Dziś pierwszy dzień zajęć. Może zajęcia pomogą mi podnieść się z mojego związku z Hazzą. Chłopacy oddali Polskę do swojej trasy. Trzy koncerty. Jadąc na zajęcia dostałam sms.
- Ekhem. Usiadłaś na moim miejscu.- blondynka
- To musisz sobie nowe znaleźć. Ops!- ja.
- O jaka pyskata. Złaź z mojego miejsca.- Laska
- Spadaj. Znajdź sobie inne miejsce.- ja.
Po całym dniu użerania się z losem wróciłam do domu. Rzuciłam się na moje łóżko i zaczęłam płakać. Chciałabym wrócić do tego co było. Niby sen niby rzeczywistość. Tęsknię za moim idealnym związkiem z Deanem. Za tym cipłem którym mnie otaczał. Za nim. To wszystko jest popierdolone. Chcę mieć to co w śnie chcę być tą jedyną dla niego. Wyszłam z pokoju i chciałam zejść na dół. Spadłam ze schodów i jedyne co pamiętam to jedna wielka ciemność. Obudziłam się w szpitalu.
- Kochanie nareszcie. - mama.
- Co się stało?- ja.
- Byłaś z Majką na mieście i zemdlałaś. Idę po lekarza. Dean napewno się ucieszy że już się obudziłaś. - Mama.
- Dean tu jest?- spytałam z iskierkami w oczach.
- Tak. Zrezygnował z trasy żeby przyjechać. Bardzo się martwił. - Mama wyszła po lekarza. To co myślałam że było snem było życiem. Do sali wszedł Dean. Mój Dean. Odłączyłam od siebie wszystkie kable i przytuliłam się do niego mocno. Z oczu wyleciały mi łzy.
- Kochanie musisz wrócić do łóżka. - Dean.
- Kocham cię nie puszczaj mnie prosze. Nigdy.- rozpłakałam się.
- A ty nie zostawiaj mnie na tak długo.- Dean.
- Długo?- ja.
- Byłaś w śpiączce przez dwa tygodnie.- Dean.
- dwa tygodnie?- ja.
- Nie gadaj tylko do łóżka. - Dean. Położyłam się do łóżka. Przyszedł lekarz. Popatrzył i se poszedł. Mama poszła z nim. Dean siedział na krześle obok łóżka. Trzymał mnie za rękę.
- Bałem się.- Dean.
- Czego?- spytałam.
- Że mnie opuścisz. - Dean.
- Nigdy. Nawet jak będą mi dopłacać. - ja.
- Za tydzień chłopacy będą w Polsce. Bardzo się cieszyli że już się obudziłaś. - Dean.
- Kochani są.- ja.
- Robbie wysłał mi film z koncertu. - Dean pokazał mi video.
"Kieran uciszył tłum fanek.
- Jak widzicie Deana nie ma z nami. Jest teraz w Polsce z Joanne. Ona miała wypadek i leży w szpitalu. Proszę módlcie się o nią. Kolejną piosenkę dedykujemy właśnie jej. To jej ulubiona piosenka z nowej płyty One direction. - Kieran
- Czekamy aż się obudzi. - Kit.
- I nie tracimy nadzieji na lepsze jutro.- Zakończył Sean po czym zaczęli grać "Strong""
- Oni są tacy kochani. - powiedziałam przez łzy.
- Może i są totalnymi debilami, ale potrafią odpowiednio się zachować.- Dean.
- Boże nie mogę uwierzyć. Jesteś przy mnie. Oddali mi ciebie. - ja.
- Nikt mnie nie zabrał. I nigdy nie zrobi tego. Już zawsze będę przy tobie. - Dean nachylił się nad moim łóżkiem i delikatnie pocałował w usta. Tak bardzo brakowało mi tych ust.
*Trzy dni później*
Dziś wychodzę ze szpitala. 15 Listopada. Jutro chłopacy przylatują do Polski. Spakowałam swoje rzeczy. Poszłam do lekarza po wypis. Kiedy wróciłam Dean już na mnie czekał. Wskoczyłam na niego oplatając mu nogi w pasie. Spojrzałam głęboko w oczy i pocałowałam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz