poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozdział 35

Niespodzianka za namową kilku osób, które kochają moją pisaninę i z tęsknoty postanowiłam wrócić. <3 

~~~~~~
*kilka miesięcy później*
Powrót na uczelnię minął szybko i przyjemnie. Wszyscy studenci narzekają. Ja nie znalazłam do tego powodów. No może jeden. Starzeję się. Po zajęciach przyjechał po mnie Dean. Wpadłam w jego ramiona. 
- Jak się czujesz? - Dean. 
- Teraz? Bardzo dobrze.- uśmiechnęłam się. 
- Wracamy do domu? - spytał. 
- Tak.- ja. Dean otworzył mi drzwi. Zapięłam pas. Dean usiadł na miejsce kierowcy. Uśmiechnęłam się i cały czas na niego patrzyłam. 
- Dlaczego tak patrzysz?- Dean. 
- Cóż są dwie odpowiedzi na to pytanie. Jesteś zabójczo przystojny, a druga odpowiedź brzmi bo cię kocham. - cmoknęłam jego policzek. 
- Prowadzę.- Dean. 
- Przytulić.- ja. 
- No chodź tu.- Deano objął mnie jedną ręką. 
- Starczy czułości. - ja. Kiedy tylko weszlam do domu zaraz wszyscy skakali wokół mnie jak pieski. Majka nawet mi obiad zrobiła. Co najdziwniejsze był przepyszny. Padło podejrzenie, że go zamówiła. 
- Jesteście bardzo oopiekuńczy i kocham was, ale chciałabym trochę odpocząć i spędzić trochę czasu z moim chłopakiem. - ja. 
- Idźcie na górę. - Majka.
- Dziękuję.- powiedziałam i chwyciłam Deana za rękę. W moim pokoju położyłam się na łóżku a Dean obok. Wtuliłam się w niego. 
- Nawet nie wiesz jak tęskniłem księżniczko.- Dean dał mi buziaka we włosy. 
- Ja też tęskniłam. Tak bardzo, bardzo, bardzo mocno. Nie chcę cię już nigdy tracić. To jest straszne. - ja. 
- Nie stracisz mnie. Dlaczego tak pomyślałaś? - Dean. 
- Po prostu wiem że jak cię stracę to pęknie mi serce. Boję się ciebie stracić. - Ja. 
- Przepraszam, że pozwoliłem ci kiedykolwiek tak myśleć. Nie musisz się bać, ponieważ mnie nie stracisz.- Dean. 
- Ale na świecie jest tyle perfekcyjnych dziewczyn, a ja jestem przeciętna. - ja. 
- Perfekcyjność jest nudna. Ja wolę ciebie. Dziewczynę z uśmiechem za który oddałbym wszystko. Dziewczynę która jest inteligentna. Dziewczynę która ma piękne ciało. Dziewczynę która nie leci na mnie ze względu na sławę. Dziewczynę ktora Zawsze jest i bedzie przy mnie. Dziewczynę moich marzeń.- Dean. 
- Na górze róże na dole fiołek, 
Mówisz przepięknie niczym aniołek.- Ja 
- Ty moja poetko. - Dean. 
- Hehehe każdy kiedyś znajduje w sobie ukryty talent. A jaki jest twój?- ja. 
- Nie mam ukrytego talentu. - Dean. 
- Napewno masz. Pomogę ci go znaleźć. - ja. 
- A co jest twoim ukrytym talentem?- Dean. 
- Nie powiem ci. To jest głupie.- Ja. 
- Oj No powiedz mi. Nie będę się śmiał. - Dean. 
- Moim ukrytym talentem jest rysowanie, szkicowanie, malowanie.- ja. 
- To wcale nie jest głupie. To bardzo fajny ukryty talent. Tylko po co go ukrywasz? - Spytał Dean spoglądając mi w oczy. 
- tak wyszło. Nawet nie wiesz jak za tobą tęskniłam. Bałam się że już nigdy cię nie odzyskam.- ja. 
- Nigdzie nie odszedłem. Cały czas byłem z tobą i już cały czas będę. - Dean. 
- Wyjedźmy gdzieś.- ja. 
- Gdzie? - zdziwił się mój chłopak. 
- Pojedźmy nad morze. Polskie Morze.- ja. 
- Everywhere you go my heart will follow
Every broken road i'll be your shadow. - Dean. 
- Zacytowałeś moją ulubioną piosenkę.- uśmiechnęłam się. 
- Przypadek? - Dean. 
- Nie sądzę. - ja. 
- Kiedy chcesz wyjechać?- Dean. 
- Już, teraz, zaraz.- zaśmiałam się. 
- To jest do zrealizowania tylko co ze studiami? - Dean. 
- Walić te kilka dni.- ja. 
- Moja księżniczka. - Dean. 
- Tylko twoja, cała twoja.- dałam mu buziaka. 









środa, 18 grudnia 2013

My song part 1

Eloszky ;3 to nowy element bloga. Jestem nie tylko blogerką ale również #songwriter (pisze piosenki). Całe życie kryłam się z nimi bo uważam że są słabe (bo są) ale chciałabym zaczerpnąć waszej opinii. Będę umieszczać tylko fragmenty piosenek oraz tytuł i tłumaczenie jeśli będzie po angielsku. 

Tytuł: Don't make me. 

Don't let me go cause i need you more than you know 
Don't make me cry cause i had enough 
Please look at me but No you're still blind
You can't hold my hand cause we're Just a friends 
~~~~~~~~~~
Nie pozwól mi odejść bo potrzebuję cię bardziej niż wiesz 
Nie sprawiaj że płaczę bo mam tego dosyć
Proszę spójrz na mnie ale nie ty wciąż jesteś ślepy
Nie możesz chwycić mnie za rękę przecież jesteśmy tylko przyjaciółmi. 

Taki krótki kawałek mam nadzieję że wam się spodobał jeśli nie to walcie hejty. Właściwie nawet je lubię. W takim razie proszę komenty i tak dalej i tak dalej. Kocham was <3 

niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 34

- Też się cieszę że cię widzę.- powiedział Dean jak się od niego odsunęłam. 
- Do domu?- ja. 
- Tak. - uśmiechnął się i wziął moją torbę. Objął mnie ramieniem i poszliśmy do samochodu. Bardzo się cieszyłam że mogę już być w domu. 
- Niespodzianka!!!!- wydarli się gdy tylko przekroczyłam próg domu. Kieran, Sean, Kit, Maya, Ashley, Robbie, mama, rodzice Majki. 
- Co wy tu robicie?- ja. 
- Twoi rodzice nas zaprosili.- Kier. Poszłam się do niech przytulić. 
- Już starczy bo będę zazdrosny. - Dean. 
- No weź do Mnie może.- Majka mnie mocno przytuliła. 
- Dusisz.- Ja. 
- Ojć. Sorry.- Majka. 
- Jasne. - Poszłam się wtulić w Deana. 
- Kocham cię.- Dean. 
- Mendo cholerna. Wiedziałeś o wszystkim.- ja. 
- Ja to zaproponowałem.- Dean się uśmiechnął. 
- Mamo. Ja wiem że my mamy duży dom, ale chyba nie zmieścimy się tu wszyscy.- ja. 
- Oh No właśnie to kolejna niespodzianka. Wyjeżdżam na ważne pokazy, a tata już pojechał na jakąś delegację. Macie chatę wolną.- mama. 
- Kiero nocuje u mnie.- Majka. 
- Ahh. Miło. Zostawiacie mnie z tymi debilami samą? Chcecie żebym zeszła na zawał? - ja. 
- Nie rób dramy mała. Jesteśmy grzeczni.- Kit.
- Małe to wiesz co może być.- spojrzałam znacząco na jego krocze. 
- Hahaha ale nie jest.- zaśmiał się. 
- No tego to ja nie wiem.- ja. 
- I się nie dowiesz.- Dean przerwał. 
- Ty mój zazdrosny. Tęskniłam. - uśmiechnęłam się, Dean wplótł rękę w moje włosy i przyciągnął do siebie całując. 
- To może my was zostawimy samych.- Ash zaczął zabawnie poruszać brwiami. 
- Żadnego seksu pod moim dachem. Pozatym Jo idzie jutro na zajęcia. Studia.- mama
- Zapomniałam. - walnęłam się ręką w głowę. 
- Dzieciaczki ja jadę. Nie roznieście domu. - mama
- Dziękuje ci za wszystko.- przytuliłam mamę. 
- Jasne. - mama wyszła razem z rodzicami Majki. 
Około 20 razem z Deanem położyliśmy się do łóżka. Wtuliłam się w niego. 
- Pierwszy raz od dłuższego czasu mogę zasnąć ze spokojem.- powiedziałam. 
- Ja też.- Dean dał mi buziaka w głowę. Zasnęłam. Około 7 rano wstałam i delikatnie podniosłam się z łóżka żeby nie  obuzić Deana. Weszłam pod prysznic. Ubrałam się w czarne rurki, biały top, jeansową kurtkę i czarno-różowe new balance. Wróciłam do pokoju. Wzięłam moją torbę do której wsadziłam macbooka, zeszyty, portfel i telefon. Stanęłam przed lustrem i poprawiłam włosy. Dean mnie złapał za rękę. Ledwo żywy. Leżał z uśmiechem i zamkniętymi oczami. Pociągnął mnie i upadłam prosto na niego. Zaczął mnie całować. Odwzajemniłam pocałunek wplatając ręce w jego włosy. 
- Muszę iść.- ja. 
- Odwiozę cię. - Dean. 
- Czekam na dole.- wstałam i poszłam na dół. Po jakiś 5 minutach przyszedł Dean. 
- Jak ty to robisz? - Ja. 
- Kwestia wprawy.... I dobrego żelu do włosów.- Deano mnie objął i poszliśmy do samochodu.  
- Kocham cię.- powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek. 
- Prowadzę.- Dean. 
- A ja wciąż cię kocham.- powiedziałam. 
- Ja ciebie też.- Dean się uśmiechnął. Pod szkołą wysiadł i otworzył mi drzwi. 
- O jaki dżentelmen.- ja. 
- Dla ciebie zawsze. - Dean. Stanęłam przed nim i stanęłam na palcach żeby dać mu buziaka. Dean nachylił się trochę i nasze usta się połączyły w jedność. Odepchnęłam go delikatnie. 
- Deano jesteśmy przed moją szkołą.- ja. 
- Najlepiej. Niech wiedzą że jesteś moja. - Dean się wyszczerzył i wpił w moje usta. Odwzajemniłam pocałunek. 







piątek, 13 grudnia 2013

Rozdział 33

*Październik* 
Dziś pierwszy dzień zajęć. Może zajęcia pomogą mi podnieść się z mojego związku z Hazzą. Chłopacy oddali Polskę do swojej trasy. Trzy koncerty. Jadąc na zajęcia dostałam sms. 
Pierwsze zajęcia emisja głosu. Weszlam do sali i zajęłam miejsce. 
- Ekhem. Usiadłaś na moim miejscu.- blondynka 
- To musisz sobie nowe znaleźć. Ops!- ja. 
- O jaka pyskata. Złaź z mojego miejsca.- Laska
- Spadaj. Znajdź sobie inne miejsce.- ja. 
Po całym dniu użerania się z losem wróciłam do domu. Rzuciłam się na moje łóżko i zaczęłam płakać. Chciałabym wrócić do tego co było. Niby sen niby rzeczywistość. Tęsknię za moim idealnym związkiem z Deanem. Za tym cipłem którym mnie otaczał. Za nim. To wszystko jest popierdolone. Chcę mieć to co w śnie chcę być tą jedyną dla niego. Wyszłam z pokoju i chciałam zejść na dół. Spadłam ze schodów i jedyne co pamiętam to jedna wielka ciemność. Obudziłam się w szpitalu. 
- Kochanie nareszcie. - mama. 
- Co się stało?- ja. 
- Byłaś z Majką na mieście i zemdlałaś. Idę po lekarza. Dean napewno się ucieszy że już się obudziłaś. - Mama. 
- Dean tu jest?- spytałam z iskierkami w oczach. 
- Tak. Zrezygnował z trasy żeby przyjechać. Bardzo się martwił. - Mama wyszła po lekarza.  To co myślałam że było snem było życiem. Do sali wszedł Dean. Mój Dean. Odłączyłam od siebie wszystkie kable i przytuliłam się do niego mocno. Z oczu wyleciały mi łzy. 
- Kochanie musisz wrócić do łóżka. - Dean. 
- Kocham cię nie puszczaj mnie prosze. Nigdy.- rozpłakałam się. 
- A ty nie zostawiaj mnie na tak długo.- Dean. 
- Długo?- ja. 
- Byłaś w śpiączce przez dwa tygodnie.- Dean. 
- dwa tygodnie?- ja. 
- Nie gadaj tylko do łóżka. - Dean. Położyłam się do łóżka. Przyszedł lekarz. Popatrzył i se poszedł. Mama poszła z nim. Dean siedział na krześle obok łóżka. Trzymał mnie za rękę. 
- Bałem się.- Dean. 
- Czego?- spytałam. 
- Że mnie opuścisz. - Dean. 
- Nigdy. Nawet jak będą mi dopłacać. - ja. 
- Za tydzień chłopacy będą w Polsce. Bardzo się cieszyli że już się obudziłaś. - Dean. 
- Kochani są.- ja. 
- Robbie wysłał mi film z koncertu. - Dean pokazał mi video.

"Kieran uciszył tłum fanek. 
- Jak widzicie Deana nie ma z nami. Jest teraz w Polsce z Joanne. Ona miała wypadek i leży w szpitalu. Proszę módlcie się o nią. Kolejną piosenkę dedykujemy właśnie jej. To jej ulubiona piosenka z nowej płyty One direction. - Kieran
- Czekamy aż się obudzi. - Kit. 
- I nie tracimy nadzieji na lepsze jutro.- Zakończył Sean po czym zaczęli grać "Strong"" 

- Oni są tacy kochani. - powiedziałam przez łzy. 
- Może i są totalnymi debilami, ale potrafią odpowiednio się zachować.- Dean. 
- Boże nie mogę uwierzyć. Jesteś przy mnie. Oddali mi ciebie. - ja. 
- Nikt mnie nie zabrał. I nigdy nie zrobi tego. Już zawsze będę przy tobie. - Dean nachylił się nad moim łóżkiem i delikatnie pocałował w usta. Tak bardzo brakowało mi tych ust. 

*Trzy dni później*
Dziś wychodzę ze szpitala. 15 Listopada. Jutro chłopacy przylatują do Polski. Spakowałam swoje rzeczy. Poszłam do lekarza po wypis. Kiedy wróciłam Dean już na mnie czekał. Wskoczyłam na niego oplatając mu nogi w pasie. Spojrzałam głęboko w oczy i pocałowałam. 







czwartek, 12 grudnia 2013

Rozdział 32

Idealnie ubrana, włosy wyprostowane, makijaż zrobiony, sztuczny uśmiech jest. Stoję na parkiecie bujając się z przystojnymi studentami. Co mi po tym? Co mi po tym skoro ja bym chciała tego jedynego. Tego który jest teraz gdzieś w Londynie i napewno za mną nie tęskni. 

*Oczami Harrego* 
Siedziałem z chłopakami w klubie. Drink za drinkiem. Milion dziewczyn dookoła, ale ja chciałem tej jednej. Tej która siedzi gdzieś w Polsce i napewno za mną nie tęskni. Nie mam pojęcia dlaczego dałem się namówić Malikowi. Tęsknię za nią. Za jej uśmiechem, za włosami które opadały na jej ramiona, za tymi oczyma którymi zawsze na mnie patrzyła. Za tymi iskierkami w nich kiedy jej wzrok natykał się na mój. Za tą inteligencją. Za tym jak bardzo mocno mnie przytulała. Za tym jak bardzo mnie kochała... Nadal kocha. Tylko ja jak skończony dupek ją zostawiłem. 

*Oczami Asi* 
Usiadłam przy barze. 
- Widzę że coś humorek nie dopisuje. - Barman. 
- Chłopak mnie rzucił. Wczoraj. Boli. Jak cholera. - ja. 
- Wiem co czujesz.- chłopak. 
- Chłopak cię rzucił?- ja. 
- Właściwie to tak.- Uśmiechnął sie chłopak. 
- Jestem Asia od października nowa studentka. Wgl ale schiza czemu macie klub na uniwersytecie? - ja. 
- Cóż jest to nasza odskocznia. Normalnie jest tu spokojniej. Gitara, fortepian i pokazujemy co potrafisz. Ciebie też to czeka w październiku. Jestem Michał.- chłopak. 
- Fajnie. Na którym jesteś roku? - ja. 
- po wakacjach drugi.- Michał. 
- Zaprzyjaźnisz się ze mną?- ja. 
- Hehee jasne. Najpierw może jakiś drink?- Michu.
- Dawaj. Zaszalejmy. - Zaśmiałam się. 
- Na życzenie.- Michał się uśmiechnął i zaserwował mi drinka. Po jedyn miałam mroczki. 
- czego tu dałeś?- ja. 
- Jakieś 70% drinka to wódka 45%. Reszta to zwykły sok pomarańczowy. - Michał. 
- Chciałeś mnie upić?- Ja. 
- Chciałaś zaszaleć.- Michał. Trochę potanczyłam z Michałem. Później był twerk do prawie wszystkich. A reszty nie pamiętam. Obudzilam się cała obolała na szczęście w moim łóżku. Obok mnie leżał mój MacBook a na nim płyta podpisana "Tak zapomina się o frajerach"
Włączyłam płytę i patrzyłam na moje zdjęcia z milionami przystojnych studentów. Jakiś seksi taniec, twerk i takie tam. Zamknęłam laptop. Zaczął mi dzwonić telefon. Odebrałam. 
- Halo?- powiedziałam prawie nie słyszalnie. 
- Czy ty też masz takiego kaca?- Majka. 
- Nie drzyj tej mordy.- ja. 
- Ja ledwie szeptam.- Majka. 
- A no tak zrobiłam wczoraj na całą epe głośnik- ja. 
- Jo ty głupia. Idę do ciebie z lodami i rogalikami.- Majka. 
- Ja się z łóżka nie ruszam.- mruknęłam i się rozłączyłam. Po chwili dostałam SMS od Majki że jednak nie jest w stanie podnieść się z łóżka. Nie dziwię się anitrochę. Sama ledwo do toalety mogłam wstać. Jeszcze do tego to przeklęte przeziębienie. Leżałam cały dzień w łóżku i zastanawiałam się dlaczego ten związek się skończył. Dalibyśmy radę. Nawet na odległość. Te dzielące nas kilometry tylko by wzmocniłay ten związek. Dlaczego ja tak szybko sie zakochuje, a póżniej chleję żeby zapomnieć, a później jęcze i stękam bo mnie wszystko boli. A na końcu i tak cierpię przez te moje zakochania. Do dupy  tym wszystkim. 


~~~~~~~~~~~~
Kolejny krótki rozdział. Lecę sprzątać bo moja mama powiedziała że jak posprzątam to moja przyjaciółka może do mnie na noc przyjechać. Ahh No i komentujcie dziubki bo motywuje max ;3


Rozdział 31

Po przebudzeniu sprawdziłam najbliższy samolot do domu. Już dziś wieczór będę w swoim łóżku. Ze swoim zeszytem do piosenek i gitarą oraz perkusją, pianinem. Razem z Majką stwierdziliśmy ze ostatni dzień to pójdziemy na miasto. 
- Jak tam? Zerwałaś z nim?- Majka. 
- On zrobił to pierwszy. - ja. 
- Kiedy?- May. 
- Wczoraj. Dzisiaj bardzo wcześnie rano wyszedł.- ja. 
- Dowiem się chociaż jak ma na imię?- Majka. 
- Po co ? Przecież to przeszłość.- ja. 
- Nie naciskam. - Maja. 
Kupiłyśmy jakieś upominki naszym rodzinom. Ja kupiłam mojej mamie koszulkę z napisem I❤London. Zbiera takie. Gdziekolwiek nie jest to kupuje takie koszulki. Nawet ma w garderobę specialną szufladę na te koszulki. Tacie kupiłam mini big bena i autobus. Wróciłyśmy do domu Hazzy. Spakowałam swoje rzeczy. Walizki stały na dole. Czekałyśmy na taksówkę. Poszłam do sypialni żeby sprawdzić czy niczego nie zapomniałam. Usiadłam na łóżku i wpatrywałam się w tapetę na której było nasze zdjęcie. Niby nie zależy, niby wyjebane, a tak naprwadę czuję coś do niego. Nie chodzi o kasę, też ja mam. Nie chodzi o fejm. O błagam moja mama jest międzynarodową projektantką mody. Chodzi o niego. Siedziałam wpatrując się w zdjęcie. Nagle wszedł Harry. 
- Hej.- powiedział. Wstałam i sie do niego przytuliłam. Odwzajemnił uścisk. 
- Proszę obiecaj że mnie nie zapomnisz.- ja. 
- Nie zapomnę.- Harry. 
- Mam ostatnią prośbę. Pocałuj mnie jakbym była twoim ostatnim pocałunkiem.- ja. Harry ujął moją twarz i delikatnie zaczął całować. Odsunęłam się od niego. 
- Przepraszam nie potrafię. Nie potrafię cie całować z myślą że twoje wargi już nie są moje.- powiedziałam i ze łzami w oczach zeszłam na dół. Po kilkudziesięciu minutach siedziałyśmy już w samolocie. 
- Podjęłaś dobrą decyzje, a Harry to kobieciarz i tak za długo by z tobą nie był.- Majka. 
- Przy mnie był inny.- wydukałam i wlepiłam wzrok w otaczające nas chmury. Z lotniska odebrała nas mama Majki. Weszlam do domu. Mama wyszła na korytarz i spojrzała na mnie. Widząc w jakiej jestem rozsypce wyciągnęła ręce do uścisku. Po prostu wtuliłam się w nią jak małe dziecko. Później poszłam do swojego pokoju. Walnęłam sie na łóżko i po prostu się rozpłakałam. Przyszła do mnie mama z kubkiem herbaty. Opowiedziałam jej o wszystkim. Totalnie wszystkim co się stało w Wielkiej Brytani. 
- Czasem po prostu musisz zaufać sobie.  Widzę jak cierpisz. Musisz teraz słuchać swojego serca. Nie umysłu, mózgu i szabadaba tylko serca i tego co one ci podpowiada.- mama. 
- To nie jest takie łatwe jak sie wydaje.- ja. 
- Napisz piosenkę o tym. Pograj na perkusji, zjedz całe pudełko lodów, nawet sobie zapal, ale uśmiechnij się troszkę. - mama. Uśmiechnęłam sie. 
- Dziękuję.- ja. 
- To jest ta Asia, która stad wyjechała. Uśmiechnięta i mająca wyjebane na wszystko.- mama. 
- Mam coś dla ciebie. - podeszłam do walizki i zaczęłam w niej szperać. Wyjęłam koszulkę i podałam mamie. 
- Z Londynu jeszcze nie mam. To już 25 do kolekcji. - mama. 
- Chwila jak wyjeżdżałam było 22 ? - ja. 
- A No wiesz byłam na pokazie w Nowym Yorku. A twój ojciec wziął mnie na Hawaje. - mama. 
- Bez jaj. Byliście bezemnie na Hawajach?- ja. 
- Tak wyszło.- mama 
- Wyjdź poczwaro.- ja. 
- Jestem ładniejsza od ciebie Ojoj. Smutne.- mama. 
- Mamo pod kopułą wszystko Okej?- ja. 
- Za dużo twittera. - Mama wyszła. Wzięłam gitarę i zaczęłam sobie grać. Co mi przyszło do głowy do grałam. Zaczęło robić się późno. 
- Siema.- Majka weszła do mojego pokoju. 
- Eloszky.- ja. 
- Lecimy na miasto.- Majka. 
- Nigdzie nie idę.- ja. 
- Dzisiaj jest impreza zapoznawcza na twoim przyszzłym uniwersytecie i idziemy. - Maja. 
- Ale ty tam nie chodzisz. Ja. 
- Ale wybieram się za rok.- Majka. 
- Dobra idę pod prysznic.- ja ........


~~~~~~~
Dodaje taki krótki przed próbą. Pisałam próbne testy i wgl teraz mam taki luz więc mam nadzieję że będę częściej dodawać <3 Komentujcie bo bardzo motywuje <3 
Lots of love 
Jo 






poniedziałek, 9 grudnia 2013

Rozdział 30

Ze sceną 18+ , którą napisała moja koleżanka (która już nie jest dziewica. OMG) anyway dziena kochana bo sama bym tego nie napisała. <3
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Otworzyłam oczy. Podniosłam się. Harrego nie było obok. Lecz na jego poduszce leżała kartka 
"Przepraszam musiałem pójść na zakupy. Mam nadzieję że zdążę wrócić zanim się obudzisz, ale jeśli nie to masz leżeć w łóżku i odpoczywać. Twój Hazzuś xx" 
Przykryłam się kołdrą po nos. Było mi tak zimno. Oczy ledwo otwarte. Gardło boli. Kaszel. Harry wszedł do pokoju. 
- Hej misiaku jak się czujesz?- Harry. 
- Ledwo żyję, ale jesteś obok więc nie jest tak źle.- wychrypiałam. 
- Ojoj. Co byś chciała na śniadanie?- Harry. 
- Nie jestem głośna brzusio mnie boli.- ja. 
- Herbata?- Harry. 
- Poproszę.- ja. Harry wyszedł i wrócił po jakimś czasie z kubkiem gorącej cieszy. 
- Proszę.- podał mi kubek i usiadł obok mnie. 
- Jesteś kochany.- ja. 
- Ale masz teraz słodkie oczka. - Harry.
- Pewnie wyglądam jakbym była naćpana  ale co tam przecież to takie urocze.- ja. 
- Bardzo.- Harry chciał mnie pocałować. Odsunęłam się od niego. Zrobił pytającą minę. 
- Zarażę cię.- Ja. 
- Trudno. - Hazza zrobił jeszcze jedno podejście. Tym razem też się nie udało. 
- Nie ma mowy.- ja. 
- Chociaż w policzek.- Harry. 
- No dobra.- nadstawiłam policzek. Harry dał mi buziaka. 
- No weź się nie daj prosić masz takie słodkie usteczka.- Harry. 
- Styles. Nie ma takiej opcji. Czaisz?- ja. 
- Pocałował cię kiedyś chłopak z zaskoczenia?- Harry. 
- Nie.- ja. Harry ujął moją twarz i wpił się w moje usta. 
- Uznałem że to jest odpowiedni moment na twój pierwszy pocałunek z zaskoczenia.- Harry zrobił minkę aniołka. - OMG. Ale jesteś słodki.- usiadłam na nim okrakiem i zaczęłam go całować. Zachłannie i namiętnie. Powoli zaczęłam odpinać guziki w jego flanelowej koszuli. 
- Czy ty próbujesz mnie zgwałcic?- spytał między pocałunkami. 
- Nie. Rozbieram cię dla zabawy.- odpowiedziałam z sarkazmem i zdjęłam górną część stroju. Harry świetnie poradził sobie z moimi spodniami. Leżeliśmy pól nadzy całując się. Poczułam że jego członek robi się twardy. Harry odpiął mój stanik. Pieścił moje piersi co było bardzo podniecające. Zaczął delikatnie ssać i podgryzać moje sutki. Zjeżdżał coraz niżej. Poczułam jak wsadza swój język do mojej waginy. Boże to do jakiej rozkoszy mnie doprowadził powinno być nielegalne. Jękłam z rozkoszy. 
- Proszę wejdź we mnie teraz.- ja. Harry założył gumkę i poczułam w sobie jego Hazzacondę. Był bardzo delikatny wobec mnie. Nie przestawając doprowadzenia mnie do rozkoszy ujął moją twarz i pocałował. Zaczął poruszać się coraz szybciej. Wbiłam ręce w łóżko. Było mi tak dobrze. Hazza widząc to uśmiechnął się. Doszłam chwilkę przed Harrym. Zdyszani opadliśmy na łóżko. 
- Nie żeby coś ale teraz codziennie taki seks z rana poproszę.- ja. 
- Jak sobie zasłużysz.- Harry dał mi buziaka w nos. 
- Że niby co to miało znaczyć?- ja. 
- Nie samym seksem człowiek żyje. - Harry. 
- Nie chcesz zaspokajać moich potrzeb?- ja.
- Oczywiście że będę zaspokajał twoje potrzeby, ale nie codziennie. Misiuu moja marchewa też musi czasem odpoczywać.- Harry. 
- Marchewa?- ja. 
- Tak. - Hazza
- Nie będę się kłócić.- ja. Nagle zadzwonił mi telefon. 
- Halo. - ja. 
- Hej. Za godzinę mam samolot powrotny do Polski odbierzesz mnie z lotniska?- spytała zapłakana. 
- Ja jestem w Londynie. Co się stało?- spytałam. 
- Najwyraźniej Kit i Kieran są siebie warci.- May 
- Przyjedź do mnie. Usiądziemy i pogadamy.- ja. 
- Okej. - Majka. Podałam jej adres Hazzy. 
- Ubieraj się Styles. Nie ma sielanki. Moja przyjaciółka przyjedzie.- ja. 
- Coś sie stało?- Harry. 
- Przyjaciel mojego byłego chłopaka był jej chłopakiem i najwidoczniej obydwoje nas zdradzali.- ja. 
- Ojej. Dobrze że powiedziałaś że ma tu przyjechać.- Harry. 
- Dziękuję, a teraz się Ubieraj. Chyba nie chcesz żeby zobaczyła cię nago.- ja. 
- Ale ja bardzo lubię chodzić nago. - Harry. 
- Ale tylko przy mnie.- przygryzłam wargę i założyłam bieliznę. Założyłam Legginsy i koszulę flanelową Hazzy. 
- Ale w niej sexi wyglądasz. - Harry. 
- Lepiej od ciebie.- Zaśmiałam się. 
- No raczej. -Harry stanął za moją i kładąc ręce na moje biodra zaczął obcałowywać moją szyję. 
- Dzwonek do drzwi idę otworzyć. A ty kolego zostaniesz tu za karę i zrobisz follow spree dla fanek.- ja. 
- A dostanę buzi?- Hazzuś. Dałam mu buziaka a on przedłużył pocałunek. Później szybko zeszłam na dół otworzyć drzwi. Majka weszła do środka. Usiadłyśmy w salonie na kanapie i po prostu zaczęła płakać w moje ramię. Po jakimś czasie rozmowy uspokoiła sie. 
- A tak w ogóle czyj to dom?- Majka. 
- Mojego chłopaka.- ja. 
- Asiu. Po tygodniu się nagle zakochałaś? Nie kochasz go. Kimkolwiek on jest pocieszasz się nim po Kicie. Powinnaś z nim zerwać. Bawisz się nim a tak nie wolno.- Majka. 
- To nie jest tak. Naprawdę we mnie coś się poruszyło. - ja. 
- Nie wiem co. Asiu. Wróćmy do Polski. Zacznijmy normalnie żyć. Tak jak było. Imprezy, kluby, papierosy, chłopacy. Pamiętasz każdy nas chciał. Tęsknię za tym. Oddalamy się od siebie.- Majka. 

*W pokoju obok. Oczami Harrego" 
- Stary Ogarnij się.- krzyknął do mnie Zayn przez słuchawkę. 
- Nie muszę.- ja. 
- Gościu. Robisz tej dziewczynie wodę z mózgu. Ile wasz związek wytrwa? Tydzień i skończy się. Ona wyjedzie do domu, a ty w trasę. I jeszcze studio bo Midnight Memories samo się nie nagra. To wam nie wyjdzie. Poza tym wiem że Kendall cię odrzuciła ale tera co znalazłeś sobie dziewczynę na pocieszenie?- Zayn. 
- Stary może. Może masz rację. - wydukałem. 
- Zastanów się nad tym. - Zayn. 

*Oczami Asi* 
- Może masz rację. Może to chwilowe zauroczenie. Ni nie znacząca fascynacja. - ja. 
- Mam rację musisz to skończyć.- Majka. 
- Daj mi to sobie przemyśleć. - Ja. 
- Pokażesz mi gdzie będę spac ? Bo jestem bardzo zmęczona. - Maja. 
- Jasne do góry drugie drzwi na lewo. - ja. Majka wyszła a ja siedziałam w salonie. Wzięłam akustyczną gitarę i wyszłam na taras. Usiadłam po turecku na zimnym parkiecie. Zaczęłam grać. Najpierw były to nic nie znaczące dźwięki. Zwykła improwizacja w gamie G, ale po jakimś czasie zaczęły się układać w moją nową piosenkę. Zaczęłam spisywać chwyty. Na taras przyszedł Hazza. 
- Pięknie grasz.- powiedział i usiadł na leżaku. Był jakiś taki przygaszony. 
- Dziękuję. - odpowiedziałam. 
- Musimy porozmawiać.- Harry. 
- Słyszałeś moją rozmowę z Majką?- ja. 
- Nie. Chodzi o to, że nie możemy być dłużej parą. - Harry. Mimo iż miałam to zrobić, z jego ust te słowa zabolały.  
- Przyjaciele?- spytałam chociaż wiedziałam że to nie przejdzie. 
- You are my summer love.- powiedział i ostatni raz delikatnie musnął moje wargi. 
- Szkoda że tylko na wakacje.- mruknęłam pod nosem. 
- Przepraszam to wszystko moja wina. Nie powinienem był cię uwodzić wiedząc że to nie wyjdzie. - Harry. 
- Nie ma problemu. - powiedziałam i chcąc ukryć łzy weszłam do środka. Odstawiłam gitarę na miejsce i poszłam na górę. Zamknęłam się w łazience. Z apteczki wyjęłam bandaż, gazę i żyletki. Chcąc zrobić jak najmniejszy bałagan stanęłam nad zlewem. Pięć razy przejechałam po nadgarstku żyletką. Szybko owinęłam ranę gazą i bandażem. Krew leciały bardzo mocno i delikatnie poplamiłam bandaż. Wyszłam z łazienki i niezauważona przemknęłam na dwór gdzie zapaliłam papierosa. Po czym wróciłam do sypialni. Przebrałam się w piżamę. Położyłam do łóżka. I zasnęłam. Szkoda że nie na zawsze.







niedziela, 8 grudnia 2013

Rozdział 29

- Nie bijcie się Hazzusia starczy dla wszystkich.- Harry.
- Ale jest tylko mój.- ja. 
- No pewnie.- Harry wplótł rękę w moje włosy i przyciągnął do siebie całując. 
- Dobra nie będziemy przeszkadzać. To są wasze pierwsze dni razem nacieszcie się sobą przed trasą. - Zayn. 
- Hej trzymajcie się ciepło.- Perrie. 
- Do zobaczenia.- krzyknęłam za nią.
- Jak się czujesz księżniczko ? Blada jesteś coś. - Harry.
- Dobrze się czuję. Przy tobie zwłaszcza. - powiedziałam i wtuliłam się w niego. 
- Jesteś taka urocza. - Harry. 
- Chodźmy na spacer.- ja. 
- Dobrze aniołku dla ciebie wszystko.- Harry dał mi buziaka w czoło. Wyszliśmy z domu i poszliśmy do parku. Szliśmy obok siebie, ale nie trzymaliśmy się za rękę. Przytłoczyło mnie to trochę. Może nie chce żeby ludzie o nas wiedzieli. Było mi smutno. Harry to zauważył. Chwycił mnie za rękę splatając nasze palce. 
- Co zrobisz jak nas zobaczą paparazzi?- ja. 
- Przyciągnę do siebie i pocałuję.- uśmiechnął się i mnie objął. Szliśmy przez park rozmawiając. W końcu usiedliśmy na ławce przy jakiejś fontannie. Opryskałam Harrego wodą z fontanny. I tak zaczęła się wielka bitwa na wodę. Wrzuxiłam Hazzę do fontanny. Ten wziął mnie na ręce i zaczął kręcić chlapać. W końcu mnie puścił. Chciał mnie pocałować a ja zrobiłam unik i wylądował w wodzie. Pociągnął mnie za rękę i spadłam na niego. Szybko się podniosłam i podałam mu rękę. Kiedy wstał przybliżyłam się do niego. Objęłam rękoma jego kark i pocałowałam. Uśmiechnął się przez pocałunek. Oddaliłam się kawałek i patrzyłam mu w oczy.
- Przez ciebie jestem mokry.- Harry 
- A to coś złego?- ja. 
- W sumie to i tak miałem wyprać te conversy.- Wzdrygnął ramionami i się uśmiechnął. Wyszliśmy z fontanny. Usiedliśmy spowrotem na ławkę w oczekiwaniu aż wyschniemy. W końcu wzięłam go za rękę i pociągnęłam w stronę domu. Kiedy byliśmy już niedaleko domu zaczęło padać. Szybko wbiegliśmy pod jakieś drzewo, które nie za bardzo chroniło przed deszczem. Przywarłam plecami do konaru. Harry stanął przedeną i patrząc mi w oczy schował kosmyk moich mokrych włosów za ucho. Uśmiechnęłam się. 
- Masz najpiękniejszy uśmiech na świecie.- Harry. 
- Ten uśmiech istnieje tylko kiedy jesteś obok.- powiedziałam. Harry przysunął się do mnie i pocałował delikatnie i czule. 
- Jak nie chcemy się przeziębić radziła my biec do domu.- ja. 
- Na trzy?- Hazza.
- Raz. Dwa. Trzy.- policzyłam szybko i chwytając go za rękę pobiegłam przed siebie. Szybko weszliśmy do domu. Od razu poszłam do łazienki. Wzięłam gorący prysznic i owinęłam sie szczelnie ręcznikiem. Weszłam do pokoju i założyłam bieliznę. Założyłam czarne leginsy i szarą bluzę Obey'a. Zeszłam na dół. Harry robił herbatę ubrany jedynie w spodnie od dresu. Wtuliłam się w jego plecy, rękoma głaszcząc jego tors. 
- Zrobiłem herbatkę. - Harry. 
- Dziękuję.- uśmiechnęłam się a on odwrócił sie do mnie przodem. 
- Kiepsko wyglądasz. Masz chyba gorączkę.- Harry zaczął mnie macać po twarzy a później zmierzył temperaturę. 
- Przesadzasz.- ja. 
- Boże święty masz 39,7. Do łóżka!- Harry. 
- Już idę mamo.- ja. 
- Kurujesz się.- Harry przypilnował żebym się położyła i przykrył mnie kołdrą. 
- Muszę?- ja. 
- Tak. Ty sobie leż a ja przyniosę ci coś na zbicie gorączki i coś przeciwprzeziębieniu.- Harry. Ułożyłam się wygodnie w łóżku. Harry przyniósł mi na tacy harbatkę, lekarstwa i kanapki. 
- Jesteś aniołem.- ja. 
- Nie gadaj tylko jedz. - Harry usiadł na łóżku obok mnie i objął mnie kiedy zjadłam kanapki wzięłam lekarstwa i wypiłam herbatę. Wtuliłam się w niego i razem leżeliśmy na łóżku rozmawiacjąc. W końcu kiedy już bardzo chciało mi się spać Harry zaczął mi śpiewać kołysankę. niespostrzerzenie zasnęłam w jego objęciaxh, otulona jego głosem. Poczułam tylko jak całuje mnie w czoło i szczepcze dobranoc. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przestaliście komentować;( smutno mi z tego powodu. 



sobota, 30 listopada 2013

Rozdział 28

- Whatever zostaniesz u mnie.- Harry zaparkował w garażu.
- Mam inne wyjście?- spytałam wysiadając z samochodu.
- Nie.- Harry wyjął moją walizkę i torby z bagażnika. Przeszliśmy do domu. Zaniosłam ubrania do tymczasowego pokoju. Siedziałam w salonie oglądając jakąś komedię. Przylazł Harry. 
- Widzę, że się zadomowiłaś.- Harry. 
- Przeszkadzam ci? - ja. 
- Nie. To fajnie, że nie czujesz się skrępowana czy coś. - Hazza. 
- Masz ochotę do mnie dołączyć? Smutno mi tu tak samej.- ja. 
- Pewnie. W hotelu to już w ogóle byś zwariowała.- Harry usiadł obok mnie i oglądaliśmy. Zrobiliśmy sobie maraton szybkich i wściekłych. Przy półowie 4 części zasnęłam na kolanach Hazzy. Całkiem wygodnie mi się spało dopuki Harry nie wziął mnie na ręce żeby mnie przenieść do pokoju. Chociaż stwierdziłam że wali mnie to  i udaję że śpię. Hazza położył mnie na łóżku i przykrył. Usiadł na brzegu łóżka.
- Harry frajerze dlaczego jej nie powiesz. Powiedz jej jak bardzo ją pokochałeś. Powiedz jak ci na niej zależy. - mówił sam do siebie. Obróciłam się na drugi bok. Dupą do Stylesa i mruknęłam "przez sen" słowa które chyba go ucieszyły.
- Ja też cię kocham Harry. - mruknęłam. Poczułam jak wstaje daje mi buziaka i wychodzi. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Nie wiem dlaczego to powiedziałam. Może chcę Harrym wypełnić sobie pustkę po Kicie. To bylo straszne. Dlaczego to powiedziałam. Chcę cofnąć czas. Bijąc się z myślami zasnęłam. Od rana kiedy tylko się obudziłam od razu poszłam pod chłodny prysznic i ubrałam na siebie to. Zrobiłam makijaż i zeszłam na dół. W kuchni Styles robił śniadanie.
- Eloszky loczku. Jak sie spało? - ja.
- Chyba dobrze. - uśmiechnął się do mnie.
- Chyba? - ja.
- Tak no bo pewna osoba mi coś tak jakby powiedziała, ale nie wiem czy to było szczere i to życie w niepewności mnie zabija. - Harry.
- Niall powiedział ci że ci odda kanapkę ? Nie wierz mu to szczwana bestia jeśli chodzi o jedzenie.- ja.
- Nie. Ty mi powiedziałaś.... Nie ważne. To pewnie nie było szczere. - Harry. Nie mogłam patrzeć na jego smutek. Nie lubię kiedy ludzie w moim otoczeniu są smutni. To mnie przytłacza. Nie wiedziałam co zrobić. Podeszłam do niego i wpiłam się w jego usta. To było przyjemniejsze niż myślałam. Oderwałam się od niego i przytuliłam go.
- To była prawda.- Hazza.
- Ja wcale nie spałam. - ja.
- Ty szczwana bestio. - Harry.
- Eej. to jest mój tekst. Uwarzaj se. - ja. Harry musnął moje usta.
- Kocham cię tak bardzo. - Przytulił mnie do siebie.
- Zaraz mnie udusisz z tej miłości. - zaśmiałam się.
- Moja księżniczka. Tak bardzo mi na tobie zależy. - Harry podniósł mnie i obkręcił wokół własnej osi.
- Też cię kocham i mi zależy ale mnie puść wariacie. - ja. 
- Już puszczam.- Harry. Usiadłam przy stole a Hazza podał mi talerz z jajecznicą. Po śniadaniu poszłam do salonu. Położyłam sie na kanapie. Pisałam smsy z Majką. Przyszedł Harry i podniósł moją głowę. Usiadł i położył ją sobie na kolanach. Patrzył na mnie. Podniosłam wzrok z telefonu na jego oczy. Chwila sie zatrzymała. Rzuciłam telefon na ziemię i przyciągnęłam go do siebie namiętnie i zachłannie całując. Podniosłam się i usiadłam na nim okrakiem. 
- Czy ty chcesz się ze mną kochać?- Harry się uśmiechnął. 
- Obyś był dobry. Bo mam wielkie potrzeby. - ja. Znów zaczęłam go całować. Harry wstał oplotłam go nogami w pasie. Zaniósł mnie na górę. Położył mnie na łóżku bardzo delikatnie. Zaczęłam rozpinać jego koszulę. 
- Jak bardzo mnie pragniesz?- spytałam przygryzając jego wargę. 
- Bardzo.- Harry. 
- Okej to ja idę zrobić herbatę.- zeszłam z łóżka i poszłam na dół z uśmiechem. Wstawiłam wodę. 
- Ty też masz swoje potrzeby. Też cię tak kiedyś zostawię.- Harry. 
- Z pewnością. Malinową czy czarną?- spytałam. 
- A mogę ciebie?- Harry. 
- Przykro mi. Możesz jeszcze cytrynową.- ja. 
- Cytrynową. - Harry przytulił mnie od tyłu. Obróciłam się w jego stronę. Wplotłam rękę w jego włosy i delikatnie pocałowałam wyciągając mu telefon z kieszeni. 
- Ha. Uśpiłam twoją czujność.- wystawiłam język i zaczęłam grzebać w jego telefonie. 
- Śmiało nie mam nic do ukrycia. No może poza smsami z Liamem. Oddawaj !- Harry zaczął mnie gonić. 
- Z Liamem powiadasz?- ja. 
- Oddaj!- Harry mnie złapał w talli. 
- Nie.- schowałam telefon do stanika. 
- I myślisz że go sobie nie wyjmę?- uśmiechnął się łobuziersko. 
- Fuck. - ja. Harreh wsadził rękę do mojego stanika i wyjął swój telefon. 
- Następnym razem znajdź lepszą kryjówkę. - Puścił mi oczko. 
- Nie będzie następnego razu. Ufam ci.- cmoknęłam go w policzek. 
- Jaa cie. Czem ty jesteś tak idealna? I czemu zostawiłaś mnie napalonego?- Harry. 
- Jeden: Nie jestem idealna. Dwa: Polki tak mają.- Ja. 
- Czemu jestem Brytyjczykiem i muszę być jebanym dżentelmenem.- Harry. 
- Ale przy tym taki seksowny.- szepnęłam mu na ucho delikatnie przygryzając płatek. 
- Nie. Nie. Nie. Nie. Nie dam się znowu zwieźć. Znowu mnie zostawisz. Nie ma opcji. - Harry. 
- Fuck wykrył mnie.- usiadłam na kanapie . Harry usiadł obok mnie położyłam kolana na jego nogi a on położył dłoń na wewnętrznej stronie mojego uda. Usłyszeliśmy odgłos otwieranych drzwi. 
- Awww. Ale słodko wyglądacie. Zostawić was na dzień samych.- Perrie. 
- Hazzuś mnie zdradza.- Niall posmutniał.
- Sorry. Teraz to mój Hazzuś. - ja. 
- Chciałabyś.- Niall. 
- Wiesz mam zgrabniejszą dupę. Sorry not sorry!- ja. 
- Misiuu. Nie tylko ze względu na dupę cię kocham. - Harry przejechał ręką po wewnętrznej stronie uda. Podnieciło mnie to. 
- No Harry ty jej tak nie obmacuj przy nas bo się dziewczyna podnieciła.- Zayn. 
- Gdzie macie Lou i Liama? - Hazza. 
- Lou u Elki, a Liam gdzieś tam z Sophie polazł.- Niall. 
- Lanielle. - posmutniałam. 
- Wszyscy za nią tęsknimy.- Perrie. 
- Oni byli tacy idealni. Dlaczego to wszystko się skończyło?- ja. 
- Nikt nie wie. Obydwoje po tym cierpieli. Podejrzewamy że Modest im kazał. Li później cierpiał, a teraz jest z Sophie. - Zayn. 
- Wy też jesteście idealni.- powiedziałam. 
- Idealni nie, ale po prostu się kochamy. - Zayn spojrzał Perrie w oczy i delikatnie pocałował. 
- Ja z Harrym też byliśmy idealni, a teraz on jest idealny z tobą.- Niall się przytulił do Harrego. 
- Bierz te łapy od mojego misiaczka. - usiadłam Harremu na kolana i wtuliłam się w niego. 







wtorek, 26 listopada 2013

Rozdział 27

- Zawsze coś.- zaśmiałam się. 
- Za to jestem na okładkach magazynów, sprzedałem miliony płyt, zagrałem koncerty na największych scenach świata. - Harry. 
- Nie ma się czym szczycić. Chociaż zawsze marzyłam o zaśpiewaniu na Broadwayu i w Madison Squere Garden. - Westchnęłam. 
- To może się udać. Jeśli masz jakąś swoją piosenkę i znasz odpowiednich ludzi.- przy ostatnim pokazał na siebie. 
- I niby jak możesz mi to załatwić?- ja. 
- Niech twoja śliczniutka główka cię o to nie boli. - Hazza. 
- Okej. - ja. 
- Chodź pokażę ci twój tymczasowy pokój. - Harry zabrał mnie na górę. Pokazał mi śliczny pokój. Kolory ścian były jasnozielone, biurko z mahoniu i szafy, regał z książkami. 
- Ty masz lepszy pokój gościnny niż ja swój w domu. - ja. 
- To akurat pokój Nialla. Jak chłopacy nocują u mnie to tutaj śpi. - Uśmiechnął się. Pokazał mi łazienkę. Dał mi ręcznik i piżamę Perrie, które zostawiła jak tu była z Malikiem. Podziękowałam Harremu i życzyłam mu dobrej nocy. Weszłam pod szybki prysznic i poszłam spać. Z rana jak tylko wstałam przebrałam się w swoje ubrania. Było mi trochę zimno, ale cóż uroki Londynu. Zeszłam na dół. W salonie siedzieli chłopacy. Nie zdziwił ich mój widok. 
- Hej tajemnicza dziewczyno z muzeum.- Louis. 
- Hej mój idolu z Doncaster.- puściłam mu oczko. 
- Nie podrywaj mi chłopaka.- Eleonor weszła a za nią Perrie. 
- O mój Boże nie jest ci zimno?- Perrie. 
- No trochę jest.- Ja. 
- Daj przytulę.- Harry. 
- Łapy precz Styles! Pożycze jej jakieś moje ubrania.- Perrie wzięła mnie na górę do pokoju gdzie śpi ona z Malikiem. Otworzyła szafę i wyjęła z niej rażąco żółte rurki i luźną szarą bluzę Obey. 
- Siadaj zrobię ci makijaż. - ze swojej torebki wyjęła kosmetyczkę. Powiedziałam jej jak się maluję zazwyczaj. Zrobiła mi kreski eyelinerem, rzęsy pomalowała tuszem, a na usta nałożyła truskawkowy błyszczyk. Włosy splotła mi na czubku głowy w niedbałego koczka. 
- Ty i Styles kręcicie ze sobą?- Perrie. 
- Nie. Przenocował mnie bo chwilowo nie mam domu.- ja. 
- Jak to?- Pezz. 
- Jestem z Polski. Przyjechałam tutaj dla chłopaka a on mnie zdradził wczoraj i się przyznał.- ja. 
- Ojej. Tak mi przykro.- Perrie mnie przytuliła. 
- nie musi ci być przykro. Staram się ukryć wszystko pod uśmiechem. Przecież ja nie mam uczuć. - ja. 
- Każdy ma uczucia. Nie powinnaś ukrywać bólu. Czasem dobrze jest sobie popłakać.- Pezz. 
- Nie chcę żeby inni wiedzieli że płaczę bo zaczną się pytania typu a co sie stało? Czemu płaczesz?- ja. 
- Na mnie możesz liczyć. Nie będę pytać poprostu przytulę. - Perrie zapisała mi na kartce swój numer. 
- Chodźmy już na dół.- zaproponowałam. Usiadłam w salonie pomiędzy Stylesem a Horanem. 
- Harry?- Niall.
- Czego chcesz?- Harry. 
- Zrób mi kanapkę.- Blondyn. 
- Sam se zrób !- Harry. 
- No weź nie chce mi się wstać.- Niall. 
- Rusz tą twoją tuszę jak chcesz kanapki.- Harry. 
- Czy mnie nazwałeś grubym?- Horan.
- Nie wcale.- Hazza. 
- Pedał. - Niall. 
- Powiedziała twoja mama jak się urodziłeś. - ja. Wszyscy zaczęli się śmiać. 
- Horan zjechany z podłogą przed fankę. Piąteczka.- Zayn mi przybił piątkę. 
- Nie chciałam Horanku. To jest odruch naturalny. - ja 
- Ładnie wyglądasz.- zauważyła El. 
- Dziękuję. Perrie ma świetny styl. - ja. 
- Hej co powiesz na nockę u mnie? Taki babski wieczór. Będzie siostra Malika ty i ja. - Pezz. 
- W sumie czemu nie. Tylko z chęcią pojechałabym po swoje ubrania.- ja. 
- No weź i do kogo ja mordę odezwę jak mi ją zabierzesz ?- Harry. 
- Zawsze możemy zrobić tą nockę u ciebie.- Pezz. 
- Oh. Będziemy gadać o chłopakach i malować paznokcie. Która mi zrobi warkoczyki?- Harry zaczął gadać piskliwym głosem. 
- Harold a pod kopułą Okej? To był sarkazm, ale No tak sarkazm rozumieją tylko inteligentni.- ja. 
- Obraziłaś mnie. Haroldina wychodzi.- Harry pstryknął palcami i machnął biodrem i poszedł do kuchni. 
- Styles jak jesteś w kuchni zrób mi kanapkę!- wydarł się Niall. 
- On jest lepszą dziewczyną niż ja. Nawet nogi ma zgrabniejsze.- ja. 
- Hahahaha nie. Uwierz mi na dupę Stylesa bym nie poleciał, a na twoją tak.- Horan. 
- Dziękuję.... Bo to był komplement?- ja. 
- Eej na chwilę wychodzę a wy mi dupę rąbiecie?- Hazza znów gadał tym cienkim głosem. 
- No i to tak że już powinna odpaść.- ja. 

*Tego samego dnia godzina 15* 
- Hej Harry jadę po swoje ubrania.- Ja. 
- Pojechać z tobą?- Hazza. 
- Jak chcesz.- ja 
- Pojadę.- Harry. 
- Okej.- ja. W samochodzie włączyłam radio. Leciało akurat " One more night"
- Lubię tą piosenkę.- zrobiłam głośniej i zaczęłam śpiewać. Harry się dołączył. Po domem Hazza zaparkował. 
- Wejść z tobą?- Harry.
- Nie musisz.- zapewniłam i weszłam do środka. Od razu poszłam na górę. W pokoju "moim" i Kita był on z inną panienką. Jak weszlam to się trochę speszyli. 
- Nie przeszkadzajcie sobie ja tylko po ubrania. - zapięłam walizkę i wzięłam torby z zakupami z primark'a. Zeszłam na dół i bez słowa wyszłam. Harry pomógł mi wsadzić torby do bagażnika. Jak tylko wsiadłam do środka rozpłakałam się. 
- Nie płacz. Nie warto.- Harry mnie przytulił. 
- Jeden dzień mnie nie ma i już się rucha z inną.- ja. 
- Nie jest warty twoich łez. Powinien sprawiać że płaczesz ze szczęścia. - Harry. 
- Możemy już pojechać? - spytałam. 
- Jasne. - Hazza odjechał. 
- Ugh. Nigdy nie mam szczęścia w miłości. Jeden chłopak mnie bił, drugi prawie zgwałcił, trzeci zdradzał.- ja. 
- Wiem że to nie odpowiedni moment, ale dzwoniła Perrie i odwołała ten dzisiejszy wypad. Rodzina Maliczka się zjechała i wiesz.- Harry. 
- Nie ma problemu i tak chciałam się przenieść do jakiegoś hotelu. Nie będę ci siedzieć na głowie. Masz swoje życie.- ja. 
- Chcę żebyś mi siedziała na głowie. - Hazza. 
- Napewno? Bo dla mnie nie ma problemu i tak za półtorej tygodnia wracam do domu.- ja. 
- Gdzie?- Harry.
- Do Polski.- ja. 
- Ahh. I co już się nigdy nie zobaczymy?- Harry zaparkował pod swoim domem. 
- Wiesz polskie Directioners na was czekają.- ja. 
- Wiem. One są niesamowite. Podkreślę to podczas 1Dday. - Hazza. 
- 7 godzin live. Heh od miesiąca się na to szykuję a tu jeszcze miesiąc został.- ja. 
- Serio ? Znasz mnie możesz do mnie zadzwonić kiedy chcesz a czekasz na 1dday? - Harry. 
- Zawszę myślę nie logicznie.- ja. 

niedziela, 24 listopada 2013

Rozdział 26

Wybiegłam z klubu. Zapłakana, bez hajsu bo torebka została w samochodzie. Usiadłam na krawężniku przy klubie.
- Nie powinnaś tu siedzieć samochód może cię przejechać. - usłyszałam głos i poczułam że ktoś siada obok.
- To po co tu siadasz?- podniosłam głowę. Był to Harry.
- Bo jak ciebie przejedzie to będę musiał się za tobą rzucić. - Harry.
- Jasne. Za wszystkimi fankami rzucasz się pod samochód to takie normalne. - ja.
- Za wszystkie nie. Tylko za tymi wyjątkowymi. - Hazza.
- Czy ty mnie podrywasz? - ja.
- Haha. A co jak powiem tak? - Harry
- Chłopak mnie właśnie zdradza. - ja.
- A myślałem że płaczesz bo cię nie wpuścili. - zaśmiał się lokowaty za co dostał w łeb.
- Bardzo dowcipne. - ja.
- Podwieźć cię do domu. - Harry.
- Jasne. Mój dom jest 1160 km stąd.- ja.
- I przyjechałaś tu na imprezę?- Hazza,
- Nie. Przyleciałam tu dla niego. - ja.
- Oh.. Chodź zawiozę cię do hotelu. - lokowaty.
- Nie zgadłeś. Mieszkam u niego. - ja.
- ahh. Chcesz u mnie przenocować?- Harry.
- A jutro będę na pierwszej stronie gazety z nagłówkiem " Kim jest nowa dziewczyna Harrego Stylesa?"  Nie dzięki. - ja.
- To chociaż cię odwiozę. - Harry.
- Okej. - poszłam posłusznie do jego samochodu. Podałam mu adres. Podjechaliśmy pod dom.
- W muzeum wsadziłem ci kartkę z numerem telefonu do kieszeni spodenek. Jak będziesz potrzebować dzwoń. - Hazza.
- Serio myślałeś że zadzwonię ? - ja.
- Miałem nadzieję. - Harry. Dałam mu buziaka w policzek i poszłam do domu. Weszłam do środka.
- Hej. Gdzie reszta?- Dean.
- W dupie ich mam. - ja.
-Co jest? - spytał Lemon, który siedział na kanapie i oglądał jakiś film i żrąc popcorn. Napchałam popcornu do buzi.
- Kieran i May chodzą za nami cały dzień i wkurzają mnie pstrykając sweet foteczky do jakiegoś walniętego cute couples, a Kit.... Kit mnie zdradził. - westchnęłam pożerając kolejną porcję popcornu.
- Kit cię zdradził? ! Jak ? Gdzie? Kiedy? - Dean.
- Wieczorem May stwierdziła że idziemy na imprezę i chociaż nie miałam na to ochoty i próbowałam się wymigać że nie mam stroju na imprezę i tak dalej no ale ani rusz. No to idziemy na tą imprezę. No i se pijemy, później potańczyliśmy no i poszłam do toalety, wracam, a tu BUM. Kit całuje jakąś lachę. No to se usiadłam przedklubem na krawężniku i se rycze i se siada obok mnie Harry z 1D i mi mówi że nie mam tu siedzieć bo mnie przejedzie cos no to mu mówię to czemu ty tu siedzisz, a on na to no bo jak cie cos przejedzie to sie musze za tobą rzucić no i tak wyszło że mnie odwiózł do domu i teraz siedzę z tobą żrąc popcorn i opowiadając ci tą dziwną i raniącą w sumie historię.- ja.
- Ale się wciągnęłem. - Dean.
- Aha no i jeszcze dostałam numer telefonu Stylesa.- ja. Dean spojrzał na mnie oczyma jak pięć złoty.
- A dasz mi ? - Dean.
- Nie? - ja.
- No nie bądź taka. - Dean.
- Chyba pójdę spać. - ja.
- Zostań zaraz będę oglądać W pierścieniu ognia. - Dean.
- Jest dwa dni przed premierą skąd masz ?- ja.
- Ciii to jest tajemnica. Dlatego oglądam w nocy. Ciesz się że ci zaufałem.- Dean.
- Dobra. To ja ide po chusteczki. - poszłam po opakowanie chusteczek. Wróciłam usiadłam na kanapie po turecku i przykryłam się kocykiem Deana. Usiadł obok i się zaczęło. Po dwóch i pół godzinach jak film się skończył obydwoje siedzieliśmy rycząc.
- Peeta został w Kapitolu, jak oni mogą? - powiedziałam przez łzy.
- A Katniss co ona ma powiedzieć próbowała go utrzymać przy życiu. Ten zimny drań Haymitch obiecał. I gówno ! - Dean.
- On chciała oddać za niego życie. Johanna wyjęła jej nadajnik, a Finnick nie mógł Peecie wyjąć? Przecież stał obok. - Dean.
- Nie wytrzymuję. A ten pocałunek Peety i Katniss ten szczery na plaży. - zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Usłyszeliśmy trzask drzwi, ale nadal płakaliśmy.
- Kochanie co się stało? - Kit wszedl do salonu i próbował mi dać buzi.
- Idź odemnie. - ja.
- Martwiłem się. Co się stało? - Kit.
- Gówno! Dzięki Dean za film. Był niesamowity. - przytuliłam przyjaciela po czym poszłam na gorę. Kit szedł za mną.
- Może mi powiesz o co chodzi? - Kit.
- Nie udawaj ze nie wiesz.- ja.
- Masz okres?- Kit.
- Ja pierdolę. Ja nie ale ta dziewczyna z klubu może ma.- ja.
- Oh czyli już wiesz. - Kit.
- I ty tak spokojnie o tym mówisz? - ja.
- Wytłumaczę ci to. Ja bardzo cię kocham, ale nie potrafię wytrzymać bez seksu. - Kit.
- Ooh serio ? I zamiast uprawiac go ze mną to wolisz skok w bok?- ja.
- To nie tak. Ty jesteś bardzo ułożona i masz wszystko zaplanowane. - Kit.
- Wal się. - ja.
- Ale sam nie mogę. - Kit. Wyszłam z domu. Wyjęłam telefon z kieszeni i zadzwoniłam pod numer z kartki. Po kilku sygnałach odebrał.
H: Halo.
Ja: Hej. Ta propozycja z przenocowaniem mnie aktualna?
H: Jasne. Za 10 min jestem.
Usiadłam na podjeździe. Po dłuższej chwili pojawił się czarny Range Rover na którego czekałam. Wsiadłam do środka. Harry od razu odjechał. Jechaliśmy w ciszy. Harry miał wielki dom. Ogromny. Usiadłam w salonie na kanapie. 
- Opowiadaj co się stało.-  Zatroskany Hazza. 
- Przyznał się. Powiedział że nie może żyć bez seksu.- wybuchnęłam płaczem. 
- I to jest wymówka? Ma najseksowniejszą dziewczynę w Londynie i bzyka jakieś inne?- Harry. 
- Dla niego jestem zbyt bardzo ułożoną żeby mnie ruchał.- ja. 
- Pedał.- Harry. 
- Powiedziała twoja matka jak się urodziłeś.- zaśmiałam się przez łzy. 
- To było chamskie. Zraniłaś moje delikatne uczucia.- Harry chwycił się za serce i zrobił smutną minkę. 
- Wybacz. - uśmiechnęłam się. 
- Za taki uśmiech to nawet jak mnie zabijesz to ci wybacze.- Hazzuś. 
- Hahaha. Jasne. O mój Boże jaki piękny fortepian.- przysiadłam do niego i zaczęłam grać Heartless - The Fray. W refrenie zaczęłam śpiewać. Hazza się przyłączył. 
- Yyyy sorry jak śpiewam to sie nie przyłączaj to nie jest glee.- ja 
- O No wybacz nie mogłem się powstrzymać. Kocham tą piosenkę. - Harry. 
- Ja też potrafię ją zagrać na 6 instrumentach.- ja. 
- A ja tylko zaśpiewać. - Harry. 
- Zawsze coś.- ja. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Komentujcie ładnie proszę <3 <3 <3 <3 
Niedługo będzie wprowadzony nowy wątek na który mam niesamowitą wenę. Czytajcie misiaki bo mam nadzieję że będzie to ciekawe. Komentarze bardzo mnie motywują <3




Rozdział 25

- Ja tam was shippuje od początku. Nawet zrobiliśmy na twitterze ankietę i 89% fanów was shippuje.- Kiero. Spojrzałam na Kita.
- Musimy częściej wchodzić na twittera.- ja. 
- Popieram.- Kit. Spojrzałam się na niego. 
- Jesteś taki uroczy i słodki, a twoje oczy przyciągają jak magnes. Dlaczego jesteś taki zajebisty?- ja. 
- No  wiesz ja muszę być zajebisty żebyś mogła opalać sie w blasku mojego swagu.- Kit. 
- Przegięłeś.- odwróciłam się plecami. Kit objął mnie od tyłu. Delikatnie muskał moją szyję, szeptając jak bardzo mnie kocha. W końcu uległam i obróciłam się całując go prosto w usta. 
- Na wszystkie działa.- Kit mnie mocno przytulił. 
- Jakie wszystkie?- ja. 
- Wszystkie moje dziewczyny.- Kit. 
- A masz ich więcej? Śmiało mów chętnie posłucham.- ja. 
- Byle dziewczyny. Pasuje?- Kit. 
- Napewno byłe?- ja. 
- Muszę przywyknąć że ktoś jest o mnie zazdrosny. Tak. Napewno byłe.- Kit. 
- I jestem jedyną kobietą w twoim życiu?- ja. 
- Nie... Mam jeszcze matkę i siostry. - Kit wpił się w moje wargi. 
- Nie masz powodu by być zazdrosna. Kocham tylko ciebie i tylko ty jesteś dla mnie ważna. Oddycham tobą, mam cię w serduszku.... Jesteś moim serduszkiem. Kiedyś grawitacja trzymała mnie na ziemi. Teraz to jesteś ty. Ty powodujesz że każdego dnia mam ochotę wstać z łóżka i się uśmiechnąć. Każdego dnia trasy sprawiałaś że wychodziłem na scenę z uśmiechem. I to wcale nie dlatego że byłem podpity. Czynsz ze mnie lepszego człowieka.każdego dnia kocham cię bardziej. Dziś kocham cię bardziej niż wczoraj, ale mniej niż jutro. Jesteś każdą myślą w mojej głowie. - Kit. 
- Kit romantyk.- zaśmiał się Kieran za co dostał od Majki liścia.  
- To było piękne.- Ja. Kit wplótł rękę w moje włosy przyciągając do siebie. Spojrzał mi w oczy i delikatnie musnął moje usta. Stykaliśmy się czołami patrząc sobie w oczy. 
- Eeejj! Kiero dupo idź po moją lustrzankę  zrobię " Cute Couples: Kit and Jo" na wasz kanał na YT. Mówiłeś że chcecie go bardziej używać. - Majka. Kieran wziął aparat i zrobili nam zdjęcie. 
- A teraz sie pocalujcie.- Kieran. Spojrzałam na niego z miną WTF? Kit przyciągnął mnie do siebie mocno całując. Kieran zabawił się w paparazzi i zrobił nam sesje podczas pocałunku. 
- Idę się ogarnąć i jedziemy coś zwiedzić czy coś?- ja. 
- Pewnie spoko pomysł. - Kiero. Poszłam do mojego i Majki pokoju. Wzięłam prysznic w łazience. Włosy spięłam w niedbałego koczka na czubku głowy, zrobiłam sobie kreski eyelinerem. Załóżyłam czarne szorty, granatowy top, który włożyłam do spodenek, czarno-granatowe AirMaxy i czarną bluzę LemonClothing. Zeszłam na dół. 
- Pięknie wyglądasz.- Kit. 
- Muszę pięknie wyglądać żebyś ty mógł być taki.- odgryzłam się za wcześniejsze. 
- Sugerujesz że jestem brzydki?- Kit. 
- Chcesz prawdę czy kłamstwo?- ja. 
- Prawdę. - Kiciorek. 
- Najprzystojniejszy na calutkim świecie. - Ja. 
- Ty mi tak nie wlewasz dlaczego?- Kieran. 
- Bo ty sam sobie wlewasz.- May
- No faktycznie.- Kiero zachichotał. 
- To gdzie najpierw?- Majka. 
- Hmm. Big Ben, Tower Bridge, London Eye, Muzeum figur woskowych, później budka telefoniczna 1D która stoi przy Oxford street No i zakupy na tejże pięknej ulicy.- ja. 
- Dlatego zawsze sie pytam. Ona ma wszystko zaplanowane.- Majeczka. 
- Nie wszystko. - Ja. 
- No właśnie tego nie mogła zaplanować.- Kit wpił się w moje usta. 
- Przewidziałam to 57 sekund temu.- ja. 
- Swój pierwszy seks też zaplanowałaś?- Kit. 
- Tak, ale będziesz pierwszy więc się pilnuj. - puściłam mu oczko. 
- To co idziemy?- Kiero. 
- Taak.- Maja. Wyszliśmy z domu. Do centrum pojechaliśmy samochodem. Zaparkowaliśmy. Szłam obok Kita. Nie chciałam go chwytać za rękę. Jakieś fanki zobaczą albo coś. A jeszcze nie gadaliśmy o tym czy chcemy to tak od razu wszystkim mówić. 
- Wstydzisz się mnie?- zapytał. 
- Nie. - Ja. 
- To dobrze.- powiedział i splótł nasze dłonie. Uśmiechnęłam się. Wszędzie gdzie się nie ruszyliśmy Majka robiła nam zdjęcia do jakiegoś filmiku na YT. W muzeum figur woskowych usiadłam obok rzeźby Harrego i wtuliłam się w nią, dawalam buziaki. 
- Oj No weź jestem zazdrosny.- Kit. 
- To tylko rzeźba. - ja. 
- A co jakbym ci powiedział że za tobą stoi prawdziwy Harry?- Kit. 
- Boże. Chyba bym zwariowała.- ja. 
- Czy jest tu jakiś psychiatra?- usłyszałam za sobą głos, który bardzo dobrze znałam. Kit mnie obrócił prawdziwy Harry. 
- O Mój Boże. Starry Hyles... Wróć. Harry Styles.- wybałuszyłam oczy które przybrały wielkość pomarańczy. 
- Fanka?- Harry. 
- Tak ale jest w ciężkim szoku. - zaśmiał się Kit. 
- Chodź się przytul.- Harry wyciągnął ręce. Spojrzałam pytająco na Kita. 
- No leć.- Kit. Przeszłam pare kroków i znalazłam się w uścisku Hazzy. 
- Faktycznie dobrze przytulasz.- Ja. 
- Hehehe chyba dziękuje, ale puszczę cię bo twój chłopak mi obije mordę, a tego bym nie chciał.- Harry. 
- Kit zazdrośniku.- uśmiechnęłam się i musnęłam jego usta. 
- Zrobić ci zdjecie ?- Kit. 
- Tak.- ja. Ustawiłam sie obok Stylesa, który mnie objął. Poczułam jak wsadził rękę do tylniej kieszeni moich szortów i ją wyjął tak jakby coś wsadzał. Po zrobieniu zdjęcia jeszcze chwile rozmawialiśmy z nim. 
- Styles melepeto tu jesteś szukamy cię.- Niall. 
- No ładnie na chwile cie spuszczam z oczu i mnie zdradzasz ! - Malik. 
- Kogo Harry zdradza?- Liam. 
- On..One Direction- wyjąknęłam. 
- To jest Jo jest naszą fanką. - Harry. Chłopacy sie ucieszyli... Chyba. Zrobiłam sobie z nimi zdjecie, ale widząc że zazdrość Kita sięga zenitu pożegnałam się i poszliśmy dalej. Zrobiłam masę zdjęć moją lustrzanką. Później wielkie zakupy na Oxford Street. Odnieśliśmy zakupy do samochodu. 
- Chodźmy na jakąś imprezę. - Majka. 
- Pogięło cie? Nie jestem ubrana na dyskotekę.- ja. 
- Mała interwencja i będziesz. - Majka zdjęła moją bluzę, rozpuściła włosy i delikatnie potargała. Usta pomalowałam ciemno czerwoną szminką i poprawiła moje kreski. 
- No dobra. To gdzie?- ja. 
- Chłopacy znają okolicę to nas wezmą na jakąś dobrą imprezę. - Majka. Kieran z Kitem wymienili spojrzenia. Uśmiechnęli sie. Wzięli nas do jakiegoś klubu. Wszystkie laski ubrane w sukienki i obcasy, a ja w szortach i air maxach, a Majka w rurkach i conversach. Mimo że wyglądałyśmy niezbyt to miałyśmy najlepszych chłopaków. Na imprezie zaczęło się od drinka. Wkopaliśmy Majkę w prowadzenie samochodu a co się z tym wiąże nie picie. Najpopularniejszy klub w Londynie a ona nie może pić. Hahaha kocham to. Po trzech szotach poszliśmy tańczyć. Po około godzinie poszłam do toalety. Wracając zobaczyłam Kita z jakąś dziewczyną. On ją całował. To był cios prosto w serce.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jest i kolejny rozdział <3 Kocham was bardzo bardzo bardzo bardzo mocno <3 




wtorek, 19 listopada 2013

Rozdział 24

Trasa dobiegła końca. Tak szybko sie skończyła. Do końca wakacji jednak zostały dwa tygodnie. Chłopacy zaproponowali nam że do końca wakacji możemy zostać u nich. Oczywistym było że się zgodziłyśmy. Pierwszej nocy obudzilam się w nocy zalana zimnym potem z koszmaru. W za dużej bluzie sięgającej do półowy uda udałam się do kuchni. Tam siedziałam po turecku na blacie. Tak lubię siedzieć na blatach. Sączyłam mleko z kartonika.
- Wzięłaś na poważnie nasze " czujcie się jak u siebie."- do kuchni wszedł Kit. 
- No a jak.- zaśmiałam się. 
- Myślałem że śpisz.- Kit. 
- Też tak myślałam. Znaczy nie że ja śpię tylko że ty śpisz.- ja. 
- Jesteś taka urocza.- Kit ujął moją twarz i wpił się w moje usta. Nie byliśmy parą, ale jednak dosyć często się całowaliśmy. To było tak że i ja chcę i on chce, ale jednak coś na powstrzymuje. Może to świadomość tęsknoty i wgl jak wyjadę. Odsunął sie odemnie. 
- A tak w ogóle to czemu ty nie śpisz?- Kit. 
- A no bo tak jakoś wyszło. - Ja. 
- Gadaj mi tu.- Kiciorek. 
- Koszmary.- ja. 
- Ojej.- Kit mnie przytulił. Wtuliłam się w jego umięśniony tors. Czułam sie tak dobrze i bezpiecznie. 
- Wiem, że niepowinnam o to pytać, ale mogę spać z tobą?- ja. 
- Jasne. Chodź.- Kit się obrócił, a ja wskoczyłam mu na plecy. Postawił mnie dopiero w swoim pokoju. Ułożyłam się wygodnie w łóżku, a Kit obok. Wtuliłam się w niego, ale nie wiadomo skąd Duke wpełznął pomiędzy nas i zaczął warczeć na Kita. Chłopak odsunął się, a kot bezczelnie położył się na mnie i zasnął. Muszę przyznać, ze Dukey jest uroczy. Za każdym razem kiedy Kit próbował się przysunąć miałam wrażenie że nasz koci przyjaciel chciał wydrapać mu oczy. Kiedy się obudzilam Duke siedział na moich cyckach machając mi ogonem po nosie. Przełożyłam kota obok i wstałam. Kita już nie było. Zeszłam na dół. 
- Jak się spało ? Z Kitem?- Kieran zabawnie poruszył brwiami. 
- Lemon jeszcze raz twój kot mi usiądzie na cyckach to zabiję i jego i ciebie. - mruknęłam.
- Wolę ją z okresu " Aaaaaa !!! Lemony i Kit. Przelećcie mnie <3 Jestem napaloną faneczką <3 Loffki <3 " - Kieran.
- Nigdy tak nie robiłam. - ja.
- Serio ? - Kiero.
- Uważaj na kota. Moje cycki nie dla niego. - ja.
- Duke wie co dobre. Ma to po mnie. - Dean zaczął drapać kota, który nie wiadomo jak znalazł się obok mnie na blacie. Kit mnie przytulił.
- Pięknie wyglądasz z rana.- szepnął mi do ucha. Duke na niego warknął.
- Duke nie shippuje KO bądź jak ja na was mówię Jostopher. - Sean.
- Jostopher ? - ja.
- No bo Kiciorek to je Christopher to wiesz. - Kiero.
- Fuck, ale słodko. - ja.
- Niee. Żenada. - Kit.
- Jaka żenada. Ty żenady w życiu nie słyszałeś. Jakbym wam moje pełne imię powiedziała. Ludzieee. - ja.
- Gadaj. - Kit.
- Nie.- ja.
- Gadaj. - zaczął mnie giglać.
- Nie!- wydarłam się.
- Poproszę. - spojrzał mi w oczka.
-Dobra ale bez śmiechu. W angielskim to będzie Joanne Eve Sophie Anne Mariah. - ja.
- Oł fuck. Zaraz wymyślę jak to połączyć z Christopherem Ricardo. -Sean.
- What? What? What? - ja.
- Ah no tego drugie imię Kita.- Sean.
- Też słodkie. - ja.
- Dobra weźcie się wyruchajcie nie wiem, zacznijcie być razem albo cos. Bo tu jedzie miętą od samego początku trasy, zachowywujecie się jak para, ale być razem to już kurwa nie możecie? - May.
- Dlaczego zaczęłaś od ruchania się? - Ja.
- Bo widzę że masz na niego chcicę jak cholera.- Maja.
- Ona ma rację. Do cholery. Ja nie mogę tak dłużej. Czuję się tak okropnie. Ja cię kocham. Tak bardzo mocno. Chcę cię mieć tylko dla siebie. Chcę do jasnej cholery być z tobą do końca, zestarzeć się z tobą i mieć całą drużynę piłkarską dzieci. - Kit.
- Z tymi dziećmi przesadziłeś. Kto je będzie rodził? - zaśmiałam sie i wpiłam w jego usta.
- Hahaha. Dobrze rozegrane skarbie. - Kiero podszedł do Majki i zaczął ją całować.
- Tylko my jesteśmy sami. - Dean spojrzał na Seana.
- Nie myśl o tym stary !!!! - Sean się wydarł i uciekł z kuchni.
- Wy jesteście razem? - ja.
- Tak tylko nie chcielismy mówić dopuki wy nie będziecie razem. - Kiero.
- To był pomysł tego idioty.- Majka.
- Eeeej. - Kier.
- I tak mnie kochasz. - Majka.
- Jak wariat. - Kieran.
- Oooooh - ja.
- Ej to na mnie powinnaś ohać i ahać. - Kit. Spojrzałam mu głęboko w oczy. Poczułam się jak wtedy na zapleczu kiedy opatrzał mi ranę. Kit przybliżył się do mnie i delikatnie musnął moje usta. Dokładnie tak samo jak wtedy.
- Mam nadzieję, że teraz nie uciekniesz. - szepnął mi do ucha i zostawił na mojej szyji buziaka.
- Nigdy nie ucieknę. - powiedziałam po czym wtuliłam się w niego. Pachniał tak świetnie. Te jego perfumy wymieszane z nikotyną. Duke znów zaczął warczeć.
- Nosz kurwa Lemon ogarnij tego kota bo się nawet nie mogę do mojego chłopaka przytulić. - krzyknęłam.
- Chodź mały przyjacielu. Idziemy poćwiczyć na siłownię. - Dean wziął Duke'a. 

środa, 6 listopada 2013

Rozdział 23

Po jakże świetnym afterku, zaczęłyśmy sprzątać klub.
- No dziewczyny spisałyście się na medal. - Daniel próbował nam wcisnąć kasę za pracę.
- Nie ma opcji. Chowaj ten hajs. Nic od ciebie nie wezmę. - ja.
- No właśnie. My lubimy pomagać. - Majka.
- Dokładnie. - ja. Daniel nad obie przytulił.
- Ale wy to jesteście kochane. - Daniel.
- Heloł No przecież wiemy.- ja. 
-  I ta wrodzona skromność Jo.- Majka. 
- No ba. Przecież jestem Jo, maleńka.- ja. 
- Tylko nie maleńka. Widzisz ten tłuszcz?- spytała podnosząc koszulkę. 
- A widzisz mój?- podniosłam swoją. 
- Już się tak nie chwalcie tymi brzuchami bo Dean będzie miał kompleksy.- zaśmiał sie Kiero. 
- Haha. A co chce więcej tłuszczu ? Mogę mu trochę swojego oddać. - ja. 
- Nie wiem skąd chyba z cycków.- Sean. 
- Sean to że widzisz tylko tłuszcz na moich cyckach to nie oznacza że nie go nie ma gdzieś indziej.- ja. 
- Hahahahaha beka. Ty nawet na cyckach nie masz tłuszczu. To są mięśnie cyckowe.- Maja. 
- Mięśnie cyckowe? Serio? Innego fałszywego komplementu nie mogłaś wymyślić?- ja. 
- Skończmy gadać o twoich cyckach. Czuję się nie komfortowo.- Ash. 
- Ash, Ash, Ash, Ash. - wskoczyłam różowowłosemu na plecy i się w niego wtuliłam. 
- Mmmm chcesz mi połamać kręgosłup?- wydarł się Ashley. 
- Mówiłam że jestem gruba. - ja. 
- Zdejmijcie to ze mnie!!!- Ash. Zeskoczyłam na ziemię. 
- Neal przeginasz. Mam cię na oku.- ja. 
- Zawsze wiedziałem że jestem przystojny.- Ashley. 
- Ooh. A jak sobie wlewa.- Majka. 
- No ba. Ty też na mnie lecisz.- Ash puścił jej oczko.  
- No pewnie. Jak cię widzę to mam kisiel w gaciach.- Maja. 
- A ja jak cię widzę to żołądek mi przypomina co zjadłem.- Ash. Na tę ripostę padło głośne "UUUU" 
- Ash nie bądź chamski. - ja.
- Sorry. Cecha wrodzona.- Ash.
- Ty to tak jak Joo.- Majka.
- No prawie. Moje riposty są lepsze. - ja.
- Jaka skromność. - Kiero.
- Też wrodzona. - zaśmiałam się. Układałam szklanki, a Majka włączyła piosenkę "Turning tables" Adele
- Chodź ze mną zatańczyć. - powiedział Kit i wziął mnie za rękę prowadząc na parkiet. Objęłam rękoma jego szyję, a on chwycił mnie w pasie. Kiero tańczył z Majką, Dean z Seanem, a Ash z butelką wódki.
- Nikt nie chce tańczyć z rudym !! - Robbie udawał że płacze.
- Porwij do tańca whisky. Napewno się nie oprze. - mruknął Neal. Później puściliśmy coś szybszego i zaczeliśmy tańczyć. Oczywiście ja i Majka rządziliśmy. No nie da się ukryć po prostu mamy talent.
- Ty Pinkie Pie tańczysz jak zombie ze sraczką. - zaripostowałam do Asha.
- Pinkie Pie. Heheheh. Jestem kucykiem pony. - Najebany Ash zaczął się śmiać.
- Ja ciee. Żyję z debilami. - westchnęłam ciężko. Ash wziął mnie na ręce "na panienkę" i zaczął ze mną na rękach tańczyć.
- Ale jesteś lekka. Mogę tobą podrzucać. - Ash. Chyciłam się mocno jego szyji.
- Nie rzucaj !- zaczęłam się drzeć i mocno zacisnęłam oczy.
- Boisz się? - spytał Ash. Pokiwałam twierdząco głową. Różowowłosy postawił mnie na ziemi i dał buziaka w czoło.
- Dziękuję. - powiedziałam po czym wyłączyłam muzykę i "wyrzuciłam" wszystkich z klubu, ponieważ Daniel chciał już zamykać.
- Spotkamy sie jutro na koncercie w Łodzi? - spytał Kit.
- Tak.- uśmiechnęłam się Kit delikatnie pocałował mój policzek. Tak oto zakończył się ten "idealny" dzień. 

środa, 30 października 2013

Rozdział 22

-Boli puszczaj !- wydarła się Majka.
- Bo ma boleć. - Puściłam przyjaciółkę. Koncert się skończył. Nie pełnoletnia grupa fanek musiała wyjść, ale te 18 + zostały na afterze. Wróciłam do zbierania szkła. Jeden kawałek wbił mi się w rękę. Szybko go wyjęłam. Zaczęła mi lecieć krew z ręki. Szybko przyłożyłam do ręki chusteczkę.
- Ej co jest? - spytał Kit spoglądając znad baru.
- Skaleczyłam się. Trochę mi leci krew. - ja.
- Trochę? Zaraz się wykrwawisz. Macie jakąś apteczkę?- Kit.
- Tak na zapleczu. Chodź.- zaprowadziłam go na zaplecze. Usiadłam na paru kartonach. Kit wziął wode utlenioną i wacik. Oczyścił mi ranę. Tak cholernie piekło, ale grałam odważną. Zakleił ranę plasterm.
- Dziękuję. - powiedziałam i podniosłam wzrok jednocześnie patrząc w jego oczy.
- Proszę. - powiedział i zastygliśmy w bezruchu po prostu patrząc sobie w oczy.
- Masz piękne oczy. - uśmiechnęłam się.
- Raz. Dwa. Trzy. - policzył i ujął moją twarz w dłoń i zaczął mnie całować. Na początku odwzajemniłam pocałunek, ale po chwili po prostu odsunęłam się i uciekłam. Nie wiem dlaczego to zrobiłam. To był impuls. Głupia jesteś, przecież ty też tego chcesz. Siedziałam na dworze przy tylnym wyjściu na schodach. Po chwili usłyszałam otwieranie drzwi. Nie odwróciłam się. To był Kit. Wiedziałam to. Okrył mnie swoją bluzą. To takie oklepane, a sprawiło mi tyle radości. Usiadł obok. Nic nie mówiąc odpalił papierosa.
- Czemu palisz? - spytałam.
- Sam nie wiem. - odpowiedział kolejny raz się zaciągając. Spojrzałam na niego. Był smutny. W jego oczach nie było tych pięknych błyszczących iskierek, które się pojawiały na mój widok. W jego oczach był ból.
- Nie pal. - powiedziałam zabierając mu papierosa z ręki i wyrzucając go.
- Dlaczego ? - Kit.
- Owszem. Faceci, którzy palą są mega. Zapach perfum, papierosów i testosteronu jest seksowny, ale jeden papieros skraca życie o 3 minuty. - ja.
- To moje życie jest już bardzo skrócone. - Kit.
- To nie dobrze. - ja.
- Bo ja wiem i tak nikomu na mnie nie zależy. - Kit.
- Mi na tobie zależy. - ja.
- Nie prawda. Mówisz tak bo ci mnie żal, że mi smutno. - Kit.
-  Nie. Mówię tak bo to prawda. Ja nie wiem dlaczego tak wtedy uciekłam. Może po prostu boję się znowu być w związku. Boję się że znowu mnie zranią. - westchnęłam.
- Przepraszam. -Kit.
- Za co?- ja.
- Za to że pozwoliłem ci myśleć, że mógłbym cię zranić. - Kit.
- Kit. Ja będę na całej waszej trasie tego lata. Proszę cię. Pozwól mi na razie lepiej cię poznać. - ja.
- Zaczekam. Nawet do końca życia. Bo w twoim przypadku wiem, że warto. Jesteś inna niż wszystkie inne. - Kit.
- Tak jestem. Nie każda dziewczyna jak idol ją całuje ucieka. - zaśmiałam się.
- Heh. Nie myślałem pod takim względem, ale owszem to też dziwne. - Kit.

[W klubie/ Oczami Majki]
- Ej widziałaś może gdzieś Kita ?- Kieran.
- Jo sobie skaleczyła rękę i poszedł ją opatrzyć na zaplecze - ja.
- Uuu. Zaplecze? Dobrze, że mu durexy wsadziłem do portfela. - Kier.
- Zboczeniec. Czy ty myślisz tylko o jednym ? - spytałam.
- Nie. Myślę o tym, piwie, imprezach i muzyce. - Kieran.
- To faktycznie duża różnica. - ja.
- Zatańczysz? - Kieran.
- Nie mogę jestem w pracy, a jak widzisz Jo zniknęła. - powiedziałam.
- Hej jesteśmy. - weszła Jo.
- Kit pomożesz Jo w pracy? - Kieran.
- Spoko, a czemu ? - Kit.
- Porywam sobie May na parkiet. - Kieran.
- Tylko wiesz mała zabezpieczaj się.- przyjaciółka puściła do mnie oczko. 

poniedziałek, 28 października 2013

Rozdział 21

- Postaram się.- powiedziałam. Chłopacy poszli a my z Majką siedziałyśmy za barem gadając. Opowiadalam jej mój sen. W pewnym momencie się zatrzymałam. Judyta! Ona umarła w dniu koncertu.
- Maju, Majeczko, kochanie ty moje.- ja. 
- Czego chcesz?- Maja. 
- Muszę wyjść na godzinkę. Dasz sobie radę?- ja. 
- Pewnie. - uśmiechnęła się przyjaciółka. Wzięłam torbę i dałam przyjaciółce buziaka w policzek. Wyszłam z klubu i jak najszybciej udałam się do szpitala. 
- Asiu co tutaj robisz? - pielęgniarka. 
- Ja tylko muszę zobaczyć się z Judytą. - ja. Pielęgniarka znała mnie więc pozwoliła mi wejść. Dziewczynka słodko spała pochapując. 
- Napewno nic jej nie jest i nie umrze?- ja. 
- Nie. Spokojnie. Wręcz przeciwnie. Jest bardzo bliska do pozbycia się raka.- pielęgniarka. 
- Czyli mogę spać spokojnie.- ja. 
- Jak najbardziej.- uśmiechnęła się kobieta. Wróciłam do klubu. Koncert już trwał. Przecisnęłam się przez tłum nastolatek do baru. 
- Wow. Niezłe tłumy.- ja. 
- No. Na szczęście większość poniżej 18 i tylko colę kupują.- uśmiechnęła się Majka. 
- Uff?- ja. 
- Chyba spodobałaś się Kitowi.- Majeczka. 

[Klub/ Podczas nieobecności Asi/ oczami Majki] 
- Gdzie Joanne?- przyszedł Kit. 
- Wyszła spotkać się ze swoim chłopakiem.- skłamałam żeby ogarnąć reakcję Kita. 
- Ahh. Fajnie.- uśmiechnął się tak sztuczne że lalka barbie jest prawdziwsza.
- Ogarnij się Kit. Widzę że Jo ci się podoba.- Ja. 
- No i co w związku z tym? Przecież ma chłopaka.- Kit. 
- Nie ma. Skłamałam żeby cię sprawdzić. Musiała coś załatwić na mieście. Wróci.- ja. 
- Ona i tak nie mnie nie zechce. Dziewczyny z dupą jak jej nie umawiają się z chłopakami z ryjem jak mój.- Kit. 
- Kit. Jesteś moim idolem i wybacz że o to pytam, ale co ty masz nasrane w tej głowie?- ja. 
- Że co ?- Kit. 
- Ona uwielbia twój ryj. Czy ty kaczka nie widzisz że ona na ciebie leci?- ja. 
- Kaczka?- Kit. 
- Kurwa! Miało być kurwa! Błąd w wydruku.- zaśmiałam się. 
- Serio?- Kit. 
- Tak na serio miało być kurwa. - ja 
- Pytam czy ona serio na mnie leci. - Kiciorek 
- Ujć sorry. Przeciążony serwer i te sprawy. - ja.
- Myślisz że mam u niej jakieś szanse?- Kit. 
- Ziomek dała ci bransoletkę, która miała być dla mnie. - ja. 
- Nie oddam ci jej.- Kit. 
- Nie chcę jej. Poza tym słodko wyglądacie. - Ja. 
- Ale to jest straszne bo co ja wyjadę na kolejne koncerty i dupa blada.- Kit. 
- Ej koleżko będziemy na wszystkich koncertach w wakacyjnej trasie. - Ja. 
- A co później?- Kit. 
- Czy ty musisz kurwa zadawać tyle pytań? Zrób coś spontanicznie. Policz do trzech i chwyć ją w ramiona i pocałuj. Możesz później żałować że tego nie zrobiłeś. - ja. 
- Później i tak ja wyjadę a ona zostanie.- Kit. 
- Ale jeśli się kurwa naprawdę kochacie to wasza Jebana miłość przetrwa! A teraz mi kurwa zejdź z oczu bo cię zajebię tępaku Jebany. Podpiszesz mi koszulkę?- spytałam słodko. 
- May jesteś dziwna.- Kit. 
- Ohhh dziękuję. Usłyszeć to z ust idola to zaszczyt.- ja. 
- Spadam. Za chwilę koncert.- Kit. 
- No i alleluja ci za to!- ja. 

[Klub/ W czasie koncertu/ Oczami Asi]
Przez cały koncert przyglądałam się Kitowi. On na prawdę był uroczy i słodki. Nie mam pojęcia dlaczego nie widziałam tego wcześniej. Kiedy Kit spojrzał w moją stronę upuściłam szklankę. Brunet zaśmiał się pod nosem nie przestawając grać.
-  Bo to takie zabawne jak mi szklanki wylatują.- ja.
- Bo to było zabawne. - Majka.
- Jeszcze jedno słowo i wylądujesz w szpitalu. - ja.
- Też cię kocham Asiuniu ty moja.- Majeczka.
- Nie mów do mnie Asiuniu. - ja.
- To ty przestań mówić do mnie Majeczko. - Maja.
- No ale to jest takie słodkie. Majeczka. - ja.
- Asiunia też jest słodkie niczym kurwa jebany miód. - Majka.
- A co ty taka zestresowana? Okres masz ? A może ci się spóźnia? - ja.
- Nie wkurzaj.- May.
- Kocham cię. - powiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę bujając ją na boki.
- Ała. To boli bambusie. - Majeczka.
- Bo ma. - ścisnęłam jeszcze bardziej.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i jest kolejny <3 Komentujcie proszę was <3 Możecie rozesłać znajomym jak wam się podoba. I wprowadziłam modernizację. Można komentować anonimowo  i bez kodu obrazkowego <3 Kocham was mordeczki <3

wtorek, 22 października 2013

Rozdział 20

- Kit kat jako pocieszyciel.- Majka. 
- Lubię przytulać.- Kit. 
- A ja lubię być przytulana.- ja 
- Ale nie rób mi tak jak wcześniej.- Kit. 
- A bolało?- ja. 
- Tak.- Kit. 
- To już nie będę. - powiedziałam i dałam mu buziaka w klatę. 
- O ja cieee, ale słodko wyglądacie.- Majka. 
- Co nie? Zrobię wam zdjęcie.- Kier. Zaczęły błyskać flesze. Podałam Majce mój telefon żeby zrobiła nam zdjęcie. 
- Idziemy robić próbę?- Dean. 
- No właśnie próba sama się nie zrobi. - Sean. 
- Chodź Kit. Poprzytulasz ją po koncercie. - Kieran go odemnie odciągnął. Ja wróciłam za bar. 
- Ej mała co to za uśmiech? Znam go.- Majka. 
- Ale że jaki uśmiech?- spytałam szerzej się uśmiechając. 
- No właśnie ten.- Maja. 
- No taki sobie uśmiech. Ładny co?- ja. 
- No bardzo. Ja myślałam że wolisz Deana? - May. 
- Ja ich wszystkich kocham. - ja. 
- Jasne.- Majka. 
- Ha, ha, ha.- ja. 
- Telefon ci dzwoni.- Majka mi podała telefon. 
Ja: Halo.
Tata: Hej kochanie. Daniel do mnie dzwonił. 
Ja: No to chyba Okej ? 
Tata: Tak, ale chciałem mieć pewność że będziesz na siebie uważać. 
Ja: Tato ja zawsze na siebie uważam. 
Tata: Ja wiem, ale wiesz jak to jest na tych imprezach. I uważaj na tych chłopaków z zespołu. 
Ja: Tato! 
Tata: Ja wiem jak to jest z tymi gwiazdami rocka. Sam kiedyś byłem jedną z nich. 
Ja: Nie przesadzaj, aż taka piękna nie jestem, żeby się wszyscy zakochiwali. A tym bardziej nie gwiazdy rocka, jak to stwierdziłeś. 
Tata: Ale uważaj na siebie. Poza tym wiesz syn Daniela - Marek jest fajnym chłopakiem. Tak mówię. Jakbyśmy jednak miała ochotę się zakochać. 
Ja: Będę na siebie uważać, a z tym zakochiwaniem nie przesadzaj. Cześć tato. - rozłączyłam się. 
- Co tam?- Majka 
- Mój tatuś kazał mi na siebie uważać bo przecież jestem taka piękna że wszyscy na mnie lecą, a tak na wypadek jakbym chciała się zakochać to syn Daniela- Marek jest fajnym chłopakiem.- ja. 
- Ale że co mój syn? Przystojny co? Po tatusiu. - Daniel. 
- Heh jaka skromność. - Majka. 
- No ba.- Daniel. 
- Ale ten twój tata to ma nasrane we łbie. - Majka. 
- Ej jestem ciekawa czy jak wyjedziemy do innego miasta na kolejne koncerty to czy też będzie dzwonił.- ja. 
- Hahahahahahahahaha. Ale beka. - Majka. 
- No na maksa.- ja. Chłopacy zaczęli grać. To było takie fajne patrzeć na nich. Mój wzrok przygiągnęła bransoletka na ręce Kita. To była bransoletka, którą mu dałam prawie dwa lata temu. Na pierwszym koncercie w Polsce. Gumowa bransoletka z napisem. " Together Forever " mam taką samą. Spojrzałam na moją rękę i na jego. Uśmiechnęłam się. Kiedy chłopacy skończyli próbę przyszli do nas po kolejne piwa. Usiadli na krzesłach przy barze. Pokazałam Kitowi rękę. 
- Ej mam taką samą. - pociągnął mnie za rękę i przyłożył do swojej. 
- Bo dostałeś ją ode mnie.- ja. 
- Ej a gdzie Dean?- Majka. 
- Rozmawia ze swoją dziewczyną.- Kier. 
- To on ma dziewczynę?- ja. 
- Tak. Znaczy generalnie jej nie lubimy, ale ma.- Sean. 
- Fajnie. - Powiedziałam lekko podminowana. 
- Ooh. Jesteś jedną z tych "Dean Pieprz mnie" fanek? - Kieran. 
- Nie. Jestem z tych "Kit przytul mnie, nie wypuszczaj z ramion nigdy, zakochaj się we mnie" fanek.- ja. 
- Lol. W końcu YOLO i te sprawy. Co nie?- Sean. 
- A ty?- Kieran spytał Majkę.  
- Ja jestem z tych "Kieran daj poczochrać grzywę" fanek.- Zaśmiała się Majka. Kieran nachylił się w jej stronę. 
- Masz. Czochraj aż wypadną.- Kier. 
- O kurwa! Kieran dał komuś dotknąć włosy.- Kit. 
- O kurwa! Kit przeklina.- ja. 
- No, ale lepiej przytulam.- Kit. 
- Wiem doświadczyłam. - uśmechnęłam się. 
- Już mu tak nie czochraj tych włosów. Bo będę o niego zazdrosny.- Sean. 
- Zaraz vipy.- Kit. 
- No. Ah te fanki. Tak dobrze przytulają. - Kieran. 
- Tylko nie bądź zazdrosna.- Kit puścił mi oczko.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej to już 20 rozdział ;) Proszę komentujcie to strasznie motywuje !!! <3 

sobota, 12 października 2013

Rozdział 19

Zamknęłam laptop i odłożyłam na biurko.  Zeszłam na dół.
- Hej gdzie idziesz?- mama. 
- Do Majki. Chciała żebym jej pożyczyła tą książkę od matmy z której się uczyłam do rozszerzonej matury. - ja. 
- Ah. Tylko nie wróć zbyt późno.- krzyknęła mama. 
- Jasne.- ja. Weszłam do domu Majki. Siedzieli akurat w salonie i coś oglądali. 
- Siemandero. Dobry. Elo. Hej. Witaj. Cześć. Itd. Itp.- ja. 
- A ty jak zwykle uśmiechnięta.- tata Majki. 
- A no tak wyszło. Ty dziunia przyniosłam ci tą książkę do rozszerzonej matmy.- rzuciłam w nią książką i usiadłam na fotelu. 
- Dzięki. Ej żyję teraz tą maturą. Masakra totalna. Srają o to przez 24 na dobę 7 dni w tygodniu. - Majka. 
- Ucz się ucz maleńka. Chociaż matury lepiej niż ja nie napiszesz. Pamiętasz jak nie wychodziłam przez dwa tygodnie z domu?- zaśmiałam się. 
- Oj bo ty Kujonie wszystko umiesz. Nauka ci tak łatwo wchodzi.- Majka. 
- To chyba dobrze.- ja. 
- Jak najbardziej. Chcecie może jakąś herbatkę?- mama Majki. 
- Tak poproszę. Cytrynowa jeśli można. - uśmiechnęłam sie. 
- Oczywiście. Rafał rusz siedzenie i chodź ze mną.- ciocia. Kiedy obydwoje wyszli spojrzałan na Majkę. 
- To jeszcze nie jest oficjalne, ale będę supportem chłopaków na koncercie 17 listopada. - ja. 
- Aaaaa!!! To mega informacja. - Maja. 
- Ale ja chcę żebyśmy zaśpiewały razem. We dwie.- ja. 
- Naprawdę? Ale ja nie mam takiego talentu, mój głos nie jest jakiś mega super.- Maja. 
- Masz talent i masz mega super głos, ale w siebie nie wierzysz.- ja. 
- Jesteś kochana że o mnie pomyślałaś.- Majka mnie mocno przytulila. 
- Bez ciebie nie występuję.- wtuliłam się w nią. Mama Majki zrobiła nam herbatę i poszłyśmy do Majki pokoju. 
- Hell yeah. Mój dom jest tam gdzie wifi mi się samo łączy. - powiedziałam patrząc jak mój iPhone sam się połączył z wifi w domu Majki. 
- Hell yeah. Mój też.- Majka. Rozmawiałysmy popijając herbatkę. 
- Ej która godzina?- ja. 
-18.39. A co?- Maja
- Ale ten czas wolno leci.- ja. 
- No. Ej mam pare zadań pomożesz mi zrobić. - Maja
- Jasne dawaj. - wzięłam od niej zeszyty. 
- Dam ci moje notatki.- Maja. 
- Nie potrzebuję. Ogarniam jeszcze z liceum. To było niecały rok temu. - ja. 
- Little genius. - Maya. 
- Masz zrobione.- oddałam jej. 
- Dziękuję.- Maja. Około 20 zbierałam sie do domu. No tak ja jutro zajęcia, Majka szkoła. Muszę zapalić. Wyszłam na balkon w moim pokoju i zapaliłam. Usiadłam na fotelu, zaciągając się kolejny raz. Zadzwonił mi telefon. Wyciągnęłam go i odebrałam. 
-  Zapomniałem o czymś skarbie. Nie masz palić, bo jak się spotkamy i wyczuję od ciebie papierosy to będzie z tobą źle.- Dean. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na papierosa. 
- Ale o co ci chodzi? przecież ja nie palę. - ja 
- Nie kłam aniołku. Kocham cie bardzo mocno i nie chcę żebyś sobie zdrówko psuła.- Deanuś. 
- To chodź i mnie powstrzymaj.- zaciągnęłam się po raz kolejny. 
- Chciałbym. Nawet nie wiesz jak bardzo. Palisz w tej chwili tak?- Dean. 
 - Może.- ja. 
- Jeśli mnie kochasz to zgaś.- powiedział. Wzięłam ostatniego macha i zgasiłam. 
- Już.- Ja 
- Zuch dziewczynka. - Dean się zaśmiał.
 - Tęsknię bardzo, bardzo mocno.- ja. 
- Ja też bardzo bardzo mocno tęsknię.- Deanuś.
- No nic misiaczku ja kończę bo lecę pod prysznic i idę spać w końcu jutro na uczelnię.- ja 
- Miłej nocy aniołku.- Dean. 
- Dobranoc kochanie.- rozłączyłam się i położyłam telefon na pianinie. Przysiadłam na ławeczkę. Pozwoliłam aby moje dłonie swobodnie opadły na klawisze i zaczęły wygrywać delikatną melodię "Turning table". Z oczu spływały mi łzy. Ta melodia jest taka depresyjna. Weszlam pod prysznic i poszłam spać. Rano jak tylko wstałam poszłam się ubrać. Założyłam na siebie jeansowe rurki, kolorową koszulę w kratę, kurtkę jeansową i szaro-niebiesko- różowe vansy. Wzięłam torbę i poszłam na uczelnie. Od samego rana miałam zajęcia z dyrektorem czyli znajomym mojej mamy. Były to zajęcia z tańca nowoczesnego. Po nich był angielski. To co przerabiamy na studiach ja robiłam przed maturą. Później pianino, wokal, balet, aktorstwo i to wszystko. Po skończonych lekcjach poszłam do centrum, bo Umówiłam się z Majką. 
- Cześć.- Majka dała mi buzi w policzek. 
- Hej. - uśmiechnęłam sie. 
- Co tam?- Majka. 
- Muszę cie zjebać. Dlaczego powiedziałaś Deanowi że palę?- ja. 
- No bo wiedziałam że dla niego przestaniesz, a dla mnie nie.- Majka. 
- Może i nie palę cały dzień ale mam taką kurwicę. Nawet nauczyciele mi podpadli dzisiaj.- ja. Nagle poczułam ukłócie. Zrobiło mi się ciemno przed oczyma. Poczułam się jakbym spadała i się ocknęłam. Zalana zimnym potem, leżałam w swoim łóżku. Więc to wszystko to był sen. Te pare lat to było pare godzin snu. Podniosłam się i wyszłam na balkon i zapaliłam mojego Marlboro. Było jeszcze ciemno. Chociaż mrok powoli ustępował delikatnym,  niczym bryza morska, promieniom słonecznym. Wszystko powoli budziło się do życia. Za każdym zaciągnięciem coraz bardziej byłam przebudzona. Weszlam do środka. 
- Oo już wstałaś.- mama weszła do pokoju. 
- Jaki dziś dzień?- spytałam mamę.
- Robisz sobie jaja? Odliczałaś dni do dzisiejszego dnia jakieś dwa miesiące.- mama. 
- Czyli?- ja.
- Dzisiaj o 20 jest koncert tego twojego zespołu.- mama. 
- No tak.- walnęłam się spowrotem do łóżka. 
- Co ci jest hm?- mama mnie spytała sprawdzając czy nie mam gorączki. 
- On mi jest. - westchnęłam ciężko. 
- Poznasz go dzisiaj. Ulży ci?- mama. 
- Nie.- powiedziałam i ukryłam głowę w poduszkę. To musiałbyć sen. Przecież Dean by na mnie nie spojrzał. Około 12 zaczęłam się ogarniać. Włosy zostawiłam naturalnie pofalowane, zrobiłam kreskę eyelinerem, delikatnie podkreślilam usta czerwoną szminką. Założyłam czarne szorty, biały top "Bitchplzzzzzz" i czarne niskie conversy. Około 13.30 wyszłam z domu. Moje włosy delikatnie powiewały na wietrze, a moje różowe końcówki połyskiwały od słońca. 
- Yeey to już dziś. - Majka się na mnie rzuciła. 
- Yeey!- ja. 
- Jakoś tak bez entuzjazmu. - Majka. Szliśmy rozmawiając. Pod klubem nikogo nie było. Cóż się dziwić mamy godzinę 14. Weszłyśmy do środka. Właściciel klubu to był znajomy moich rodziców. 
- Oo. Kto to zawitał do nas.- zaśmiał się. Kiedyś pracowałam tutaj jako barmanka. 
- Wróciłam na stare śmieci. - Zasmiałam się. 
- Nasz bar za tobą tęsknił. - Daniel (właściciel). 
- Jasne. To mogę wskoczyć za bar i zrobić nam jakieś drinki?- ja. 
- Pewnie że tak. Ja pójdę ogarnąć ten zespół, który ma zaraz przyjechać.- Daniel. 
- No mała. Mocne te drinki. - Majka. 
- Pewnie. - wzięłam shaker i wlałam odpowiednie składniki do drinka. Wrzuciłam dwie kostki lodu. Podałam Majce drinka. Sama wzięłam jednego. 
- Nie wyszłaś z wprawy.- Majka się zaśmiała. 
- Hej podasz mi piwo.- usłyszałam męski głos. Obróciłam głowę. To był Sean. Najprawdziwszy w świecie. Nie wyśniony. 
- Nie jestem barmanką. - ja. 
- Oh Przepraszam. Stałaś za barem i myślałem że.- Sean zaczął się tłumaczyć. 
- Nie ma sprawy. - sięgnęłam po piwo które mu podałam. Zobaczył moją koszulkę 
- Jesteś fanką? - Spytał.
- Tak. - uśmiechnęłam się. 
- Fajnie że nie krzyczysz mi w twarz. Dzięki za piwo.- Sean poszedł za scenę. 
- Czy ty wiesz co zrobiłaś?- Majka. 
- Co?- ja. 
- Gadałaś z Seanem.- Maja. 
- Przyzwyczaiłam się.- zaśmiałam się przypomninając sobie sen. 
- Jasne. Ćwiczyłaś na zdjęciach?- Majka. 
- No pewnie. - zaśmiałam się. Po chwili przyszedł Daniel. 
- Dziewczyny. Mam do was wielką prośbę. - Daniel. 
- Jasne słucham. - ja. 
- Barmanka mi zachorowała i jest lipa.- Daniel.
- Pomożemy ci. - ja. 
- Naprawdę? Zostaniecie też na afterku?- Daniel. 
- Pewnie. Chociaż głównie przyszłyśmy na koncert, ale można też trochę popracować. - Majka. 
- Jesteście kochane. - Daniel. Przyszli chłopacy z Room 94. 
- Chłopacy jeśli będziecie potrzebować cokolwiek to zgloście się do naszych barmanek.- Daniel. 
- To jesteś barmanką?- Sean. 
- Tak od 2 minut.- zaśmiałam się. Dean cały czas mi się przyglądał. 
- Poinformuję waszych rodziców. - Daniel. 
- Dziękujemy.- Majka. 
- Hej my też dostaniemy piwo? Czy tylko dla Seana byłaś taka łaskawa? - Kieran. 
- No nie wiem a zasłużyliście sobie? - Ja. 
- Wiesz mogę sobie zasłużyć.- Kieran przygryzł wargę patrząc na mnie. 
- Nie. Wystarczy że poprosisz ale podoba mi się twoje myślenie. - mrugnęłam do niego. 
- Ona jest fanką.- Sean. 
- A jestem. - powiedziałam i podałam chłopakom piwa. Zacięta i zachwycona Majka stanęła obok mnie. 
- Jesteś taka spokojna. Nie krzyczysz, nie rozdzierasz nam ubrań.- Kit.
- Jestem Roomie, a nie psychofanką.- ja. 
- Panowie wychodzi na to że większość naszych fanek to psychofanki.- Sean. 
- Dean a ty co taki małomówny- Kieran. 
- Instagram. - Dean. No tak lajki i follow od Deana na instagramie były prawdziwe. 
- Wiemy że jesteś uzależniony, ale pogadałbyś z naszymi pięknymi fankami. - Kit. 
- O serio twierdzisz że jetem piękna?- spytałam zaczerwieniona. 
- Aww ale się słodko zarumieniłaś. Chodź tu się przytulić.- Kit. Wyszłam zza baru i podeszłam do Kita. Ten bardzo mocno mnie objął. Jakby już mnie nie chciał wypuścić z ramion. Nie spodziewałam się że to takie przyjemne. Majka na nas patrzyła. 
- Oj będą z tego dzieci.- westchnęła. 
- To ty potrafisz mówić?- zdziwił się Kier.
- Tak potrafię. Miałam lekką zawiechę.- Majka się uśmiechnęła. 
- Kit możesz mnie już puścić.- ja. 
- Nie. - Kit. 
- Okej.- powiedziałam i scisnęłam go tak mocno że jęknął z bólu i mnie puścił. Chłopacy się zaśmiali. Usiadłam na barze. 
- Kit jak się czujesz odrzucony przez fankę?- Sean. 
- Nie pierwszy, nie ostatni raz.- Kit. 
- Ojejciu.- zrobiłam smutną minkę. 
- A wy chłopacy nie robicie próby?- Majka. 
- Nie. Ash musi nastroić gitarę. - Kieran. 
- Ash, Ash, Ash, Ash, Ash!!!!!!- zaczęłam się drzeć i skakać. Zaczęłam śpiewać afterparty- strangle kojak, wymachując włosami. 
- Ona chyba też nie do końca jest normalną fanką.- Sean. Po chwili wszedł Ash i spojrzał na mnie dziwnie, ale dołączył się i razem ze mną śpiewał skakając i machając włosami. 
- Okej zmęczyłam się. - westchnęłam. 
- Awwwwww!! Ktoś kocha Asha i Strangle Kojak.- Ash mnie mocno przytulił. 
- Nie poruchasz.- Zaśmiała sie Majka. 
- Kolejny zboczeniec.- Ash. 
- Nauczyłam się od Jo.- Zaśmiała sie. 
- Tak w ogóle nawet o imię nie zapytaliśmy.- Dean. 
- O na na What's my name?- zaczęłam śpiewać. 
- Ta głupia to Joanne a ja jestem May.- Majka. 
- Eej ja wcale nie jestem głupia. Kit przytul.- powiedziałam i wtuliłam się w chłopaka. 

poniedziałek, 30 września 2013

Rozdział 18

- Może starbuck's i KFC pomoże?- spytałam.
- Myślę że tak. - wytarłyśmy oczy i poszłyśmy na miasto. Najpierw wielka wyżerka w KFC a póżniej duża gorąca czekolada. Siedziałyśmy w starbucksie pijąc czekoladę. 
- Jak pierwszy dzień na uczelni?- Majka. 
- Zerwalam się z 2 lekcji. Ludzie mnie wkurzają. Znowu palę. - wzdrygnęłam ramionami. 
- po pierwsze kto pozwolił zrywać się z lekcji? Po drugie czemu znowu palisz. A po trzecie... Nie ma trzeciego. - Majka. 
- Po pierwsze nie mogłam wytrzymać. Po drugie nie mogłam wytrzymać.- ja. 
- Papierosy.- Majka zażądała wyciągając rękę. 
- Zapomnij.- ja. 
- Oddawaj.- Maja. 
- Jestem pełnoletnia.- ja. 
- i gówno mnie to obchodzi. Dawaj to albo będę zmuszona zabrać ci je siłą. - Maja. 
- I tak tego nie zrobisz. - ja. 
- Poddaję się. - Majka. 
Pojechałyśmy autobusem do domu. Weszłam do domu. W korytarzu zdjęłam buty i odlożyłam torbę. Weszłam do kuchni. Mama siedziała przy blacie i płakała. 
- Jesteś już. Zrobię ci obiad.- mama szybko wytarła łzy i obróciła się w drugą stronę. 
- Jadłam na mieście. Co się stało że płaczesz?- spytałam. 
- Nic takiego. Kroiłam cebulę.- mama. Podeszłam do niej i odkryłam jej twarz którą zaslaniała ręką. Miała siny ślad pod okiem. 
- Nic takiego?- ja. 
- Trochę się ostatnio nie dogaduję z tatą.- mama. 
- Rozwiedź się. Proszę. Kocham was obu, ale nie może tak być. - ja 
- Nie mogę. Koniec sprawy.- mama. p
Poszłam do siebie. Usiadłam na łóżku i włączyłam laptop. Weszłam na skype. Zadzwoniłam do Deana. Na ekranie pojawiła się pocieszna morda Kita. 
K: No hej. Jestem prywatną sekreterką Deana. Po sygnale zostaw wiadomość. Piiip. 
Ja: Zawołaj Deana. 
K: piiip. Dziękujemy za wiadomość napewno przekażemy. Dean!!!!! Rusz tu dupę twoja Mrs. Lemon dzwoni!!!! 
Ja: Mrs. Lemon? 
K: no co no? 
Ja : Nie nic Kiciorku ty mój. 
D: zsuń dupę Kit.
K: Spadaj. To ja jestem jej Kiciorkiem. 
D: a ja jestem jej Deanusiem. Spadaj. 
Ja: A ja jestem Jo. - Dean wziął laptopa i poszedł do swojego pokoju. 
D: Przepraszam że nie odpisałem na SMS. Też cię kocham i tęsknię myszko. 
Ja: nawet nie wiesz jak bardzo mi cię brakuje obok. Po prostu nie wytrzymuję psychicznie. Nie mogę już bez ciebie. To jest takie trudne. Życie jest takie trudne.- z oczu wyleciały mi łzy. 
D: wiem. Dla mnie to też jest trudne. Nawet nie wiesz jak bardzo. Chciałbym resztę życia spędzić z tobą obok. 
Ja: Najgorsze jest to że za tydzień lub dwa będzie lepiej. Wtedy znów się spotkamy i będzie wspaniale. Ale po pożegnaniu znów bedzie do bani. 
D: Jeszcze na nikim mi nie zależało tak bardzo jak na tobie. Najchętniej rzuciłbym wszystko i przyleciał do ciebie. 
Ja: ja najchętniej rzuciłabym studia i zamieszkała z tobą. 
D: ale nie zrobisz tego. Bo spełniasz marzenia.  Im ciężej jest tym bardziej cię kocham. 
Ja: moim marzeniem jest kocyk, herbatka, dobry film i ty obok. 
D: Zaśpiewaj mi coś. - wzięłam laptop i postawiłam go na pianinie w moim pokoju. Zaczęłam grać "turning table " Adele. Rozpłakałam się przy refrenie, ale śpiewałam dalej. Dean też się popłakał. 
D: Pięknie śpiewasz. Mam dla ciebie niespodziankę. 
Ja: jaką? 
D: Chłopacy i ja chcemy żebyś była supportem naszego koncertu w Warszawie 17 listopada. 
Ja: chwila to za 20 dni. 
D: tak. 
Ja: Dlaczego ja? 
D: Bo jesteś wyjątkowa, masz piękny głos, świetnie grasz na instrumentach. Wymieniać dalej? 
Ja: nie. Dziękuję. 
D: muszę iść, ale pamiętaj że cię kocham i z każdą minutą tęsknię jeszcze bardziej. 

Obserwatorzy