niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 34

- Też się cieszę że cię widzę.- powiedział Dean jak się od niego odsunęłam. 
- Do domu?- ja. 
- Tak. - uśmiechnął się i wziął moją torbę. Objął mnie ramieniem i poszliśmy do samochodu. Bardzo się cieszyłam że mogę już być w domu. 
- Niespodzianka!!!!- wydarli się gdy tylko przekroczyłam próg domu. Kieran, Sean, Kit, Maya, Ashley, Robbie, mama, rodzice Majki. 
- Co wy tu robicie?- ja. 
- Twoi rodzice nas zaprosili.- Kier. Poszłam się do niech przytulić. 
- Już starczy bo będę zazdrosny. - Dean. 
- No weź do Mnie może.- Majka mnie mocno przytuliła. 
- Dusisz.- Ja. 
- Ojć. Sorry.- Majka. 
- Jasne. - Poszłam się wtulić w Deana. 
- Kocham cię.- Dean. 
- Mendo cholerna. Wiedziałeś o wszystkim.- ja. 
- Ja to zaproponowałem.- Dean się uśmiechnął. 
- Mamo. Ja wiem że my mamy duży dom, ale chyba nie zmieścimy się tu wszyscy.- ja. 
- Oh No właśnie to kolejna niespodzianka. Wyjeżdżam na ważne pokazy, a tata już pojechał na jakąś delegację. Macie chatę wolną.- mama. 
- Kiero nocuje u mnie.- Majka. 
- Ahh. Miło. Zostawiacie mnie z tymi debilami samą? Chcecie żebym zeszła na zawał? - ja. 
- Nie rób dramy mała. Jesteśmy grzeczni.- Kit.
- Małe to wiesz co może być.- spojrzałam znacząco na jego krocze. 
- Hahaha ale nie jest.- zaśmiał się. 
- No tego to ja nie wiem.- ja. 
- I się nie dowiesz.- Dean przerwał. 
- Ty mój zazdrosny. Tęskniłam. - uśmiechnęłam się, Dean wplótł rękę w moje włosy i przyciągnął do siebie całując. 
- To może my was zostawimy samych.- Ash zaczął zabawnie poruszać brwiami. 
- Żadnego seksu pod moim dachem. Pozatym Jo idzie jutro na zajęcia. Studia.- mama
- Zapomniałam. - walnęłam się ręką w głowę. 
- Dzieciaczki ja jadę. Nie roznieście domu. - mama
- Dziękuje ci za wszystko.- przytuliłam mamę. 
- Jasne. - mama wyszła razem z rodzicami Majki. 
Około 20 razem z Deanem położyliśmy się do łóżka. Wtuliłam się w niego. 
- Pierwszy raz od dłuższego czasu mogę zasnąć ze spokojem.- powiedziałam. 
- Ja też.- Dean dał mi buziaka w głowę. Zasnęłam. Około 7 rano wstałam i delikatnie podniosłam się z łóżka żeby nie  obuzić Deana. Weszłam pod prysznic. Ubrałam się w czarne rurki, biały top, jeansową kurtkę i czarno-różowe new balance. Wróciłam do pokoju. Wzięłam moją torbę do której wsadziłam macbooka, zeszyty, portfel i telefon. Stanęłam przed lustrem i poprawiłam włosy. Dean mnie złapał za rękę. Ledwo żywy. Leżał z uśmiechem i zamkniętymi oczami. Pociągnął mnie i upadłam prosto na niego. Zaczął mnie całować. Odwzajemniłam pocałunek wplatając ręce w jego włosy. 
- Muszę iść.- ja. 
- Odwiozę cię. - Dean. 
- Czekam na dole.- wstałam i poszłam na dół. Po jakiś 5 minutach przyszedł Dean. 
- Jak ty to robisz? - Ja. 
- Kwestia wprawy.... I dobrego żelu do włosów.- Deano mnie objął i poszliśmy do samochodu.  
- Kocham cię.- powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek. 
- Prowadzę.- Dean. 
- A ja wciąż cię kocham.- powiedziałam. 
- Ja ciebie też.- Dean się uśmiechnął. Pod szkołą wysiadł i otworzył mi drzwi. 
- O jaki dżentelmen.- ja. 
- Dla ciebie zawsze. - Dean. Stanęłam przed nim i stanęłam na palcach żeby dać mu buziaka. Dean nachylił się trochę i nasze usta się połączyły w jedność. Odepchnęłam go delikatnie. 
- Deano jesteśmy przed moją szkołą.- ja. 
- Najlepiej. Niech wiedzą że jesteś moja. - Dean się wyszczerzył i wpił w moje usta. Odwzajemniłam pocałunek. 







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy