzięłam go za rękę i pociągnęłam w stronę domu. Kiedy byliśmy już niedaleko domu zaczęło padać. Szybko wbiegliśmy pod jakieś drzewo, które nie za bardzo chroniło przed deszczem. Przywarłam plecami do konaru. Harry stanął przedeną i patrząc mi w oczy schował kosmyk moich mokrych włosów za ucho. Uśmiechnęłam się. 
- Masz najpiękniejszy uśmiech na świecie.- Harry. 
- Ten uśmiech istnieje tylko kiedy jesteś obok.- powiedziałam. Harry przysunął się do mnie i pocałował delikatnie i czule. 
- Jak nie chcemy się przeziębić radziła my biec do domu.- ja. 
- Na trzy?- Hazza.
- Raz. Dwa. Trzy.- policzyłam szybko i chwytając go za rękę pobiegłam przed siebie. Szybko weszliśmy do domu. Od razu poszłam do łazienki. Wzięłam gorący prysznic i owinęłam sie szczelnie ręcznikiem. Weszłam do pokoju i założyłam bieliznę. Założyłam czarne leginsy i szarą bluzę Obey'a. Zeszłam na dół. Harry robił herbatę ubrany jedynie w spodnie od dresu. Wtuliłam się w jego plecy, rękoma głaszcząc jego tors. 
- Zrobiłem herbatkę. - Harry. 
- Dziękuję.- uśmiechnęłam się a on odwrócił sie do mnie przodem. 
- Kiepsko wyglądasz. Masz chyba gorączkę.- Harry zaczął mnie macać po twarzy a później zmierzył temperaturę. 
- Przesadzasz.- ja. 
- Boże święty masz 39,7. Do łóżka!- Harry. 
- Już idę mamo.- ja. 
- Kurujesz się.- Harry przypilnował żebym się położyła i przykrył mnie kołdrą. 
- Muszę?- ja. 
- Tak. Ty sobie leż a ja przyniosę ci coś na zbicie gorączki i coś przeciwprzeziębieniu.- Harry. Ułożyłam się wygodnie w łóżku. Harry przyniósł mi na tacy harbatkę, lekarstwa i kanapki. 
- Jesteś aniołem.- ja. 
- Nie gadaj tylko jedz. - Harry usiadł na łóżku obok mnie i objął mnie kiedy zjadłam kanapki wzięłam lekarstwa i wypiłam herbatę. Wtuliłam się w niego i razem leżeliśmy na łóżku rozmawiacjąc. W końcu kiedy już bardzo chciało mi się spać Harry zaczął mi śpiewać kołysankę. niespostrzerzenie zasnęłam w jego objęciaxh, otulona jego głosem. Poczułam tylko jak całuje mnie w czoło i szczepcze dobranoc. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przestaliście komentować;( smutno mi z tego powodu. 



Obserwatorzy