- Do domu?- ja.
- Tak. - uśmiechnął się i wziął moją torbę. Objął mnie ramieniem i poszliśmy do samochodu. Bardzo się cieszyłam że mogę już być w domu.
- Niespodzianka!!!!- wydarli się gdy tylko przekroczyłam próg domu. Kieran, Sean, Kit, Maya, Ashley, Robbie, mama, rodzice Majki.
- Co wy tu robicie?- ja.
- Twoi rodzice nas zaprosili.- Kier. Poszłam się do niech przytulić.
- Już starczy bo będę zazdrosny. - Dean.
- No weź do Mnie może.- Majka mnie mocno przytuliła.
- Dusisz.- Ja.
- Ojć. Sorry.- Majka.
- Jasne. - Poszłam się wtulić w Deana.
- Kocham cię.- Dean.
- Mendo cholerna. Wiedziałeś o wszystkim.- ja.
- Ja to zaproponowałem.- Dean się uśmiechnął.
- Mamo. Ja wiem że my mamy duży dom, ale chyba nie zmieścimy się tu wszyscy.- ja.
- Oh No właśnie to kolejna niespodzianka. Wyjeżdżam na ważne pokazy, a tata już pojechał na jakąś delegację. Macie chatę wolną.- mama.
- Kiero nocuje u mnie.- Majka.
- Ahh. Miło. Zostawiacie mnie z tymi debilami samą? Chcecie żebym zeszła na zawał? - ja.
- Nie rób dramy mała. Jesteśmy grzeczni.- Kit.
- Małe to wiesz co może być.- spojrzałam znacząco na jego krocze.
- Hahaha ale nie jest.- zaśmiał się.
- No tego to ja nie wiem.- ja.
- I się nie dowiesz.- Dean przerwał.
- Ty mój zazdrosny. Tęskniłam. - uśmiechnęłam się, Dean wplótł rękę w moje włosy i przyciągnął do siebie całując.
- To może my was zostawimy samych.- Ash zaczął zabawnie poruszać brwiami.
- Żadnego seksu pod moim dachem. Pozatym Jo idzie jutro na zajęcia. Studia.- mama
- Zapomniałam. - walnęłam się ręką w głowę.
- Dzieciaczki ja jadę. Nie roznieście domu. - mama
- Dziękuje ci za wszystko.- przytuliłam mamę.
- Jasne. - mama wyszła razem z rodzicami Majki.
Około 20 razem z Deanem położyliśmy się do łóżka. Wtuliłam się w niego.
- Pierwszy raz od dłuższego czasu mogę zasnąć ze spokojem.- powiedziałam.
- Ja też.- Dean dał mi buziaka w głowę. Zasnęłam. Około 7 rano wstałam i delikatnie podniosłam się z łóżka żeby nie obuzić Deana. Weszłam pod prysznic. Ubrałam się w czarne rurki, biały top, jeansową kurtkę i czarno-różowe new balance. Wróciłam do pokoju. Wzięłam moją torbę do której wsadziłam macbooka, zeszyty, portfel i telefon. Stanęłam przed lustrem i poprawiłam włosy. Dean mnie złapał za rękę. Ledwo żywy. Leżał z uśmiechem i zamkniętymi oczami. Pociągnął mnie i upadłam prosto na niego. Zaczął mnie całować. Odwzajemniłam pocałunek wplatając ręce w jego włosy.
- Muszę iść.- ja.
- Odwiozę cię. - Dean.
- Czekam na dole.- wstałam i poszłam na dół. Po jakiś 5 minutach przyszedł Dean.
- Jak ty to robisz? - Ja.
- Kwestia wprawy.... I dobrego żelu do włosów.- Deano mnie objął i poszliśmy do samochodu.
- Kocham cię.- powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek.
- Prowadzę.- Dean.
- A ja wciąż cię kocham.- powiedziałam.
- Ja ciebie też.- Dean się uśmiechnął. Pod szkołą wysiadł i otworzył mi drzwi.
- O jaki dżentelmen.- ja.
- Dla ciebie zawsze. - Dean. Stanęłam przed nim i stanęłam na palcach żeby dać mu buziaka. Dean nachylił się trochę i nasze usta się połączyły w jedność. Odepchnęłam go delikatnie.
- Deano jesteśmy przed moją szkołą.- ja.
- Najlepiej. Niech wiedzą że jesteś moja. - Dean się wyszczerzył i wpił w moje usta. Odwzajemniłam pocałunek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz